Najnowsze

Opublikowano Lipiec 5, 2013 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze, Felietony

Wypadki lotnicze cz. IV (zamach)

Jaime Roldos Aguilera, prezydent Ekwadoru, kolejny zamach.

Zginął w 1981 r., kiedy pilot prezydenckiego samolotu „popełnił błąd”, na skutek którego maszyna rozbiła się o zbocze jednej z góry. Razem z prezydentem zginęła jego żona, minister obrony, dwaj generałowie i czworo pozostałych pasażerów. Niektórzy uważaj, że nie był to wypadek, ale zamach, gdyż Roldos Aguilera zacieśniał stosunki z ZSRR i zamierzał rozwinąć sektor energetyczny, co było nie na rękę USA.W latach 70 ubiegłego stulecia agenci CIA – którzy nazywali siebie attaché gospodarczymi – byli pierwszymi aktorami gry o ropę naftową w krajach III świata. Kiedy na przełomie lat 60 i 70 w Ekwadorze odkryto złoża ropy naftowej, ówczesny prezydent zadeklarował, że wyciągnie z biedy zwykłych mieszkańców, a ropą będzie zarządzało państwo, a nie zagraniczne spółki. 

Agent wiedział co czeka prezydenta. Zawsze gdy raportował o niepowodzeniu przekupienia prezydenta jakiegoś kraju – prezydent taki ginął w tajemniczych okolicznościach. Po niepowodzeniu przekupienia do gry wchodzili tzw. szakale. Tak nazywał ich agent CIA. Byli to zawodowi mordercy (nie zabójcy). Mordercy – bo mordowali tak aby wszystko wyglądało na wpadek. Zabójcy nie zwracają uwagę na okoliczności – tylko na efekt. Stąd różnica. Mordercom zależało na niezauważeniu ich samych i wygodnym zlikwidowaniu prezydenta.

24 maja 1981 roku telewizje całego świata ogłosiły, iż prezydent Ekwadoru – Jaime Roldos Aguilera – zginął w wypadku lotniczym. Teren katastrofy został szybko zajęty przez amerykańskie wojska, skutecznie odgrodzony tak, że nikt nawet nie mógł zrobić zdjęcia. W katastrofie zginął także najbliższy współpracownik prezydenta – szef obrony narodowej Ekwadoru. Amerykanie jednym zamachem wykończyli dwie osoby, które zagrażały ich interesom w Ameryce Pd. Skąd wiadomo, że to był zamach?

Otóż teren zajęli amerykanie. Dziwnym zbiegiem okoliczności samolot rozbił się niedaleko bazy wojskowej USA. Dziwnym zbiegiem okoliczności teren został zabezpieczony szybciej niż zaczęto udzielać pomocy pasażerom. Agent CIA, który wyznał okoliczności zabójstwa prezydenta powiedział, że USA doskonale wiedziało, że nie ma kogo ratować. Na pokładzie prócz prezydenta-patrioty leciała także bomba, którą odpalili tzw. szakale w odpowiednim momencie. Wszystko wyglądało na błąd pilota, na złą pogodę – na wszystko zwalono w tej sprawie – tylko nie na USA. Raport z katastrofy nigdy nie wspomniał o prawdziwych przyczynach. Dopiero po latach – skruszony agent CIA, któremu nie udało się przekupić prezydenta – wyznał publicznie, że w 1981 doszło do zamachu. Nie trudno się domyślić, że na ropie swoje, splamione krwią, łapska położyli amerykanie, a Ekwador całkowicie uzależnił się od USA – stając się biednym krajem. DO OSTATNICH WYBORÓW… I na razie… I oby tak dalej szlo Prezydentowi Rafaelowi Correa. I oby kolejne zamachy CIA obeszlu dzisiejszy Ekwador z daleka.

Historia nieprawdopodobna. Kolejne zamachy. Jak skojarzymy pewne fakty związane z polskimi złożami energetycznymi (gaz z łupków) oraz tym kto nam dziś gaz dostarcza i kto najwięcej straciłby na polskim gazie, a także dorzucimy do tego prezydenta o poglądach prawicowo-konserwatywnych -możemy dojść do stwierdzenia, że obie katastrofy są do siebie podobne. Oczywiście to tylko domniemywania, ale w 1981 też nikt nie wierzył w winę amerykanów.

Rodlos1

Już wówczas władze USA niechętnie przyjęły takie oświadczenie. Wszakże prezydent Jaime Roldos Aguilera – okazał się nacjonalistą, który nie chciał się dzielić z amerykańskimi koncernami ropą, lecz wzbogacić swój kraj – robiąc jednocześnie z siebie lokalną potęgę. Amerykanom nie było do śmiechu. Wówczas to oni kontrolowali niemalże całą Amerykę Południową. Teraz wyrasta im kraj, który może nie tylko się uniezależnić od amerykańskiej gospodarki, ale i pociągnąć za sobą pozostałe kraje takie jak Kolumbia czy Peru. Inna sprawa, że Ekwador był wówczas niesamowicie zacofany gospodarczo. Brak pracy był niemalże normą. Życie za dwa dolary na miesiąc również.

Attaché gospodarczy USA – a tak naprawdę agent CIA – dostał zadanie. Celowo nie podaję nazwiska tego agenta. Można jednak znaleźć w sieci jego dane personalne a także film dokumentalny o jego działalności. Zadanie, które otrzymał było z pozoru proste. Miał się dostać do prezydenta Aguilera i złożyć mu propozycję „nie do odrzucenia”. W imieniu USA agent zaproponował, na specjalnie zaaranżowanym spotkaniu, współpracę prezydentowi Aguilerze. Agent wyłożył na biurko prezydenta aktówkę, w której była ogromna suma amerykańskich dolarów. Sumę należy liczyć w dziesiątkach milionów. W zamian za tę kwotę prezydent miał udostępnić drogocenne złoża amerykańskim koncernom. Oczywiście korzyści miały być obustronne. Prezydent oprócz pieniędzy i życia w luksusie miał posiąść ochronę rządu USA wraz z wszelką ewentualną pomocą, także militarną. W rzeczywistości Ekwador miał się stać nieoficjalną kolonią amerykańską. Prezydent – jako wielki patriota o poglądach nacjonalistycznych odrzucił propozycję USA. Agent, który odwiedził prezydenta mówił, że symboliczne odrzucenie kubańskiego cygara przez Aguilerę było wystarczającym dowodem na brak chęci do współpracy – a w zasadzie brakiem chęci do poddania Ekwadoru, zrobienia z niego podległego kraju. Odrzucenie korupcyjnej oferty niosło za sobą pewne konsekwencje.

Tags : , , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.