Opublikowano Sierpień 3, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

ŻYDOMASOŃSKA REWOLUCJA W „KOŚCIELE KATOLICKIM”: LOLEK SUPERSTAR –ŚMIERTELNY WIRUS TALMUDYZMU

Żydzi mówią: „Nasz papież” (A my wierzymy- red. StSy)

Rozmawiali Katarzyna Wiśniewska i Jan Turnau
  • Jan Paweł II wpisał się na stałe jako postać pomnikowa dla dialogu

Rozmowa z ojcem Wiesławem Dawidowskim

Katarzyna Wiśniewska, Jan Turnau: Czy Jan Paweł II to był papież, który zrobił dla stosunków z Żydami więcej dobrego niż wszyscy jego poprzednicy?

Ks. Wiesław Dawidowski: To pierwszy papież, który dokądkolwiek pojechał, zawsze spotykał się z lokalną wspólnotą żydowską. To jest udokumentowane. W tym znaczeniu na pewno się odróżniał od poprzedników.

Pierwszy papież, który przekroczył próg synagogi w 1986 r. Tam nazwał Żydów starszymi braćmi w wierze. Zamordowany w czasie Zagłady ksiądz Michał Piaszczyński z Łomży powiedział to jako pierwszy, ale papież ma zawsze większą „siłę rażenia”. Co to oznaczało dla Kościoła, dla relacji z Żydami? 

– Mówi się, że był to dzień, po którym w stosunkach chrześcijańsko-żydowskich już nic nie mogło być takie jak przedtem. Krótki, bo zaledwie kilometrowy dystans między najstarszą synagogą w Rzymie i Bazyliką św. Piotra w Watykanie był jednocześnie dystansem największym. Jan Paweł II powiedział tam te znamienne słowa: Jesteście dla nas jakoby starszymi braćmi w wierze.
Po latach sam to weryfikuje, w 1989 r. mówi już bezpośrednio, bez ogródek: Jesteście naszymi starszymi braćmi. Bez „jakoby”.

Wiele antysemityzmu było w Kościele wcześniej. W mszale przedsoborowym modlono się za „Żydów przewrotnych”, „lud zaślepiony”. W 1936 r. „La Civilta Cattolica”, półoficjalny organ Watykanu, pisała, że Żydzi stanowią nieustanne zagrożenie dla świata. W Polsce w 20-leciu międzywojennym katolickie pisma pisały podobne rzeczy. 

– Żydzi przewrotni lub „perfidni”, jak mówi jedno z tłumaczeń. To, co działo się w Polsce, wpisuje się, niestety, w nurt ogólnoeuropejskiego antysemityzmu 20-lecia międzywojennego. Tymczasem papież odważnie uczy, że musimy się zmierzyć z tą smutną przeszłością. Wielokrotnie i bez ogródek wskazuje na przejawy antysemityzmu, agresji. Np. w przemówieniu do wspólnoty żydowskiej w RFN w 1980 r. powie o konieczności korekty fałszywego obrazu narodu żydowskiego, który był przyczyną nieporozumień i prześladowań w ciągu wieków. Papież był świadom, skąd to się brało: ze stereotypów, z niezrozumienia religii żydowskiej i ze słabej samoświadomości Kościoła.

Czyli? 

– To fundamentalne pytanie o istotę Kościoła: czy wyrasta on z pnia niezależnego, czy z zakorzenionego w judaizmie, i o to trwa spór wśród teologów i historyków idei. Kościół w swojej historii uważał się za nowy naród wybrany, zamiast za lud nowego przymierza. Nazywano to teologią substytucji. Ale Jan Paweł II nauczał, że kto spotyka Chrystusa, ten spotyka judaizm. Konsekwencją tego jest spojrzenie na naród żydowski jako Boże narzędzie przynoszenia zbawienia światu. Św. Jan Ewangelista zapisał przecież słowa Jezusa mówiącego, że Zbawienie bierze początek od Żydów. Według ciała i kultury Jezus był Żydem.

Papież zmienił bieg historii? Przecież już w dokumencie Soboru Watykańskiego II „Nostra aetate” czytamy: „Kościół, który potępia wszelkie prześladowania, przeciw jakimkolwiek ludziom zwrócone, pomnąc na wspólne z Żydami dziedzictwo, opłakuje akty nienawiści, prześladowania, przejawy antysemityzmu” 

– Tak, ale żaden z papieży nie zrobił tego, co Jan Paweł II: nikt nie zapomni tej sceny, kiedy staruszek papież, opierając się na lasce, drżącą ręką wkłada w Mur Zachodni Świątyni dużą kartkę – tak żeby wszyscy mogli ją przeczytać – na której przeprasza niewidzialnego Boga za wszystkie grzechy antysemityzmu i przejawy nienawiści, jakich Żydzi doznali od chrześcijan.

Ten dokonany w absolutnym milczeniu gest jest fundamentalny dla zrozumienia, czym był duch Soboru. Jan Paweł II wpisał się na stałe jako postać pomnikowa dla dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Do tego stopnia, że Żydzi mówią o nim „nasz papież”, co jest niebywałe.

„Antysemityzm, a także wszelkie formy rasizmu są grzechem przeciw Bogu i ludzkości i jako takie muszą zostać odrzucone i potępione” – powiedział do delegacji Brytyjskiej Rady Chrześcijan i Żydów (Watykan, 16 listopada 1990 r.). Leon XIII przyrównał Dreyfusa do Jezusa na krzyżu. Ale czy wcześniej któryś papież nazwał antysemityzm grzechem? 

– Mam wrażenie, że nie. Przynajmniej nie wprost. Przeczytałem dokładnie encyklikę Piusa XI „Mit brennender sorge” i encyklikę Piusa XII „Summum pontificium” opublikowaną w październiku 1939 r., półtora miesiąca po napaści Niemiec i Rosji na Polskę. W żadnej z nich nie pada słowo antysemityzm, nienawiść religijna. Pius XI krytykuje antysemityzm w sposób zawoalowany, nauczając o jedności obu Testamentów Starego i Nowego, ale ten głos był słaby.

Jakie były reakcje na wizytę Jana Pawła II w synagodze rzymskiej? 

– Absolutna euforia po stronie żydowskiej, choć na początku na pewno nie wszyscy ufali dobrym intencjom papieża. To zrozumiałe po setkach lat permanentnych konfliktów.

A wśród katolików były głosy niechętne? 

– Wystarczy wspomnieć prowokacyjne broszury propagandowe z lat 80. – nie pamiętam, kto je produkował – które sugerowały, że papież jest masonem, wizytę w synagodze wymusiła na nim żydowska finansjera, a śmierć Jana Pawła I została sfingowana, żeby wynieść na urząd papieski Jana Pawła II – „żydofila”.

Krytycy wypominają Janowi Pawłowi II, że w kwestii antysemityzmu mówił tylko o odpowiedzialności chrześcijan, a nie Kościoła jako instytucji. 

– Trudno obarczać papieża odpowiedzialnością za grzechy antysemityzmu wielu pokoleń chrześcijan. Jednak w roku jubileuszowym papież prosił Boga o przebaczenie za grzechy antysemityzmu popełnione przez ludzi Kościoła na przestrzeni wieków. Dokonał tego w Watykanie, a więc w samym sercu katolicyzmu. Teologowie dyskutowali, czy ma prawo korygować wypowiedzi poprzednich papieży. Ale papież to zrobił, wbrew temu, co mu doradzano w watykańskich dykasteriach.

Na ile nauka Jana Pawła II o grzechach antysemityzmu zakorzeniła się w Kościele? Bo może jednak w znikomy sposób? W czym jeszcze Kościół do niej nie dorasta? 

– Kościół katolicki w Polsce jest jednym z nielicznych w Europie, w którym odbywa się dzień judaizmu. Ma to może niekiedy formę akademii ku czci, ale odbywa się regularnie w większości diecezji. Do tego dochodzą spotkania ze wspólnotami żydowskimi, praca, często mało znanych księży mobilizujących swoich parafian do odnawiania cmentarzy żydowskich. To są też ci wszyscy księża, którzy dostają w łeb właśnie za to, że się tym zajmują. Gdy powiedziałem jednemu księdzu, że zajmuję się dialogiem chrześcijańsko-żydowskim, usłyszałem: Bardzo księdzu współczuję tej pracy. Miałem na końcu języka: Odwzajemniam współczucie, ale z grzeczności się pohamowałem.

Właśnie, czy dni judaizmu to nie jest naskórek? Dominikanin o. Ludwik Wiśniewski w liście do nuncjusza apostolskiego pisał, że ponad połowa duchowieństwa jest zarażona antysemityzmem. 

– Zależy, w którą stronę Kościoła spojrzymy. Jest duchowieństwo prawoskrętne, nacjonalistyczne, którego zupełnie nie rozumiem, wyznające wiarę katolicką, czyli powszechną, a jednocześnie z dezynwolturą wyrażające się o Żydach i hodujące w sobie te antysemickie stereotypy. Być może wypływa to z lęku i z braku poczucia własnej tożsamości.

A publicystami mediów katolickich – Radia Maryja, ale i „Niedzieli” – są Stanisław Michalkiewicz, Jerzy Robert Nowak. 

– Niestety, to rzuca cień na obraz katolicyzmu w Polsce. Czytając Jana Pawła II, nie mam wątpliwości: gdy ktoś się odcina od korzenia żydowskiego, z którego chrześcijaństwo wyrosło, staje się współczesnym marcjonistą. To Marcjon (II wiek) stworzył „ewangelię”, z której usunął wszelkie związki Jezusa ze Starym Testamentem.

Papież zaangażował się w spór o klasztor Karmelitanek w Oświęcimiu. Sam w 1990 r. napisał: „Z woli Kościoła macie przenieść się w inne miejsce”. Ale można spytać prowokacyjnie, dlaczego Jan Paweł II, walcząc z antysemityzmem, nie upomniał ostrzej Radia Maryja. 

– Nie wiem dlaczego. Odpowiem jak kiedyś mama Jana XXIII: Niech prałaci załatwią te sprawy między sobą.

Co Jan Paweł II mówiłby o książkach Jana Tomasza Grossa? 

– Papież nikogo nie potępiał. Chyba uważał, że każdy musi dojrzeć do zmierzenia się z prawdą o sobie, nawet bolesną. Tak czytam jego wielkie gesty pojednania.

W 1985 r. Jan Paweł II zorganizował kolokwium z okazji 20-lecia soborowej deklaracji „Nostra aetate”, gdzie powiedział, że Holocaust był uderzeniem w naród wybrany, czyli w Boga samego. To niesłychanie mocne. 

– To pytanie o to, do czego zdolny jest człowiek, który stracił sprzed oczu oblicze żywego Boga. Zdolny jest sprzedać swojego sąsiada, donieść na niego, grzebać w jego grobie, by wreszcie wyprzeć z pamięci wszystko, czego się dopuścił.

Stracił, a jednocześnie robił to z Bogiem na ustach, w niedzielę idąc do kościoła. 

– Naziści mieli wypisane na pasach „Gott mit uns”. Dla mnie niezmiernie bolesne jest czytanie ich biografii: ten ochrzczony w Kościele katolickim, ów w protestanckim, tamten w prawosławnym. I wszyscy razem spotykają się w jednym tyglu zbrodni. Czy może być coś bardziej diabelskiego? To też było pytaniem papieża. Wiemy, gdzie byliśmy z Bogiem na ustach, a żyjąc jak bez Boga – mówi Jan Paweł II.

Papież zrobił rewolucję w stosunku Kościoła katolickiego do innych religii: spotkanie z przedstawicielami światowych religii w Asyżu (co wywołało negatywne reakcje w Kościele), wizyta w meczecie. Ale czy można powiedzieć, że dialog z judaizmem był dla niego najważniejszy? 

– Papież mówi: ten mały naród zamieszkujący tereny między wielkimi imperiami pogańskimi nie jest zwykłym faktem kulturowym, ale faktem nadprzyrodzonym. Kto to ignoruje, wchodzi na drogę, którą Kościół stanowczo i zdecydowanie odrzucił. Chrystus był Żydem i chrześcijaństwo z tego pnia się wywodzi, dlatego dialog z Żydami był dla papieża tak kluczowy.

Czy jednak nie utonęła gdzieś ta linia Jana Pawła II? Słyszymy dziś od ultrakatolików, że spotkanie Benedykta XVI z wielkimi religiami w Asyżu nie jest potrzebne. 

– Kto nie rozumie, że spotkanie w Asyżu nie było i nie jest potrzebne, ten albo jest ślepy na przemoc, wykorzystywanie religii do celów politycznych, albo chce zamknąć katolicyzm w skansenie idei. Chrystus mówi: Moje królestwo nie jest z tego świata. Jan Paweł II, spotykając się z przedstawicielami innych religii, pokazał nam, że Królestwo Boże jest rzeczywistością szerszą i pojemniejszą niż li tylko Kościół katolicki. Benedykt XVI jest kontynuatorem tej linii myślenia.

Jan Paweł II mówił o głębokiej religijności Lutra. Był w świątyni luterańskiej jako pierwszy papież. Pytanie, w jakiej mierze idea jedności chrześcijan weszła pod dachówki plebanii? 

– Czyli co się dzieje, gdy kończy się kolejny dzień judaizmu czy tydzień ekumeniczny To ciągle jest zadanie przed nami. Czujemy podskórnie, że społeczny obraz Kościoła zmienia się dziś na gorsze i pytamy dlaczego. Najgorszą rzeczą byłoby, gdybyśmy szukali wrogów naokoło, a nie szukali ich w sobie, gdybyśmy usiłowali uprawiać płytką apologię chrześcijaństwa. Bo prawdziwa apologia szuka własnej tożsamości w spotkaniu z innym religiami. Ale do tego potrzeba wiary.

Brakuje tej wiary? Jeśli tę linię Jana Pawła II kontynuuje, dajmy na to jeden na dziesięciu księży, to chyba za mało. 

– Może brakuje determinacji. Ale jak to się mówi: Kropla drąży skałę.

*o. Wiesław Dawidowski – augustianin, teolog, członek Laboratorium Więzi, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Więcej… http://wyborcza.pl/1,76842,9519101,Zydzi_mowia___Nasz_papiez_.html?as=2&startsz=x#ixzz22ToXw1Tt

Komentowanie zamknięte.