Najnowsze

Opublikowano Październik 22, 2016 Przez a303 W Polska

JEST ZBRODNIA, a nie ma KARY. Dlaczego?

Dostojewski, w swoich świetnych książkach pisał, że jeżeli nie ma Boga, to nie ma moralności. A jeżeli nie ma moralności, to wszystko jest dozwolone.

a

a

a

a

W tzw. „demokracji” rozmaite prawa/zasady, etc., regulują życie społeczne. A co się stanie gdy owa „demokracja” wprowadza prawa, które zezwalają na zbrodnie? I to już mamy.!!!!

Zachodnia ‚demokracja’ uczyniła ZBRODNIE aborcji legalnym prawem obywatela. Może on/ona ,”w imię prawa”, zamordować, ubić nienarodzone dziecko i nikt z tego tytułu nie ponosi ŻADNEJ kary.

JEST ZBRODNIA, a nie ma KARY. Dlaczego?

Bo ta zbrodnia stała się prawnie zalegalizowana i przestała -wobec-prawa- być zbrodnią. A co gorsza, ta okrutna zbrodnia na
najbardziej bezbronnych i niewinnych, przestała być też zbrodnią w oczach większości ,niby chrześcijańskich, społeczeństw.

Ta zbrodnia została zalegalizowana NIE TYLKO PRAWNIE w większości państw, ALE została TEZ zaakceptowana w sferze moralnej, w sferze sumień większości ich obywateli. I to jest konkretny, namacalny dowód jak nisko, beznadziejnie już upadliśmy jako tzw. Cywilizacja Zachodnia, kiedyś z mozolem zbudowana na chrześcijaństwie , a obecnie triumfalnie przepoczwarzona w pogaństwo i satanizm.

„Kochać Boga to znaczy być mu posłusznym”. A Pan Bóg wyraźnie powiedział „NIE MORDUJ”, nie miej krwi niewinnego,
bezbronnego człowieka na swoich rekach, na swojej duszy, na swoim sumieniu.

Za każde NASZE słowo, NASZĄ myśl i NASZ czyn odpowiemy przed Bogiem gdy staniemy przed Jego strasznym Sądem. A KAŻDY z nas, prędzej czy później stanie przed owym Sadem.

Renata

Zbrodnia i kara (angielskie napisy)

P.S. Bardzo dobry artykuł Stanisława Michalkiewicza na w/w temat (link):

Protestujące damy domagały się zagwarantowania „kobietom” prawa wyboru, czy mianowicie poćwiartować jakiegoś bardzo małego człowieka, czy nie. Ponieważ Cezary Lombroso utrzymywał, iż kobiety w rozwoju intelektualnym z reguły zatrzymują się na poziomie dziecka, to pewnie i one nie zdają sobie sprawy z odległych następstw takiego przywileju. Tymczasem nie żyjemy w jakiejś prawnej próżni, przeciwnie – jest ona wypełniona rozmaitymi regulacjami i zasadami, między innymi – zasadą równości i to nie tylko między kobietami i mężczyznami, ale w ogóle – między ludźmi. Nie ma zatem żadnego powodu, by przywilejem decydowania o ćwiartowaniu ludzi bardzo małych obdarzać tylko kobiety tym bardziej, że granica między kobietami i mężczyznami coraz bardziej się zaciera. Podobnie nie ma żadnego powodu, by zawężać ten przywilej, który powinien przysługiwać symetrycznie każdej możliwej płci, jedynie w stosunku do ludzi bardzo małych. Ludzie wyrośnięci czy zwłaszcza przerośnięci nie tylko zajmują więcej przestrzeni w naturalnym środowisku, ale stwarzają znacznie więcej i poważniejszych problemów, niż ludzie bardzo mali. W tej sytuacji należałoby przyznać ludziom reprezentującym wszystkie możliwe płcie przywileju samodzielnego decydowania, czy poćwiartować, albo uśmiercić w jakiś inny sposób upatrzonego osobnika, czy też pozwolić mu na kontynuowanie nędznej egzystencji. Pewne wątpliwości mogłyby pojawić się tylko w przypadku osobników pochodzenia żydowskiego, ale jeśli nawet w stosunku do nich uczyniono by wyjątek, to nawet dobrze, bo – podobnie jak każdy inny wyjątek – również i ten dodatkowo potwierdzałby, czyli wzmacniał, regułę. Dlaczego jednak mielibyśmy ograniczać ten – co tu ukrywać – radosny przywilej tylko do materii ścisłej egzystencji? Skoro już zdecydowaliśmy się na śmiałe przełamywanie anachronicznych konwenansów, to trzeba by również zmodyfikować zakres ochrony innych wartości – na przykład – wolności i własności. Dlaczegóż to wolność, czy własność miałaby być bardziej chroniona prawem, niż życie? W końcu zarówno wolność, jak i własność są pochodnymi egzystencji, więc skoro wchodzimy na drogę likwidacji ochrony życia to nie ma co się trząść ani nad wolnością, ani nad własnością. Wyobraźmy sobie tylko, ileż cierpień, a być może nawet dolegliwości natury medycznej, powoduje niemożność natychmiastowego odbycia stosunku płciowego z upatrzoną damą tylko z powodu konieczności respektowania jej kaprysów, nie wiedzieć czemu awansowanych do rangi „prawa wyboru”? Skoro człowieka bardzo małego bez ceregieli takiego prawa pozbawiamy, to dlaczego mielibyśmy nabożnie respektować uroszczenia jakiejś klempy? Niech nie marudzi, tylko w podskokach rozkłada nogi. Podobnie z właścicielami. Któż to widział, by jeden miał całą fabrykę gwoździ, a drugi żeby nic nie miał? Jak jeden ma całą fabrykę gwoździ, to i drugi niech ma całą fabrykę gwoździ, a jak jeden nie ma nic, to i drugi niech nie ma nic. Tak właśnie tłumaczył mi zasady sprawiedliwości społecznej mój przyjaciel z dzieciństwa, pięcioletni Henio Zielski z Markuszowa. Za sprawą „czarnych dam” chyba się wreszcie tego doczekamy.

Stanisław Michalkiewicz

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.