Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 28, 2014 Przez NS W Polska

Współczesna Jaskinia Platońska

aTreść dzisiejszego wystąpienia nie będzie się skupiać na analizie czy opisie kolejnego wybryku pre-Homo chazaricus.

Wbrew pozorom artykuł ten nie będzie też dotyczył rozważań filozoficznych, choć może to sugerować tytuł. Koncepcja myślowa nazwana w tytule, mająca trwałe miejsce w dziejach postępu ludzkiego myślenia, posłuży autorowi do wskazania pewnej niebezpiecznej prawidłowości o charakterze konkretnym, jaka budzić powinna niepokój zdrowomyślącego Polaka.

Wystąpienie moje spróbuję zwrócić na badanie fundamentalnego zagadnienia, jakim zdaniem autora jest – analiza oczekiwań przeciętnego człowieka w kontekście istnienia oferty „ruchu narodowego”. Przy czym należy poczynić zastrzeżenie, że przeciętny człowiek (wyborca) świadom jest przynajmniej w części skali zagrożeń oraz potrafi wskazać źródło powstawania tych zagrożeń, a co najważniejsze dokonywać racjonalnych wyborów.

Całość zaś, zdaniem autora, daje się kwalifikować w kategoriach rozumowych znanych w tradycji filozoficznej jako jaskinia platońska.

Jak wiadomo, ogólnie biorąc, koncepcja jaskini platońskiej zakłada, że zbiorowisko pod nazwą ludzkość jest uwięziona w jaskini i przykuta do jej ścian łańcuchami, a jedyny obraz świata, jaki może ona oglądać to tylko odbicie i cienie rzeczywistości. Ludzkość pogrążona jest w ciemnościach, a na ścianach jaskini obserwuje odbicia tego, co dzieje się naprawdę za jej plecami, a co gorsza bierze ten zafałszowany obraz za rzeczywistość.

Klasyczny podział na świat przedstawień (odbicie rzeczywistości) i świat idei (rzeczywistość) jest nie tylko kanwą tego artykułu, ale również definicją sytuacji z jaką mamy obecnie do czynienia, w tym ze strony, z jakiej należałoby oczekiwać realnych propozycji. Mowa tu o tzw. „ruchach narodowych”. Co każe stawiać pytanie o ich wiarygodność, a co za tym idzie, konieczność rozwiania jakichkolwiek pozorów, o ile jeszcze je żywimy.

Częścią tego skomplikowanego problemu jest również sam nasz proces poznawczy, problem czy mamy możliwość lub moc sprawczą dostrzeżenia tego, co jest „po drugiej stronie dobra i zła”*(1). W szczególności zaś kwestia – czy w wyniku procesu poznawczego jesteśmy gotowi szukać rozwiązań, czy raczej zamiast tego mnożyć problemy i brnąć w ich liczenie i mierzenie bez końca?

Kwestia programów narodowych

Dobrą ilustracją współczesnej jaskini platońskiej jest cała gama odłamów i frakcji, jakie zbiorczo określić można jako „ruch programów narodowych”. Nie wchodząc w problematykę odsiewania spośród nich tych, jakie powstały na zlecenie mocodawców, czy tych, gdzie ośrodek decyzyjny utworzyli przebrani w szaty narodowe ewidentni zdrajcy – wszystkie te programy charakteryzuje jedna cecha.

Problem każdego twórcy tzw. programu narodowego, czy jest on mniej czy bardziej zmanipulowany przez żydowskie zanieczyszczenia, czy też w ogóle jest czysty ideowo, polega najogólniej na tym, że bierze on za przesłankę rzecz błędną z samego założenia. Błąd u podstawy rozumowania czyni całe rozumowanie błędnym( Falsus in unum falsus in omnibus).

Błąd ten polega na założeniu, że stworzenie programu narodowego sprawi koniec końców cud wyborczy, zrealizuje się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,  marzenie utworzenia Państwa Narodowego. Cud taki, wg tej koncepcji rozumowania, stanie się wtedy, gdy program zostanie w szczegółach ułożony, ogłoszony publicznie oraz uzyska powszechną aprobatę.

Postawmy hipotezy i pobawmy się we wróżenie:

Przyjmijmy założenie, czysto hipotetyczne, że program narodowy został opracowany w najdrobniejszych szczegółach, że jego twórca/twórcy rozpropagowali go publicznie oraz że zdobył on sobie powszechną akceptację.

Załóżmy również wstępnie, że opracowała go osoba mająca czyste ręce i intencje i jej celem dalekosiężnym nie jest plan dogadania się z rządzącą kliką chazarskich zdrajców w sprawie podziału stołków i dopchania się do koszernego koryta, ale rzeczywista próba stworzenia „państwa narodowego”, „narodowej wizji gospodarczej”, czy też „rozwoju narodowego”, które naszemu narodowi mają służyć.

Każdy musi przyznać, że już realizacja 2 pierwszych przesłanek jest zadaniem trudnym.

Po części teoretycznej, czyli opracowaniu programu narodowego oraz jego szerokiej akceptacji, twórca/twórcy zderzają się i będą się zderzać z kwestią praktyczną, czyli ścianą systemu zorganizowanej żydowskiej grupy przestępczej i to nie tylko polskojęzycznej.

Koncepcja żydowska „wyborów” oznacza zawsze jedno i to samo, jak w każdej grupie przestępczej, mianowicie mają wygrać swojaki z użyciem dowolnych metod działania. Ma to nawet swój eufemizm pod tytułem – masz wolny wybór (ale oni liczą głosy).

Błąd ex definitione twórcy programu narodowego to wiara, że stworzyć można Polskę dla Polaków przy pomocy tzw. „systemu demokratycznych wyborów”, a nawet demokratycznego sprzeciwu czy demonstracji  bezbronnego tłumu Polaków, który można wysłać na ulice na oczywistą rzeź. Wirtualnie twórca ma znakomity program narodowy oraz wyborców po swojej stronie, w rzeczywistości ma przeciwko sobie żydowską machinę „demokratycznych wyborów”, np. A.Zolla gotowego na dowolny numer w sprawie liczenia głosów czy innych satanistów, w ostateczności również naszprycowanych uzbrojonych bandytów, gotowych strzelać do bezbronnych ludzi.

Problem idzie dalej, żydowska siatka kryminalistów może w dowolny sposób kształtować prawo wyborcze, wpływać na instytucje mające za zadanie strzec wiarygodności wyborów, ma tuby propagandowe gotowe zawyć na pełny regulator, gdy coś pójdzie nie po ich myśli, itd.

Do „walki” (z góry przegranej) wzywają dzisiaj różne odmiany programów narodowych, istnieje wręcz moda na ich mnożenie, co niczym dziwnym nie jest, biorąc pod uwagę coraz większą świadomość publiczną w sferze rozpoznania faktów o kształcie obecnej kryminalnej sceny politycznej.

Programy te mówią w zasadzie jednym głosem – trzeba się zebrać w jeden wielki ruch wspólnoty narodowej,  zdobyć władzę, a potem Polacy mają tę władzę sprawować dla dobra naszego narodu. Abstrakcyjnie biorąc, ładnie to brzmi, a konkretnie?

Konkretnie wydaje się, że ich twórcom umyka fakt albo go ignorują bądź z premedytacją przemilczają, iż stają do walki z bandą oszustów, z którymi „w te klocki” wygrać nie są w stanie. Kto gra w pokera, ten wie, że na dobrze ustawioną grę z oszustem/oszustami po prostu nie ma mocnych. Jeśli nawet oszuści przegrają przy zielonym stoliku, mają pod stołem spluwę albo cyngla za drzwiami, który wbije ci nóż w plecy zanim wyjdziesz z wygraną.

Doświadczenia minionych „demokratycznych wyborów” oraz bezbronnych „słusznych sprzeciwów” powinny dawać lekcję wolną od wszelkiej mitologii, ale konkretną aż do bólu. W szczególności powinny nauczyć każdego wyciągać słuszne wnioski.

Historycznie rzecz biorąc o bezowocności tej metody przekonał się gigant polskiej myśli narodowej, Roman Dmowski. Uwierzył w ten sam mit zwycięstwa programu narodowego. Oczywiście na przegraną Dmowskiego złożyło się wiele przyczyn, lecz podstawą klęski była wiara w mit o zwycięstwie programowym. żydo-masońska hołota z Piłsudskim na czele udowodniła mu, jak bardzo się pomylił oraz to, do jakiego stopnia zdolna ona jest posunąć się, aby zmienić „zwycięstwo wyborcze” w rzeczywistość układaną przy pomocy karabinów. Numer z „przewrotami majowymi” i „stanami wojennymi” mają opracowany zapewne w kilku innych jeszcze wariantach, które czekają tylko na moment, gdy będą potrzebne.

Program Dmowskiego był i jest jakimś wzorcem, z jakiego należy czerpać rozwijając działania służące Polsce i Polakom, jednocześnie nie może być w żadnym wypadku receptą na odzyskanie Polski dla Polaków w systemie chazarskiej „demokracji”. Nawet w chwili, gdy powstawał ten program był już częściowo anachronizmem. Katechizm przykazań Polaka, np. nie kupuj u żyda czy nie pożyczaj u żyda, był już w czasach Dmowskiego trudny do zrealizowania. Wizja żydowskiego modelu pieniądza fiducjarnego już wtedy triumfowała, zamieniała narody w niewolników i jak rak złośliwy infekowała cały świat, miała więc zdecydowany wpływ na kształt ówczesnego polskiego systemu pieniężnego i kredytowego. Handel międzynarodowy już wtedy rządził się prawami żydowskiego Imperium Brytyjskiego narzucającego światu zasadę „wolnego handlu”. Ten anachronizm jest zaś zupełnie widoczny współcześnie, ponieważ nie kupuj czy też nie pożyczaj u żyda, znaczy w obecnym świecie tyle samo co nie kupuj wcale i nie pożyczaj wcale. Plaga powszechna dotyczy bowiem całego rozwiniętego i niedorozwiniętego świata. Ale lekcja Dmowskiego jest dowodem na to, czego nie należy robić, żeby nie przegrać. Przede wszystkim nie należy wierzyć w cuda ludzkie, bo ich byt jest bardzo niepewny. Czy Dmowski przegrał? Odpowiedź jest nadzwyczaj trudna, ponieważ jednocześnie przegrał i wygrał. Przegrał wizję Polski, która nigdy nie powstała, wizję, która mogłaby być wyznacznikim innego losu historycznego naszego państwa i narodu, wskutek tej klęski nasze państwo dostało się w łapy żydomasonerii. Wygrał, gdyż stworzył całe zastępy Polaków myślących w kategoriach narodowych, których wymordowało żydostwo w różnych akcjach eksterminacyjnych, jak np. Powstanie Warszawskie. Wygrał, gdyż dzięki nośności jego idei wyrośli na tej ziemi Bohaterowie z NSZ, którym dzisiaj oddajemy hołdy zupełnie nie rozumiejąc podstaw ich bohaterstwa.

Dostrzegamy przedstawienia, a nie widzimy istoty rzeczy.

Tworzenie programów narodowych nie jest czymś złym, ale ich znaczenie ma tylko wtedy sens, gdy istnieje jakaś szansa ich realizacji. W innym wypadku, dokładnie w aktualnej sytuacji, są one tylko intelektualną protezą ludzi, którzy nie potrafią zdobyć się na prawdziwą walkę z wrogiem. Rzadko który program narodowy zawiera naturalny i konieczny zdawałoby się system nazewnictwa, czyli nazywanie wroga po imieniu. Wiele z nich wręcz unika słowa „żyd”, a zamiast tego tworzy zupełnie zbędne neologizmy.

Wszystko to jest gra pozorowana, oparta na pozorze i pozór mająca na celu. Jako zabawa w żonglowanie problemami pozornymi, gra taka kompromituje program narodowy zamiast go uwiarygadniać.

Czego oczekuje rozsądny Polak kierujący się dzisiaj dobrze pojętą zasadą, że istnieje związek między dobrem prywatnym a dobrem publicznym? Że tylko wtedy jego dobro indywidualne mieć będzie trwałą podstawę, gdy istnieć będzie związek tego prywatnego dobra z dobrem wspólnym (res publicae)?

Zdaniem autora, oczekuje oferty realnych działań, działań obliczonych na osiąganie realnych korzyści, konkretnych skutków. Polakowi nie jest potrzebna namiastka religii „partii narodowej”, którą łaskawie zarejestrują żydzi w wyborach ani nie jest mu potrzebny zbiór haseł, w szczególności zaś organizowanie „kryteriów ulicznych” złożonych z tłumu bezbronnych ludzi.

Dobro narodowe instynktownie wyczuwa myślący Polak, a energię walki o to dobro winny w twórczy sposób wykorzystywać programy narodowe. Jaką ofertę konkretnych działań oferują dzisiaj różne odłamy programów narodowych? Żadną. W obecnej sytuacji w Polsce zamiast realnej propozycji walki z żydowskim okupantem oferują one skupianie się wokół haseł, co w najlepszym wypadku jest zwykłym mydleniem oczu, w najgorszym zaś zaawansowaną formą żydowskiej manipulacji.

Są właśnie idealną wręcz ilustracją jaskini platońskiej, gdyż w swych formułkach więżą aktywność ludzką, energię zaślepionych kierują na rzeczy zupełnie niepotrzebne, przykuwają do ściany wizjami „zwycięstwa w demokratycznych wyborach”, a przed oczyma roztaczają fałszywe przedstawienia odwracające uwagę od rzeczywistości.

Oferują przedstawienia przyszłego „demokratycznego zwycięstwa” zamiast rzeczywistości, że brak jest na to jakiejkolwiek przesłanki.

*(1) Jenseits von Gut und Böse – Vorspiel einer Philosophie der Zukunf – tytuł książki F. Nietzschego przetłumaczono jako „Poza dobrem i złem”. Znając treść dzieła ośmielam się twierdzić, że trzeba go tłumaczyć jako „po drugiej stronie dobra i zła”

Autor: Pluszowy Miś

Źródło: http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2013/03/22/wspolczesna-jaskinia-platonska/

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.