Opublikowano Październik 30, 2012 Przez stophasbara W NWO

Zachód próbuje doprowadzić do starcia cywilizacji

autor: Tony Cartalucci, Activist Post

źródło: http://www.activistpost.com/2012/09/west-attempts-to-trigger-clash-of.html

We Francji, gdzie ludzie idą do więzienia za “negację holocau$tu”, uważaną przez prawo za przestępstwo z nienawiści o podłożu religijnym, wydaje się dziwne, że jednocześnie sprośne karykatury zaprojektowane wyłącznie w celu obrazy i wzniecenia nienawiści wśród muzułmanów na całym świecie są energicznie bronione przez francuskich polityków, którzy twierdzą, wg the Christian Science Monitor, że „wolność prasy nie powinna być naruszana”.

Neocony podżegające do wojny stojące za wzniecającym rozruchy filmem zatytułowanym „Niewinność muzułmanów”, a także ich odpowiedniki wśród radykalnych, sekciarskich ekstremistów stojących na czele gwałtownych protestów na całym Bliskim Wschodzie i w płn. Afrcye, a teraz publikacja obraźliwych kreskówek przez francuską gazetę „Charlie Hebdo”, wszystko to wydaje się być częścią wielkiej strategii stworzenia sztucznego konfliktu między islamem a Zachodem, pomyślanej jako etap przygotowawczy do jawnych już operacji wojskowych wymierzonych w Syrię i kolejne państwa.

Francja (i Zachód) grają na dwie strony

Francja już stała się państwem sponsorującym terroryzm od Libii do Syrii, uzbrajając, finansując i wspierając politycznie te same grupy, które demonstrują na ulicach, palą zachodnie konsulaty, zabijają przechodniów, dyplomatów i członków sił bezpieczeństwa. Francja uzbroiła, wyszkoliła, sfinansowała i dała wsparcie lotnicze terrorystom wpisanym na listę ONZ, the Libyan Islamic Fighting Group (LIFG), gdy ta organizacja ponad rok temu podjęła się zadania obalenia rządu Muammara Kaddafiego.

Wg raportu US Army West Point Combating Terrorism Center z 2007 r., LIFG oficjalnie połączyła się z al-Kaidą na długo przed tym, jak Francja świadomie pomogła i wyposażyła tych terrorystów w celu rozbicia i zawładnięcia Libią. Obecnie rząd francuski finansuje i uzbraja tych samych terrorystów, którzy ochoczo przerzucają broń, pieniądze i bojowników do Syrii, aby już na miejscu rozpoczynać przygotowania do operacji terrorystycznych.

Raport zatytułowany “Zagraniczni bojownicy al-Kaidy w Iraku” stwierdza:

“Wyraźne zwiększenie ilości libijskich rekrutów podróżujących do Iraku może mieć związek z zacieśniającą się współpracą LIFG z al-Kaidą, co osiągnęło punkt kulminacyjny w oficjalnym połączeniu się LIFG z al-Kaidą 03 listopada 2007 r. (str. 9 .pdf) Francja ostatnio wyraziła swe zamiary jawnego uzbrajania tych grup terrorystycznych działających w Syrii, co zostało obecnie ujawnione przez  Human Rights Watch jako systematyczne i powszechne okrucieństwa wobec ludności syryjskiej”.

W artykule z The Hindu, “Francja finansuje opozycję w Syrii”:

“Reuters zacytował “źródło dyplomatyczne” mówiące o tym, że Francja zaczęła dostarczać pomoc do tych części Syrii, jakie najwyraźniej są kontrolowane przez uzbrojoną opozycję. Jeszcze bardziej alarmujące jest to, że Paryż rozważa dostarczanie ciężkiej artylerii dla bojowników antyrządowych, działanie, jakie może jeszcze bardziej wzmóc możliwość wybuchu wojny domowej na wielką skalę. „Obecnie Francja, poprzez media, oraz zaangażowanie jej polityków w ciche wsparcie, dostarcza swym nowym terrorystycznym sojusznikom jeszcze czegoś – causus belli do konfrontacji z Zachodem, aby ponownie wtłoczyć w głowy opinii publicznej stan zagrożenia, odwrotne narzędzie spiskowe potrzebne do bezpośredniej interwencji zbrojnej, gdy tajne poparcie figurujących na listach terrorystycznych organizacji najwyraźniej całkowicie zawiodło”.

Oni spodziewają się, że my uwierzymy w to Kłamstwo

To, czego należy obecnie oczekiwać to tego, że uwierzymy w bajkę o tym, że Francja, USA, UK i inne kraje życzliwie i mimowolnie pomagały tym grupom nabrać sił, tylko że potem zostały one zdradzone przez ekstremistów.

W rzeczywistości, natura tych grup bojowników była znana od lat, te grupy zostały specjalnie wybrane do dokonania podporządkowania przy użyciu siły celów wskazanych przez Zachód w świecie arabskim – z możliwością popełnienia sekciarskiego ludobójstwa oraz znacznego prawdopodobieństwa wymknięcia się spraw spod kontroli uznanego z góry za dopuszczalne ryzyko.

W artykule z 2007 r. napisanym przez Seymour Hersh, opublikowanym w the New Yorker pod tytułem: „The Redirection” przyznano otwarcie:

Aby osłabić pozycję Iranu, jaki jest w zasadniczej części szyicki, administracja Busha zadecydowała, że należy skutecznie przekonfigurować priorytety na Bliskim Wschodzie.  W Libanie ta administracja współdziałała z rządem Arabii Saudyjskiej, jaki jest sunnicki, w potajemnych operacjach, jakich zamiarem było osłabienie Hezbollahu, organizacji szyickiej wspieranej przez Iran. USA wzięło również udział w tajnych działaniach wymierzonych w Iran i jego sojusznika, Syrię. Jako produkt uboczny tych działań nastąpiło wielkie uaktywnienie sunnickich gruo ekstremistycznych, jakie są zwolennikami wojowniczej wersji islamu i są wrogie Ameryce, za to sympatyzują z al-Kaidą – The Redirection, Seymour Hersh (2007)

Raport Hersh mówi też dalej:

Rząd saudyjski, za aprobatą Waszyngtonu, dostarczy funduszy i pomocy logistycznej do osłabienia rządu prezydenta Assada w Syrii. Izraelczycy uważają, że taki nacisk na rząd Assada sprawi, iż będzie on bardziej ustępliwy i otwarty na negocjacje – The Redirection, Seymour Hersh (2007)

Jasno z tego wynika, że Zachód, w tym współwinne reżimy Nicolasa Sarkozy, a terazFrançois Hollande, świadomie finansowały terrorystów. Raport Hersh przyznaje, że wszystkie partie były w to zamieszane i nawet w 2007 r. doskonale wiedziały o potencjalnych niebezpieczeństwach związanych z finansowaniem grup terrorystycznych, lecz uważały, że siły te można kontrolować:

…[Saudyjczyk] Bandar i inni Saudyjczycy zostali zapewnieni przez Biały Dom, że Amerykanie będą mieć na oku religijnych fundamentalistów. Ich przesłanie dla nas brzmiało: stworzyliśmy ten ruch i możemy go kontrolować. To nie tak, że nie chcemy, aby salafici rzucali bomby; sprawa polega na tym – w kogo – w Hezbollah, Moqtada al-Sadr, Iran, oraz w Syryjczyków – proszę bardzo – The Redirection, Seymour Hersh (2007)

Dla Zachodu symulowanie dowodu, że to al-Kaida obecnie dokonuje przemaglowania Bliskiego Wschodu było niezamierzoną konsekwencją, gdy urzędnicy w 2007 r. na nagranych rozmowach już wprowadzali taką politykę w życie, a teraz taka propaganda okazuje się ordynarnym łgarstwem. Aby pomóc sobie w sprzedaniu tego kłamstwa, Zachód przywołuje teraz swe neokonserwatywne odłamy, a w szczególności brygady zawodowych łgarzy sypiące piaskiem islamofobii w oczy pod wodzą takich indywiduów, jak Daniel Pipes, członek administracji Busha, sygnatariusz Project for a New American Century (PNAC), a także główny zwolennik wojny z Syrią i Iranem, jak też mniejszych demagogów jak Robert Spencer, Pamella Geller, czy David Horowitz.

Utworzenie frontu sekciarskich ekstremistów do osłabienia i zniszczenia rządów w Syrii i Iranie zaczęło się w czasach Busha, w 2007 r. – a Syria i Iran stały się szczególnym celem neoconów, jak Pipes, który bezustannie nawoływał do wszczęcia wojny. Pipes i jego towarzystwo teraz twierdzą, że powstanie tego frontu terrorystycznego, jaki sami pomogli stworzyć, jest czymś w rodzaju rezultatu „pro-islamskiej polityki Obamy”, co jest bezczelną propagandą zaprojektowaną na trafienie do najbardziej bezmyślnych słuchaczy.

Plan: ponowny powrót do poprzedniego zapisu scenariusza

W rzeczywistości, Obamie pozostała jedna tajna przykrywka na jednoznaczną korporacyjno-finansową część aktualnej agendy, o jakiej zdecydowano wiele lat temu, oraz część tego, co ma zawsze miejce jak wzorzec, który definiuje wszystkie imperia minione i obecne.

Okazuje się, że opinia publiczna jest coraz bardziej świadoma, że USA oddały naród libijski w ręce sekciarskich ekstremistów, a teraz wspiera te same brygady takich samych bandyckich terrorystów, jakie obecnie działają w Syrii.

Stan operacji w Syrii wydaje się osiągnął punkt zupełnego impasu, a dalsze uzbrajanie i wspieranie coraz wyraźniejszego obrazu sił terrorystycznych staje się opcją politycznie nie do utrzymania.

Okazuje się, że alternatywny plan przewiduje powrót do poprzedniego scenariusza, obwołanie al-Kaidy, która zaczynała jako fetowani przez „wolny świat” bojownicy wolności walczący z sowietami w górach Afganistanu, jeszcze raz tym samym, co do tej pory mianem – znieważanych terrorystów, prowadzących od dekady wojnę z Ameryką w Iraku i Afganistanie, zmianę etykiety z bojowników próbujących obalić Kaddafiego i prezydenta Bashara al-Assada, na poprzednią retorykę o mordercach atakujących ambasadę i zbirach zabijających ambasadorów.

Najwyraźniej w pełni zaangażowano się w kłucie igłą w balon z napisem „starcie cywilizacji”, grunt już został przygotowany dla ataków fałszywej flagi, a teraz przygotowuje się opinię publiczną na odbiór bardziej bezpośredniej formy interwencji zbrojnej w Syrii i Iranie. Porażki z minionych 4 lat prowadzenia polityki napędzanej interesami korporacyjno-finansowymi zrzuca się teraz na Obamę, będą one wyświetlane zarówno w 2012 r., jak też 2016 r. w nadziei, że ta agenda sama w sobie przetrwa i będzie kontynuowana.

A zwycięstwo Obamy w 2012 r. pozwoli Zachodowi dalej finansować terrorystów na świecie w bardziej jawny sposób przeciwko rządom Syrii, Iranu, a nawet Rosji i Chin – oskarżając o to wszystko „pro-islamskiego Obamę”. Zwycięstwo Romneya pozwoli zaś na bardziej agresywną, bezpośrednią interwencję zbrojną. W każdym z tych wariantów, narody Syrii, Iranu, Rosji i Chin znajdą się na linii strzału zarówno tajnych, jak i jawnych form zagranicznej agresji militarnej.

Całościowa agenda obejmuje światową hegemonię korporacyjno-finansową, zniszczenie państwa narodowego, a także prymat dyktowanych przez Wall Street-Londyn “praw międzynarodowych” służących “porządkowi międzynarodowemu”, jak to przyznaje twórca polityki korporacyjno-finansowego think-tanku, Robert Kagan, że „będzie on służyć potrzebom Stanów Zjednoczonych i ich sojusznikom, jacy ten porządek skonstruowali”.

Przez rozpoznanie frontmenów tej jednotorowej agendy w osobach Busha, Obamy, czy Romneya, możemy również zdemaskować specjalne interesy korporacyjno-finansowe, jakie naprawdę dyktują politykę Zachodu.  Przez zrozumienie, że to te interesy, a nie politycy, napędzają nikczemne, tworzące jedną całość projekty, możemy też formułować rozwiązania oparte na osłabianiu i negowaniu ich władzy i wpływów. Nie wolno pozwolić się wciągnąć w krótkowzroczne walki polityczne, jakie ostatecznie zmienią tylko frontmena, a nie samą agendę.

Komentowanie zamknięte.