Najnowsze

Opublikowano Marzec 11, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Z cyklu: „Od Mazowieckiego do Tuska” (5) – Tadeusz Syryjczyk

Źródło: http://obserwator.com/blog/autor:50454a78-71f0-4edf-9899-74bf5bd6007b/z-cyklu-od-mazowieckiego-do-tuska-6-tadeusz-syryjczyk

Data publikacji: 3.03.2013

syry1

Tadeusz Andrzej Syryjczyk – były minister przemysłu w rządzie Tadeusza Mazowieckiego oraz minister transportu i gospodarki morskiej w rządzie Jerzego Buzka. Był posłem na Sejm I, II i III kadencji.

 

Tadeusz Syryjczyk ps. „Arab”

   Urodził się 9 lutego 1948 roku w Krakowie. Tam ukończył szkołę podstawową i średnią. W roku 1971 został magistrem elektrotechniki na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki i Elektroniki Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie. Stopień naukowy doktora nauk technicznych w zakresie informatyki uzyskał w roku 1977. W latach 1971–1980 pracował kolejno jako asystent, starszy asystent i adiunkt w Instytucie Informatyki na AGH.

W 1980 znalazł się wśród założycieli NSZZ „Solidarność” w Krakowie i na AGH, w 1981 zasiadał w prezydium regionu małopolskiego związku. Za działalność opozycyjną został zatrzymany nocą 13 grudnia 1981 roku w Ostródzie podczas powrotu z Gdańska do Krakowa i internowany w tzw. Ośrodku Odosobnienia w Iławie. 25 czerwca 1982 przewieziony do Ośrodka Odosobnienia w Kielcach-Piaskach, a od 8 lipca 1982 przebywał w Nowym Łupkowie. Zwolniony z internowania w dniu 24 lipca 1982. Od 25 III 1983 rozpracowywany przez Wydz. III-1 KW MO/WUSW w Krakowie w ramach SOS/SOR krypt. Arab.

W 1987 był współzałożycielem, a w 1990 objął funkcję prezesa Krakowskiego Towarzystwa Przemysłowego. Jednocześnie od 1987 prowadził firmę informatyczną. Był przewodniczącym jednego z zespołów Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych Solidarności. Od 1989 do 1990 zajmował stanowisko ministra przemysłu w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Następnie przez rok prowadził firmę doradczą. W latach 1991–2001 przez trzy kadencje sprawował mandat poselski. Należał do Forum Prawicy Demokratycznej, Unii Demokratycznej i Unii Wolności.
W latach 1992–1993 został szefem zespołu doradców Prezesa Rady Ministrów Hanny Suchockiej. W latach 90. był aktywnym politykiem, członkiem Rady Krajowej i Regionalnej Unii Wolności, później jej wiceprzewodniczącym i członkiem Rady Politycznej. W 2001 nie uzyskał ponownie mandatu w parlamencie. Po porażce wyborczej do 2003 podziękował za członkostwo w Unii Wolności i ponownie prowadził firmę doradczą, ale krótko. W tym samym roku objął bowiem funkcję dyrektora w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju w Londynie jako przedstawiciel Polski w Radzie Dyrektorów. Stanowisko to zajmował do 2007. W tym czasie został ekspertem w Zespole Doradców Gospodarczych TOR, a jego głównym obszarem działalności były zagadnienia związane z funkcjonowaniem transportu kolejowego w Polsce i UE.

24 października 2010 w Krakowie podczas PAFERE Liberty Weekend, redaktor portalu Prokapitalizm.pl Paweł Sztąberek przeprowadził wywiad z Tadeuszem Syryjczykiem, który między innymi powiedział: „Jeśli chodzi o otoczenie rządowe – Balcerowicz, Dąbrowski, to oni myśleli podobnie jak ja, mieliśmy wspólne intencje. Największe zderzenie idei z rzeczywistością polegało na tym, że większość ludzi dobrej woli, także zasłużonych dla opozycji nie bardzo rozumiała czym jest kapitalizm i nie zdawała sobie sprawy z tego, że niektóre rozwiązania są zbędne. Np. debata o tym, czy można znieść rozdzielnictwo papieru i wprowadzić ceny rynkowe na papier. Wielu wtedy mówiło, że „przecież kultura upadnie”. Takich spraw było mnóstwo. Widać było, że wielu ludzi nie rozpatrywało intelektualnie kwestii kapitalizmu w ogóle… Nie zdawali sobie sprawy, że rynek, zwłaszcza w takich sytuacjach, bardzo szybko doprowadza do społecznej równowagi…”.

Jeśli Syryjczyk twierdził, że Balcerowicz myślał podobnie jak on, to oznaczało, iż obydwaj mieli to samo zadanie: zamienić polskie zakłady w jedną potężną masę upadłościową. Jak trzeba być naiwnym, by uważać, iż „niewidzialna ręka rynku” załatwi sprawę za rządzących. Są gałęzie przemysłu, które muszą być stymulowane, a nawet chronione decyzjami rządowymi, tak jak to robią rządy państw Europy Zachodniej.

Dalej powiedział: ”Gdyby dziś doszli do władzy wolnorynkowcy z krwi i kości i gdyby mieli wolę działania i oparcie w parlamencie, to parę rzeczy da się zrobić. Górnictwo np. można sprywatyzować. Jeszcze parę rzeczy da się zrobić bez większego wysiłku ustawowego, choć przy dużej wrzawie. Np. „Bogdankę” udało się sprywatyzować. Inne kopalnie też by się dało. Tylko, że trzeba mieć odwagę pokonać opory polityczne… Dokończenie prywatyzacji to największy problem…”.

Tak!… oczywiście!… Sprzedać wszystko za 1/10 ceny, co przedstawia jakąkolwiek wartość, a szczególnie zakłady sektora energetycznego, które stanowią strategiczne obiekty państwa. A potem zatrudnić w nich … obcokrajowców tak, jak to miało miejsce we wspomnianej przez Syryjczyka kopalni „Bogdanka”, w której zatrudniono obywatela Francji – Rogera de Bazelaire na bardzo odpowiedzialnej posadzie Zastępcy Prezesa Zarządu ds. Ekonomiczno-Finansowych. To tenże obcokrajowiec będąc wcześniej Dyrektorem Finansowym i członkiem Zarządu Telekomunikacji Polskiej S.A. – przyczynił się do chylenia się jej ku upadkowi w latach 2002-2005.

O pomstę do Nieba wołają słowa Syryjczyka: „Kiszczak i jego ekipa nie przeszkadzali w reformowaniu kraju. W klubie PZPR panowało przeświadczenie: „Niech ktoś wreszcie te reformy zrobi”…”.

Trzeba naprawdę wysłać rozum na bezterminowy urlop, aby taką niedorzeczność wygłosić do mediów! Kiszczak i jego ekipa nie mogli przeszkadzać w „reformowaniu kraju”, albowiem nie była to reforma, a… złodziejskie uwłaszczanie się kumpli Kiszczaka i komunistycznej nomenklatury na majątku należącym do Narodu Polskiego. Czyżby Syryjczyk o tym nie wiedział???

11 czerwca 2008 roku na portalu www.liberte.pl Tadeusz Syryjczyk „wysmażył” artykuł zatytułowany „Co to znaczy być liberałem we współczesnej Polsce”. W nim to deklarując się jako liberał-realista, napisał, cyt.: „(…) Najważniejszym jednak działaniem jest czuwanie nad tym, aby państwo – realizując te funkcje, które (słusznie lub nie) uznane zostały za konieczne – kierowało się konsekwentnie busolą wskazującą na ochronę człowieka, obywatela i konsumenta, nie zaś grup interesów, firm państwowych lub prywatnych, które szukają pomocy państwa dla ułatwienia sobie życia i wzmocnienia swojej pozycji wobec słabszego partnera. Kwestia ta dotyczy także usług, które państwo wprost lub przy pomocy firm państwowych świadczy swym obywatelom. Pierwsze pytanie brzmi: czy usługa ta istotnie musi być świadczona przez państwo, nie mówiąc już o tym czy firma, która je wprost wykonuje, musi być państwowa? Trzeba pamiętać, że pod wpływem postępu technicznego niektóre dziedziny przestają być naturalnymi monopolami, jak to się stało na naszych oczach z telefonami (…)”.

W powyższym tekście nie sposób nie zauważyć sprzeczności wynikających z hipokryzji autora. Bo oto z jednej strony uważa on, iż państwo powinno swym działaniem chronić człowieka, obywatela i konsumenta, z drugiej zaś nie wyobraża sobie, aby państwo pomagało państwowym lub prywatnym firmom. Trudno bowiem chronić człowieka – obywatela Rzeczpospolitej, któremu zamyka się zakłady pracy właśnie decyzjami rządowymi. Niech tu koronnym przykładem spośród setek będą stocznie w Gdańsku i Szczecinie, gdzie rząd i parlament odmawiając pomocy, celowo dążyły do ich upadku. I na nic zda się tu tłumaczenie, że zabroniła jej udzielenia Komisja Europejska UE. Jakoś dziwnym trafem Kanclerz Niemiec Angela Merkel nie wahała się, ani też nie obawiała sankcji władz UE i takiej pomocy udzieliła stoczni w Wismarze i Stralsundzie.

W czasie, gdy T. Syryjczyk pełnił funkcję ministra przemysłu w rządzie T. Mazowieckiego, na polecenie KERM-u powstał Raport zatytułowany „Przesłanki decyzji w przedmiocie likwidacji Elektrowni Jądrowej Żarnowiec”, stanowiący przedmiot do dyskusji na posiedzeniu Rady Ministrów jesienią 1989 roku. Zapoznając się z jego obszerną treścią, jednoznacznie można stwierdzić, iż T. Syryjczyk był zwolennikiem kontynuacji budowy Elektrowni Jądrowej Żarnowiec, wykluczając całkowicie inwestowanie w obiekty umożliwiające wykorzystanie źródeł tzw. energii odnawialnej. Ale zwyciężył wówczas zdrowy rozsądek członków KERM-u i zawieszono kontynuację budowy tej elektrowni jądrowej na początku 1990 roku.

Konkludując: nie wyobrażam sobie, aby Tadeusz Syryjczyk kiedykolwiek zasiadł w rządzie czy parlamencie. Jego dwulicowość, bardzo rozwinięta hipokryzja… nie wróżą nic dobrego dla nas Polaków.

Satyr 
_________________
Przy opracowywaniu tego materiału posiłkowałem się:
1) Barczyk K., Grodziski S., Grzybowski S., Obywatelskie Inicjatywy Ustawodawcze Solidarności 1980–1990. Warszawa, Kancelaria Sejmu, 2001, s. 513.
2) Strona sejmowa posła III kadencji.
3) Nota biograficzna w Encyklopedii Solidarności.
4) http://ludzie.wprost.pl/sylwetka/Tadeusz-Syryjcz…
5) http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/ind…
6) http://prokapitalizm.pl/tadeusz-syryjczyk-ludzie…
7) http://liberte.pl/co-to-znaczy-byc-liberalem-we-…
8) http://www.syryjczyk.krakow.pl/Elektrownia%20Jadrowa_T.htm

 

 

 

Komentowanie zamknięte.