Opublikowano Marzec 14, 2012 Przez a303 W Felietony

Żydomasońska rewolucja w „Kościele Katolickim”: Ratzinger i feminizm

Komentarz: Przyglądając się dzisiejszemu Kościołowi (kler-liturgia-teologia) tradycyjny katolik najpierw się oburza, potem trwoży, a w końcu wybucha śmiechem. Nicolas Gomez Davila

Źródło: http://www.traditioninaction.org/HotTopics/d100htRatzingerFeminism.htm

Brak daty publikacji

Tłum. GREGORIUS

Neo-„kardynał” judeochrześcijański Ratzinger-Tauber zapala menorę. Jak przystało na ortodoksyjnego judeochrześcijanina i wiernego syna synagogi szatana.

Męsko-żeńska jedność mieści w sobie także akt seksualny, który jest fizycznym wyrazem podobieństwa do Boga. To będzie od „samego początku małżeński przymiot, który jest zdolnością wyrażenia miłości w której osoba staje się darem” (n.6c.). Nagie męskie i żeńskie ciała są nakierowane na „komunię”, która jest obrazem Boga (ibid.). To scalenie pierwiastków męskiego i żeńskiego „wyraża fundamentalny przejaw podobieństwa z Trójjedynym Bogiem” (n.6d). Powinno to być „fizyczne, psychologiczne i ontologiczne dopełnienie” (n.6d). Takie przedstawienie Adama jako kategorii, było już przez Kościół Katolicki potępione jako interpretację „historyczną” (dowolność badania) pierwszego rozdziału Księgi Genesis. Dodatkowo w tym ustępie jest prawdziwe pochwalanie erotyzmu jako obrazu i podobieństwa Boga. Skoro nie ma szczególnego akcentu podkreślającego, że akt seksualny powinien mieć miejsce jedynie w związku małżeńskim to mamy tym samym pośrednią zachętę do swobodnej miłości. Nawet gdyby akt seksualny miałby być rozpatrywany w ramach małżeństwa to mocny nacisk położony na miłość bezwzględnie umieszcza prokreację na drugim miejscu, sprzecznie z katolicką doktryną, nauczającą, że prokreacja jest podstawowym celem małżeństwa. Według tej progresywistycznej interpretacji, grzech pierworodny miałby miejsce gdyby człowiek odrzucił „komunię”, partycypację swojej istoty i zwrócił się ku własnej odrębności. To znaczy, że ukierunkowałby się na „czyste samo poszukiwanie związku, który lekceważy i zabija miłość i zastępuje ją jarzmem dominacji jednej płci nad drugą” (n.7). Inną nowinką jest pogląd, że Bóg nie chciałby i nie zaproponowałby podległości żony mężowi według Jego słów:”i pod mocą będziesz mężową a on będzie panował nad tobą” (Genesis 3:16).

Kiedy Bóg wypowiedział te słowa to, według Ratzingera, Bóg jedynie opisywał sytuację, która powinna być unikana. To znaczy, że Bóg zachęcałby kobiety do sprzeciwiania się tym konsekwencjom (grzechu pierworodnego-tłum.). Po ogłoszeniu, że „ludzki wymiar seksualności jest nieodłączny od wymiaru teologicznego” (n.8d), dokument brnie dalej żeby przedstawić zasadniczo erotyczne wyobrażenie bożych relacji z Ludem Wybranym. Takie męsko-żeńskie erotyczne stosunki są „dużo więcej niż prostą metaforą” (n.9d). Według Ratzingera, „ten małżeński język dotyka samej natury relacji, które Bóg ustanawia ze swoim ludem pomimo, że te relacje są bardziej ekspansywne niż doświadczenie ludzkiego małżeństwa” (ibid.). Z pewnością niektórzy prorocy posługiwali się językiem symboli, który przyrównywał Boga i lud do oblubieńca i oblubienicy albo odnosił niewierność Izraela do prostytucji. Ale było to zawsze rozumiane przez Kościół jako metafora, przypowieść do przedstawienia sytuacji moralnej zjednoczenia z Bogiem lub niewierności. Prawdziwa relacja Boga z człowiekiem jest spełniana przez łaskę nadprzyrodzoną, która rozjaśnia ludzki rozum, wzmacnia wolę i ujmuje w karby namiętności. To jest istotą Bogo-człowieczej jedności, nie istnieje żadna potrzeba erotyzmu. Jednakże w tym dokumencie Ratzinger oświadcza, że seksualny symbolizm „dotyka samej natury zależności, które Bóg ustanowił ze swoim ludem”. Co to oznacza? Czy byłaby to ontologiczno-moralna seksualna relacja pomiędzy Bogiem i ludem? Na to wygląda. Tak więc w świetle tego bylibyśmy bardzo blisko żydowskich idei kabalistycznych, według których żydowski bóg stworzył wszystko poprzez akty seksualne i podtrzymuje istnienie wszystkiego i każdego tym samym sposobem. Jest to „sakralny erotyzm” neo-„kościoła” soborowego, który można odnaleźć nie tylko w tym dokumencie ale także w „Mulieris dignitatem” Jana Pawła II (Wojtyły –Katza) i w licznych innych dokumentach tego, tak płodnego w różne publikacje, „pontyfikatu”. Są one naśladownictwem Teologii Miłości i koncepcji Kościoła jako oblubienicy, wypracowanej przez Hansa Urs Balthasar’a (katolickiego apostaty i masona-tłum.).

 

Ratzingerowsko-Tauberowskie ministrantki (przyszłe „księdzowe”?) posługują do neo-„mszy” neo-„papieżowi” Benedyktowi XVI-Ratzingerowi-Tauberowi.

Niezgodność z Magisterium Kościoła Katolickiego.

Dokument przyjmuje fakt pracy kobiet poza domem jako stan nieodwracalny. Nie istnieje żadne specjalne przeciwwskazanie wobec takiego stanu rzeczy i nie ma śmiałości aby przypomnieć kobietom o ich posłannictwie w domu: „Kobiety, które z własnej woli życzą sobie poświęcić ich czas na pracę w gospodarstwie domowym bez bycia stygmatyzowanymi przez społeczeństwo albo karanymi finansowo, są w tej samej sytuacji jak te pragnące zaangażowania w innych pracach. (n.13f). Jak odmienne jest to stanowisko od twardego i dumnego stanowiska Kościoła innych czasów w sprawie kwestii życia kobiet w świecie.

Neo-„katzolicy” trąbią na cztery strony świata o tradycjonalistycznym odnowicielu (czego?) Ratzingerze-Tauberze w oparciu o „wiedzę” zaczerpniętą z żydomediów, które ogłosiły swojego Ratzingera-Taubera „konserwatystą”( judaizmu?). Na zdjęciu Ratzinger-Tauber w roli katolickiego kardynała wspólnie parodiuje z protestancką komediantką-„biskupą” Marią Jepsen, feministką i pro-sodomitką, „nabożeństwo”. Cóż, kabała to kabała.

Pozwólcie, że zacytuję parę wersów encykliki papieża Piusa XI „Casti connubi” dotyczących podobnego tematu. Nauczał jak następuje w kwestii ekonomicznego wyzwolenia kobiety, które zakładało z góry opuszczenie przez nią domu: „Ani ta emancypacja kobiety nie jest prawdziwa ani nie jest to uzasadniona i stosowna swoboda odpowiadająca chrześcijańskiemu i wzniosłemu posłannictwu kobiety i żony. Jest to deprawacja kobiecej natury i macierzyńskiej godności jak i wypaczenie celu całej rodziny skoro mąż cierpi na brak żony, dzieci na brak matki a cała rodzina na brak czujnego obrońcy”.

„Wręcz przeciwnie, ta fałszywa swoboda i nienaturalne zrównanie z mężczyzną jest szkodliwe dla samej kobiety ponieważ w chwili kiedy zstąpi ze swego królewskiego tronu, na którym posadowiła ją Ewangelia, prędko popadnie w starożytną niewolę poganizmu stając się zwyczajnym narzędziem mężczyzny” (n.76).

Porównując ten tekst Piusa XI z powyższymi zdaniami Ratzingera (Taubera) wspieranego przez Jana Pawła II (Wojtyłę-Katza), można ocenić niezmierzoną przepaść, która dzieli te dwa stanowiska. Przyjmuje się, że etapy feministycznej rewolucji są spełnionym faktem i próbuje się przedstawić feminizm jako mile widziany przez świat współczesny. Przeciwieństwem jest próba zachowania wartości katolickiej rodziny po to żeby ochronić i popierać chrześcijaństwo. To są najważniejsze cechy tego dokumentu. Jestem daleki od twierdzenia, że przeprowadziłem wyczerpującą analizę, uważam jednak, że w żadnym wypadku ten dokument nie przedstawia „konserwatywnego” poglądu na kobietę jak to uważa się w pewnych, niezbyt mądrych, „katolickich” środowiskach.

Autor: Atila S. Guimaraes

Włochy, 4 października 2011 roku, święto św. Franciszka z Asyżu, judeochrześcijański neo-“kapłan” otrzymuje “błogosławieństwo” od psa. Zgromadzeni euro-włosi, jak widać, czerpią sporo rozrywki podczas tego rodzaju obrzędów judeochrześcijańskich, moc śmiechu i zabawy jest cechą charakterystyczną “wyzwolonego” z oparów błędnego nauczania Jezusa Chrystusa i 260 przedsoborowych papieży, neo-“kościoła” posoborowego. Psy a także inne zwierzęta mają swoje należne miejsce w tej nowej organizacji judeochrześcijańskiej.

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.