Najnowsze

Jezus był Palestyńczykiem i dlaczego jest to ważne

Jesus Was Palestinian and Why it Matters

http://www.sott.net/articles/show/220381-Jesus-Was-Palestinian-and-Why-it-Matters

Jehanzeb Dar – 25.12.2010 tłumaczenie Ola Gordon

Ze względu na nowoczesne alarmistyczne reakcje na słowo „Palestyna”, wielu nie-Arabów i nie-muzułmanów, obraża się, gdy twierdzi się, że Jezus był Palestyńczykiem (pokój z Nim).

Tej rozmowie często towarzyszą pochodzenie etniczne Jezusa, kolor skóry i kultura, ale niewiele osób jest skłonnych uznać fakt, że nie był Europejczykiem. Zwykły spacer uliczką Bożego Narodzenia pokaże dominujący obraz Jezusa: blond włosy, niebieskie oczy, biały człowiek.

Islamofobia i anty-arabska propaganda uwarunkowały nas by postrzegać Palestyńczyków jako nic innego jak pozbawionych serca zamachowców samobójców, „terrorystów,” i „wrogów wolności i demokracji.” Stałe oczernianie i demonizacja Palestyńczyków przez media, w przeciwieństwie do gloryfikacji Izraela, przeszkadza nam w zauważeniu poważnych spraw takich jak kryzys uchodźców palestyńskich, ofiary okropnego 3-tygodniowego ataku izraelskiego na Gazę w zimie 2008-2009, dziesiątki tysięcy bezdomnych Palestyńczyków, oraz wiele innych walk, na które stale zwracają uwagę działacze praw człowieka na całym świecie.

Mówienie z perspektywy Palestyńczyków, zwłaszcza w zwykłych nie-arabskich i nie-muzułmańskich warunkach, wywołuje kontrowersję z powodu postawienia znaku równania między Palestyńczykami i gwałtownymi stereotypami. Dlatego też, jak mógłby Jezus należeć do narodu, o którym uczy się nas byśmy go demonizowali?

Kiedy rozmawiam o tym, zauważam następujące odpowiedzi: „Nie, Jezus był Żydem,” albo „Jezus nie jest muzułmaninem.” Dla mnie ten błąd nie jest zaskoczeniem, ale z pewnością jest odkrywczy. Będąc Palestyńczykiem nie oznacza, że jest się muzułmaninem, i odwrotnie. Przed brutalnym i niesprawiedliwym wywłaszczeniem rdzennych Palestyńczyków podczas tworzenia państwa Izrael, wyraz „Palestyna” był terminem geograficznym odnoszącym się do palestyńskich muzułmanów, palestyńskich chrześcijan i palestyńskich żydów. Choć większość Palestyńczyków obecnie jest muzułmanami, to znaczna mniejszość palestyńskich chrześcijan nie jest zauważana, zwłaszcza przez zachodnie media.

Dominująca narracja nie tylko zniekształca i wypacza palestyńską walkę jako konflikt religijny między „muzułmanami i żydami,” ale konsekwentnie wpycha życie palestyńskich chrześcijan w niebyt.” Jest tak z powodu niechęci mediów do opisywania doświadczeń i historii palestyńskich chrześcijan, to nie jest zaskoczenie kiedy biali Amerykanie są zdumieni faktem, że palestyńscy i arabscy chrześcijanie, rzeczywiście istnieją. Ktoś może twierdzić, że samo istnienie palestyńskich chrześcijan stanowi zagrożenie, gdyż to zniekształca zdecydowaną i bardzo uproszczającą narrację „muzułmanin kontra żyd.” Poznanie wielu palestyńskich chrześcijan przeciwnych izraelskiej okupacji wojskowej, jak również żydów przeciwnych tej okupacji, to pokazanie większej liczby głosów, perspektyw i złożoności konfliktu, przedstawianego ogromnie jednostronnie, anty-palestyńsko i anty-muzułmańsko.

Jeszua (aramejskie imię Jezusa) urodził się w Betlejem, palestyńskim mieście na Zachodnim Brzegu i ojczyźnie jednej z największych palestyńskich społeczności chrześcijańskich. Kościół Narodzenia, jeden z najstarszych kościołów na świecie, znaczy miejsce narodzenia Jezusa, i jest święty dla chrześcijan i muzułmanów. Kiedy turyści z całego świata przyjeżdżają do tego miejsca, muszą przechodzić przez izraelskie posterunki i blokady drogowe. Izraelska budowa bariery na Zachodnim Brzegu również ogranicza podróż dla lokalnych Palestyńczyków. W kwietniu 2010 roku, izraelskie władze zakazały palestyńskim chrześcijanom wejścia do Jerozolimy i odwiedzenia Kościoła Grobu Pańskiego w czasie Wielkanocy. Jozef Zabaneh, palestyński chrześcijanin, kupiec z Ramallah, powiedział: „izraelska okupacja Gazy i Zachodniego Brzegu nie rozróżnia nas i traktuje wszystkich Palestyńczyków z pogardą.”

Komentarz Zabaneha nawiązuje do ustawicznej dehumanizacji Palestyńczyków, jak również do likwidacji Palestyńczyków – chrześcijan i muzułmanów. Obsadzając ciągle Palestyńczyków w rolach łotrów, nawet określenie „Palestyna” nabiera złych konotacji. Odmawia się uznania np. tego, że wyraz „Palestyna” używany był już w V wieku pne przez starożytnego greckiego historyka Herodota. John Bimson, autor „The Compact Handbook of Old Testament Life” [Kompaktowy podręcznik o życiu Starego Testamentu] uznaje nieprawidłowość w użyciu terminu „Palestyna”: określenie to pochodzi od Filistynów. W V wieku pne Herodot wydaje się używać terminu Palaistine Syria (= Syria Filistyńska) w odniesieniu do całego regionu między Fenicją i górami Libanu na północy i Egiptu na południu… Obecnie nazwa „Palestyna” ma podtekst polityczny, co może być niewłaściwe, i z tego powodu niektórzy pisarze umyślnie unikają używania go. Ale alternatywy są albo zbyt niezręczne by je powtarzać, albo są niedokładne, kiedy odnoszą się do pewnych epok, dlatego „Palestyna” pozostaje pożytecznym terminem…

Umyślne unikanie użycia terminu „Palestyna” nie tylko zniekształca historię, ale również wzmacnia anty-palestyński rasizm jako akceptowany. Kiedy bada się argumenty przeciwko temu, że Jezus był Palestyńczykiem, można wyczuć znaczny stopień wrogości, wycelowany zarówno w Palestyńczyków jak i muzułmanów. Nie można zrobić nic innego niż zastanawiać się, czy jest coś groźnego w identyfikowaniu Jezusa jako Palestyńczyka? Prof. Jack D Forbes tak pisze o wielokulturowym i wieloetnicznym środowisku Jezusa:

Kiedy Rzymianie zdominowali te tereny, używali nazwy Palestyna. Dlatego kiedy urodził się Jehoszua [Jezus], był Palestyńczykiem, tak jak wszyscy mieszkańcy tego regionu, żydzi i nie-żydzi. Był również Nazarejczykiem (urodzony w Nazarecie) i Galilejczykiem (urodzony w regionie Galilei)… W owym czasie Palestynę zamieszkiwali żydzi – potomkowie Hebrajczyków, Kananejczyków i wiele innych narodów semickich, jak również Fenicjanie, Syryjczycy, Grecy a nawet Arabowie.

Pomimo tych faktów, są tacy, którzy wykorzystują argument daltonizmu. „Nie jest ważne z jakiej grupy etnicznej pochodził Jezus, ani jakiego koloru miał skórę. Nie jest ważne jakim posługiwał się językiem. Jezus jest dla wszystkich ludzi, czarnych, białych, brązowych, żółtych itd.” Jeśli nawet jest to w dobrych zamiarach wyrażenia przynależności i uniwersalizmu, to nie jest ważne.

Kiedy widzimy tak liczne wizerunki Jezusa jako białego Euro-Amerykanina, należy przywołać etnocentryzm i rasowość. W odniesieniu do języka np., Neil Douglas-Klotz, autor „The Hidden Gospel: Decoding the Spiritual Message of the Aramaic Jesus” [Ukryta ewangelia: rozszyfrowanie przekazu duchowego aramejskiego Jezusa], podkreśla znaczenie rozumienia, że Jezus mówił po aramejsku, nie angielsku, i że jego słowa, jak również poglądy, musiały być rozumiane w świetle języka i duchowości Bliskiego Wschodu. Douglas-Klotz podaje interesujący przykład, który przypomina mi bogate wnętrze i znaczenie wyrazów arabskich, urdu i farsi, zwłaszcza wyraz odnoszący się do „spirit” [duch]:

Kiedy Jezus mówił o duchu, to musimy pamiętać, że musiał używać wyrazu aramejskiego lub hebrajskiego. W obu tych językach ten sam wyraz oznacza ducha, oddech, powietrze i wiatr. Tak więc „Duch Święty” to także „święty oddech.” Dualizm ducha i ciała, który w naszych językach zachodnich często przyjmujemy za pewnik odpada. Jeśli Jezus wypowiadał słynne zdanie o mowie czy grzechu przeciwko Duchowi Świętemu (np. w Łk 12:10), to jakoś na Bliskim Wschodzie wchodzi tu również pojęcie oddechu. [Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone.- przyp. tłum.]

Oczywiście, nikt nie jest lepszy od innego pod względem kultury, języka, lub koloru skóry, ale ignorowanie sposobu w jaki wykorzystywano białość Jezusa do podporządkowania i dyskryminacji mniejszości rasowych na Zachodzie i w wielu innych krajach, to przeoczenie innego ważnego aspektu nauki Jezusa: kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Malcolm X napisał o białych rasistach i właścicielach niewolników wykorzystujących chrześcijaństwo do uzasadnienia swojej „wyższości rasowej” i „moralnej” wobec czarnych. Używając słów Malcolma „Święta Biblia w rękach białego człowieka, i jej interpretacja była największą ideologiczną bronią do zniewolenia milionów nie-białych ludzi.” W całej historii, czy to w Jerozolimie, Hiszpanii, Indiach, Afryce lub Ameryce, biali tzw. „chrześcijanie” kultywowali zniekształconą interpretację religii, zgodną z ich rasistowskim, kolonialnym programem.

I oto jesteśmy w XXI wieku gdzie islamofobia (również wynikająca z rasizmu, ponieważ religia islamu jest urasowiana) rośnie, gdzie ludzie nazywający się „chrześcijanami” boją się mieć czarnego prezydenta, gdzie członkowie Ku Klux Klanu i ruchy anty-imigracyjne zachowują się tak, jakby Jezus był nietolerancyjnym białym amerykańskim rasistą, który mówił tylko po angielsku, mimo urodzenia się na Bliskim Wschodzie. To zdumiewające, jak tzw. „chrześcijanie” jak np. Ann Coulter, muzułmanów nazywa „szmacianymi głowami,” gdy w rzeczywistości sam Jezus również pasuje do profilu „szmacianej głowy.” Tak jak Mojżesz, Józef, Abraham i reszta Proroków (pokój im wszystkim). Jak pisze William Pitt Rivers:

Brzydka prawda, która nigdy nie dociera nawet do większości Amerykanów jest taka, że Jezus wyglądał o wiele bardziej jak Irakijczyk, jak Afgańczyk, jak Palestyńczyk, jak Arab, niż którykolwiek z tych obrazów, które zdobią ściany amerykańskich kościołów od morza do morza. To był niewygodny fakt przed 11 września. Po ataku, stało się prawie moralnym nakazem by postawić możliwie jak największy dystans pomiędzy Amerykanami i narodami Bliskiego Wschodu. A teraz sugestia, że Jezus dzielił pochodzenie genealogiczne i podobieństwo fizyczne z ludźmi siedzącymi w klatkach dla psów w Guantanamo, to jakby taniec na krawędzi zdrady.

Bez uznania Jezusa jako rodowitego człowieka z Bliskiego Wschodu – Palestyńczyka – który mówił po aramejsku – języku semickim, protoplasty języków arabskiego i hebrajskiego – Zachód będzie nadal postrzegał islam jako „obcą religię.” Zbrodnie nienawiści i dyskryminacyjne przepisy wobec muzułmanów, Arabów i innych, postrzeganych jako muzułmanie, będą się utrzymywać. Będą oni nadal traktowani jako „obcy kulturowo.” Co ciekawe, chrześcijaństwa i judaizmu nigdy nie uważa się za „obce religie,” pomimo bliskowschodniego pochodzenia, jak islam. Jak podkreśla Douglas-Klotz, uznanie Jezusa jako rodowitego człowieka z Bliskiego Wschodu „pozwoli chrześcijanom zrozumieć, że myśl i przekaz” Jezusa pochodzą z „tej samej ziemi, tak jak tradycje żydowskich i muzułmańskich braci i sióstr.”

Jezus raczej nie wybierałby jednej rasy czy grupy ludzi nad inną. Wierzę, że potępiłby dzisiejszą demonizację i dehumanizację palestyńskiego narodu, a także kłamstwa o nim, co tylko podsyca ignorancję i etnocentryzm. Jako muzułmanin wierzę, że Jezus był prorokiem Boga, i gdybym miał cokolwiek do powiedzenia na temat ducha Bożego Narodzenia, opierałoby się to na charakterze Jezusa: pokorze, współczuciu i miłości. Miłości, w której wszyscy ludzie, bez względu na pochodzenie etniczne, rasę, kulturę, religię, płeć i orientację seksualną są respektowani i doceniani.

I w tym duchu, życzę wam wesołych świąt Bożego Narodzenia. Alaha Natarak (aramejski: Bóg z wami).