Najnowsze

Opublikowano Marzec 8, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Wojciech Lemański: Jedwabne

Źródło: http://gazetawarszawska.com/2013/03/07/wojciech-lemanski-jedwabne/

Data publikacji: 7.03.2013

lem1

UWAGA!!!: Czytać włącznie z „Spadkobiercy Wojtyły-Żydzi wybaczcie”

http://gazetawarszawska.com/2013/03/07/spadkobierca-wojtyly/

Poniższy tekst jest przykładem na doszczętne zjudaizowanie i obłudę tak zwanych „duchownych katolickich”!. PROSIMY CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM!

lem2

Wczoraj minęła kolejna rocznica zbrodni w Jedwabnem. Kolejna, a przecież inna od poprzednich. Najpierw całe dziesiątki lat nikt nie wspominał zamordowanych w Jedwabnem Żydów. Pamięć o nich miała się rozmyć pośród milionów ofiar hitlerowskiej nawałnicy. Próbowano tę zbrodnię przypisać hitlerowcom, podobnie jak to próbowali zrobić Sowieci z rozstrzelanymi w lesie katyńskim.

Całe dziesiątki lat stał więc w Jedwabnem kamień opowiadający o bezimiennych ofiarach wojny. W 2001 roku po wielorakich zabiegach, śledztwie, filmie, sporach, uzgodnieniach, książkach, dyskusji publicznej, nabożeństwie w warszawskim kościele, odbyły się wreszcie, po sześćdziesięciu latach od tamtej zbrodni, uroczystości pogrzebowe jedwabieńskich Żydów. I od tamtego „pogrzebu” każdego roku 10 lipca przyjeżdżają ludzie, by stanąć na tym miejscu i wspomnieć ofiary, i to co się wydarzyło wtedy w Jedwabnem. Jedni się modlą, inni w milczeniu skłaniają głowy, jeszcze inni składają kwiaty, zapalają lampki, kładą kamień na nowym pomniku z napisem, który co prawda wyryto w kamieniu, ale którego od lat nie udaje się uzgodnić.

Była taka rocznica na którą helikopterem przyleciał pewien wicepremier. Pewnego roku wokół mogiły spalonych żywcem Żydów modlili się izraelscy żołnierze i byli młodzi, i było ich wielu. Innym znów razem autobus z pielgrzymami z Warszawy pojechał do innej miejscowości o podobnej nazwie i czekając na nich byliśmy w Jedwabnem długo i modliliśmy się szczerze jak kto potrafił. W zeszłym roku przyjechał nawet ksiądz biskup, którego zgromadzeni na uroczystości w 2001 roku daremnie wypatrywali.

W tym roku przy mogile zamordowanych Żydów stanęli więźniowie z zakładów karnych, którzy od dwóch lat opiekują się tym miejscem i pobliskim cmentarzem żydowskim. Razem z nimi spore grono funkcjonariuszy służby więziennej, delegacja od wojewody, z białostockiego IPN-u, przedstawiciele Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, Żydzi i nie -Żydzi. Był ambasador. Byli dwaj rabini.

Dwie okoliczności przez te ostatnie lata się nie zmieniły. Jak co roku, od kilkunastu już lat, stał przy pomniku ze swoim szkolnym zdjęciem Icchak Levin. Przeżył uratowany wtedy przez naprawdę sprawiedliwego Polaka. Levin przyjeżdża więc co roku, i jak co roku dziękuje za uratowanie, i co roku płacze, i co roku modli się w tym miejscu. Druga niezmienna jak dotąd okoliczność, to nieobecność miejscowego biskupa i miejscowego proboszcza, i miejscowych parafian. Ani wyniki śledztwa IPN-u, ani nauczanie Jana Pawła II o Żydach, ani zmiana na stolicy biskupiej w pobliskiej Łomży tego nie zmieniły.

Po uroczystościach rocznicowych w Jedwabnem podszedł do mnie młody człowiek i powiedział, że cieszy się, że tu był i że od września rozpocznie naukę w seminarium duchownym. Kto wie, może wyrośnie z niego proboszcz, który nie tylko sam będzie modlił się za pomordowanych ale i innych poprowadzi za sobą?

Komentowanie zamknięte.