Opublikowano Listopad 8, 2012 Przez Jan W Bez kategorii

Zdrada, tchórzostwo i rewolucja

Źródło: Polonia Christiana – pch24.pl

Za: http://www.bibula.com/?p=63069

7 listopada mija kolejna, 95. rocznica jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w historii dwudziestego wieku – bolszewickiego puczu w Piotrogrodzie. Skłania to nie tylko o pamięci o dziesiątkach milionów ofiar komunistycznego reżimu, najpierw w Rosji, a potem w innych krajach, do których dotarła „wyzwolicielska” Armia Czerwona.

W tych dniach misja kolejna, 95. rocznica jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w historii dwudziestego wieku – bolszewickiego puczu w Piotrogrodzie. Skłania to nie tylko do przypomnienia dziesiątków milionów ofiar komunistycznego reżimu, najpierw w Rosji, a potem w innych krajach, do których dotarła „wyzwolicielska” Armia Czerwona. Rocznica rewolucji bolszewickiej z 1917 roku przypomina jednocześnie o tym, że polityka masowego terroru nie zaczęła się dopiero z nadejściem Stalina. Jej głównym architektem i niestrudzonym promotorem był Lenin.

To on już pod koniec 1917 roku nakazywał fizyczną eliminację całych grup społeczeństwa rosyjskiego (arystokracji, inteligencji, oficerów). Wbrew temu, co dzisiaj twierdzą odbrązawiacze ludobójczej polityki Lenina (por. elukubracje S. Żiżka na poczekaniu przedrukowywane w „Krytyce Politycznej” dotowanej przez Ministerstwo Kultury RP), terror stalinowski nie był jakąś aberracją w stosunku do polityki Lenina. Było odwrotnie: Stalin był jednym z najpojętniejszych uczniów „wodza rewolucji”.

Wspomniana rocznica skłania również do przypomnienia innej mistyfikacji związanej z przewrotem bolszewickim, tj. okoliczności obalenia przez bolszewików Rządu Tymczasowego. Historyczna rzeczywistość nijak się miała do propagandowej wizji tego wydarzenia, którą utrwalił na taśmie filmowej jeden z czołowych propagandystów sowieckich S. Eisenstein w filmie Październik (1927). Nie było żadnego szturmu „ludu i marynarzy Piotrogrodu” na Pałac Zimowy. W tym budynku nie było nawet słynnej bramy, po której wspinali się „robotnicy i chłopi” (Eisenstein kręcił tą scenę w sąsiednim budynku, dawnym Pałacu Admiralicji). „Szturm” na Pałac Zimowy jest bolszewickim odpowiednikiem „wyzwolenia Bastylii przez lud paryski”. W obu przypadkach można mówić o wielkiej inscenizacji propagandowej.

Jesień 1917 roku w Rosji, podobnie jak wydarzenia we Francji w 1789 roku, pokazały, że niezbędnym warunkiem powodzenia rewolucji jest „zepsucie najlepszych” – tzn. moralna i intelektualna degrengolada elit „starego ładu”. Gdy chodzi o warunki rosyjskie, trafnie oddają ten stan rzeczy słowa, które wypowiedział ostatni car Wszechrusi Mikołaj II, gdy ogłaszał swoją – fatalną, jak się okazało – decyzję o abdykacji w wagonie kolejowym w drodze do Piotrogrodu: „Wszędzie zdrada i tchórzostwo”. Do tego doszedł owczy pęd w naśladowaniu „mody na czerwone”. Już wspominałem na tym portalu o relacji generała Piotra Wrangla, który przebywał w stolicy Rosji krótko przed przewrotem bolszewickim i ku swojemu wielkiemu zdumieniu widział spacerujących newskimi bulwarami oficerów i przedstawicieli rosyjskiej szlachty przystrojonych w czerwone kokardy, które „teraz wszyscy noszą”. Krótko potem wielu z nich zginęło jako ofiary leninowskiego terroru.

To pustka duchowa i moralna elit rosyjskich (rozpatrywanych tutaj in gremio, nie brakowało przecież wyjątków) utorowała drogę rewolucji. Do tego doszło zmęczenie i niedostatki wywołane I wojną światową, w której Rosja carska występowała jako lojalny sojusznik Francji i Wielkiej Brytanii. Rosja do wojny nie była przygotowana, czego najpełniej dowiodła samobójcza ofensywa korpusu Rennenkampfa na Prusy Wschodnie w 1914 roku (prawdopodobnie jednak rosyjska klęska uratowała we wrześniu 1914 roku Paryż).

Z drugiej strony jednak Rosja przedrewolucyjna nie była z pewnością „chorym człowiekiem Europy”. W pierwszych latach XX wieku państwo carów odnotowywało dynamiczny rozwój gospodarczy (fakt, że o wysokości „odbicia” decydował również niski pułap startowy). Trwało realne (a nie na papierze jak po 1861 roku) uwłaszczenie rosyjskich chłopów zainicjowane przez premiera Piotra Stołypina. Zabrakło dosłownie parę lat do dokończenia tej przełomowej zmiany na rosyjskiej wsi, która, gdyby pozwolono jej dobrnąć do końca, zupełnie zniwelowałaby szanse bolszewików lub jakichkolwiek innych rewolucjonistów w Rosji. W końcu najbardziej nośnym hasłem, którym bolszewicy skutecznie operowali jesienią 1917 roku, była – oprócz „Pokoju natychmiast” – obietnica zaspokojenia głodu ziemi rosyjskiego chłopa („Grab zagrabione!”).

Trzeba wreszcie powiedzieć o niemałym udziale Zachodu w powodzeniu bolszewickiej rewolucji. Zaczynając od marksistowskiej ideologii, poprzez słynny zaplombowany wagon, którym Niemcy przewieźli Lenina, Trockiego et consortes ze Szwajcarii w kierunku Rosji, aż po zaangażowanie amerykańskiego kapitału (A. Hammer) w ratowanie bolszewickiej gospodarki w pierwszych latach po 1917 roku. Bardzo szybko „niezależni” zachodni dziennikarze przyłączyli się do kampanii mistyfikacji o „siedmiu dniach, które wstrząsnęły światem”. Korespondencje W. Duranty’ego z leninowskiej Rosji są jednym z wczesnych przykładów kompromitacji zachodnich klerków gładko łykających i powielających propagandowe kłamstwa bolszewickiej propagandy.

Grzegorz Kucharczyk

Komentowanie zamknięte.