Najnowsze

Opublikowano Marzec 9, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Z cyklu: „Od Mazowieckiego do Tuska” (3) – Krzysztof Skubiszewski

Źródło: http://obserwator.com/blog/autor:50454a78-71f0-4edf-9899-74bf5bd6007b/blog/z-cyklu-od-mazowieckiego-do-tuska-3-krzysztof-skubiszewski

Data publikacji: 11.02.2013

W rządzie Tadeusza Mazowieckiego ważną personą był Krzysztof Skubiszewski – Minister Spraw Zagranicznych, który pełnił tę funkcję od 13 września 1989.

sku1

 

Utrzymał tę tekę w kolejnych gabinetach – Jana K. Bieleckiego, Jana Olszewskiego, Waldemara Pawlaka i Hanny Suchockiej aż do 25 października 1993. W latach 1981–1984 wchodził w skład Prymasowskiej Rady Społecznej, a w okresie 1986–1989 był członkiem Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa PRL, Wojciechu Jaruzelskim.


Krzysztof Skubiszewski ps. „Buc”

Jak ważne było budowanie wizerunku Polski w tzw. okresie transformacji w Polsce, nie trzeba nikogo przekonywać. Dlatego też Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno zadbać o ten wizerunek, ale… niestety, nie zadbało.
Okazało się, że Skubiszewski to zagorzały antypolski minister spraw zagranicznych III Rzeczpospolitej. Pyszałkowaty, brutalny w stosunkach z podwładnymi, jednocześnie posłuszny i uległy „szarej eminencji” – Geremkowi.
W czasach „jaruzelszczyzny” był członkiem Rady Konsultacyjnej. Tajny współpracownik SB. Swoje działania całkowicie podporządkował Obywatelskiemu Komitetowi Porozumiewawczemu, dowodzonemu przez L. Wałęsę. Jako pseudo-dyplomata, był nieudolny, ślamazarny, tchórzliwy. Żydokomuniści skutecznie wykorzystali jego agenturalną przeszłość w swoich rozgrywkach, w których Skubiszewski był tylko posłusznym pionkiem.

W roku 1996 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Polityki Zagranicznej. Hołdował przeświadczeniu, iż najważniejszym zagrożeniem dla Polski w świecie są: „(…) pewne tendencje nacjonalistyczne, które są obecnie w niektórych polskich partiach politycznych z pewną ksenofobią, z wątpliwościami w sprawie członkostwa Polski w Unii Europejskiej”.
Natomiast jako szef polskiej(?) dyplomacji, wsławił się haniebnym działaniem, dążącym do podpisania umowy z Sowietami o pozostawieniu sowieckich baz szpiegowsko-wojskowych, jednakże skutecznie zablokowanym przez Jana Olszewskiego. Drugim „wybrykiem” dotyczącym polityki wschodniej było przeciwstawienie się projektowi pilnego wprowadzenia wiz dla zalewających wtedy Polskę setek tysięcy obywateli Rosji. To gwałtownie stymulowało zalewem tandetnych towarów, masowy przemyt alkoholu, tranzyt narkotyków i broni. Rozwinęła się przestępczość zorganizowana, która zaowocowała rozbojami, kradzieżami samochodów, morderstwami na zlecenie, wymuszaniem haraczu w nie spotykanej dotąd skali.

Za kadencji Skubiszewskiego rozpoczęła się potężna inwazja Żydów na polskie placówki dyplomatyczne w znaczących państwach świata. Nominowani ambasadorowie i konsulowie generalni mieli w… „ostatniej części układu pokarmowego” interesy Polonii i promocję Polski w świecie, albowiem zajęci byli realizowaniem żądań światowej diaspory żydowskiej. Dlatego też Skubiszewski przygotował pospiesznie wizytę Wałęsy w Izraelu, gdy ten objął urząd prezydenta. Z reguły nowa głowa państwa najpierw składa wizytę w krajach ościennych i znaczących krajach Europy. Tak nakazuje elementarna zasada, obowiązująca w stosunkach dyplomatycznych, która dla Skubiszewskiego była obca. I co wówczas działo się w Izraelu? Otóż ówczesny premier Izraela – Icchak Szamir „wygarnął” Wałęsie i oskarżył Polaków o współudział z Niemcami hitlerowskimi w zgotowaniu holokaustu Żydów i tworzeniu obozów koncentracyjnych. Szamir, to ten sam żydowski szowinista, który w roku 1989 oznajmił światu, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Wówczas Wałęsa „sprowadzony do parteru”, płaczliwym głosem przepraszał Żydów za „popełnione winy” Polaków w czasie II wojny światowej w stosunku do „narodu wybranego”. Zatem trafne będzie określenie, że Skubiszewski to drugi szef izraelskiej dyplomacji.

Dzięki Skubiszewskiemu polski przemysł zbrojeniowy poniósł ogromne straty, gdy ten dbając o interesy lobby żydowskiego w Izraelu i USA, wywarł presję na Wałęsę, by ten wstrzymał eksport polskich czołgów do krajów arabskich. Natomiast Czesi, pod wodzą Vaclava Havla – co prawda Żyda, ale bardzo utożsamiającego się z narodem czeskim – wyparli Polskę z rynku arabskiego i opanowali ten sektor, mimo początkowego sprzeciwu Izraela i USA. Skubiszewski w porozumieniu z Geremkiem wyraził zgodę na tranzyt przez Polskę dziesiątków tysięcy Żydów rosyjskich na Zachód i do Izraela. Tak zadbał o interesy „swoich” mocodawców, że kilka tysięcy żydowskich imigrantów osiedliło się na stałe na terenie Polski. Proceder ten tak „wszedł w krew” „mojżeszowym” i gojom, że trwał nawet przy ogromnej pomocy późniejszego prezydenta RP – „Aleksandra Pierwszego Kłamliwego”.

Podobnie jak Wałęsa, Skubiszewski był megalomanem. Uważał on, że zasługi dla polityki zagranicznej (zapewne polityki zagranicznej Izraela!) ma tak ogromne, iż śmiało może kandydować na stanowisko sekretarza generalnego ONZ. Tak zapatrzony w siebie, pozwolił sobie na świadome okłamanie społeczeństwa, jakoby był jedynym z głównych kandydatów na to stanowisko. W rzeczywistości było 14 kandydatów. Okazało się, że wyniosły Skubiszewski we wstępnej weryfikacji uplasował się na 10 miejscu. Nie potrafił przełknąć tej porażki, jak prawdziwy mężczyzna, więc zachowując się jak hipokryta i prostak, wysłał do sekretarza generalnego ONZ pismo, w którym poinformował, iż ubolewając, wycofuje swoją kandydaturę z powodu pełnienia jakże ważnych funkcji państwowych.

Ale to jeszcze nie koniec jego zapędów na światowe i europejskie salony. Otóż z uporem megalomana zabiegał o stanowisko sędziego Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. W głosowaniu w Radzie Bezpieczeństwa nie uzyskał ani jednego głosu, natomiast w głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ, na 180 głosujących uzyskał poparcie dziesięciu. Jak niskimi pobudkami kierował się Skubiszewski przy ubieganiu się o tę funkcję, niech świadczą jego słowa: „Bardzo poważne środowiska zagraniczne chciały mego wejścia do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Byłem zmuszony do zrezygnowania z tej fuchy, tracąc 12 tysięcy dolarów miesięcznie, zwolnionych od podatku, a jeszcze 6 tysięcy przyszłej emerytury”. Tak wyrażona małostkowość i egoizm zdeklasowała jego do reszty, jako polityka.

Nie będę podsumowywał „osiągnięć” tej postaci, gdyż zbiera mi się na … wymioty, gdy tylko o tej postaci pomyślę.

Satyr

___________________
Przy opracowywaniu tego materiału posiłkowałem się:
1) A. Macierewicz, Lista agentów, 1992,
2) Materiały własne,
3) T. Kosobudzki, MSZ do przodu, Warszawa 1995, s.117,
4) Życie Warszawy, 15.06.1993.

 

Komentowanie zamknięte.