Najnowsze

Opublikowano Luty 20, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Żydomasońska rewolucja w pseudo-„Kościele Katolickim”: Słowa prawdy o zdrajcach, kłamcach i gangrenie

Źródło: http://semperfidelisetparatus.blogspot.com/2013/02/o-wiktor-mroz-proroczy-list.html

Data publikacji: 1.02.2013

o. Wiktor Mróz: proroczy list

mróz1Pisze mi brat Romuald, że parasz się teraz figurkami, jakie Osaka narobiła, może to i dobra rzecz, ale tu w Ameryce figurki już nikt nie uznaje. Stoją po strychach i w garażach.Ludzie wolą się modlić do pustych ścian, jeśli wogóle się modlą. Modlitwy też wyszły z mody. Im więcej Kościół katolicki się ‚reformuje” – tym więcej staje się podobny do „kościoła reformowanego”, to jest protestanckiego, a nawet idzie dalej na lewo, bo już słychać między protestantami, że upominają się nawzajem, aby nie spaść tak nisko, jak katolicy i modlą się o nawrócenie katolików, mają mieć też wnet misje w krajach katolickich.  Tydzień temu papież Paweł VI – jak podał dziennik buffalowski – wzywał Kościół anglikański, aby się przyłączyli do katolickiego, bo katolicki już jest na takim poziomie, jak oni, aby tylko się wpisali na listę, a wszystko, w co wierzą i co uznają i  co praktykują mogą sobie zatrzymać – bo nic nas już nie różni. Ich pastorzy automatycznie zostaną na tych samych stanowiskach jako księża katoliccy.

Nasze pismo diecezjalne, Magnificat – ciągle chwali protestantów w niebogłosy, że aż się wprost człowiek wstydzić zaczyna, że nie jest się protestantem. A wczoraj w Courier Express – świeckim dzienniku, była wiadomość na trzeciej stronie, że Kościół katolicki nawiązuje ścisłe więzy z żydami, a jakże. Z komunistami już jest w zgodzie, a przynajmniej idzie w ich kierunku, z masonami nie ma walki, bo to przecież bracia. Protestantom już się zazdrości ich doskonałości i małpuje ich liturgię i obyczaje.Pozostał jeszcze tylko djabeł, z którym Kościół oficjalnie nie ma stosunków w duchu ekumenicznym, ale jeśli ruch ekumeniczny pójdzie dalej w tym samym tempie, a nowi teologowie będą dalej zgłębiać doktrynę, to jestem absolutnie pewny, że wnet będziemy mieli z djabłem jak najlepsze stosunki, ba, nawet połączymy się w jedności religii, pokoju i miłości, djabeł biedak już i tak traci grunt pod nogami, bo większość nowoczesnych teologów nie uznaje wieczności piekła, a więc musi się z tymi teologami połączyć, bo co będzie z jego państwem i władaniem? Już tylko kilka zebrań teologicznych i ekumenicznych, a djabeł dostanie należne sobie miejsce w liturgii, jako potężny duch przekory i postępu, patron modernizmu i opiekun tych księży z długimi włosami, którzy aż pianę z gęby puszczają z wyczerpania w walce o prawo do żeniaczki, zniesienie celibatu.Jak na razie – wedle wszystkich „nowoczesnych” dzieł teologów katolickich – protestanci są OK, a wszystko, co było dotychczas katolickie – śmierdzi myszką, jest zacofaniem, zabobonem, bigoterią, różaniec niczym się nie różni od chińskich młynków do modlitwy, a obrazy i dzieła sztuki – są abominacją, zgnilizną kapitalistów duchownych i świeckich. Ale wnet reforsiści katoliccy pójdą dalej: bo kto ich zatrzyma w badaniach? przecie kary i klątwy i cenzury na autorów są zniesione, na duchownych też. tu jeden z księży chodzi po seminariach i kolęduje o potrzebie zniesienia spowiedzi i t.p. wydał książkę przeciwko biskupom i papieżom i żadna suspensa go nie zdybała, bo kar duchownych nie ma. A więc będzie tak, że protestanci pozostaną na swoich miejscach jako ostoja, a katolicyzm zacznie się rozproszkowywać na liczne sekty lewicowe, komunizujące i ateistyczne. Nie wierzysz w to? bo ja jestem pewny. Corruptio optisi-passima.Nie mówię, że kościół katolicki upadnie, gdzieś pozostanie, schowany in pettore albo w katakumbach, ale ogół pogrąży się w setkach sprzecznych sekt protestanckich graniczących z materializmem i ateizmem.

…………………….
Był listopad 1970.Z listu wynika kilka rzeczy. Obala również mnóstwo naiwnych twierdzeń.1. Polski zakonnik precyzyjnie opisał zmiany i reformy.
2. Precyzyjnie i trafnie przewidział do czego doprowadzą „reformy”.
3. List ten dokumentuje istnienie jednej osoby, która wiedziała co się dzieje.
4. Nie było więc niemożliwym spostrzeżenie co się dzieje
5. Nie wszyscy się nabrali
6. Niektórzy byli czujni, co więcej kierunek zmian był dla nich oczywisty.
7. Można było dojść do takich wniosków jak o. Wiktor już w roku 1970. Nie musiał czekać do roku 1976, 1983, 1988, 2000 czy 2013.Dla jednego zakonnika pewnym jest, że Kościół jest niszczony, że zostanie sprowadzony do katakumb.

Co robią możni tego świata, co robią biskupi, prymasi? Idą na emeryturę. Powoli wprowadzają zmiany. Podróżują. Delikatnie oporują. Organizują spotkania ekumeniczne. Dialogują.

Czy miast tego nie powinni wręcz rozpaczliwie bronić Kościoła? Czy nie powinni bić na alarm? Jakże śmieszne są argumenty o wielkich teologach, takich jak Ratzinger czy Wojtyła. Jakże śmieszne są argumenty jakoby byli oni wielkimi obrońcami Kościoła. Kimże innym oni są niż tymi teologami o których mówi ojciec Wiktor?

List otrzymano od czytelnika. Oryginał znajduje się w zbiorach Archiwum Niepokalanowa. Zgodnie z życzeniem czytelnika – prosimy o wsparcie modlitewne oraz materialne franciszkańskiego archiwum w Niepokalanowie. Pogrubienia oraz akapity od redakcji. Zachowano oryginalną pisownię.

CZWARTEK, 10 STYCZNIA 2013

GDZIE JEST DZIŚ KATOLICKA PRASA?

ojciec Wiktor Mróz, O.F.M., Conv.

    Dzisiejsza tak zwana katolicka prasa jest niczym bardzo chory człowiek, umierający z powodu solidnej infekcji oraz ciężkiego zatrucia zabójczymi truciznami takimi jak Modernizm, Liberalizm, Sekularyzm, Naturalizm, Ekumenizm itp. Jeżeli spojrzysz na stare numery Katolickich periodyków, sprzed Drugiego Soboru Watykańskiego i porównasz je z dzisiejszymi numerami tych samych periodyków lub gazet – zobaczysz różnicę. Tytuł będzie ten sam, ale duch, kontekst są inne. Znajdziesz w nich rozcieńczony, częściowy Katolicyzm, pomieszany z wieloma dziwnymi ideami. Ideami kolaboracji z czymkolwiek i wszystkim co jest obce Katolickiemu duchowi oraz nauczania sprzed Drugiego Soboru Watykańskiego. Nigdy nie znajdziesz tej silnej woli by bronić prawdy, by walczyć przeciwko siłą niszczącym nasz Kościół i nasze społeczeństwo. Całkowicie brak nieustraszonej, apologetycznej gorliwości wobec jakiegokolwiek ataku wroga.

Prasa pozbawiona mocy

   Standardowym podejściem najlepszych Katolickich gazet w nowoczesnym Kościele nie jest nic więcej poza delikatną obroną. Jeżeli już światło dzienne ujrzy artykuł poświęcony takim tematom jak Komunizm, Masoneria, Protestantyzm, itd., zawsze będzie słaby i rozcieńczony, bo inaczej nasi „odłączeni bracia” czytając go mogliby zostać urażeni. W rzeczywistości, w dzisiejszej tak zwanej katolickiej prasie, nie znajdziesz żadnego wartościowego artykułu przeciwko Komunizmowi, Masonerii, Tajemniczym Stowarzyszeniom, itp. Również nic przeciwko jakiejkolwiek herezji.
     Powodem niezdolności katolickiej prasy do oparcia się wpływowi świeckiego świata dookoła nas jest fałszywy duch adaptacji i tolerancji, wolności sumienia, wolności religijnej wprowadzonych do Kościoła poprzez Sobór Watykański II. Kościół stracił swoją tożsamość poprzez wyciągnięcie rąk do „Księcia tego świata, którym jest Szatan razem ze swoimi kohortami tajnych i jawnych stowarzyszeń. Współpraca z nimi oznacza całkowite zniszczenie Katolickiej Wiary, moralności, dogmatów, dyscypliny, Tradycji a nawet całej struktury Kościoła. Nasz Kościół ma Boskie pochodzenie i nie ma nic wspólnego z „Księciem tego świata”, z wyjątkiem wojny z nim. Jeżeli Kościół nie jest wojujący, nie może się ani rozwijać, ani kwitnąć.

Uspokajając Wroga

   Świeccy humaniści zmieniają nasze szkoły, nasze instytucje, nasz rząd według swoich ateistycznych dogmatów. Dyktują co mamy wiedzieć i co mamy słychać w mass mediach. Ogromna większość Katolików myśli, że dostają obiektywną prawdę, gdy zaprenumerują „Time” albo „Newsweek’a”. Dzisiejsza prasa „katolicka” nie różni się bardzo od prasy świeckiej. Wobec zeświecczałego świata przyjęła podejście „żyj i pozwól żyć”. Zamiast bronić naszej danej przez Boga Wiary wobec wściekłych ataków naszych wrogów oraz prowadzić Katolickich czytelników ku prawdziwym ostatecznym celom, „nasza” prasa marnuje swój czas i środki na uspokajanie, wrogów Katolicyzmu.

Małpa widzi, małpa drukuje

   Nastąpiło zrównanie katolickich ideałów z tymi światowymi, potępionymi przez Chrystusa. W tym grzesznym usiłowaniu pogodzenie się z neopogańskim społeczeństwem, które nas otacza, „katolicka” prasa cierpli na kompleks niższości który często prowadzi do niewolniczej imitacji prasy świeckiej.
Jedną dodatkową różnicą jest spojrzenie na sprawy społeczne poprzez tak zwaną Społeczną Ewangelię, podczas gdy nadprzyrodzone perspektywy Katolickiej Wiary nie są jasno i wyraźnie prezentowane. Nic dziwnego, że tak wiele katolickich publikacji, zwłaszcza te najbardziej „postępowe, poniosło duże straty i upadło jedna po drugiej. Niektóre z tych, które przetrwały, również są na krawędzi likwidacji. Przed Soborem Watykańskim II były setki dobrych Katolickich periodyków tylko w tym kraju, o łącznej liczbie ponad dwóch milionów subskrybentów. Dziś nie istnieją. W latach które przyszły po Soborze, dążono do tego by nie wyglądać „triumfująco”, by nie zrazić innych instytucji religijnych istniejących w naszym „pluralistycznym” społeczeństwie. Niewielki lub żaden wysiłek nie został podjęty by pozyskać dusze dla Chrystusa i to, w mojej opinii, jest główną przyczyną ich rozkładu.

Obrona Prawdy

   Rolę mass mediów w sekularyzowaniu oraz dechrystianizacji dzisiejszego świata jest nie do przecenienia. Świecka prasa, radio oraz TV stały się ważną potęgą w wojnie przeciwko Bogu oraz Kościołowi Katolickiemu . Nigdy przedtem nie była dostępna tak wielka władza w budowaniu lub degradowaniu ludzkiego ducha, zależnie od zalet lub wad tych, którzy manipulują mediami. Mass media stają się jedyną siłą kształtującą umysły oraz czyny ludzkości. Właściciele tych organizacji często są wrogami Chrześcijaństwa oraz oddanymi wyznawcami fałszywej religii.”Jeden Świat bez Boga. Wykorzystują swój zły wpływ by podkopać i zniszczyć Kościół Katolicki. Ich zwycięstwo wydaje się być przesądzone. Chyba, że dzisiejsza „katolicka” prasa znów stanie się prawdziwie katolicka. To znaczy oddanym, bezkompromisowym obrońcą prawdy, którym kiedyś była.

Polski franciszkanin. Zapomniany bohater.

ŚRODA, 9 STYCZNIA 2013

mróz1

Ojciec Wiktor Mróz urodził się 29 stycznia, 1915 roku. Do kapłaństwa przygotowywał się w kilku franciszkańskich seminariach. Jego przełożonym, spowiednikiem oraz kierownikiem duchowym była ta sama osoba – Maksymilian Kolbe.Pewnego dnia młody Wiktor modlił się o rozeznanie woli Bożej. Zastanawiał się kim powinien zostać – bratem czy księdzem. Ojciec Maksymilian powiedział mu: „jeżeli chcesz zbawić swoją duszę, musisz zostać księdzem”. Kolbe dodał: „Będziesz miał ciężkie życie, ale ostatnie lata będą szczęśliwe”. Pewnego dnia przepowiada mu ponad 50 lat kapłaństwa. Ojciec Mróz zostaje wyświęcony na kapłana 20 czerwca 1941 roku. Tego samego roku w których ojciec Kolbe oddał życie za bliźniego. Po święceniach wikary w Kalwarii. Później wykłada w Wyższym Seminarium Franciszkańskim w polskim Lwowie. Podczas Drugiej Wojny Światowej ojciec Mróz kapelan polskich sił podziemnych [rozumiane zwykle przez obcokrajowców jako AK].Tutaj uzupełnimy wiadomości posiadane przez katolickich franciszkanów.
Przeglądając historię NSZ natrafiamy na kapelana sławnej Brygady Świętokrzyskiej, która odmówiła scalenia z AK. Kapelan urodził się w Miertiukach (woj. Stanisławów) w roku 1915. Franciszkanin. Pracował w Parafiach Rybotycze i Hanaczów. W tej ostatniej jako wikary w okresie kwiecień – maj 1944 roku. Bohaterski obrońca kresowej miejscowości. Atakowało oczywiście UPA oraz SS. Do jednej wioski Niemcy wysłali dwie kompanie SS, żandarmerię i gestapo z 3 czołgami, działami i granatnikami. Ostrzał rozpoczęli od kościoła i klasztoru… Po zniszczeniu wsi przez SS Galizien, Franciszek przedostaje się do polskiego Lwowa. Odznaczony przez AK krzyżem walecznych za odwagę i poświęcenie. Mianowany kapelanem AK obwodu Przemyślany. W październiku 1944 roku zostaje kapelanem Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Ma dwa pseudonimy. „Mróz” oraz „Wiktor Mróż”.  Świat jest mały, a Pan Bóg wielki.W 1944 roku przedostaje się do Bawarii. Posługuje Polonii Monachijskiej. Tymczasowy kapelan Trzeciej Armii Pattona. W Erlangen w Polskich Kompaniach Wartowniczych od VII 1945 r. do 1947.

W lipcu 1947 roku udaje się do Stanów Zjednoczonych. Przez dwa i pół roku pracuje jako redaktor polskiego dziennika. W Wisconsin głosi rekolekcje i pracuje jako misjonarz. W grudniu 1949 roku zgłasza się do misyjnej pracy w Japonii. Zajmuje się nauczaniem oraz opieką medyczną ofiar radioaktywnego skażenia. Pracuje tam 18 lat.  W 1967 roku dociera do Kanady. Pracuje jako wikary w kościołach Franciszkanów Zostaje kapelanem Misji św. Wojciecha w Montrealu. W 1969 przenosi się do Buffalo, New York. Przez osiem lat pracuje jako kapelan w Szpitalu w Buffalo.

25 listopada 1977 roku o godzinie 11.00 ojciec Wiktor opuszcza franciszkańską parafię w Buffalo. Dołącza do ORCM – Orthodox Roman Catholic Movement (Ruch Prawowiernych Rzymskich Katolików). Był to prawdopodobnie pierwszy zorganizowany ruch w USA. Powstał za sugestią meksykańskiego cristero, jezuity Joaquín Sáenz y Arriaga współpracującemu z księżmi Carmona i Zamorra.

Początkowo do ruchu należą ks. Fenton, dominikanin Robert McKenna oraz ks. Kelly z FSSPX.

W 1975 roku do ruchu dołączają księża: Paul Marceau, Charles P. Donohue, Leo M. Carley, Daniel E. Jones, Joseph Gorecki oraz benedyktyn Placid White.

„Gdy wszedłem do kaplicy Naszej Pani Różańcowej (Monroe, Connecticut, poczułem, że wreszcie wróciłem do domu, tam gdzie należę. W ORCM znów jestem we właściwym miejscu. Miejscu z Wiarą dla której zostałem wyświęcony dziewiętnaście lat temu”.

W listopadzie 1977 roku na dwóch wykładach w stanie Nowy York, w Buffalo oraz Rochester zgromadziło się około 770 osób. Siedemset siedemdziesiąt osób. Dzięki ojcu Wiktorowi w rejonie Buffalo stale była odprawiana katolicka Msza Święta.

W 1979 roku jedenastu księży należących do ORCM ofiarowało Mszę Świętą w szesnastu miejscach. M.in. Kalifornia, Kolorado, Floryda i Nowy York.

Ojciec zakłada nową siedzibę franciszkanów. Bracia gromadzą się wokół kaplicy Maryi Dziewicy w Paulsboro, New Jersey. Za swego duchowego ojca uznają Maksymiliana Kolbe.

20 lipca 1991 roku, polski zakonnik obchodzi zapowiedziane przez Maksymiliana 50 lat kapłaństwa.

Na pamiątkowym obrazku umieszcza:

Polska 1941 – 1944
Niemcy 1944 -1947
Stany Zjednoczone 1947 – 1949
Japonia 1949 – 1967
Kanada 1967 – 1969
Buffalo, New York od 1969.

W Tradycyjnym Ruchu od Listopada 1977.
„Trzymajcie się mocno tradycjii” (2 Tes. 2:15)”

„Father Victor Mroz O.F.M. Conv.

Mistrz franciszkańskiego nowicjatu, bardzo dobrze znający ojca Wiktora, powiedział, że polski franciszkanin przez kilkadziesiąt lat bardzo cierpiał z powodu anginy. Nigdy się nie skarżył. Widział w swym krzyżu wolę Bożą oraz efektywny sposób na uniknięcie znacznie większych cierpień w czyśćcu.
Często można było usłyszeć komentarze świadczące jak wielki wpływ na jego życie wywarł Maksymilian Kolbe.Ojciec Mróz umiera 28 kwietnia 1992 roku w opinii świętości. Jest dzień św. Ludwika Marii de Montfort.
Został pochowany na cmentarzu św. Adalberta w Lancaster.

 

Komentowanie zamknięte.