Opublikowano Sierpień 4, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Witamy w “Kurdyjskiej Wiośnie”

źródło:http://www.voltairenet.org/Welcome-to-the-Kurdish-Spring

Turecki premier Recep Tayyip Erdogan powyciągał wszystkie błyszczące pistolety po tym, jak prezydent Bashar al-Assad po cichu dobił interesu i przekazał Syryjskiej Kurdyjskiej Partii Demokratycznej kontrolę nad kluczowymi terenami na północnym wschodzie. To wzbudza prawdopodobieństwo najgorszych koszmarów dla Ankary: pół-autonomiczny region łączący się z Kurdami w Iraku, który całkiem rujnuje turecką maksymę „zero problemów z naszymi sąsiadami”.

autor: Pepe Escobar

Turecka polityka zagraniczna, skodyfikowana przez ministra Ahmeta Davutoglu, znana jest w krótkim streszczeniu jako „zero problemów z naszymi sąsiadami”. Gdy Turcja zaczęła wzywać do zmiany reżimu w Syrii, zmieniła się ona w „wielki problem z jednym z naszych sąsiadów” (mimo tego, że sam Davutoglu przyznał, że ta zmiana polityczna nie powiodła się).W obecnej chwili nastąpiła kolejna zmiana i ta polityka da się streścić jako „wszelkiego typu problemy z dwoma z naszych sąsiadów”. Weszła w fazę nieuchronną – krańcowego tureckiego tabu: kwestii kurdyjskiej.

Ankara zwykle rutynowo ścigała i bombardowała kurdyjskich partyzantów PKK przenikających z Anatolii do irackiego Kurdystanu. Teraz okazuje się, że może być zmuszona do zajmowania stanowiska w tej samej sprawie w syryjskim Kurdystanie.

Turecki premier Recep Tayyip Erdogan wyskoczył w tv z najcięższą artylerią: “Nie pozwolimy, aby grupa terrorystyczna utworzyła obozy w północnej Syrii i zagrażała Turcji”.

Jego groźby odnosiły się do Syryjskiej Kurdyjskiej Partii Demokratycznej (PYD) – powiązanej z PKK; po zawarciu cichego interesu z reżimem Assada, PYD aktualnie kontroluje kluczowe tereny w płn-wsch Syrii.

Ankara więc może dostarczać dalej logistyki dla dziesiątków tysięcy NATO-wskich “rebeliantów” w Syrii – co dotyczy też wielu sunnickich „hardcore’owych powstańców” uprzednio zwanych terrorystami; lecz tak długo, jak syryjscy Kurdowie – którzy są częścią syryjskiej opozycji – demonstrują swą niezależność, to oni natychmiast okazali się „terrorystami” i są dla Turcji wielkim zagrożeniem.

To wszystko składa się na natychmiastowe nabranie kształtu przez koszmary tureckie: perspektywa pół-autonomicznego syryjskiego Kurdystanu ściśle powiązanego z irakijskim Kurdystanem.

Szukajcie ropy

Follow the oil

Ten raport szwedzki [1] zawiera prawdopodobnie najlepszy podział hiper-podzielonej syryjskiej opozycji. „Rebelianci” to głównie uchodźcy z Syryjskiej Rady Narodowej (SNC) jaka ma w składzie przeróżne oddziały zbrojne oraz ponad 100 gangów, jakie tworzą Niezbyt Wolną Armię Syrii (FSA).

Jest również wiele innych partii: socjaliści, marksiści, laiccy nacjonaliści, islamiści, Kurdyjska Rada Narodowa (KNC) –11-sto partyjna koalicja blisko związana z irakijskim rządem Kurdystan, a także PYD.

KNC i PYD mogą handryczyć się o wszystko, lecz ogólnie są zgodne co do spraw zasadniczych; wojna domowa w Syrii nie wejdzie na teren syryjskiego Kurdystanu; poza tym, gdy idzie o sedno sprawy, nie są one ani pro-Assadowe ani pro-opozycyjne; one forsują kurdyjskie interesy. Porozumienia zawarto pod auspicjami ich kuzynów – Kurdów z Iraku. A to wyjaśnia, dlaczego to oni teraz mają pełną kontrolę nad de facto kurdyjską enklawą w płn-wsch Syrii.

Jeśli idzie o turecką paranoję – droga od pół-autonomicznej strefy do niezależnego Kurdystanu jest długa i wyboista, ma na celu scalenie Kurdów w Syrii i Iraku – nie wspominając o jeszcze dłuższej perspektywie, zjednoczenia się z tureckimi Kurdami. Niezależny Kurdystan w przyszłości jest solą w oku Turków. A im bliżej ze sobą są Kurdowie z Syrii i Iraku, tym odważniejsza staje się agitacja wśród tureckich Kurdów w Anatolii.

Kwestia priorytetów: celem ostatecznym irakijskich Kurdów jest niezależność od Bagdadu. Nadto, na tych terenach są wielkie złoża ropy, a w syryjskim Kurdystanie ich nie ma. Zasadniczo powoduje to, że nie ma on żadnej roli w regionalnym Ropociągo-stanie.

Dotyczy to dwóch strategicznych ropo- i gazo-ciągów z Kirkuku do Ceyhanu – bezpośredni deal między Ankarą a irakijskimi Kurdami, co teoretycznie omija kompetencje Bagdadu.

Lecz nie do końca. Bagdad dał jasno do zrozumienia, że kierowanie tymi liniami przesyłowymi bez udziału w tym rządu centralnego nie wchodzi w grę bez znaczącego udziału w tym władz Iraku; nadto ten biznes daje 95% budżetu irackiego Kurdystanu.

Pokaż mi swój terrorystyczny dowód tożsamości

Prezydent irackiego Kurdystanu, Massoud Barzani, powiedział dla al-Jazeery [2] że zgodził się na szkolenie syryjskich Kurdów, którzy zbiegli z armii syryjskiej, aby bronić de facto swojej enklawy. To właśnie Barzani nadzorował interes ubity w Irbil w dniu 11 lipca, co spowodowało że siły Assada wycofały się z syryjskiego Kurdystanu.

To, co opisuje się jako „miasta wyzwolone” [3] to tak naprawdę miasta “wspólnie rządzone” przez PYD i KNC. Utworzyły one coś, co znane jest jako Najwyższe Ciało Kurdyjskie.

Nie można nie doceniać tego, że Kurdowie mają możność postrzelenia się w stopę. Jednak należy wyobrazić sobie przenikającą cały kraj kurdyjską wrzawę przyprawiającą o drżenie wiele dusz w Stambule i Ankarze. Ten [4] redaktor dziennika Hurriyet dobrze to ujął: “Arabowie walczą, Kurdowie wygrywają”. Oto mamy w rozkwicie Kurdyjską Wiosnę. I ona już uderza w tureckie granice.

Davutoglu musiał dostrzegać jej oznaki; gdy dawna polityka zagraniczna pod tytułem “zero problem” zaczęła ewoluować w dawanie schronienia uzbrojonej opozycji wobec sąsiedniego rządu, znalazł się on w kłopotach.

Szczególnie, gdy świerzbi cię ręka, aby zabijać „terrorystów” mieszkających w sąsiednim kraju – i gdy nawet twoi zachodni sojusznicy patrzą na nich jako „żołnierzy wolności”, a ty w tym czasie aktywnie wspierasz dżihadystów salafijskich – „powstańców” zwanych niedawno jeszcze terrorystami – a wszystko to dzieje się w twoich granicach.

Coraz bardziej nieobliczalna polityka Erdogana wywołuje apel „naturalnego prawa” [5] do walki z „terrorystami”. Lecz najpierw muszą oni wytworzyć swoją tożsamość; jeśli są to sunniccy Arabowie to ok – zabierajcie się stąd – droga wolna. Jeśli są to Kurdowie – łykajcie kulki.

[1]     “Divided they stand: An Overview of Syria’s political opposition factions,” by Aron Lund, Foundation for European Progressive Studies / Olof Palme International Center.

[2]     “Iraqi Kurds train their Syrian brethren,” Al-Jazeera, 23 Jul 2012.

[3]    “Iraq’s Kurdistan Peshmerga forces will be called into Syria when needed, PYD Leader says,” Kurd Net, July 26, 2012.

[4]     “The Arab Spring has transformed into the Kurdish Spring,” Hurriyet Daily News, July 27 2012.

[5]     “PM declares Syria intervention a ‘natural right’“, Hurriyet Daily News, July 27 2012.

Source: Asian Times on Line

Komentowanie zamknięte.