Najnowsze

Opublikowano Sierpień 2, 2015 Przez a303 W Świat

Wojna oligarchów, cz. II. Prof. Artur Śliwiński

Wojna oligarchów część I – link.

Wielkim mankamentem współczesnych rozważań geopolitycznych jest tradycyjne podejście do stosunków międzynarodowych. Polega ono na milczącym założeniu, że stosunki międzynarodowe są kształtowane przez rządy poszczególnych krajów, a także przez łączące te kraje sojusze i porozumienia.

a

Tymczasem coraz wyraźniej widać, że rządy wielu krajów w większym lub mniejszym stopniu są podporządkowane oligarchii światowej. Ledwie zauważono, że relacje między wpływowymi grupami wielkiego biznesu a poszczególnymi rządami są istotnym aspektem analizy zjawisk politycznych, prawnych, a nawet ideologicznych. Ten istotny aspekt współczesnej ekonomii politycznej nie został jednak dobrze przetrawiony przez analityków geopolitycznych. Toteż nadal zakładają, że wszelkie perturbacje międzynarodowe można sprowadzić do osobistych rozgrywek między wpływowymi politykami.

Znajdujemy trzy odmienne interpretacje światowych problemów politycznych.

Pierwsza, iż rządzący nie potrafią sprostać złożonej sytuacji. Taka interpretacja otwiera szerokie możliwości krytyki politycznej: za nieudolność, za brak profesjonalizmu, za krótkowzroczność, za niezrozumienie problemów, za niechęć do współpracy, za lekceważenie społeczeństwa, etc. Jednocześnie stwarza również szerokie pole dla usprawiedliwienia działalności politycznej: z powodu obstrukcji ze strony przeciwników politycznych, z powodu ograniczeń finansowych, wskutek globalnego kryzysu ekonomicznego, ze względu na brak alternatywy, etc.

Druga interpretacja polega z kolei na eksponowaniu czynników emocjonalnych. Chodzi przede wszystkim o eksponowanie dramatyzmu sytuacji lub nadzwyczajnych zagrożeń, ale także o demonizację i niszczenie wizerunku przeciwników politycznych. Również ta interpretacja może służyć krytyce politycznej, zaś z drugiej strony – usprawiedliwieniu działalności politycznej.

Trzecia interpretacja problemów politycznych jest niechętnie przyjmowana; zakłada bowiem, że działania polityczne są podporządkowane realizacji ogólnego planu. Kwestionuje się więc spontaniczny i autonomiczny charakter tej działalności. Trudność polega na tym, że wymagana jest znajomość dwóch obszarów rzeczywistości: ogólnego planu oraz powiązań (organizacyjnych, personalnych, finansowych i informacyjnych) umożliwiających realizację planu. To zaś zdecydowanie wykracza poza kompetencje politologiczne. O wiele łatwiejsza jest ucieczka od „teorii spiskowej”.

Niestety, współczesne stosunki międzynarodowe nie dają się ująć w karby dwóch pierwszych interpretacji, które oślepiają ludzi i rozmiękczają umysły. Istnienie potężnej, zorganizowanej i wpływowej oligarchii światowej jest bowiem niepodważalnym faktem.

W analizach geopolitycznych zdecydowanie najsłabszym punktem jest niezrozumienie znaczenia zaszłości. Historia jest traktowana jako obszerny magazyn faktów historycznych, do których zawsze można sięgnąć, aby podeprzeć zazwyczaj wątłe oceny polityczne. To jest wyrafinowany przejaw manipulacji opinią publiczną, który zyskał ostatnio niezasłużone miano „polityki historycznej”. Jednocześnie lekceważy się skutki złej polityki, które najchętniej uznaje się jako chwilowe i odwracalne. Czyli zła polityka jest niczym złym, gdyż jej efekty są przejściowe, nie mające poważnych konsekwencji geopolitycznych, a tym bardziej konsekwencji w kategoriach życia i śmierci; spektakl, a nie katastrofa, kiedy po upadnięciu kurtyny można spokojnie pójść do domu.

Kto w Polsce zastanawia się poważnie nad konsekwencjami procesu degradacji ekonomicznej, moralnej i politycznej kraju? Z pewnością ci, którzy włączyli się w ten proces degradacji, nie są zainteresowani odpowiedzią na to pytanie, a przynajmniej na dostarczenie opinii publicznej rzetelniej odpowiedzi. Raczej są szczęśliwi, gdy mogą swobodnie żonglować różnymi figurami politycznymi, teoretycznie grać na wielkiej szachownicy Zbigniewa Brzezińskiego oraz upajać się własnym brakiem odpowiedzialności. Fakt, że woły, które wciągają wóz w bagno topią się pierwsze, na ogół nie jest uwzględniany.

To nie jest geopolityka.

Niekonsekwencje interpretacyjne

Gdyby chodziło o drugorzędne punkty sporne lub chwilowe tarcia polityczne, nie musielibyśmy przywiązywać większej uwagi do błędów (lub manipulacji) politycznych. Jednak mamy globalny kryzys ekonomiczny, który po kilku latach przechodzi w fazę ostrego kryzysu politycznego, a także we wzrastającą falę agresji ekonomicznej i militarnej. Ukraina, Grecja i tzw. państwo islamskie są synonimami geopolitycznych punktów zapalnych. We wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z długofalowymi projektami politycznymi. We wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z potężnym ładunkiem niepohamowanej agresji. We wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z wszechobecną wojną informacyjną.

Pierwsza niekonsekwencja dotyczy Ukrainy. Z jednej strony, trudno nie zauważyć szeroko i szczegółowo relacjonowanego w mediach konfliktu Rosja – Ukraina, z przypisaniem Rosji – z nastawieniem emocjonalnym – roli bezwzględnego agresora. Z drugiej strony trudno pominąć fakty, iż Rosja nadal jest głównym partnerem handlowym Ukrainy, że dostarcza Ukrainie energię i gaz po cenach preferencyjnych, że jest największym i niezwykle łagodnym kredytodawcą Ukrainy, że ukraińskie firmy rozbudowują linie moskiewskiego metra, że Rosja wspiera finansowo pomoc MFW dla Ukrainy, że uznaje nazistowski rząd w Kijowie powstały w wyniku zamach stanu itp. Jest oczywiste, że takie stosunki Rosji i Ukrainy graniczą ze schizofrenią polityczną, której nie daje się pokryć zasłoną milczenia.

Jest to schizofrenia polityczna. Jej przyczyn nie można jednakże wyjaśnić bez uwzględnienia roli oligarchii światowej. Jak sygnalizowaliśmy w części pierwszej, zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie, w gospodarce dominują oligarchowie (należący do oligarchii światowej). Nic więc dziwnego, że pojawiło się charakterystyczne pęknięcie: „rządy sobie, oligarchowie sobie”. Rządy zwalczają się wzajemnie, oligarchowie wspierają się wzajemnie, a przynajmniej ze sobą nie walczą (z nielicznymi wyjątkami, o czym powiemy później). Współpraca gospodarcza Rosji i Ukrainy przebiega po ich myśli.

Druga niekonsekwencja dotyczy Grecji. Najogólniej mówiąc, przed kilkoma laty Grecja padła ofiarą ataku spekulacyjnego, będącego powtórką kryzysu argentyńskiego z przełomu lat 2001-2002. Mniej zorientowanym czytelnikom warto zasygnalizować, że Grecja nie górowała nad innymi krajami pod względem zadłużenia zagranicznego. „Społeczność międzynarodowa” przygotowała program pomocy dla Grecji, który okazał się programem niszczenia Grecji i zwielokrotnienia jej zadłużenia. Gdy Grecy w lipcowym referendum sprzeciwili się kontynuacji podobnej pomocy, parlament grecki przyjął kolejny program pomocowy, który z pewnością okaże się dla Grecji jeszcze bardziej niszczący. W normalnym suwerennym kraju byłoby to niemożliwe, podobnie jak masowe samobójstwo.

Na ten brak konsekwencji więcej światła rzuca rozpoznanie głównych figur greckiego dramatu. Pierwszą figurą jest potężny bank amerykański Goldman Sachs, który we współpracy z lokalnymi politykami zorganizował wspomniany atak spekulacyjny. Drugą figurą jest tzw. trojka występująca w roli „społeczności międzynarodowej”, czyli Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Europejski Bank Centralny oraz Niemcy (występujący pod egidą Unii Europejskiej). Otóż nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Goldman Sachs, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny – to główne agendy oligarchii światowej. Wygląda na to, że agresorzy z łatwym do przewidzenia skutkiem „pomagają” ofierze.

a
Trzecia niekonsekwencja dotyczy tzw. państwa islamskiego. Nikt nie ukrywa, że jego ojcem chrzestnym były amerykańskie i izraelskie służby specjalne. Po spektakularnych sukcesach militarnych oraz masowych zbrodniach wojennych owo „państwo” zostało zaprezentowane opinii światowej jako zagrożenie dla stabilności świata, chociaż musi dziwić fakt, że nie zastosowano wobec niego tradycyjnych sposobów przeciwdziałania: blokady źródeł finansowania i embarga, presji na nieformalnych sojuszników czy wreszcie nalotów lotniczych. Taka niekonsekwencja jest niemożliwa do ukrycia, toteż podejrzenia co do rzeczywistych intencji zachodnich przeciwników tego „państwa” rosną i będą nadal wzrastać.

Jaki jest wspólny mianownik trzech omawianych przypadków? Wielu czytelników zapewne przyjmie odpowiedź z niedowierzaniem: eksterminacja i zarazem degradacja ekonomiczna ludności (Ukrainy i Rosji, Grecji, a w dalszej kolejności innych krajów Europy, krajów arabskich). Na Ukrainie trwa czystka etniczna i narasta kryzys humanitarny. Ludność Grecji wskutek wywołanemu kryzysem spadkowi urodzeń i emigracji ulega gwałtownej redukcji, zaś warunki życia stają się nie do zniesienia. Animowane z zewnątrz walki na półwyspie arabskim osłabiają potencjał ludnościowy i gospodarczy krajów arabskich.

Czy potrafimy znaleźć przyczyny niespotykanej dotychczas fali agresji ze strony oligarchii światowej wymierzonej w ludność wielu krajów? Dlaczego ludność tych krajów jest całkowicie bezbronna? Skąd bierze się powszechne lekceważenie, a nawet akceptacja okrutnych zbrodni? Odpowiedzi na te pytania zamieścimy w trzeciej części niniejszej publikacji.

CDN.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Źródło: http://www.polishclub.org/2015/08/01/prof-artur-sliwinski-wojna-oligarchow-2/

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.