Najnowsze

Opublikowano Maj 24, 2015 Przez Jan W Świat

Wojna oligarchów

Wskutek totalnej propagandy i braku elementarnej wiedzy o zachodzących od lat 90. ub. wieku przemianach geopolitycznych fakt III Wojny Światowej jest przyjmowany z niedowierzaniem. A co dopiero mówić o stronach uczestniczących w tej wojnie oraz ich motywach?

a40

Nie jest to pierwszy taki przypadek ślepoty. Gdy w 2008 roku staraliśmy się (na szczęście skutecznie) opublikować w „Naszym Dzienniku” pierwszy w Polsce i już spóźniony tekst o wybuchu globalnego kryzysu ekonomicznego, redaktorzy zareagowali niedowierzaniem. Jeszcze dzisiaj w Polsce istnienie tego kryzysu – radykalnie zmieniającego realia światowe – jest przyjmowany raczej jako element folklorystyczny i nie mający istotnego wpływu na sprawy polskie. Zdecydowana większość polityków, publicystów i wielkiej rzeszy biurokratów w Polsce snuje swoje rozważania i diagnozy w taki sposób, jakby globalnego kryzysu ekonomicznego nie było. Tymczasem to właśnie ten potężny kryzys globalny jest zasadniczym komponentem przeobrażeń, konfliktów, agresji militarnej i zaskakujących zmian układu sił w skali międzynarodowej.

W ten sposób uchwyciliśmy pierwszą nić łączącą ignorowanie globalnego kryzysu ekonomicznego i nieprzyjmowanie do wiadomości faktu III Wojny Światowej. Jest to zjawisko bezkrytycznego, ślepego zaufania do „wiadomości” przekazywanych przez globalne sieci komunikacyjne, międzynarodowe instytucje, krajowe i europejskie partie polityczne, wybitnych „analityków” itp.

Skutek ślepoty jest w tych warunkach łatwy do przewidzenia. Pojawiają się przewodnicy, którzy pędzą stado baranów do rzeźni. Tą rzeźnią jest III Wojna Światowa.

Kto tu rządzi?

Jest to pytanie, na które najczęściej padają powierzchowne lub fałszywe odpowiedzi.

Ukraina. W centrum naszych zainteresowań znajduje się Ukraina. W odniesieniu do tego kraju odpowiedź jest stosunkowo prosta: oligarchowie, którzy skorzystali z dobrodziejstw ukraińskiej „transformacji ustrojowej” po rozpadzie Związku Sowieckiego. Tak było za rządów Wiktora Junukowycza i wcześniej, tak jest obecnie. Gry i konflikty między oligarchami wypełniają przestrzeń polityczną barwnymi epizodami: bijatykami w parlamencie, walką najemników rekrutowanych przez oligarchów, aferami korupcyjnymi itp. Muszą więc śmieszyć hasła o popieraniu ukraińskiej demokracji. Na Ukrainie funkcjonuje system oligarchiczny, a nie system demokratyczny.

Rosja. Mniej natomiast interesujemy się systemem rządów w Rosji. Wielu ludziom wystarczy wbijana do głowy myśl, że Rosją rządzi prezydent Władimir Putin lub po prostu „Putin”. Tymczasem ze źródeł rosyjskich słyszymy zarzut, że Putin jest managerem rosyjskich oligarchów. Fakt zatrudnienia Putina przez wpływowych oligarchów jest szeroko komentowany. Dla rosyjskiej opinii publicznej nie jest tajemnicą, że kandydatura Putin była najlepsza z możliwych, gdyż potrzebne było „zrobienie porządku” w państwie. Nawet oligarchowie potrzebują państwa. Dzięki umiejętnościom politycznym Putina udało się wypracować consensus (podobny do consensusu „wasz prezydent, nasz premier” w Polsce po 1989 roku). Władza ekonomiczna w całości znalazła się w rękach oligarchów i związanych z nimi tzw. liberalnych reformatorów. Znaczna część władzy politycznej trafiła do administracji prezydenckiej oraz do… drugiej generacji oligarchów.

Jeden ze znanych intelektualistów rosyjskich wybór Putina na prezydenta scharakteryzował żartobliwie za pomocą następującej anegdoty: mający IQ 120 Borys Bieriezowski wybrał Władimira Putina na prezydenta myśląc, że ten ma IQ 90; popełnił błąd, ponieważ Władimir Putin też miał IQ 120.

Nic nie zdoła podważyć faktu, że również w Rosji funkcjonuje system oligarchiczny. Popularne w Polsce przekonanie, iż w Rosji panuje twarda „dyktatura Putina” jest równie naiwne i bezmyślne, jak przekonanie jakoby Polska leżała na księżycu.

Stany Zjednoczone. Brak rzetelnej wiedzy sprawia, że wielu Czytelników ad hoc odrzuci myśl, iż również w Stanach Zjednoczonych funkcjonuje system oligarchiczny. Niestety, to prawda. Jest to oczywiście system odmienny od ukraińskiego czy rosyjskiego. O ile bowiem w krajach postkomunistycznych znaleźć się w wąskim gronie oligarchów można było wyłącznie dzięki władzy politycznej, w Stanach Zjednoczonych odwrotnie – dostać się do kręgu władzy politycznej można tylko dzięki posiadaniu bogactwa.

Najistotniejsze w tym wszystkim jest to, że to nie są oderwane od siebie (a tym bardziej sobie wrogie) grupy oligarchów. Łączą się one w jedną, globalną sieć oligarchii finansowej.

Kto z kim walczy?

Z tych pobieżnych korekt popularnych przekonań geopolitycznych w Polsce wynika, że wojna nie toczy się między Rosją i Ukrainą. Nie toczy się również między Rosją i Stanami Zjednoczonymi. I oczywiście nie toczy się między Polską i Rosją. Toczy się ona między światową oligarchią finansową z jednej strony i narodami z drugiej strony. Kontrolowane przez oligarchię państwa, rządy, instytucje są wystawiane do wojny.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Za: http://www.polishclub.org/2015/05/20/prof-artur-sliwinski-wojna-oligarchow-1/

Data publikacji: 24.05.2015

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.