Najnowsze

Opublikowano Lipiec 31, 2015 Przez a303 W Świat

Zachód flirtuje z faszyzmem. Znowu

Nie ulega wątpliwości, że tak zwane zachodnie demokracje coraz bardziej ciążą w kierunku polityki autokratycznej. Władza wykonawcza jest sprawowana przez potajemne kształtowaną politykę, która jest następnie narzucana własnemu elektoratowi lub innym krajom, bez zwracania uwagi na demokratyczny nadzór.

a

Państwa zachodnie po raz kolejny flirtują z faszyzmem – jak we wcześniejszych mrocznych okresach ostatniego stulecia.

Oto najświeższe przykłady tego niepokojącego trendu. W tym tygodniu minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Philip Hammond otwarcie wyraził swoją frustrację tym, że procesy demokratyczne stają się „niewygodne” na drodze osiągania zagranicznych celów wojskowych.

W międzyczasie jeden z najwyższych rangą generałów amerykańskich, Wesley Clark, powiedział w wywiadzie dla mediów USA, że Waszyngton musi mieć prawo umieszczania „nielojalnych” obywateli w obozach internowania bez należnego im procesu sądowego.

Dochodzi do tego potępienie – również w tym tygodniu – przez ministra spraw zagranicznych Francji Laurenta Fabiusa francuskiej delegacji parlamentarnej, która udała się w podróż do Rosji [w tym na Krym] z wizytą roboczą, mającą na celu zebranie faktów w związku z kryzysem na Ukrainie.

Mamy też trwający dyktat polityki finansowej wobec narodu greckiego, narzucony przez wierzycieli z Unii Europejskiej, z kanclerz Niemiec Angelą Merkel na czele.

W każdym przypadku widzimy zuchwałą, złowieszczą logikę, coraz popularniejszą wśród państw zachodnich, gdzie demokratyczny mandat i normy prawne są deptane przez rządzącą klasę polityczną. W jaki inny sposób można opisać tę tendencję, niż jako początkową formę faszyzmu?

a

Nie powinniśmy być zaskoczeni taką tendencją. Pomimo tak bardzo osławionych oświadczeń o demokracji, prawach człowieka i demokratycznych rządach prawa, państwa zachodnie zawsze miały skłonność do faszyzmu.

Ubiegłotygodniowa publikacja zdjęć brytyjskiej królowej Elżbiety z 1933 roku, kiedy będąc jeszcze małą dziewczynką, wraz z dorosłymi członkami rodziny królewskiej, podnosi rękę w faszystowskim pozdrowieniu, jest brutalnym przypomnieniem, że w latach 30. ubiegłego wieku brytyjska klasa rządząca gorliwie popierała Adolfa Hitlera i jego faszystowski reżim. Stryj królowej Elżbiety, król Edward VIII od stycznia do grudnia 1936 r., w 1937 roku, zaraz po abdykacji, odbył podróż do nazistowskich Niemiec. Ten członek brytyjskiej rodziny królewskiej został nie tylko sfilmowany podczas oddawania hitlerowskiego salutu Führerowi, spiskował też zdradziecko z Trzecią Rzeszą w celu stworzenia kolaboracyjnego, nazistowskiego reżimu w Anglii.

W taki sam sposób francuska klasa rządząca, pod przewodnictwem generała Philippe’a Petaina, stworzyła nikczemny reżim Vichy, współpracujący wytrwale z nazistowskimi Niemcami w dziele uwięzienia i zamordowania dziesiątek tysięcy swoich rodaków w latach 1940-44.

Co do rzekomo szlachetnych amerykańskich mistrzów demokracji, Waszyngton ma długą i krwawą historię sponsorowania reżimów faszystowskich i ich szwadronów śmierci w całej Ameryce Łacińskiej, a wszystko po to, żeby uczynić ten kontynent „bezpiecznym” dla amerykańskiego kapitalistycznego wyzysku.

Upodobanie Waszyngtonu do despotów i autokratów przejawia się dziś w jego niezachwianym wsparciu dla arabskich dyktatur Zatoki Perskiej i reżimu Izraela. To samo można powiedzieć o Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech, gdzie sprzedaż broni i interesy naftowe mają pierwszeństwo przed społecznym żądaniem demokracji, ochrony praw człowieka i przestrzegania prawa międzynarodowego.

Przez kilkadziesiąt lat po II wojnie światowej państwa zachodnie mogły w sposób uzasadniony twierdzić, że praktykują demokrację – jeśli nie zagranicą, to przynajmniej u siebie w domu. W ciągu tych lat stworzono pozory procesu wyborczego i regulacji politycznych z nadania narodu. Nastąpił niewątpliwy postęp w demokratycznej dystrybucji bogactwa oraz tworzeniu systemów zabezpieczenia społecznego i usług publicznych w zakresie edukacji i opieki zdrowotnej.

Jednakże w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci reformy demokratyczne w państwach zachodnich zostały bezlitośnie cofnięte. Ten wsteczny proces jest skorelowany z ogromną polaryzacją bogactwa i władzy między oligarchiczną mniejszością a ogółem populacji. Zachodnie „rządy” coraz bardziej stają się politycznym wehikułem, służącym interesom oligarchii, narzucając jednocześnie reszcie społeczeństwa politykę zaciskania pasa i represje.

Nadchodzące wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych są klasycznym przykładem tego, jak „wybór” elektoratu jest zdeterminowany przez finansową i korporacyjną oligarchię. Ktokolwiek wygra ten konkurs, będzie sługą klasy rządzącej.

W Wielkiej Brytanii widzimy administrację Konserwatystów złożoną z milionerów, takich jak premier David Cameron i jego kanclerz George Osborne, którzy zostali „wybrani” przez mniejszość wyborców – tylko 36 procent – i wyniesieni na urzędy dzięki funduszom z City of London. Teraz rząd Camerona wprowadza jeszcze bardziej barbarzyńskie środki oszczędnościowe, które spowodują powiększenie ubóstwa milionów obywateli, przy jednoczesnym wzbogaceniu się bankierów i innych bogaczy.

Zachodnie kraje zmagają się z problemem systemowym – upadkiem kapitalizmu. Podczas powojennych dziesięcioleci, po części dzięki nakładom na odbudowę Europy oraz Azji i Pacyfiku, system funkcjonował stosunkowo dobrze, zapewniając wysoki poziom zatrudnienia oraz utrzymanie standardu życia.

Punkt zwrotny nastąpił już w połowie lat 70., a z całą pewnością mniej więcej w połowie lat 90., kiedy kapitalizm wszedł w oczywistą fazę spadku. Spadek ten jest chyba najbardziej dramatycznie dostrzegalny w Stanach Zjednoczonych, gdzie realne zarobki pracowników są dziś niższe niż w 1970 roku. Prawdziwe bezrobocie – abstrahując od wątpliwych danych oficjalnych – wynosi ponad 20 procent. Około 50 milionów Amerykanów, z łącznej populacji 310 milionów, klasyfikowanych jest jako biedota. Natomiast 400 (czterystu) najbogatszych Amerykanów dysponuje majątkiem większym niż 150 milionów ich rodaków łącznie.

Wziąwszy pod uwagę ten historyczny kontekst, staje się jasnym, dlaczego zachodni przywódcy coraz częściej uciekają się do autorytarnych metod rządzenia – robią to z konieczności.

W obliczu stale rosnącej populacji oburzonych i ubogich zachodnia klasa rządząca ma problem – zasady demokratyczne kolidują z przerażającą dysfunkcją systemu.

Również ten kontekst pozwala zrozumieć, dlaczego mocarstwa zachodnie poszukują drogi ucieczki przed wewnętrznymi napięciami społecznymi poprzez militaryzm realizowany poza ich granicami.

To nie przypadek, że zachodnie rządy rozpoczęły prowadzenie polityki wrogiej wobec Rosji w czasie, gdy ich kraje zmagają się z załamaniem gospodarczym i społecznym.

Brytyjski minister spraw zagranicznych Philip Hammond stwierdził, że sprzeciwiając się Rosji Władimira Putina kraje zachodnie są „w niekorzystnej sytuacji”, ponieważ Wielka Brytania i jej sojusznicy są skrępowani demokratycznymi procedurami.

Jak donosi Financial Times, „we wtorek minister spraw zagranicznych powiedział parlamentarzystom, że Wielka Brytania oraz inne państwa członkowskie NATO nie były w stanie wystarczająco szybko reagować na zmieniające się wydarzenia na świecie z powodu konieczności uprzedniego zapewnienia sobie zgody na swoje działania ze strony parlamentu, mediów i opinii publicznej”.

Logika Hammonda znaczy tyle, że rządząca klika chce się pozbyć demokracji, żeby działać według własnego uznania, bez demokratycznej kontroli. Sekretne bombardowania Syrii przez brytyjskie lotnictwo – ujawnione na początku tego miesiąca – przeprowadzane zarówno z naruszeniem zakazu parlamentarnego, jak i prawa międzynarodowego, jasno pokazują, w jakich jeszcze obszarach rząd, którego Hammond jest członkiem, chce mieć wolną rękę.

Być może jeszcze bardziej niezdrowym jest widok emerytowanego amerykańskiego generała Wesleya Clarka, który jest prominentną postacią wśród amerykańskiej klasy politycznej. W wywiadzie udzielonym amerykańskiej stacji informacyjnej MSNBC powiedział, że nadszedł czas, by władze zatrzymywały i zamykały każdego, kto zostanie uznany za „nielojalnego wobec Ameryki”. Clark otwarcie przywołał masowe internowania Amerykanów japońskiego i niemieckiego pochodzenia w czasie II wojny światowej jako korzystny precedens.

„Nielojalni Amerykanie” to niebezpiecznie płynne pojęcie. Każdy obywatel, który krytykuje zagraniczny militaryzm Waszyngtonu, oligarchiczną politykę gospodarczą lub narastające praktyki państwa policyjnego, może zostać aresztowany i uwięziony bez procesu.

Nieuchronnie, jak się wydaje, mocarstwa zachodnie coraz wyraźniej zmierzają do sprawowania autorytarnego władztwa nad swoimi narodami. Po raz kolejny – jak to bywało w przeszłości – Zachód flirtuje z faszyzmem, by wesprzeć swój głęboko dysfunkcyjny system gospodarczy. To romans, który tak naprawdę nigdy się nie skończył.

Finian Cunningham

Źródło: http://www.sott.net/article/299361-Western-leaders-are-flirting-with-fascism-again

Tłum./źródło polskie: https://pracownia4.wordpress.com/2015/07/30/zachod-flirtuje-z-faszyzmem-znowu/

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.