Najnowsze

Opublikowano Marzec 2, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

„Żołnierze wyklęci” to to samo co „polscy bandyci” i „polnische schweine”!

Źródło: http://eugeniuszsendecki.nowyekran.pl/post/88985,zolnierze-wykleci-to-to-samo-co-polscy-bandyci-i-polnische-schweine

Data publikacji: 2.03.2013

wyk1

 

Nie dajmy się duchowo zniewolić masonom i komunistom. Antypolska hucpa pod kryptonimem „żołnierze wyklęci” – nie obowiązuje polskich patriotów. Przezywanie ich per „wyklęci” to głupota i zdrada. To są polscy bohaterowie, a przeklinają ich sataniści.

Wprowadzone uchwałą sejmową święto 1-go marca było kompromisem między prawicowymi patriotami związanymi z nurtem pro-WASP-owskim, szczerymi Polakami chcącymi upamiętnić konspirację antykomunistyczną, politykami pragnacymi się odwolywać do patriotycznego etosu polskiego ruchu oporu i centrolewicową grupą trzymającą władzę po Okrąglym Stole (1989), zawierającą również potomków morderców komunistycznych 1944-1956.

Umiejętnie rozpropagowane wśród naiwnych polskich gojów pojęcie „Żołnierzy Wyklętych” stało się narzędziem zaklamywania prawdy historycznej i utrwalania postawy niewolniczej. Jednak wielu polskim umysłom udaje się wyczuć fałszywą dialektykę i nazewnictwo podsuwane przy okazji tego święta. Wielu moich znajomych zgadza się ze mną, że jakaś anonimowa siła kompromisu o kryptonimie „żołnierze wyklęci” stara się nie używać słów „komunistyczny”, „komunizm”, „antykomunizm”, „masoneria” i chce, żebyśmy określali swoich bohaterów tym kryptonimem. Takie zakłamanie napotyka zrozumienie i poparcie potomkow morderców z szeroko rozumianego obozu centrolewicy po-okrągłostołowej i jest zrozumiałe. Jest nawet oznaką słusznego wstydu. Natomiast z uwagą nalezy rozpoznać pobudki jakimi w promowaniu „żołnierzy wyklętych” przyswiecają tzw. „prawicy po-okrągłostołowej”. Co oni chcą ukryć przed Polakami tym razem?

Prawda o polskim oporze zbrojnym przeciwko Sowietom po okupacji hitlerowskiej jest taka, że nie wszyscy walczący z komunistami stalinowskimi czynili tak z pobudek patriotycznych i miłości do katolickiego państwa narodu polskiego. Owszem, byli wśród tych mężczyzn w polskich mundurach cyniczni agenci masońscy oraz ludzienaiwnie i do końca wyznający ideały masońskie, chcący powrotu Polski z lat 1926-1939. Zasadniczo masoneria była z Sowietami dogadana, kolaborowała z Niemcami i ZSRR, przygotowywała listy proskrypcyjne ludzi do zamordowania. O tym jak bardzo Stalin był pro-masoński świadczy historia Swianiewicza uwolnionego z transportu do Katynia dlatego, że śledczy sowieccy w ostatniej chwili się dowiedzieli o jego przynalezności do masonerii.

Dzisiaj masoni w Polsce ustawiają się za plecami „moherowych beretów”, naiwnych katolików nie rozeznanych w sytuacji politycznej, młodzieży stadionowej i usiłują zbudować formację prawicową opartą na niesprecyzowanej antykomunistycznej emocji. Poznajemy ich po omijaniu prawdy o tym co naprawdę się działo w Polsce w trzydziestoleciu 1926-1956. Przedstawiają się jako szlachetna elita w sposób naturalny reprezentująca Polaków na dworach współczesnej Europy. A prawda o nich jest taka, że zarówno wtedy jak i dzisiaj byli wrogą agenturą zainteresowaną rozbijaniem polskości i szkodzeniem narodowi, szczególnie rodzinie polskiej. Dzisiaj masoni chcą zataić dwa fakty;

(1) że podjudzali Polaków w nieskuteczne akcje przeciwko nowej władzy komunistycznej, zapewniali o pomocy która nadejdzie z Zachodu i trzeciej wojnie światowej, w kórej Zachód się o Polskę upomni, wkręcali naiwnych patriotów polskich w straceńcze afery szpiegowskie, donosili na Polaków na UB i NKWD.

(2) że wśród komunistów i w szeregach przedwojennego Wojska Polskiego działali spirytysci masońscy (sataniści i kabaliści) dokonujący regularnych praktyk religijnych (wzywania diabła) przeciwko Polakom. Smaczku tej drugiej sprawie dodaje fakt, że komuniści podawali się w tamtych czasach za ateistów, ludzi o naukowym światopoglądzie nie poddających się gusłom i czarom. Duchowe przywództwo masonów wśród współczesnych neo-komunistów rządzących Polską ujawnił Kazimierz Świtoń podczas wojny o Krzyż 3-go sierpnia 2010.

Jest jeszcze aspekt psychologiczny – otóż nazywając naszych bohaterow per „wyklęci” WASP-owscy masoni i post-komuniści ustwiają nas, uczciwych Polaków jako wiecznych przegranych. Określenie „żołnierze wyklęci” to cos tak jak „polnische schweine” lub „polscy bandyci”. Nazywając tak samych siebie budujemy samobójczy skrypt życia Polaków. Nasi wrogowie BARDZO CHCĄ, żebyśmy sami siebie tak nazywali. Przygotowuja nas do stania się niewolnikami. Ich wlasnością. Na to nie ma zgody.

Wczoraj przyszliśmy z Adamem Czeczetkowiczem pod pomnik Dmowskiego, skąd wyruszał Marsz Żołnierzy Wyklętych (taką nazwę przyjęli organizatorzy – kibice Legii, Zjednoczony Ursynów i Autonomiczni Nacjonaliści) i zabraliśmy glos w tej sprawie;

[youtube=http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ZsbsVIkXbZI]

/-/Eugeniusz Sendecki

Komentowanie zamknięte.