Najnowsze

Opublikowano Marzec 28, 2015 Przez Jan W Polska

Zajmijmy się wolnością słowa ale u siebie

Występując na antenie 1 Programu rosyjskiej telewizji państwowej, miałem dziś wrażenie, że z pluralizmem w mediach publicznych jest u nas wyjątkowo źle.

a101

W tym samym programie występował bowiem jeden z deputowanych ukraińskiej Rady Najwyższej związany z owianym złą sławą oligarchą Igorem Kołomojskim i jeden z działaczy Euromajdanu, kijowski politolog Wadim Triuchan, reprezentujący również partię Siła Ludzi, która współorganizowała protesty przeciwko Janukowyczowi. A wszystko to dzieje się w warunkach rosyjskie-ukraińskiej wojny informacyjnej.

Pewnie nie ma idealnych systemów medialnych, zapewne też absolutna wolność słowa stanowi jedynie marzenie utopistów. Prezentowana w naszych mediach głównego nurtu jako centrum zamordyzmu i cenzury Moskwa, na pewno jednak nie ustępuje w tym zakresie niektórym krajom europejskim. Triuchan występuje w mediach państwowych Federacji Rosyjskiej regularnie, mając tam możliwość prezentowania punktu widzenia zbieżnego z kijowskimi władzami. Chylę czoła przed jego odwagą i odpornością psychiczną, bo istotnie nie jest mu łatwo w otoczeniu rosyjskich polityków i ekspertów. Ale też zwracam uwagę, że w polskich mediach publicznych przedstawiciele tzw. separatystów z południowego wschodu Ukrainy nie mogliby powiedzieć nawet jednego słowa, choćby dlatego, że objęci są zakazem wjazdu do UE. Co więcej, szans na wystąpienie nie mają nawet polscy eksperci i politycy nie podzielający wizji polityki zagranicznej ministra Schetyny i jego kompanów. Na ekranach naszych kin podziwiać możemy tymczasem znakomity dramat społeczny Andrieja Zwiagincewa, nie pozostawiający suchej nitki na rzeczywistości współczesnej rosyjskiej prowincji, a sfinansowany przez… rosyjskie ministerstwo kultury. Wyobraźmy sobie tylko, jaka byłaby reakcja naszych instytucji publicznych, gdyby któryś z naszych reżyserów zdecydował się nakręcić ostrą krytykę rzeczywistości poddanej szokom bez terapii i regułom neoliberalnego kapitalizmu.

Dlatego nie chcę więcej słyszeć o ograniczaniu wolności słowa w Rosji Putina. Nie wypada krytykować kogoś, jeśli samemu jest się w danej dziedzinie nie w porządku. Polskim widzom życzę zaś takich ostrych i pasjonujących debat, jak te, które możemy zobaczyć w rosyjskiej TV. Nie bądźmy hipokrytami i zajmijmy się poważnie polskim deficytem rzeczowej debaty publicznej.

Za: http://mateuszpiskorski.blog.onet.pl/2015/03/26/252/

Data publikacji: 26.03.2015

Tags : , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.