Najnowsze

Opublikowano Marzec 16, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Z cyklu: „OD MAZOWIECKIEGO DO TUSKA” (Franciszek Rakowski)

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/6583/z-cyklu-od-mazowieckiego-do-tuska

Data publikacji: 21.01.2013

rako1

Uruchamiamy na Niepoprawnych nowy cykl. W nim to zajmiemy się „rozkładaczami” Rzeczpospolitej.

Zanim jednak premierem został T. Mazowiecki, trzeba na początek wskazać na jednego z prominentnych towarzyszy, który odegrał niepoślednią rolę w zagrabieniu majątku narodowego.

Towarzysz Mieczysław Franciszek Rakowski ps. „Świst”

Był członkiem tzw. Korwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”, powstałego w roku 1978. Ugrupowanie to było elitarną lożą masońską, przygotowującą swoich członków do wyłonienia przyszłych, posolidarnościowych władz, nie tylko politycznych, ale również w finansach, mediach i świecie kultury.

Był także posłem na sejm i premierem rządu PRL. Z jego to polecenia kumpel i minister propagandy – Jerzy Urban powołany na stanowisko likwidatora RSW „Ruch”, wraz z Mieczysławem Wilczkiem dokonali zamachu na tę dochodową firmę. Urban po jej „zlikwidowaniu” stał się potentatem prasowym, redaktorem naczelnym tygodnika „Nie” – pisma antypolskiego i antykatolickiego.

W roku 1990 w styczniu, tow. M.F. Rakowski – I sekretarz KC PZPR podpisuje w Moskwie porozumienie z tamtejszą bratnią partią KPZR, na mocy którego KPZR udziela kredytu bezprocentowego w kwocie 1 mln 232 tys. USD oraz 500 mln starych złotych (50 tys. PLN). Ówczesne przepisy zabraniały dokonywania takich operacji kredytowych bez zgody NBP, ale PZPR stała ponad prawem. Zresztą nie mogła ujawnić, na co potrzebowała tyle gotówki. 300 tys. USD przeznaczyła na uruchomienie nowej gazety „Trybuna”, 200 tys. USD na wypłaty zwolnionych tysięcy towarzyszy aparatu partyjnego, 200 tys. USD – zgodnie z tajną dyrektywą sowieckich aparatczyków mieli zainwestować w „biznes”, by zarobić na zwrot kredytu. Co prawda, sprawa nabrała rozgłosu, ale włos z głowy towarzyszowi nie spadł. Rakowski wraz ze swoimi towarzyszami pożyczkę szybko upłynnił. Po niecałym roku zwrócił się do sowieckich towarzyszy o prolongowanie spłaty kredytu. Zwrotu gotówki w wysokości 600 tys. USD dokonał tow. Leszek Miller wysokiemu rangą oficerowi KGB w Polsce. Zwrot następnej części nastąpił w dziwnych okolicznościach przy udziale Władimira Ałganowa i A. Kwaśniewskiego.

We wrześniu 1989 roku weszła w praktyczne zastosowanie tajna dyrektywa o zakładaniu przez wojewódzkie komitety PZPR spółek prawa handlowego. Już po 6 miesiącach komitety wojewódzkie były współwłaścicielami 36 takich spółek. Tow. M.F. Rakowski osobiście udzielał pełnomocnictwa do zawarcia umowy notarialnej spółce „Unimat” z Krakowa. Także udzielił zgody na piśmie na przyznanie spółce Agencja Gospodarcza kredytu w kwocie 9 miliardów starych złotych. Ponadto kazał przelać na konto tej spółki 100 milionów złotych z przeznaczeniem na Fundację Wschód-Zachód, mającej się w przyszłości zajmować „handlowaniem” ze wschodnimi towarzyszami.

Tajne rozmowy Żydów polskich z Żydami izraelskimi, zapoczątkowane w 1988 roku doprowadziły do dość ciekawego spotkania tow. Rakowskiego z Szymonem Peresem – ówczesnym wicepremierem, ministrem skarbu Izraela, przewodniczącym Partii Pracy. Spotkanie odbyło się w listopadzie 1989 roku w hotelu Mariott w Warszawie. Peres dowiedziawszy się o nie wesołej sytuacji PZPR, obiecał swoje poparcie w wejściu PZPR do Międzynarodówki Socjalistycznej, w której był wiceprzewodniczącym. Słowa dotrzymał.

31 października 1988 roku tow. Rakowski ogłosił oficjalnie postawienie Stoczni Gdańskiej w stan upadłości. Był to rewanż za to, że w latach 80 tych stocznia była kolebką prawdziwego ruchu robotniczego „Solidarność” pod wodzą Anny Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdy (na początku strajku jeszcze bez L. Wałęsy), upominających się o prawa im należne. Także za to, iż stoczniowcy 2 maja 1988 roku ponownie upomnieli się o legalizację NSZZ „Solidarność”. Swoją decyzję dotyczącą postawienia stoczni w stan upadłości, w imieniu KERM-u towarzysz motywował nierentownością. Decyzja ta była niczym innym, jak tylko początkiem rozgrabiania i zawłaszczania polskich zakładów przemysłowych. Zaciekła wojna o likwidację polskiego przemysłu okrętowego była przygotowywaniem gruntu dla stoczniowego przemysłu Unii Europejskiej, a głównie niemieckich stoczni w Wismarze i Stralsundzie.

Pod koniec stycznia 1990 roku, kiedy tow. M. Rakowski kazał wyprowadzić sztandar PZPR z sali kongresowej PKiN, jedynie słuszna przez 40 lat partia wciąż jeszcze posiadała na swoim rachunku w X Oddziale PKO sumę 749 tys. USD i 14 milionów 473 tys. franków szwajcarskich, czyli około 14 miliardów starych złotych. Wszystko to ulotniło się z konta, jak kamfora. Do dziś nikt i NIK nie wie, jak udało się im zdematerializować tyle szmalu. Tę zagadkę rozwiązałby ówczesny resort sprawiedliwości, gdyby tylko zechciał. Niestety, nie zechciał, albowiem kruk krukowi… .

Rakowski i jego najbliżsi kumple towarzysze poddali PZPR sklonowaniu, a klon ten nazwali Socjaldemokracja Rzeczpospolitej Polskiej. Sekretarzem generalnym tej „organizacji przestępczej” został tow. Leszek Miller – „uczeń” Rakowskiego.
SdRP, jako ideologiczna „spadkobierczyni” PZPR-u, zgodnie z prawem nie mogła być spadkobierczynią majątku po byłej PZPR, ale nie było to przeszkodą w wyprzedawaniu majątku, którym zawiadywała PZPR. Przypomnieć należy, że PZPR nie była właścicielem tego majątku, ponieważ nieruchomości pochodziły z grabieży narodowi polskiemu, którą to po II wojnie światowej komuniści nazwali nacjonalizacją.
Zawsze interesy komunistycznej partii załatwiane były ponad prawem. Budynek będący siedzibą byłego KW PZPR w centrum Krakowa o wartości nieobliczalnej sprzedali bezprawnie i najzupełniej bez żadnych przeszkód Bankowi Przemysłowo-Handlowemu za sumę 10 miliardów starych złotych. Nieruchomość w Łapach sprzedali za 1,5 mld starych złotych i w Kościelisku za 9 mld 717 mln starych złotych bankowi PKO. To tylko nieliczne przykłady spośród licznych „przekrętów” autorstwa towarzysza M.F. Rakowskiego, które ma na sumieniu. Po roku 1989 pokazał młodszym towarzyszom, jak nie mając pieniędzy, brzydząc się ciężką pracą, można się dorobić dużego majątku.

Satyr

 

Komentowanie zamknięte.