Najnowsze

Opublikowano Marzec 19, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

ŻYDOMASOŃSKA REWOLUCJA W PSEUDO-„KOŚCIELE KATOLICKIM”: Żydomason- likwidator Berg-oglio – blok informacyjny

popo1

Ten krypto-żydowski „papież” nie ogłupi nas!

Światowe żydostwo świętuje wybór „papieża” Franciszka. Izrael wita nowego „papieża” jako przyjaciela żydów. Anti-Defamation League oklaskuje wybór nowego „papieża”. To jest cena za żydowski szmal Rothschildów.

————————————————————————————————-

OKULTYSTYCZNY KRZYŻ BERG-OGLIO (Tak zwany Franciszek I)

BER1

BER2

BERG-OGLIO UDAJE, ŻE BIERZMUJE (CZY TO RYT RÓŻOKRZYŻOWCÓW)

[youtube=http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=oUNhP3J1ecI]

PLAŻOWY KOCHAŚ PSEUDO-„BISKUP” BARGALLO CIESZY SIĘ ŚWIETNĄ OPINIĄ W OCZACH BERG-OGLIO.

Pseudo-„biskup”  Fernando Bargalló (Burdello?) chwalony przez pseudo-„kardynała” Bergo-glio, nawet po opublikowaniu poniższych zdjęć. W końcu człowiek jest człowiekiem, Talmud zaleca rozmnażanie się za wszelką cenę by żydowskiego nasienia i krwi nie tracić. Nawet na plaży! Wszystko jest zgodne także z doktryną i moralnością judeochrześcijańskiego „kościoła”, którego drogą jest człowiek. Tak nauczali: boski żydomason Roncalli, boski żyd Montini, boski żyd Wojtyła-Katz i boski żyd Ratzinger-Tauber.

Bargallo z morską nimfą, ktorej udzielił rozgrzeszenia.

Bargallo z morską nimfą, której udzielił rozgrzeszenia.

Nimfa z wdzięczności ukazuje Bargallo piękno roztaczających się widoków.

Nimfa z wdzięczności ukazuje Bargallo piękno roztaczających się widoków.

Intymny mokry wykład z teologii żydomasońskiej?

Intymny mokry wykład z teologii żydomasońskiej?

Już po ...Wracamy do codziennych obowiązków.

Już po …
Wracamy do codziennych obowiązków.

Papieskie spotkanie z dziennikarzami:

historia imienia Franciszek

„Napracowaliście się, co?”. W ten sposób Papież Franciszek zwrócił się do dziennikarzy, którzy wypełnili aulę Pawła VI na pierwszym spotkaniu z nowym Ojcem Świętym. A ten w pierwszym rzędzie wyraził im wdzięczność za medialną obsługę ostatnich wydarzeń w Watykanie. Nie była ona sprawą prostą, zważywszy złożoność tej rzeczywistości, jaką jest Kościół.

„Wydarzenia kościelne oczywiście nie są bardziej skomplikowane, niż polityczne czy ekonomiczne – mówił Papież. – Mają jednak pewną szczególną charakterystykę: odpowiadają logice, która zasadniczo nie jest właściwa dla kategorii – by tak rzec – świeckich. I właśnie dlatego nie jest łatwo je interpretować i przekazywać szerokiej i zróżnicowanej publiczności. Kościół bowiem, będąc oczywiście również instytucją ludzką, historyczną, ze wszystkim co to oznacza, nie ma natury politycznej, ale w istocie duchową: jest Ludem Bożym. Świętym Ludem Bożym, który idzie na spotkanie z Jezusem Chrystusem. Jedynie w tej perspektywie można zdać sobie sprawę z tego, czym Kościół katolicki żył również w ostatnim czasie”.

Zdając sobie sprawę z zainteresowania dziennikarzy jego osobą, Papież odniósł się do jednej z najczęściej stawianych kwestii: dlaczego przyjął imię Franciszek i który ze świętych mu patronuje? Postanowił zatem opowiedzieć rzecz całą od początku:

„Podczas głosowania siedział koło mnie mój wielki przyjaciel kard. Claudio Hummes. Gdy sprawy przybrały niebezpieczny obrót, on mnie podtrzymywał na duchu. A gdy przewaga głosów osiągnęła dwie trzecie, rozległy się oczywiście brawa, że wybrano Papieża. Wtedy on mnie objął i powiedział: «Nie zapominaj o ubogich!». I te słowa zapadły mi w serce: ubodzy, ubodzy… Skojarzyło mi się to ze św. Franciszkiem z Asyżu. Potem pomyślałem o wojnach, a tymczasem dalej liczono głosy. Franciszek to człowiek pokoju. I tak przyszło to imię, tak z serca: Franciszek z Asyżu. Człowiek ubóstwa, człowiek pokoju, człowiek, który kocha i troszczy się o stworzenie, a my teraz wszak nie mamy najlepszych relacji ze stworzeniem… Ach, jak bym chciał Kościoła ubogiego dla ubogich…! A potem niektórzy zaczęli sobie robić żarty: «Powinieneś przyjąć imię Hadrian, bo Hadrian VI był reformatorem, a potrzeba reform». Inny powiedział: «Nie, lepiej powinieneś nazwać się Klemensem». «A to czemu?». «Byłbyś Klemensem XV i tak odegrałbyś się za Klemensa XIV, który skasował Towarzystwo Jezusowe». Tak sobie żartowano…”.

Papieskie słowa dziennikarze wielokrotnie przerywali brawami. Ojciec Święty zaskoczył też sposobem udzielenia błogosławieństwa, w którym zabrakło znaku krzyża.

„Wielu z was nie należy do Kościoła katolickiego, inni są niewierzący – wyjaśnił Franciszek. – Z serca udzielam tego błogosławieństwa każdemu z osobna, szanując sumienie każdego z was, jednak wiedząc, że każdy z was jest dzieckiem Bożym. Niech Bóg was błogosławi”.

tc/ rv

http://pl.radiovaticana.va/news/2013/03/16/papieskie_spotkanie_z_dziennikarzami:_historia_imienia_franciszek_/pol-674084

Za: www.gazetawarszawska.com

Dalajlama gratuluje nowemu papieżowi

Za: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=13431#more-13431

da1

Zwierzchnik buddystów dodał, że bardzo liczy na spotkanie z nim w niedalekiej przyszłości .

„Dyscyplina, prostota i miłość do wszystkich stworzeń to cechy św. Franciszka, które bardzo mnie inspirują”. Odnosząc się w ten sposób do przyjętego przez Papieża imienia, Dalajlama wyraził radość z wyboru nowego Biskupa Rzymu.
————

Zły znak, jeśli pierwszy sługa szatana cieszy się z tego wyboru …. – admin.

.

Dla nieświadomych lub naiwnych malutki przykład krwawej “pobożności” buddyzmu:

da2

da3

da4

Pobrane z: http://srilanka.for91days.com/category/buddhism/

Źródłohttp://info.wiara.pl/doc/1488331.Dalajlama-gratuluje-nowemu-papiezowi

Papież Argentyńczyk: „mamma mia!” – Alberto Buela

Za: http://forumdlazycia.wordpress.com/2013/03/18/papiez-argentynczyk-mamma-mia-alberto-buela/#more-13304
Posted on Marzec 18, 2013by 

[…]  jego serdeczna więź (niepozbawiona patosu) z argentyńską wspólnotą żydowską – najliczniejszą po Izraelu – upewnia Watykan, że ze strony Franciszka nie grozi nic „rdzennie katolickiego”.

Dziś w Buenos Aires wszyscy rabini i żydzi bez wyjątku świętują jego wybór na papieża.[…]                                                                                               _____________________

przeł. Jacek Bartyzel

Tuż po wyborze papieża z Argentyny (a dokładniej mówiąc, z Wicekrólestwa La Platy) napisałem do jego rodaka, prof. Alberta Bueli, który jest jednym z największych współczesnych filozofów (zob.http://es.wikipedia.org/wiki/Alberto_Buela oraz naszą notę: http://www.legitymizm.org/spw-alberto-buela-lamas), z prośbą o wyrażenie opinii.

Jego natychmiastowa odpowiedź była nader lakoniczna:

„Jest to człowiek, który zawsze angażował się na rzecz najbiedniejszych, i tak z pewnością będzie nadal, według kierunku zapoczątkowanego przez Pańskiego rodaka, Jana Pawła II. Jest duszpastersko postępowy, a doktrynalnie konserwatywny”.

Wszelako nazajutrz prof. Buela przesłał znacznie obszerniejszą wypowiedź, w formie artykułu, której tłumaczenie tu, za jego łaskawą zgodą, podaję.

* * *

Według naszej niewspółmiernej samooceny (której nie będę teraz komento- wał) Argentyńczykami znanymi w świecie są: Maradona, Messi, [Juan Manuel] Fangio, [Carlos] Gardel, Perón, Evita, Ché Guevara, Borges i [żona następcy tronu Wilhelma Aleksandra] Maksyma [Zorreguieta Cerruti], księżna Niderlandów; obecnie dodajemy do nich Papieża.

Ponadto jest to pierwszy papież amerykański1, aczkolwiek niektórzy niedouczeni dziennikarze utrzymują, że pierwszy nieeuropejski, ignorując św. Piotra i wielu innych.

  • A zatem co to oznacza: najpierw dla naszego kraju, następnie dla Ameryki Południowej i ekumeny iberoamerykańskiej, wreszcie dla świata?

Jak dobrze wiadomo, trudno jest przewidywać z pewną ścisłością, ponieważ znajomość przyszłości stała się wykluczona z chwilą, gdy okazało się, że taki dar oznacza otwarcie puszki Pandory. Z tym zastrzeżeniem i wiedząc, że będziemy mówić raczej jako philodoksos – miłośnicy mniemań, spróbujemy poczynić kilka spostrzeżeń.

  • Dla Argentyny wybór na papieża jednego z jej synów stanowi zobowiązanie do większego zaangażowania katolickiego, zarówno jej narodu, jak i, zwłaszcza, rządzących nią.

Jednakowoż trzeba zachować pewną proporcjonalność pomiędzy tym, kim jesteśmy, a tym, co mówimy o nas, kim jesteśmy. W przeciwnym razie należałoby uznać za prawdę stary dowcip, mówiący o tym, że najlepszym interesem na świecie jest kupić Argentyńczyka i sprzedać go za to, co mówi, ile jest wart.

  • A dzisiaj wybór papieża Franciszka oznajmia, że Argentyńczycy są warci wiele. Wybornie, lecz jeśli tak jest, to my, jako naród i nasi rządzący, wszyscy, musimy podjąć działania, które nas wzniosą do tego poziomu szacunku, ku któremu nas wzywa desygnacja papieża naszej narodowości.

W odniesieniu do Ameryki Południowej trzeba uwzględnić potencjał regionu, jako że doświadczenia, które papież wyniósł z tego regionu, czynią go uprzywilejowanym rzecznikiem ich potrzeb i interesów, nadto zaś z tej racji, iż posiada o nich wiedzę bezpośrednią, może być pośrednikiem i rozjemcą pomiędzy różnymi krajami regionu.

  • W odniesieniu do całej ekumeny iberoamerykańskiej papież Franciszek ma wizję integracyjną w stylu Bolivara, San Martina i – bliżej nas – Perona, Vargasa oraz niedawno zmarłego Chaveza. Nie chcę przez to powiedzieć, że Franciszek jest peronistą, tylko że doskonale rozumie ten fenomen polityczny.
  • Na ostatek, w odniesieniu do reszty świata, przypuszczamy, że zainicjuje wielką kampanię ewangelizacyjną w zamiarze odzyskania Afryki i byłych republik sowieckich dla Kościoła. I z pewnością upomni się o chrześcijan masowo mordowanych (105 000 w 2011 roku!), głównie w krajach mających rządy islamskie.

Co się tyczy jego profilu kulturalnego, to jest jezuitą uformowanym w epoce pełnego wrzenia Soboru Watykańskiego II – to znaczy, kiedy rozpoczął się upadek ładu.

  • Nie otrzymał prawie żadnej formacji teologicznej, tylko raczej socjolo-giczną, zgodnie z wytycznymi zakonu w tym czasie, iż duchowny nie musi„czynić tego, co święte”, lecz winien „walczyć i być aktywnym politycznie”. Jezuici przekształcili się w socjologów raczej niż księży.
  • Stąd też zakon opustoszał zaledwie w ciągu dekady.
  • Kiedy ojciec Bergoglio był prowincjałem zakonu (1973-1979), przekazał zarządzanie jezuickim Uniwersytetem Zbawiciela protestantom (Pablo Franco, Oclander i inni),
  • podczas gdy sam zajął się doradztwem duchowym i politycznym w ugrupowaniu Żelazna Gwardia, które stało się rodzajem argentyńskiego wsparcia dla Ruchu Comunione e Liberazione – ugrupowania polityczno-religijnego dwugłowego: liberalizującego w Argentynie, a konserwatywnego we Włoszech.

Jego wybór jako Pater inter pares – czego akrostych tworzy słowo Papa – przynosi uspokojenie Kurii Watykańskiej, ponieważ Franciszek jest dzieckiem Włochów i ze strony matki, i ojca, oraz urodzonym i wychowanym w Buenos Aires, tym wielkim mieście, o którym można wykrzyknąć za mediewistą Franco Cardinim: „największe włoskie miasto na świecie” (la più grande città italiana del mondo).

Oznacza to, że możemy mówić o „braterskim kuzynie” Włochów.

  • Jednocześnie jego serdeczna więź (niepozbawiona patosu) z argentyńską wspólnotą żydowską – najliczniejszą po Izraelu – upewnia Watykan, że ze strony Franciszka nie grozi nic „rdzennie katolickiego”.

Dziś w Buenos Aires wszyscy rabini i żydzi bez wyjątku świętują jego wybór na papieża. Wyjąwszy przypadek dziennikarza Horatio Verbitsky’ego, zawodowego oszczercy i zarządcy „selektywnych praw człowieka” w rządzie [Nestora] Kirchnera.

Jako arcybiskup Buenos Aires i jako kardynał – prymas okazywał zawsze predylekcję dla ubogich podług linii Jana Pawła II i Ratzingera.

  • Jednocześnie dzielił z nimi ortodoksję w niektórych kwestiach. I na tym urzędzie przeciwstawiał się zawsze rządowi neoliberalnemu [Carlosa] Menema oraz socjaldemokratycznemu [Nestora i Cristiny Fernández] Kirchnerów.
  • Konfrontacja z tymi ostatnimi była i jest bardzo mocna, nie tyle z powodów ideologicznych – bo nie należy zapominać, że obie strony nazywają się postępowymi – ile w tym, co dotyczy dwóch różnych osobowości (jednej świeckiej i drugiej religijnej), które wierzą, że są autentycznymi rzecznikami ludu.

Czego zatem możemy się spodziewać?

  • Tego, że Franciszek będzie podążał szlakiem wyznaczonym przez Vaticanum II, Jana Pawła II i Benedykta XVI bez większych niespodzia- nek. Centrum Kościoła pozostanie nadal Rzym, lecz jego córką umiłowaną nie będzie już Europa, lecz Iberoameryka, którą zamieszkuje największa liczba katolików na świecie.

Dziś wszystkie ośrodki władzy światowej i „gadatliwi analfabeci” (dzienni-karze), ich agenci, żądają, żeby Kościół zmienił wszystko, aby ukończyć przekształcanie się w jedną z wielu „religii politycznych”, jakimi są liberalizm, socjaldemokracja, marksizm i nacjonalizmy.

  • I godne pożałowania jest to, że świat katolicki uznaje to za niezbędne, zapominając, że chrześcijaństwo jest przede wszystkim nauką o zbawieniu, a nie nauką społeczną.

A co z tym, co święte, ze świętością Kościoła, actio sacra, pragnieniem uświęcania ludzi, usuwaniem Boga, zmierzchem transcendencji?

Ach, nie! To za duże wymagania wobec argentyńskiego papieża.


1 Upraszam, aby nie mówić więcej „latynoamerykański”, co jest grubym błędem pojęciowym. „Latynami” są tylko ci z Lacjum we Włoszech. My w Ameryce jesteśmy Hispanoamerykanami, Iberoamerykanami, Indoiberyjczykami, Indianami lub po prostu Amerykanami. Ale nie Latynoamerykanami, co jest wynalazkiem oszukańczym, podstępnym i, zwłaszcza, mającym nas wynaturzyć.

Za; http://www.legitymizm.org/papiez-argentynczyk-mamma-mia
  • Redakcja tekstu, wszystkie podkreślenia i wytłuszczenia – emjot

 

żyd1

 

David Maria Jaeger, ten izraelski żyd, przebrany za katolickiego zakonnika, jako szef watykańskich radców prawnych, pomoże Franciszkowi przerobić Kościół Chrystusa na kościół ubogich.

„Jestem lojalnym i patriotycznym synem naszego narodu i naszego kraju”- powiedział izraelskiej gazecie.

wilk1

Izrael wita nowego „papieża” jako przyjaciela żydów…
Wydaje się, że duchowieństwo zapomniało kto był pierwszym prześladowcą Kościoła i jego Założyciela.

Komentowanie zamknięte.