Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 17, 2012 Przez a303 W Bez kategorii

Zachód i koszty syryjskiej klątwy

Źródło: http://www.geopolityka.org

Kroki podjęte przez Paryż od momentu, gdy prezydent Nicolas Sarkozy zakazał wjazdu do Francji szejkowi Yusufowi al-Qaradawiemu [1] oraz działania, podejmowane przez francuski aparat bezpieczeństwa w celu rozpracowania komórek terrorystyczne i grup takfirystów [2], wskazują na coś, co można byłoby nazwać syryjską klątwą. Spadła ona na francuskie władze w momencie kulminacji ich ataków na Syrię, dokonywanych przy pomocy gangów wspomnianych takfirystów, grup ekstremistycznych i członków Bractwa Muzułmańskiego.

Warto zwrócić uwagę, że od momentu wybuchu Arabskiej Wiosny, państwa zachodnie były niejako dumne, że dają schronienie ruchom ekstremistycznym, które po raz pierwszy wykorzystano do mobilizacji młodzieży arabskiej w wojnie afgańskiej z ZSRR 30 lat temu.

Po pierwsze – obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie stworzyła polityczny i medialny klimat sprzyjający, rozwojowi ekstremizmu oraz spowodowała olbrzymią liczbę zabójstw w Syrii, tworząc tym samym swoisty piekielny krąg, którego nie można przerwać, nie rewidując uprzednich kalkulacji. W kontekście tym należałoby zacząć od rewizji polityki wobec Syrii, idąc dalej przez postawy tworzące europejską stabilność, a kończąc  na powstrzymywaniu zagrożenia terroryzmem. Przez ostatni okrągły rok kraje zachodnie rywalizowały w dążeniach nad przejęciem kontroli nad Bractwem Muzułmańskim, grupami takfirystów itd., krążących w przestrzeni państw zachodnich, rozgrywając tymi siłami krwawą grę w Syrii, przy udziale Arabii Saudyjskiej i w jeszcze większym stopniu, Kataru. Grupom tym oferowano wsparcie finansowe, zaopatrywano w broń i intensywnie szkolono. Co więcej, państwa zachodnie zapewniły przywódcom ekstremistów oraz ich sztabom operacyjnym bezpieczną przystań we własnych  stolicach, zwłaszcza w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Belgii oraz, naturalnie, we Francji. W efekcie ponownie Zachód płaci cenę za to partnerstwo. Tą ceną jest jego własne bezpieczeństwo.

Po drugie – około 20 lat temu mądre głosy w Europie nawoływały do oddzielenia narodowych ruchów islamskich, zaangażowanych w opór przeciw Izraelowi od ekstremistycznych ruchów takfirystów, których zasadą postępowania jest tłumienie wszystkiego, co inne, metodą zabójstw i stosowaniem terroru. Lecz europejska elita rządząca, znajdująca się pod hegemonią i presją syjonistycznego lobby z USA, nie tylko uciszyła te głosy, ale odwróciła się w dodatku do nich plecami. W efekcie zdecydowano się zwalczać, nawołujący do jedności ponad podziałami religijnymi i odrzucający segregację rasową, islamski ruch oporu, jak Hezbollah w Libanie, Hamas i Islamski Dżihad w Palestynie, a otwarto drzwi organizacji Bractwa Muzułmańskiego i ekstremistycznych grup takfirystów, działających w ramach Muzułmanów Europy. Ta tendencja nasiliła się zwłaszcza w zeszłym roku, pod przykrywką tzw. Arabskiej Wiosny. „Usługi” oferowane przez radykalne islamskie organizacje terrorystyczne, wykorzystano do eksploatacji i grabieży Libii, zachowania zasad egipsko-izraelskiego porozumienia z Camp David jeszcze z 1978 r. i obietnicy normalizacji stosunków Izraela z Tunezją. Ponadto wsparcie udzielone przez Europejczyków, zwłaszcza Francuzów i Brytyjczyków, dla wszystkich tych krwawych sił w Syrii ma na celu doprowadzenie do upadku świeckiego państwa syryjskiego i jego prezydenta Bashara al- Asada. To element amerykańskiej i syjonistycznej strategii w regionie.

Po trzecie, Europejczycy otworzyli swoją przestrzeń medialną dla wszystkich kanałów takfirystów nadających z Rijadu, Kairu i Londynu i pozwolili muzułmanom w Europie słuchać saudyjskiej fatwy, dotyczącej niszczenia kościołów. Chodzi tutaj głównie o fatwę Al-Qaradadiwiego [3], wyrażającej zgodę na zabicie jednej trzeciej Syryjczyków. Europejczycy dostarczyli środki finansowe i broń tym, którzy zniszczyli kościoły i wypędzili chrześcijan z miasta Homs. Do tego samego doprowadzili Amerykanie w Iraku.

Kiedy patriarcha maronitów Bechara Boutros al-Rahi odwiedzając Paryż, ostrzegł prezydenta Sarkozy’ego przed „syryjską klątwą” i reperkusjami, które może wywołać popieranie ekstremizmów, podkreślał, że ta sytuacja może otworzyć drzwi przemocy na tle religijnym oraz zagrozić obecności chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Francuskie władze i ambasador Francji w Bejrucie odpowiedzieli na tę przestrogę ignorancją. Dowiedli w ten sposób swojego zaangażowania w wojnę z Syrią.

Terroryzm i takfiryści to narzędzia Zachodu i Europy w partnerstwie z saudyjskimi wahhabitami, Katarem i innymi krajami Zatoki, na które rządy zachodnie i europejskie stawiają w rozgrywce o demontaż Syrii. Obecnie ta taktyka odnosi odwrotny skutek w sercu europejskich stolic. Francja nie będzie jedynym krajem, który za to zapłaci. „Syryjska klątwa” będzie ścigać wszystkie zachodnie państwa. Jedynym sposobem, by rozwiązać ten problem sytuacji, może być tylko przyznanie, że stanowisko przyjęte wobec Syrii było błędem.

Tekst został opublikowany w ramach w ramach programu analitycznego Syria 2012.

Autor jest libańskim dziennikarzem. Tłum. Maria Walczak i  Kornel Sawiński.

________________________________________________________

1 Egipski teolog fundamentalistyczny, uważany za jednego z intelektualnych liderów Bractwa Muzułmańskiego, w 2008 roku odmówiono mu wizy wjazdowej na teren Wielkiej Brytanii, taki sam zakaz wydały w 2012 r. władze francuskie.
2 Mowa tutaj o radykałach islamskich, zwalczających niewiernych, od słowa takfir – uznanie za niewiernego w prawie islamskim – przyp. tłum.
3 Jego audycje regularnie emituje katarska telewizja Al-Jazeera – przyp. tłum.

Komentowanie zamknięte.