Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 29, 2015 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze

Zaćmienie Kościoła na konklawe 1958

Komentarz: Zobacz także materiał pt: „Kard. Siri i spisek przeciwko papieżowi: zamach stanu na konklawe”.

W dniu 26 października 1958 roku o godzinie 17:55, wielotysięczne tłumy podekscytowanych pielgrzymów zgromadzone na Placu św. Piotra, zobaczyły to na co czekały: gęsty biały dym wychodzący z małego komina Kaplicy Sykstyńskiej, sygnalizujący wybór nowego papieża. „Biały! Biały!” – krzyczeli. Trwało to pełnych 5 minut, krzyki stawały się coraz głośniejsze. „Habemus papam!” Pośród okrzyków radości, spiker Radia Watykan wykrzyknął radośnie: „Wybrano nowego papieża!”

a

Wkrótce, kontynuował, na balkonie nad placem pojawi się kardynał diakon by ogłosić imię papieża. Zwracając się nie do lokalnych słuchaczy, ale do całego świata, spiker mówił, że kardynałowie na konklawe na pewno w tej chwili przechodzili przez tradycyjne akty hołdu uznania nowego papieża!

W formalnych strojach świeccy urzędnicy czekający na zewnątrz konklawe spieszyli się do przypisanych im miejsc na mającą się odbyć ceremonię, wśród nich byli: Callori di Vignale, gubernator konklawe i książę Sigismondo Chigi, marszałek konklawe. Na Plac św. Piotra spieszyli również wezwani z koszar palatyńscy gwardziści.

Wezwano także Gwardię Szwajcarską.

Ale wtedy, ku zdziwieniu wszystkich, cienka smuga białego dymu wydawała się zmieniać na szarą, potem czarną – ale tylko na chwilę. Pokazała się biała chmura, a podmuch wiatru wyniósł ją przed fronton, skłaniając widzów do okrzyku „Wybrano papieża! – Evviva il Papa! Zachęcony tym znakiem, prezenter Radia Watykańskiego powiedział, że był pewien. Gęstość i czas trwania białego dymu nie pozostawiały miejsca na żadne wątpliwości, stwierdził: „Papież został wybrany!”

Ogromna radość trwała przez kilka minut, aż do – niestety! Tłum gapiów zobaczył rozpraszający się dym przez wiatr tak, że teraz tylko pozostał po nim ślad, i dym był czarny! Nadal spiker nalegał, że to musiała być jakaś pomyłka. Ale z gwaru telefonów i dźwięków spikerów wypowiadających się dla stacji radiowych widać było, że on nie był tam jedynym, który czuł w ten sposób. Minuty upływały, i upłynęło dobre pół godziny, zanim on i inni ludzie z prasy i radia w końcu pogodzili się ze smutną sytuacją.

To wszystko wydarzyło się tak szybko, tak spokojnie, bez flasza czy fanfarów, że ani on, ani nikt inny będący świadkiem tych wydarzeń nie miał czasu na zastanowienie się nad jego znaczeniem. Kiedy bezradni to oglądali, dym zmienił się z eterycznej bieli na ponurą szarość, czy czerń, odzwierciedlając ich upadającego ducha i oczekiwania. W pamiętnych słowach Josepha Berga, dziennikarza i naocznego świadka tego wydarzenia, zmiana koloru nastąpiła „kiedy Watykan ogarnęła ciemność”.

Nie wiedział jak bardzo prawdziwe okażą się jego słowa, na więcej niż jeden sposób. Bo chociaż o tym nie wiedział, kiedy zmienił się dym, noc rzeczywiście spadała na Watykan (i kilka reflektorów na dachu Kaplicy Sykstyńskiej było najwyraźniej wyłączonych), była też głębsza, niematerialna panująca ciemność, która nie była wynikiem jakiegoś naturalnego wydarzenia. To nie była tylko zwykła ciemna noc, a raczej rezultat dziwnego rodzaju oszustwa, lub ukrywania, rodzaj zaćmienia. W rzeczywistości to było zaćmienie spowodowane przez dostarczycieli iluzji, którym w końcu udało się zablokować moce światła.

Po wielu wiekach spiskowania, nareszcie im się udało. . .

Następnego ranka gazety całego świata miały nagłówki o rzekomej pomyłce. Associated Press dokładnie opisała całe to wydarzenie, łącznie ze szczegółami o niejasności jaka zapanowała wśród gapiów czekających co najmniej przez pół godziny na nowego papieża, by pojawił się na balkonie nad Placem Św. Piotra i udzielił im błogosławieństwa. Nawet prasa czekała. . . i czekała. Długo po tym kiedy dym pociemniał, były wątpliwości co do tego, jaki miał być: czarny czy biały?

W wywiadzie z reporterem Corriere della Serra, książę Chigi, marszałek konklawe, przyznał:

„Nawet ja, który asystowałem przy trzech konklawe, a nawet czterech, nie widziałem dymu o tak różnych kolorach i tak podejrzanego jak tym razem”.

Wszyscy wiemy co wydarzyło się potem: wieczorem 28 października Angelo Roncalli pojawił się na papieskim balkonie w nowym przebraniu jako Jan XXIII – imię które zadziwiło sprytnych katolików na całym świecie, bo wcześniej nosił je antypapież! Równie dziwne było bezprecedensowe posunięcie Roncallego – przedłużenie konklawe o kolejnych 16 godzin – do następnego ranka! Ponieważ regulamin mówi, że ta impreza kończy się złożeniem drugiej rundy hołdu nowemu papieżowi, wielu z tych wewnątrz – zakonnice, księża, świeccy pomocnicy – nie słysząc o tym przedłużeniu, już wyszli by z zewnątrz zobaczyć pierwsze publiczne błogosławieństwo papieskie.

Słysząc o tym „dobry papież Jan” ogłosił ich natychmiastową „ekskomunikę”! Ale widząc ich przerażone spojrzenia, wycofał się i unieważnił tę karę.

Miły facet, prawda?

Kiedy, będąc poza konklawe, abp Tardini, sekretarz stanu, przedarł się by powitać nowego papieża, wraz z kilku innymi urzędnikami, potraktowano go bardziej surowo. Camerlengo, kard. Tisserant, od razu ekskomunikował jego i jego towarzyszy, a Jan nie zmienił tej decyzji do następnego dnia. (Wszystkie te szczegóły, nawiasem mówiąc, są rejestrowane przez ks. Paula Perrotta w książce „Papież Jan XXIII, życie i charakter” [Pope John XXIII; His Life and Character], cytowane przez Gary Giuffrè w nieopublikowanym artykule z października 1958.)

Cokolwiek wydarzyło się w ciągu tych godzin wynikających z przedłużonego konklawe tylko zwiększyło aurę tajemnicy okrywającej to zdarzenie. Na pewno podjęto środki, by zagwarantować, żeby fakty za sygnałami dymnymi z 26 października nie wydostały się na zewnątrz. Niemniej jednak, przynajmniej Włosi, zastanawiali się nad tym, mimo wszystkich idiotycznych wymówek podawanych w prasie, że „to samo miało miejsce w 1939 roku”.

Och, naprawdę?

Znający sprawę nie dali się nabrać wtedy, i po wielu latach ich publiczna windykacja ostatecznie pojawiła się w formie informacji w MSNBC i CBS, teraz krążąca w internecie, która omawia temat sygnałów dymnych w kontekście najnowszego konklawe. Obie te historie mówią, że „wtedy nie było informacji o pomyłce z kolorami, aż do konklawe w roku 1958”.

Zauważmy, że nie ma żadnej wzmianki o roku 1939!

Tuż przed wyborami w kwietniu tego roku, masmedia przekazywały wiadomość, dla jasności, ża Jan Paweł II nakazał by na przyszłych konklawe sygnałom dymnym towarzyszyło bicie dzwonów. Ponadto, wspomniane wyżej CBS mówi, że „specjalne substancje chemiczne będą dodane” do palącej się słomy, „żeby uniknąć nieporozumień”. Ponadto, w co najmniej jednym konklawe po roku 1958, do produkcji czarnego dymu najwyraźniej wykorzystano bomb dymnych! Niemniej jednak, pomimo tych dodatkowych środków, obecna informacja CBS chciałaby nam wmówić, że ten sam rodzaj zamieszania był w 2005 roku, jak w 1958!

Na dowód powołują się na oświecające świadectwo kilku obecnych na Placu Św. Piotra podczas wielkich wyborów w kwietniu ubiegłego roku. Była to 21-letnia Amy Turnipseed, która widząc dym wychodzący z rury nad Kaplicą Sykstyńską, powiedziała; „Wygląda naprawdę biały, ale nie jestem pewna”.

Czy można w to uwierzyć? To znaczy tak jakby jacyś mądrzy faceci w mediach wiedzieli o naszym zainteresowaniu konklawe w 1958 roku i wykorzystują upiększoną wersję konfabulacji z 2005 roku, by wywołać nowy, uaktualniony rodzaj zasłony dymnej, żeby ukryć przeszłe wydarzenia tak jak obecne! Jacy oni są sprytni! Ale. . . czy myślicie, że oni naprawdę spodziewają się, że ci z nas którzy wiedzą o tym co wydarzyło się w 1958, żeby zrównać słowa, jakkolwiek ekscytujące, Amy Turnispeed i przyjaciół z tymi Silvio Negro?

I tak to wygląda.

Ale nas się nie ogłupi, nie bardziej niż tych przebiegłych Włochów w 1958, jeśli nie jesteśmy tylko tępymi Amerykanami, ale najbardziej tępymi amerykańskimi katolikami, przyzwyczajonymi do okłamywania ich i oszukiwania do znudzenia (Czy nie to oznacza bycie amerykańskim katolikiem?). Jak mówi nieopublikowana książka dziennikarki-weteranki Gabrielli Mantemayor, pytaniem które objęło cały półwysep włoski wtedy w 1958 było: kogo wybrano w dniu pomieszanych sygnałów dymnych?

Każdy w Genui, pisze ona w książce „Powiem mojemu kotu” [I’ll Tell My Cat], chciał by to był ich własny kard. Giuseppe Siri, faworyt Piusa XII, który chciał by to on został jego następcą. „Czy mógł abdykować? Czy wypchano go siłą?” – pyta. „Jaka jest polityka Ducha Świętego?” Chociaż to co wydarzyło się na konklawe pozostało tajemnicą dla niej i jej przyjaciół, oni zauważyli kontrast między obecnym okupantem papieskiego tronu i jego poprzednikiem.

Po owocach ich poznacie. . .

Pius XII ekskomunikował tych, którzy współpracowali z komunistami; ale nie zrobił tego „dobry papież Jan”. Nie, po wystraszeniu biednych frajerów, którzy odważyli się odejść, nawet tak niewinnie, od jego przedłużonego konklawe, dalej w kolejnych dniach i latach, obejmował dziesiątki czerwonych, różowych ateistów każdego odcienia. Nawet kiedy za żelazną kurtyną szalały prześladowania, otwierał obwisłe ramiona dla sowieckich bandytów i ich alfonsów za granicą. Dlatego nie dziwi to, że jego radykalna nowa polityka – niespotykana u żadnego prawdziwego papieża – dostała entuzjastyczne recenzje światowej masonerii.

Eclipse of the Church at the 1958 Conclave

http://www.eclipseofthechurch.com/Eclipse1958.htm

H Spigornell

Tłum. Ola Gordon.

Tags :

Komentowanie zamknięte.