Strona główna > Rosja > Apokalipsa – Zbliżanie się czasu wielkiego ucisku i boleści…

7 thoughts on “Apokalipsa – Zbliżanie się czasu wielkiego ucisku i boleści…

  1. Skończyłby ktoś to głupie straszenie apokalipsą, której nie ma i pewnie jeszcze długo nie będzie, a jak będzie to i tak raczej niespodziewanie. Czemu to ma służyć? Zniecjęceniu ludzi do działania, bo koniec świata zaraz?

    1. A co ty chcesz zdziałać maly człowieku? Nie wiesz że duża większość jest zaślepiona?
      Widać że boisz apokalipsy wmawiając sobie że tego nie będzie teraz, problem polega na tym że że nikt nie wie kiedy będzie apokalipsa a może być jutro lub w pojutrze. Jeżeli nie zyjesz w zgodzie z Bogiem to bardziej się powinieneś bać diabła chyba że też sobie wmawiasz że jego nie ma. To się nazywa życie w iluzji.

    2. Nie znacie dnia i godziny a masz być w każdej chwili gotowy być do pójścia do Pana Ojca mego tak glosi Jezus.
      A dziś jak kocha się człowiek na ziemi bez wiary nadziei i miłości no diabłu wielu bożkom służy wielu. To już dawno trwa apokalipsa wojny zagłady mordy tajne katastrofy i iii natura rozstrzygnie dalej.
      Może się nawrócą?!..Jonas ostrzega czas nawracania się kończy

  2. Dla : Polak.

    TRAGIZM WSPÓŁCZESNEJ CYWILIZACJI

    Demon dzisiejszej cywilizacji złamał równowagę w człowieku między Jego rozumem a wolą, miedzy nauką a sumieniem.

    {Rabindranath Tagore)

    „Nadejdą czasy, kiedy nasza dumna cywilizacja w proch się rozsypie i ludne, tętniące życiem miasta zamienią się w cmentarzyska, które przykryje warstwa grubej ziemi, dzikim zielskiem Zarosłej. I po tysiącach lat przyjdzie z centralnej Afryki czarny archeolog i pocznie na brzegach Sekwany wykopywać łopatą z ziemi potłuczone szczątki oraz fragmenty murów naszych dzisiejszych świątyń i pałaców Paryża, tej pysznej metropolii świata. Pochylony nad wydobytymi drobiazgami popadnie w zadumę i zacznie wysuwać hipotezę o przebrzmiałej przed tysiącami lat nieznanej dla niego cywilizacji wymarłych pokoleń”.
    Taką wizję przedstawia w jednym ze swych dzieł francuski myśliciel F. Bougaud.
    Nam nie są potrzebne żadne przepowiednie o tragicznej przyszłości, jaka niepowstrzymanie do nas się zbliża. Wszystko wskazuje na to, żeśmy już wkroczyli w pierwszą fazę początku końca naszej cywilizacji. Powstaje pierwsze pytanie, czy jest jeszcze jaki ratunek, zwłaszcza dla białej rasy, której byt zdaje się nie będzie długi, I pytanie drugie, skąd dla naszej cywilizacji przyjdzie widmo zagłady, W ciągu minionych prastarych okresów dziejów ludzkości pojawiły się wielkie cywilizacje, które -przeżywały swój rozwój i swój, upadek bądź powolny bądź nagły. Przesuwa się przed naszymi oczyma korowód kultur i cywilizacji: Asyrii, Babilonii, Fenicji, Egiptu, Grecji i Rzymu, Wszystkie przeżyły się, znikły. Po niektórych nie pozostało prawie żadnego śladu prócz ruin przykrytych warstwami ziemi
    Dlaczego tamte wielkie narody znikły z powierzchni ziemi, a ich kultura i cywilizacja zagasła? Prosta odpowiedź byłaby taka. Każdy naród podlega tym samym prawom co pojedyncza, jednostka ludzka. Rodzi się, rozwija, starzeje i powoli lub nagle umiera. Tak jednak nie jest. Tylko pojedynczy człowiek umiera. Naród jest w zasadzie nieśmiertelny, chyba że zatraci swój instynkt samozachowawczy i stanie się dla samego siebie samobójcą. Takie symptomy występują na podłożu rozkładu moralnego i ideowego danego narodu. Klasycznym tego przykładem jest starożytny Rzym, którego zagłada nastąpiła już prawie w naszych czasach. Upadek Rzymu dziś jeszcze zastanawia historyków i socjologów. Przecież imperium rzymskie reprezentowało najwyższą potęgę militarną, państwową, administracyjną i terytorialną. Obejmowało za cesarstwa 16 prowincji, posiadających łącznie z Italią ponad 100 000 000 mieszkańców. Jego granice strzegło około 400 000 zahartowanych w bojach żołnierzy. Wola Rzymu była prawem dla całego ówczesnego świata. I ten kolos stojący u szczytu swej potęgi runął pod naporem dzikich stepowych hord. Tak się stać musiało. Bowiem ten rzymski kolos błyszczał na zewnątrz złotem, wewnątrz był dotknięty rozkładem fizycznym i duchowym. Kiedy w roku 455 Wandalowie wkroczyli do miasta Rzymu jako stolicy imperium, nie napotkali żadnego oporu, miasta nikt nie bronił, Mężczyźni obojętnie przypatrywali się barbarzyńcom, a kobiety z balkonów posyłały im uśmiechy. Miecze dzikich hord dobijały tylko ten nieuleczalnie chory moralnie naród.
    Podstawy naszego istnienia na dalszą przyszłość są zagrożone prawie wyłącznie przez współczesną cywilizację. Jest ona najwyższą spośród wszystkich kultur i .cywilizacji, jakie istniały w dziejach ludzkości, ale zarazem najsłabszą i najgroźniejszą. Opiera się bowiem na chwiejnych,
    pełnych sprzeczności podstawach. Jak straszliwie są słabe podstawy naszej nadętej pychą cywilizacji, wykazały ostatnie wypadki w związku z ropą naftową.
    Wystarczyło parę zaledwie tygodni wstrzymania przez Arabów dostarczenia ropy naftowej do Europy i Ameryki, a już nastąpił w tych krajach niebywały wstrząs w przemyśle i zamieszanie w całokształcie życia na całym prawie cywilizowanym świecie. Duszą całego przemysłu świata jest ropa i węgiel. Niech tylko braknie tych dwóch surowców, ludzkość się cofnie do epoki kamiennej. Drzewa bowiem nie wystarczy do wytapiania żelaza.
    Pompatyczna dzisiejsza cywilizacja jest nie tylko zbyt krucha, lecz wręcz ludobójcza. Każdy bowiem naród stojący na wyższym poziomie technicznym rozdyma u siebie molocha przemysłu, który pożera wszystko to, co warunkuje byt człowieka. Połyka glebę, lasy, dzikie zwierzęta, zatruwa wody, powietrze, słowem, niszczy z pośpiechem naturalne biologiczne środowisko, w którym jedynie człowiek żyć może. Jeśli zginie flora i fauna musi zginąć i człowiek.
    Współczesne narody zwłaszcza rasy białej usiłują rozwój techniczny wznieść do granic cudów, tragicznym kosztem biosfery ziemskiej oraz swojego zdrowia, można porównać do obłąkańca, który buduje niebosiężną wieżę, i kiedy mu zabrakło cegły do wydźwignięcia ją wzwyż, zaczął wyjmować je z fundamentu tejże wieży, nie bacząc na to, że takim postępowaniem przyspieszy jej upadek.
    Jeśli więc rozwój techniczny rozwijać się będzie nadal bodajże w tym samym tempie, jak obecnie,’ a ludzkość nie znajdzie środków ochronnych przed żarłocznością dzisiejszej cywilizacji, to za lat najdalej 500 człowiek biały będzie rzadkim okazem na świecie, a może tylko unikatem w gablotce antropologicznego muzeum. Wprawdzie i kolorowe ludy w przyspieszonym tempie podążają za nami w rozwoju technicznym, trzeba jednak pamiętać, że rasa czarna przeżywa obecnie swą pierwszą młodość, rasa żółta pozostaje w okresie swych pełni sił, rasa natomiast biała zaczyna przeżywać uwiąd starczy, przyspieszony alkoholizmem, narkomanią i chorobami wenerycznymi. Zanim czarny człowiek zniszczy swe naturalne środowisko bytowe i siebie zakazi, nas już nie będzie.
    Tak tragiczne spojrzenie w przyszłość może być jedynie rezultatem starczego pesymizmu —. okrzykną optymiści upojeni postępem wynalazków i odkryć technicznych. Już teraz człowiek wylądował na księżycu, a w najbliższej przyszłości może dotrze do gwiazd. Umysł ludzki opanuje świat cały i wszystkie tajniki przyrody pozna przez co ludzkość stanie się szczęśliwa oraz niemalże nieśmiertelna. Już dziś medycyna przedłuża życie ludzkie o kilkanaście lat, a może wnet zlikwiduje się wszystkie choroby trapiące człowieka.
    Przed entuzjastami głoszącymi nieograniczone możliwości techniczne, dzięki którym świat stanie się istnym rajem, staje realna rzeczywistość, która przemawia nieubłaganymi liczbami statystyki, jaka może przerazić człowieka zdrowo myślącego. Weźmy dla przykładu Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Jest to kraj o najwyższym uprzemysłowieniu i o wysokiej stopie życia jego mieszkańców. Bogaty ten kraj jest niestety, tak można nazwać, wielkim szpitalem. Określenie to usprawiedliwiają zaczerpnięte z fachowej literatury wykazy statystyczne chorób, jakie trapią mieszkańców USA. Dane podajemy wg artykułu pt. „Choroby cywilizacji”, zamieszczonego w listopadowym numerze z roku 1973 „Panoramy Północy”.
    Według danych instytucji ubezpieczeniowych tylko 23% Amerykanów jest całkowicie zdrowych. Na podstawie informacji dyrektora kliniki geriatrycznej w Nowym Jorku, dra Martina w USA zarejestrowano:
    — 20 milionów osób cierpiących na choroby alergiczne,
    — 16 min. osób z psychozami i psychoneurozami,
    — 5 min. dzieci umysłowo nierozwiniętych,
    — 8,5 min chorych na wrzody żołądka i dwunastnicy.
    Wśród innych chorób plagą stały się dla Amerykanów choroby nowotworowe. Rocznie umiera w USA około 300 000 osób na to schorzenie.
    Dziś w każdym kraju, gdzie wzrasta przemysł i motoryzacja, podnosi się proporcjonalnie ilość i rodzaj chorób wśród ludzi. Zjawisko to da się zaobserwować i w naszym kraju.
    Nie mniejsze spustoszenie czyni współczesna cywilizacja w dziedzinie ducha ludzkiego. Człowiek dzisiejszy odkrył ogrom tajemnic sił przyrody, wyzwolił straszliwe energie z martwej materii, rozpętał ruch gigantycznych machin wytwarzanych z każdym rokiem nowych,, innych/niezwykłych.
    Czy te fantastyczne zdobycze cudów techniki przyniosły ludzkości upragnione szczęście? Człowiek dzisiejszy zaczyna tracić swą władzę, nad rozpętanymi energiami materii zaczyna wypuszczać ze swych rąk kierowniczy ster, zaczyna się bać machin, które sam zbudował. Już nie człowiek panuje nad materią, lecz materia ufundowana ręką człowieka zaczyna nad nim górować. Człowiek stworzył mózg elektronowy, przed którym sam staje mocno zażenowany, gdyż ten sztuczny mechanizm mózgu w określonych warunkach funkcjonuje sprawniej, szybciej i dokładniej aniżeli mózg istoty rozumnej czyli człowieka. W ruchu i ryku maszyn oraz w labiryncie kombinacji Wszelkich cudów technicznych człowiek współczesny całkowicie się zagubił. Zatracił na dodatek swoje wewnętrzne Ja, pogmatwał harmonię swego ducha, okaleczył swą osobowość, stał się niewolniczą częścią składową mechanizmów materii. Techniczne zdobycze przysłoniły sobą wszelkie wartości duchowe, usunęły z nauki wiedzę humanistyczną, z życia filozofię, a samą naukę przekształciły w zawód zróżnicowany na niezliczone specjalności W dobie obecnej horyzont myśli ludzkiej powszechnie zwęził się do małego odcinka pracy zawodowej. Praca ta odbywa się w przeraźliwym hałasie i w nerwowym pośpiechu. Codziennie obracamy się w szarzyźnie jednostajności i monotonii. Wszystkie budowie miast są prawie identycznie do siebie podobne bez odrobiny piękna, wszystkie miasta są prawie jednakowe. To wszystko zżera psychicznie i fizycznie człowieka.
    Postępu technicznego, budowania fabryk, rozwijania przemysłu, powstania dalszych wynalazków, żadna już siła nie powstrzyma bez narażenia ludzkości na katastrofalny wstrząs. Trzeba więc szukać przynajmniej jakiegoś sposobu wyjścia z błędnego koła. Nad tym właśnie problemem spróbujemy nieco się zatrzymać.

    ( Tekst zaczerpnięty z książki „Moje widzenie świata”, autorstwa Ś.P. ks. Andrzeja Klimuszki.)

  3. Każdy kij ma dwa końce. Nie umniejszam znaczenia „końca świata” jednak należy się przypatrzeć co jest po przeciwnej stronie tego zagadnienia? Apokalipsa może być chwytem marketingowym. Tony chemikaliów sprzedane, ludzie piją nadmiernie wódę by się zobojętnić, albo kupują nadmiar zbędnych rzeczy na zapas. Naród handlowy zaciera rączki i przelicza zysk. Do tego dochodzi jeszcze efekt psychologiczny mesjanizmu; ludzie z zaciemnionym umysłem czekają na bozię która przyjdzie i da po pysku tym niegrzecznym złym… w tym czasie sparaliżowani strachem nic nie robią, a zło staje się coraz silniejsze i bezczelniejsze.

  4. Proponuję się przygotować, zważywszy na to iż pojałtański ład dobiegł końca i na naszych oczach wystartowała budowa nowego porządku świata (nowego ładu światowego). O jego kształcie zadecydują żydomarksisotwskie Chiny i żydonoahidzkie USA, z wydajną pomocą (podobnie jak w obydwu poprzednich wojnach światowych) zażydzonej Rosji, która jest nastawiona wyłącznie na pożeranie i niszczenie, a to co pożarte przetrwa zmienia na swoje podobieństwo. I tak przez ostatnie pół tysiąca lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *