Najnowsze

Opublikowano Marzec 12, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Z cyklu: „Od Mazowieckiego do Tuska” (7) – Jan Krzysztof Bielecki

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/6583/z-cyklu-od-mazowieckiego-do-tuska-7-%E2%80%93-jan-krzysztof-bielecki

Data publikacji: 6.03.2013

biel1

Jedną z prominentnych postaci rządu pookrągłostołowego był Jan Krzysztof Bielecki vel Izaak Blumenfeld. Jego krótkie rządy dały się Polakom we znaki, podobnie jak dalsza jego działalność pozarządowa.

Jan Krzysztof Bielecki ps. „Aluminiowy łeb”

Urodził się 3 maja 1951 roku w Bydgoszczy. Uczęszczał do II Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Pniewskiego w Gdańsku. W 1973 rozpoczął studia na Uniwersytecie Gdańskim w Sopocie na Wydziale Ekonomiki Transportu ze specjalnością ekonomiki transportu morskiego.

Jako absolwent tej uczelni, pod koniec lat 70. XX wieku pracował w niej jako asystent w Instytucie Ekonomiki Transportu Wodnego. Był jednym z „ekspertów” NSZZ Solidarność. Nie wiadomo, w jaki sposób w roku 1980 dostał zatrudnienie w Ministerstwie Przemysłu Maszynowego w Ośrodku Doskonalenia Kadr Kierowniczych.

W okresie stanu wojennego współpracował z podziemnymi władzami związku „S”. W maju 1982 za działalność opozycyjną został usunięty z pracy w ministerstwie. W latach 1982–1985 prowadził własną działalność gospodarczą, następnie założył spółdzielnię o nazwie „Doradca”, zatrudniającą między innymi represjonowanych działaczy opozycji. Z ramienia Komitetu Obywatelskiego pełnił funkcję posła X kadencji i należał do Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego.

Trzeba tu wspomnieć o powiązaniach J.K. Bieleckiego z masonerią działającą pod przykrywką tzw. Komisji Trójstronnej. Otóż w roku 1989 Bronisław Geremek przedstawił Radzie Stosunków Zagranicznych swoją wizję „architektury politycznej Europy”, a w dniu 23.04.1990 roku wespół z masonem Jacque Delorsem przed członkami Komisji Trójstronnej jako doradca, omówił zagadnienia „bezpieczeństwa” europejskiego. Ciekawostką jest to, że przestrzegał wówczas przed rozpadem Związku Radzieckiego. Euroentuzjasta B. Geremek byłby niepocieszony, gdyby zabrakło jego w ścisłym gronie decydentów w Klubie Europa, który ma wspierać proces wciskania Polski do Unii Europejskiej.
Zarząd Klubu Europejskiego tworzyli wówczas: Bronisław Geremek – prezes, ksiądz Stanisław Opiela – wiceprezes oraz członkowie zarządu: Marek Edelman – zajadły tropiciel antysemityzmu oraz Janusz Onyszkiewicz. A kogóż to widzieliśmy wśród członków tego klubu? Widzieliśmy… Jana Krzysztofa Bieleckiego, któremu dzielnie towarzyszyli: Jan Błoński, Michał Boni, Józef Chajn, Kazimierz Dziewanowski, Władysław Frasyniuk, Aleksander Geysztor, Aleksander Hall, Jerzy Holzer, Zbigniew Janas, Jan Jankowski, Ryszard Kapuściński, Leszek Kołakowski, Marcin Król, Jan Józef Lipski, Tadeusz Mazowiecki, Antoni Mączak, Krzysztof Michalski, Adam Michnik, Artur Międzyrzecki, Czesław Miłosz, Karol Modzelewski, Ryszard Reiff, Janusz Reiter, Piotr Słonimski, Aleksander Smolar, Stanisław Stomma, Jan Józef Szczepański, Józef Ślisz, Witold Trzeciakowski, Andrzej Wajda, Andrzej Wielowieyski, Jacek Woźniakowski, Andrzej Kajetan Wróblewski, Henryk Wujec, Krystyna Zachwatowicz i Andrzej Ziabicki. Oto „gwardziści” Geremka, niemal w komplecie żydowskiego pochodzenia, których specjalnością jest walka z polskością i Kościołem.
Tym towarzystwem można by zasiedlić ekskluzywny kibuc w Izraelu. Ale jestem pewny, iż będąc w tym kibucu – zmarliby z głodu, albowiem w kibucach trzeba pracować, a ci nie przywykli do ciężkiej pracy.

Jan Krzysztof Bielecki znalazł się wśród założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego, a więc obok Donalda Tuska. W wyborach do Sejmu w 1991 z list tej partii został ponownie posłem. Po nieudanej próbie stworzenia rządu przez Jana Olszewskiego, Bielecki desygnowany przez ówczesnego prezydenta RP Lecha Wałęsę, został powołany przez Sejm 12 stycznia 1991 roku do stworzenia rządu. I stworzył go, ale nie na długo, bowiem złożył dymisję tego samego roku 5 grudnia na pierwszym posiedzeniu Sejmu wybranego w wyborach parlamentarnych.

O postaci J.K. Bieleckiego stało się wyjątkowo głośno w 1991 roku, kiedy to stał się bohaterem skandalu w sposobie zaboru dobytku „RSW Książka-Prasa-Ruch” przez postpeerelowską nomenklaturę. A konkretnie chodziło o wprost przestępczą prywatyzację Prasowych Zakładów Graficznych w Krakowie oraz Zakładów Prasowo-Poligraficznych w Gdańsku. Obie drukarnie w październiku 1991 r. nabył Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości, ustanowiony przez kongres USA. Z tego tytułu dysponował on pieniędzmi rządu amerykańskiego. W Radzie Nadzorczej Funduszu zasiadł wówczas związany z KLD Jan Krzysztof Bielecki oraz prezydent George Bush. Komisja „zgodziła się na tzw. lwi kontrakt, czyli umowę, według której wszystkie korzyści stały się udziałem Spółki, a wszystkie straty obciążały Komisję i skarb państwa”.
Drukarnie zostały sprzedane za 11,5 mln nowych złotych. Z chwilą zakupu fundusz pokrył tylko 14,47% całości należności. Termin spłaty pozostałej kwoty został ustalony na rok 2001 bez możliwości waloryzacji. W tej sprawie Komisja w ciągu lat 90. wypowiadała się aż trzykrotnie, za każdym razem podejmując sprzeczne uchwały.
Po pierwsze: podjęła decyzję sprzedaży drukarni z pominięciem trybu przetargowego.
Po drugie: stwierdziła, iż takie naruszenie ustawy o likwidacji RSW powoduje nieważność czynności sprzedaży i skierowała sprawę do sądu.
Po trzecie: zdecydowała się na zawarcie ugody, sankcjonując w istocie sprzedaż w trybie bezprzetargowym.

12 stycznia 2010 roku Ryszard Bugaj – doktor ekonomii, doradca społeczny do spraw ekonomicznych prezydenta Lecha Kaczyńskiego tak wspomniał postać Bieleckiego: – „To, że Bielecki znalazł się na tym stanowisku, było dla wszystkich, niespodziewane. (…) Miał pomysły zdecydowanie liberalne, złe, ale klarowne. (…) Jego desygnowanie było wynikiem skomplikowanych relacji Lecha Wałęsy ze swoimi dawnymi przyjaciółmi, z którymi rozstawał się i schodził. Nominacja Bieleckiego była częścią manewru Wałęsy po wygraniu przez niego wyborów prezydenckich. Wałęsa szukał – i mówmy wprost, tak jak to mówił Wałęsa – zawodnika z drugiej ligi po to, żeby pokazać, iż to on jest jedynym liczącym się zwycięzcą. Kimś takim był Jan Krzysztof Bielecki – polityk z tylnych ław poselskich. (…) Był administratorem masy, którą zostawił rząd Tadeusza Mazowieckiego, a której główny rys nadał Leszek Balcerowicz. Nie był kreatorem własnej linii polityki, lecz administrował tym, co zaprogramowano wcześniej. Dlatego w pamięci zostały detale tych rządów, a nie program. (…) To nie kto inny, jak premier Bielecki zdymisjonował przez telefon wiceministra zdrowia Kazimierza Kaperę, który w swej wypowiedzi do mediów wyraził niechęć do środków antykoncepcyjnych, a homoseksualizm nazwał zboczeniem”.

Do rządu J.K. Bieleckiego z ramienia Kongresu Liberalno-Demokratycznego weszli między innymi: Michał Boni, jako minister pracy i polityki socjalnej, Henryk Majewski, jako minister spraw wewnętrznych, Janusz Lewandowski, jako minister przekształceń własnościowych (czyt. zniekształceń własnościowych). Doradcą premiera ds. młodzieży został Paweł Piskorski. Trzej ostatni spotkają się w późniejszym czasie z zarzutami korupcyjnymi. Wszyscy też z biegiem lat zostaną oczyszczeni formalnie z zarzutów. Natomiast Michał Boni w 1992 r. zostanie ujawniony jako Tajny Współpracownik SB o pseudonimie „Znak”, do czego przyzna się dopiero w 2007 r., tuż przed wejściem do rządu Donalda Tuska.

W latach 1992–1993 Bielecki pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów ds. kontaktów z Europejską Wspólnotą Gospodarczą. Od listopada 1993 był dyrektorem i przedstawicielem Polski w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) w Londynie. Czym zasłużył sobie, by pełnić tę funkcję? Ano tym, że był w Radzie Fundacji Batorego, oraz członkiem paramasońskiego Klubu Europa. Trzeba tu zaznaczyć, iż założycielem i szefem Fundacji Batorego był George Soros – mason i światowej sławy hochsztapler. Bielecki był także gorącym propagatorem UE. Nie bez znaczenia było i to, iż pełniąc funkcję premiera rządu RP, dopomagał w „rozkładaniu” polskiej gospodarki. Ponadto brał udział w tajnych obradach masońskich Klubu Bilderberg. Jednym słowem, – był „zasłużony dla ideologii masońskiej”. Natomiast w rządzie Hanny Suchockiej zajmował stanowisko ministra ds. integracji europejskiej.

Po połączeniu KLD z Unią Demokratyczną należał do Unii Wolności, z której odszedł w 2001, kiedy to powstała Platforma Obywatelska. 1 października 2003 objął funkcję prezesa zarządu Banku Pekao S.A. Zyski Pekao S.A. w trzecim kwartale 2009 roku spadły o 220 milionów złotych. Choć wyniki te były i tak lepsze od oczekiwań analityków, to dla Włochów było to za mało. Pierwsza próba pozbawienia Bieleckiego prezesury odbyła się już w połowie listopada 2009 roku. Ostatecznie Bielecki – pod presją Włochów – podał się do dymisji 24 listopada, a zakończył urzędowanie w styczniu 2010. Jeszcze w tym samym miesiącu został przewodniczącym Rady Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Niespełna 3 miesiące później, bo 9 marca został powołany przez premiera Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów.

Osobiście jestem z tego faktu bardzo niezadowolony, ponieważ Bielecki jest człowiekiem mającym wizję liberalną w gospodarce, a ta mi wybitnie nie odpowiada. Jego linią jest: prywatyzacja do dna; budżet w dół; szybkie wstąpienie do strefy euro nawet za cenę ryzykownej polityki makroekonomicznej; płaskie podatki; obcinanie konturów państwa opiekuńczego. A taka linia jest… linią „krzywą”, która grozi zderzeniem z interesem dużych grup społecznych, wzrostem nierówności społecznej i osłabieniem wzrostu gospodarczego.

Platformersi unikają rozmów o prywatyzacji szpitali. Tymczasem, jak wynika z ujawnionych przez portal WikiLeaks depesz amerykańskich dyplomatów – Jan Krzysztof Bielecki otwarcie mówił, że część służby zdrowia może zostać sprywatyzowana, a USA mogą dzięki temu robić u nas interesy! Ujawniona depesza dotyczy rozmowy z dnia 21 stycznia 2010 roku Jana Krzysztofa Bieleckiego z amerykańskim ambasadorem w Polsce Lee Feinsteinem. Ciekawostką jest, iż ta rozmowa odbyła się w czasie, kiedy to Bielecki nie był jeszcze przewodniczącym Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów, więc nie rozmawiał w imieniu rządu.
Ów amerykański dyplomata napisał z tego spotkania obszerną relację. Opisuje Bieleckiego jako bardzo wpływowego człowieka, który ma „bezpośredni dostęp do premiera Tuska i ma dobre kontakty”. Co takiego powiedział ambasadorowi na temat służby zdrowia? „(…) według Bieleckiego Polacy są sceptycznie nastawieni do „czystego” sektora publicznego w europejskim stylu. Przewiduje prywatyzację części majątku służby zdrowia. Bielecki jest zdania, że dla amerykańskich inwestorów z doświadczeniem w branży służby zdrowia jest wiele obiecujących możliwości, a przywództwo USA mogłoby być pomocne w trwającym już teraz częściowym procesie prywatyzacji” – czytam w depeszy sporządzonej przez ambasadora. Podsekretarz stanu kancelarii premiera – Adam Jasser poszedł „w zaparte” i stwierdził, iż Tusk nie ma zamiaru prywatyzować sektora służby zdrowia. W jednym z wątków rozmowy, Bielecki wskazywał ambasadorowi innowacyjne dziedziny sektora służby zdrowia, w które Amerykanie mogliby zainwestować duże pieniądze i na tym dobrze zarobić. Nie był to pierwszy przykład kontrowersyjnej – rzec by nawet można – przestępczej aktywności byłego premiera.

Gdy wpisałem w wyszukiwarkę Google nazwisko „Jan Krzysztof Bielecki”, w linkach przy jego nazwisku pojawiło się słowo „Malma”. Nie sądzę, aby był to jego ulubiony makaron. Wręcz przeciwnie. Trzeba tu powrócić do czasów, kiedy to Bielecki był prezesem Pekao S.A., który omal nie doprowadził do ruiny wytwórni makaronów w Malborku „Malma”. Wytwórnia ta zaciągnęła w tym banku potężny kredyt konsolidacyjny z obietnicą prezesa Bieleckiego, że wprowadzi ją na warszawską Giełdę Papierów Wartościowych, co umożliwi spłatę kredytu. Bielecki nigdy tej obietnicy nie spełnił, tym samym narażając firmę na bankructwo.
Okazało się, że makaroniarska firma Michela Marbota weszła w paradę firmom włoskim na polskim rynku. W Pekao S.A. większościowe udziały ma włoski bank UniCredito, którego prezesem był wtedy Allesandro Profumo. Nie była to jednak jego jedyna posada. Pełnił też funkcję dyrektora zarządu w największym na świecie potentacie makaronowym firmie Barilla. Barilla chciała przejąć polski rynek, a działająca na nim wcześniej i lepiej Malma w tym zawadzała, więc prezes Bielecki usiłował doprowadzić Malmę do bankructwa.

Prezes Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”– Jerzy Bielewicz, będący również akcjonariuszem mniejszościowym banku Pekao S.A. zarzuca byłemu prezesowi banku działanie na szkodę spółki, a więc także na szkodę jego akcjonariuszy. W pozwie podnosi, że podpis Bieleckiego znajduje się pod Umową Wspólników z 2006 roku podpisaną przez Pekao SA oraz włoską spółkę deweloperską Pirelli. Polski bank będący w grupie włoskiego banku UniCredito, wbrew własnym interesom, zgodził się oddać Pirelli na okres 25 lat prawo do własnych nieruchomości i hipotek swoich klientów. Każdą działkę, mieszkanie, przedsiębiorstwo przejęte w razie niespłacenia kredytu hipotecznego Bank Pekao SA zobowiązany jest przekazać Pirelli po wyznaczonej przez Włochów cenie. Umowa wspólników – zdaniem powoda – sfinalizowała wcześniejsze zabiegi, bo już na dwa miesiące przed jej zawarciem Pekao S.A. podpisał inną, warunkową umowę sprzedaży na rzecz Pirelli 75 procent akcji swojej firmy deweloperskiej „Pekao Development”. Warunkiem wejścia umowy w życie było właśnie zawarcie Porozumienia Wspólników.
Pirelli zapłacił za trzy czwarte akcji Pekao Development 60 milionów złotych, a następnie wykupił z przejętej spółki-córki 5 najlepszych projektów deweloperskich za 240 milionów. A więc Pekao S.A. sprzedał swoją spółkę stanowczo za tanio, czego potwierdzeniem było chociażby to, że włoski deweloper ogłosił na mediolańskiej giełdzie, na której notowane są jego akcje, iż owych 5 projektów przyniesie mu 420 mln euro przychodów, czyli 1,68 mld złotych.

Wypada zapytać: jak się ma 60 milionów złotych do… 1 miliarda 680 milionów złotych??? Kto sprzedaje kurę, która znosi, bądź ma znosić złote jajka? Oczywiście takiego pytania nie zadał sobie Jan Krzysztof Bielecki. Ale za to będąc specjalistą od „rozkładania” wszystkiego, co da się „rozłożyć”, powiedział, cyt.: „Polska jest zbyt dużym krajem, aby mogła się skutecznie zintegrować z Europą, dlatego musimy podzielić się na regiony”.
No tak,… podzielić, rozczłonkować, zerwać wszelkie więzi łączące Ślązaków z Mazowszanami, Podhalan z Małopolanami, Wielkopolan z Pomorzanami, itd., a potem… hajda sprzedawać wszystko jak leci, bo Naród nie tworzący jedności, nie będzie w stanie nawet zaprotestować. Nie twoje doczekanie – „Aluminiowy łbie”!!!

Satyr

_______________________
Opracowując niniejszy materiał, posiłkowałem się:
1) Strona sejmowa posła I kadencji.
2) Nota biograficzna w Encyklopedii Solidarności,
3) Czabański K., Raport z likwidacji robotniczej spółdzielni wydawniczej „Prasa-Książka- Ruch”, Warszawa 2001,
4) http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Krzysztof_Biele…,
5) http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/maja-pomysy-z… row_126109.html , publikacja uaktualniona 24.01.2013,
6) http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/bielecki-nie-od… , publikacja uaktualniona 06.11.2011,
7) http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/jan-krzysztof-b… , publikacja uaktualniona 25.01.2013,
8) http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/703785,Pr… z dnia 15.10.2012,
9) Materiały własne.

 

 

Komentowanie zamknięte.