Najnowsze

Opublikowano Maj 15, 2013 Przez a303 W Dziennikarstwo śledcze, NWO, Syjonizm i jego zagrożenia

Wojna z terrorem

Ciekawy epizod tej zupełnej bzdury żydowskiej produkcji, krwawej masakry milionów niewinnych ludzi, jaka znana jest jako „Wojna z terrorem” rozegrał się gdzieś nad jez. Bodeńskim. Doniósł o tym jakiś czas temu żydo-szwabski onet.

Kilku grzybiarzy wędrujących po lesie nad Jeziorem Bodeńskim mocno się wystraszyło, widząc niedźwiedzia grizzly. Jeden z nich wezwał policję, informując, że zwierzę stoi pod drzewem i wygląda na oszołomione. Niedźwiedź rzeczywiście był, ale … pluszowy.

Policjanci szybko dotarli do wysokiego na 2,3 metra pluszaka. Gdy przenosili go na przylegającą do lasu łąkę, zastali tam grzybiarzy, którzy woleli oddalić się od groźnego niedźwiedzia.

Pluszowy grizzly naturalnej wielkości trafił na posterunek policji. Nie udało się na razie ustalić, kto „wypuścił” go do lasu”.

Nawet ten z pozoru humorystyczny przekaz jest czystej wody chamską manipulacją, gdzie nie liczy się nic, tylko sianie wygodnej dla mocodawców propagandy przez ćwierćinteligentów mających się za dziennikarzy.

Bo tak naprawdę jest to wydział propagandy, taki sam, gdy istniały komitety partii, a ich produkty były niczym audycja radia Erewań, gdzie nie miały znaczenia żadne logiczne przesłanki formułowania wiadomości dla „ludu”.

To, że w Europie mamy do czynienia raczej z misiem brunatnym, nie przeraża „tfórcy” tej politowania godnej „wiadomości”. Nie zaprząta mu również baniaka wiele innych info-idiotyzmów wyrażonych w powyższym cytacie. Mniejsza o to.

„Wojna z terrorem” nie mogłaby zaistnieć, gdyby nie udało się zmanipulować opinii publicznej do zaakceptowania tej bandyckiej agresji z pogwałceniem jakichkolwiek norm obowiązujących cywilizowany świat. „Wojna z terrorem” może nadal trwać, gdyż  jeszcze nie dość dużo ludzi przyłączyło się do szeregów Wolnego Świata i stawia opór żydowskiej siatce kryminalistów. „Wojna z terrorem” toczy się w przede wszystkim w sferze panowania nad opinią publiczną. „Wojna z terrorem” to w równej mierze krew na rękach morderców, sprawców kierowniczych tej zbrodni, świadomych pomocników tej zbrodni, jak również propagandystów mających się za dziennikarzy.

„Wojna z terrorem” jest jak ta wiadomość żydowska (przy czym zamiast Syria można podstawić inne państwa):

„Oto my, siły demokracji, wkroczyliśmy do Syrii w celu zrobienia w tym obcym dla nas kraju (z jakim postanowiliśmy się „zaprzyjaźnić”) taki sam kibuc/kołchoz/PGR/UE, jaki utworzyliśmy w naszym raju powszechnej szczęśliwości. W raju tym wszyscy na rozkaz zbierają grzyby, bowiem zwolenników wędkarstwa rozstrzelaliśmy dawno temu. Nasi grzybiarze ze zdziwieniem wielkim odkryli, że miejscowi tubylcy uparcie wolą jednak wypasać kozy, co się kłóci z zasadami naszego kibucowego regulaminu.

Nasze usilne próby skłonienia tubylców do przeflancowania się dobrowolnie na zbieraczy grzybów zostały zlekceważone. Wszelkie nasze starania pchania tam łapówek i obietnic bez pokrycia spotkały się z odmową. Wobec tego światłe kierownictwo naszego kibucu zdecydowało użyć innych środków. Jest ono nadzwyczaj światłe, ponieważ zna tylko dwie metody działania (co znacznie upraszcza wszelkie zawiłości codzienności) albo się zgadzasz albo kula w potylicę.

W związku z tym kibuc został poddany codziennej propagandzie przez niezawodną ekipę świstaków, które o świecie tubylców wszystko wiedzą. Przedstawione przez świstaki wiadomości (owinięte w różne świecidełka) tak nas wystraszyły, iż od dzisiaj okazują się oni naszym jedynym śmiertelnie niebezpiecznym wrogiem, a cały kibuc nocy nie przespał z wrażenia, że dowiedział się tego dopiero teraz. Nazajutrz okazało się, że tubylcy to wcale nie są jacyś mili, zwykli ludzie, tylko banda krwiożerczych potworów czyhających tylko na okazję mordowania i gwałcenia niewinnych grzybiarzy.

W tym stanie rzeczy zwołaliśmy posiedzenie rady starszych wszystkich kibuców, a rada postanowiła, że tak samo, jak w lesie nie może być żadnych niedźwiedzi, tak również w Syrii nie może być tubylców od pasania kóz. Stało się to prawem między-kibucowym ze skutkiem oddziaływania na połowę galaktyki. Rada postanowiła również część grzybiarzy wyposażyć w czołgi, samoloty, rakiety, ckm-y oraz inny sprzęt grzybobójczy. Efekt grzybobrania ciężkim sprzętem na pewno przekracza najśmielsze oczekiwania tych, którzy do lasu wybierają się ze zwykłym kozikiem. Z wielkiej odległości, lecz bez cienia wątpliwości stwierdziliśmy, że owi krwiożerczy tubylcy wyglądają na oszołomionych terrorystów. Zdaniem świstaków tubylcy w każdej chwili mogą zaatakować nasz lub inny kibuc powszechnej szczęśliwości…

…Po wszystkim (czyli wymordowaniu połowy bezbronnych tubylców, wybiciu wszystkich kóz i zniszczeniu całego państwa) okazało się…no tak, okazało się, że tubylcy nie byli terrorystami, grzybów zbierać nie będą, a kóz już nie mają. Jedyni terroryści to uzbrojeni grzybiarze, którym się wojaczka z bezbronnymi cywilami spodobała i za nic do zbierania grzybów się nie nadają.

Tubylcy znaleźli się w nowoutworzonym kibucu, a sprawcy rzezi milionów niewinnych ludzi nie ma. Rozpłynął się w mrokach dziejów. Raj powszechnej szczęśliwości jest jeszcze szczęśliwszy, bo tak mówią nam codziennie świstaki. Tylko terroryści są ciągle zakałą tego raju. A że się bezustannie zmieniają i przepoczwarzają? No cóż, nie ma ludzi bez wad. Świstaki zaś zdążyły napisać scenariusz następnego epizodu pod tytułem „Wojna z terrorem”, a więc nuda nam raczej w naszym kibucu nie grozi.

Szczęśliwie ocalony z leśnego holocau$tu – Pluszowy Miś

Tags :

Komentowanie zamknięte.