Najnowsze

Opublikowano Luty 13, 2015 Przez a303 W Historia

Zimna Wojna i taktyka wyniszczania Zachodu

Jared Taylor z American Renaissance w wywiadzie opublikowanym niedawno na tej stronie, a następnie w swoim ostatnim przemówieniu na spotkaniu w Londynie, przyznał, że choć łamał sobie głowę nad tym problemem przez dwadzieścia lat, że nie może odpowiadać za utratę solidarności rasowej wśród białych ludzi po 1945 roku.

a

Po wyjaśnieniach udzielonych w sprawie wielu częściowych pytań, przyznał, że żadne z nich nie może dać wyjaśnienia tego zupełnie nienaturalnego zjawiska: – „Nie sądzę, żeby te wyjaśnienia okazały się  wystarczające, nawet gdy się je ze sobą połączy. Mamy instynktownie zakodowaną lojalność wobec rodziny, do tych, z którymi jesteśmy genetycznie blisko. Nasza rasa jest naszą dalszą rodziną, a jej granice są oznaczone poprzez wyraźnie widoczne cechy fizyczne. Fakt, że cała nasza rasa straciła to poczucie pokrewieństwa, zapomniała o granicach, jest czymś, co nie ma historycznego precedensu”.

Taylor oczywiście ma rację, ale jest jeszcze inny czynnik, który jest rzadko, jeśli w ogóle, omawiany, a który może stanowić wskazówkę do tej niebezpiecznej utraty wiary w naszą tożsamość rasową. Tym czynnikiem jest Zimna Wojna. Przez ponad czterdzieści lat od zakończenia II wojny światowej rywalizujące imperia Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego były zaangażowane w walkę o serca i umysły ludów trzeciego świata. Ostrzegano nas, że jeśli nie wygramy tej walki, wówczas „Zachód” zostanie zmniejszony do rozmiarów sadzawki dobrobytu wokół Północnego Atlantyku, podczas gdy Afryka, Ameryka Łacińska i Azja dołączą do Europy Wschodniej tworząc proletariacki raj. Od lat 50-tych  wydawało się to aż nazbyt wiarygodne, gdy Kuba zwróciła się do komunizmu, a Francuzi zostali wykolegowani przez Viet Minh, zaś Korea Południowa prawie wpadła w ręce czerwonych wskutek ataku z północy.

W tej walce o serca i umysły, Związek Radziecki posiadał dwa rodzaje broni o wielkiej mocy – zachodni kolonializm i segregację rasową w Stanach Zjednoczonych. „Popatrz”, mogli mówić Sowieci, z nieskrywaną ironią „oto jak traktują ludzi kolorowych, a my, z drugiej strony, mamy doktrynę oficjalnego wyzwolenia narodowego i równości rasowej”. Aby wytrącić te bronie z sowieckich rąk, europejskie imperia kolonialne musiały zostać zdemontowane, segregacja zakazana w Stanach Zjednoczonych, Rodezja i RPA zniszczone, a kontrola imigracyjna zliberalizowana.

Żadna z tych spraw nie była łatwa do przeprowadzenia, ponieważ te rzeczy musiały cieszyć się silnym poparciem społecznym. To powszechne poparcie musiało zatem zostać osiągnięte przez jednoczesne podważenie swoich fundamentów i osłabienie siebie do tego stopnia zniszczenia, że wiara, jaką mieli biali ludzie co do swoich osiągnięć i cnót swej rasy, została doprowadzona na kraniec upadku, uderzyło to tym samym w sam rdzeń jej istnienia. Narzędzia takiego postępowania były pod ręką w postaci lewicowych/liberalnych idei, takich jakie miała Szkoła Frankfurcka, a jakie już od pierwszej wojny światowej zadomawiać się zaczynały na Zachodzie, lecz dotąd były jeszcze odrzucane jako idee popaprańców i ekstremistów. Teraz ich czas nadszedł. Byłoby interesujące dowiedzieć się, w jakim stopniu rząd był aktywny w procesie przenikania takich pomysłów na uniwersytety, do szkół, do mediów i wymiaru sprawiedliwości, czy też rząd jedynie odczuwał zadowolenie, że mogły się one rozprzestrzeniać poprzez usunięcie poprzednich ograniczeń penetracji ekstremistycznej?

Zasięg tych „nowych” idei został wzmocniony przez wejście w dorosłe życie bardzo dużego młodego pokolenia, pokolenia „wyżu demograficznego”, które w latach 60-tych stało się wiodącym elementem, z upragnieniem zrzucające „stare” ograniczenia i przesądy. Przyjęcie przez tą nową generację stylu muzyki, który był przynajmniej częściowo inspiracją Czarnych nieuchronnie doprowadził do powstania konfliktu rasowego. Więc ci „buntownicy” z lat sześćdziesiątych  doskonale posłużyli celom rządu.

Wiemy teraz, że Związek Radziecki był tylko papierowym tygrysem. Chociaż nie każdy kraj trzeciego świata jest jak Afganistan, gdzie Sowieci dostali tak pamiętnego łupnia, to jednak wydaje się bardzo mało prawdopodobne, że w ogóle byliby w stanie narzucić swoje reguły gry na dłuższy czas gdzieś poza Europą. Nie trwało to wiele lat po roku 1945, gdy kraje komunistyczne w Azji, na czele z Chinami, zerwały smycz, ale ich socjalizm zawsze miał silne nacjonalistyczne zabarwienie. Papierowy tygrys, jakim w istocie mógł być Związek Radziecki, mimo wszystko był zawsze przedstawiany nam, plebsowi, jako przerażający potwór z monolitu, jaki ma niezachwiany niczym zamiar i siłę zdolną dokonać zniszczenia „wolności”, i to również służyło złamaniu oporu wobec projektów rządowych. Czy rząd poznał prawdę o Związku Sowieckim? Jeśli tak, to demontaż rasowej solidarności białych  został uzyskany na skutek oszustwa.

Wszystkie panacea, jakie miała lewica, okazały się zawodne i przegrały w konfrontacji z rzeczywistością, wszystkie ich pomysły i idee zostały przetestowane aż doprowadziły  zniszczeń – w tym naszego własnego zniszczenia. Teraz nadszedł czas dla nowego pokolenia, aby wywołało bunt przeciwko staremu, przeciwstawiło się konwencjom i umowom lewicowym, wrzasnęło swym oburzeniem wobec politycznie szanowanym, aby weszło w posiadanie Prawdy.

Źródło: http://www.westernspring.co.uk/the-cold-war-and-the-deracination-of-the-west/

Autor: Frederick Dixon, tłum: Pluszowy Miś

Tags :

Komentowanie zamknięte.