Najnowsze

Opublikowano Marzec 1, 2016 Przez a303 W Zdrowie

Wirus Zika i dochodzenie prawdy

Komentarz: Serdeczne podziękowania dla Czytelniczki Gea za przysłanie artykułu na redakcyjną pocztę. Redakcja.

“Jest rzeczą konieczną być wielkim oszustem i obłudnikiem, ludzie są bowiem tak naiwni oraz w tak wielkim stopniu zależni od bieżących potrzeb, iż ten, kto zechce oszukać, zawsze znajdzie kogoś, kto się oszukać pozwoli. Prostaczkowie zawsze dają się nabierać, biorąc rzeczy za takie jakimi one nie są “. Nicolo Machiavelli

Czy człowiek ROZUMNY  może próbować weryfikować prawdę, wykryć bezsens czyli niemożliwość zaistnienia zjawisk ?

Może. Mając do dyspozycji internet i bazując na posiadanych podstawach wiedzy.

Kto sprawdzi definicję wirusa zauważy, że mimo tego, że jest wiek XXI, naukowcy nie uzgodnili jednolitej definicji wirusa. Ponieważ są DWIE,  wykluczające się. Zatem jaką opcję na teście z biologii należałoby wybrać? Czy: wirus ma budowę skomplikowaną, czy  prostą, tę ; „Według definicji Andrégo Lwoffa, wirus to „zakaźny, potencjalnie patogenny nukleoproteid, istniejący tylko pod postacią jednego kwasu nukleinowego”

A teraz radziłabym zastanowić się nad fenomenem wirusa Zika. Wirus ten introdukował się ze źródła zagranicznego W. Post i zaaplikował się niespodziewanie w wigilijną noc z pomocą dzielnego czuwającego Krzysia:

http://www.geekweek.pl/ak…za-mozgi-dzieci

a

Cytuję: „Tajemniczy wirus uszkadza mózgi dzieci

24 grudnia 2015, 00:01 Krzysiek Dzieliński

(…) Źródło: Washington Post ”

Być może Krzysiu jest jajcarzem i pomylił primaprilis z Wigilią. Nie mnie dochodzić przyczyn tej aktywności.

Wirus zika „objawił się” jednego dnia i kumkały o tym wszystkie media jednocześnie, niczym żaby w stawie. Az dziw bierze skąd taka synchroniczna zgodność.

Jaja, czyli ab ovo.

Poszukując informacji dotyczącej tej straszliwej plagi, jaką ogłoszono obecnie w związku z Igrzyskami w Brazylii, każdy rozsądny człowiek próbuje zorientować się jak bardzo jest zagrożony. Wiadomo ( z Wiki), że został ten wirus odkryty w jednej małpie makak w roku 1947, którą złapano w ugandyjskiej dżungli. Jest wielce prawdopodobne ( ja w to wierzę, a z wiarą się nie dyskutuje), że w badaniach uczestniczyli polscy lekarze z Poznania. Którzy pojechali tam z synem. A ten syn miał w szkole złośliwych kolegów, którzy mu powiedzieli, że jedzie z rodzicami do Ugandy małpy giglać ( łaskotać).

Jak tam było, tak tam było. Być może chłopiec ów, który całkiem nie miał poczucia humoru i brał wszystko na serio, zapragnął tę złapaną małpkę giglać. A ona zachorowała i zdechła z tej przyjemności. A może ona się zaraziła od tego chłopca, bo chorowitym dzieckiem był, jak to lekarska progenitura. I w związku z tym jest to zmutowany polski grypiczny wirus a nie żaden zika. Każdy kto przeczyta objawy tej choroby, zauważy że  grypopdobna jest.

Jak się stało, tak się stało, małpa zdechła. Polak potrafi, a naukowiec tym bardziej, wykryć wirusa bez potrzeby weryfikacji mikroskopem elektronowym, które to urządzenie skonstruowano w roku 1931. A już w roku 1937 Thomson i Davisson otrzymali za pierwsze praktyczne użycie (prześwietlenie kryształu) Nagrodę Nobla z fizyki. Wprawdzie w inteli -giętkiej imaginacji może powstać wyobrażenie, że jednak taka weryfikacja wirusa zika w ugandyjskim instytucie się dokonała z użyciem mikroskopu elektronowego w roku 1947. Ponoć „ograniczeniem jest jednak konieczność wykonywania pomiaru w próżni (problem w przypadku próbek biologicznych)”. Ale dla chcącego nic trudnego. Próżnię zawsze można jakoś uzyskać, choćby z przysłowiowej czapy.

Naukowcy twierdzą, że rozwiązaniem problemu wirusa zika oraz innych wirusów występujących w najuboższych rejonach Afryki czy Azji ( denga, czikungunia, mers, argentyńska gorączka krwotoczna (wirus Junin), gorączka doliny Rift, gorączka Kongo, gorączka krwotoczna z niewydolnością nerek (hantawirus), Marburg, ebola, Lassa itp.) jest wytrzebienie nosicieli tych okropnych chorób, tj. komarów.

Znaleźli się nawet filantropi – sponsorzy badań oraz zdolni naukowcy, którzy zajęli się tym problemem. Zaczęli ab ovo – od jaj komara.

Wg. polskiej Wikipedii gatunek Aedes aegyptii należy do rodzaju Aedes i jest spokrewniony z komarem tygrysim=bengalskim A. albotropicus.Tak nazwanym z powodu biało-czarnych pasków na ciele i kończynach https://pl.wikipedia.org/wiki/Aedes_albopictus.

Kto miał okazję zorientować się jak wygląda IDENTYFIKACJA GATUNKU owada o małych rozmiarach, ten wie, że blisko spokrewnione gatunki odróżnia się po … narządach płciowych. Pozostałe cechy mogą wykazywać aberrację. Taki „podgląd” jest dla osobnika śmiertelnym, ponieważ nie ma on ich na „wierzchu”. Naukowcy lubią odkrywać nowości, niech więc będzie, że A. aegyptii jest inny niż A. albopictus.

Anglojęzyczna Cyganka Wiki nie raczyła podać podstawowych informacji biologicznych dotyczących opisu gatunku, jak dł. ciała, ilość składanych jaj i ich wielkość czy długość życia tych owadów.

Albowiem każda cyganka podaje do wiadomości to, co uważa za  właściwe. Zaś czołową w tym wypadku okazała się rozpiętość skrzydeł komara z Peru „egypti mosquitoes varies greatly (1.67–3.83 mm in Peruvian habitat)”  . Za WIODĄCĄ informacją dotyczącą komara uznano rozprzestrzenianie chorób i zapobieganie. Zaś najwięcej miejsca zajmuje opis rozbieżności dotyczący nazewnictwa i historii odkrywczo-badawczych.

Contents

• 1 Spread of disease and prevention – rozprzestrzenianie choroby i prwewencja

1.1 Genetic modification

• 2 Genomics

• 3 Scientific name

• 4 Distribution

• 5 See also

• 6 References

• 7 External links

Tak więc pozostaje oprzeć się na opisie Aedes zawartym w polskiej cygance Wiki. Komar A. albopictus osiąga od 2 do 10 mm długości, samice są większe od samców (…)Samica składa na powierzchni wody pojedyncze, owalne jaja o długości około 0,5 mm, odporne na wysychanie. Pomimo ubytków wody, a nawet przesuszenia jaj (dehydracji) przez okres do 1 roku, zachowują one zdolność do dalszego rozwoju krótko po ponownym zanurzeniu w wodzie. W klimacie umiarkowanym jaja komara zimują. Rozwój larw jest zależny od temperatury, zwykle trwa od 5 do 10 dni, a w stanie poczwarki pozostaje jeszcze przez 2 dni. Larwy żywią się rozdrobnioną w wodzie materią organiczną.

Ile tych jaj składa komarzyca, żadna cyganka nie podaje. Ale wie to omnipotentna Wyborcza : –

Aktualne wydarzenia z kraju i zagranicy …

info.wyborcza.pl/temat/wyborcza/samice+komarów

‎ „Podobno wystarczy oczko stojącej wody, np. kałuża i ciepło, a już samica składa NAWET 300 JAJ. ”

Dalej rozpatrywać kwestię komara jako roznosiciela plag egipskich oraz jego jaj, można wgłębiając się w informacje zapodane przez samą firmę Oxitec.

Jaja komara od plag egipskich – A. aegyptii okazują się być większe o 100% czyli:”

http://www.oxitec.com/oxitec-video/more-…..osquitoes/ The process begins with mosquito eggs. These are tiny, cigar-shaped objects – about 1mm long.”

Mimo obezwładniającej mój umysł dyskalkulii starałam się wyobrazić 300 jaj długości 1 mm w odwłoku samicy o wielkości max. 10 mm, które miałaby składać komarzyca JEDNORAZOWO.

Albo jednak nie takie jaja albo nie jednorazowo.

Ale w śledzeniu naukowości nie powinno się być małostkowym i drobiazgowym. Jaja to jaja. Są sprawy daleko bardziej intrygujące. Choćby tworzenie komarzego organizmu GM.

Każdy może zaspokoić ciekawość, jak wygląda hodowla i przemiana złowrogiego A. e. w transgenicznego, dającego bezpłodne potomstwo (!!?) komara Oxitec GM, OX513A.

Bowiem firma Oxitec opisuje proces technologiczny. Tak więc KONIEC każdego jajuszka jest nakłuwany szklaną igłą, której czubek jest widoczny tylko pod dużym powiększeniem.

Nie wiem jak technicznie wyglądało to nakłuwanie KOŃCA JAJUSZKA. Trafienie jajuszka w konkretny koniuszek nawet w przypadku dużego obiektu, nie jest łatwe. Zważywszy, że jajuszko miało długość ok. 1 mm a sam koniuszek cygarowatego kształtu jaja – mniej. Albo robiono to ręcznie – naukowcami Oxitec, albo mechanicznie, jakkolwiek miałoby to wyglądać. W przypadku indywidualnej pracy ręcznej trudno mi wyobrazić potencjał kadr wykonujący to zadanie! ( uwidoczniony w informacji firmy Oxitec team to kilka osób-?)

Poza tym samo „DNA” miałoby w I przypadku być ręcznie wstrzyknięte a w II, samo miałoby introdukować do jaja i PRZYŁĄCZAĆ  DNA z „wody”? samo miałoby wpływać??? Moja imaginacja w tym momencie szwankuje. Ale stara jestem i mam ją w stanie powolnego uwiądu.

http://www.oxitec.com/oxitec

-video/more-on-the-science-how-does-oxitec-make-genetically-modified-mosquitoes/

The process begins with mosquito eggs. These are tiny, cigar-shaped objects – about 1mm long. Using special glass needles, so sharp that the point can only be seen clearly under a high-powered microscope, Oxitec’s scientists can inject very small amounts of DNA into the end of a mosquito egg. The amount of DNA injected into each egg is miniscule – typically around 10 thousand-millionths of a litre!

Dalej z opisu technologii wytwarzania ubezpładniających komarzych samców, podanej przez firmę Oxitec:

Oczywiste, że część jaj procederu nakłuwania nie przeżyła a część nie “inkorpowała” fragmentu zmodyfikowanego DNA. Ponieważ owo DNA zawierało dodatkowo gen fluorescencji, można było (wg inf. Oxitec) wylęgłe komary identyfikować i odłowić te zmodyfikowane.

Mgłą tajemnicy owiany jest sam gen – geny, mające dawać bezpłodne potomstwo. Oraz oddzielanie samców od samic, bo ponoć wypuszczano w świat tylko samce. Może zastosowano homo-zanetę w postaci pracowników firmy wabiących samice własnym ciałem?.

Cytuję z tekstu : „Szczep komarów Oxitec GM, OX513A, jest genetycznie zmieniony tak by zdecydowana większość ich potomstwa umarła zanim będzie dojrzała. Opublikowane w raporcie z 2010 roku dr Ricardy Steinbrecher obawy dotyczące znanej przeżywalności na poziomie 3-4 proc uzasadniały potrzebę dalszych badań przed wypuszczeniem na wolność owadów GMO. Jej obawy, które zostały powtórzone przez kilku innych naukowców w tamtym czasie, zostały zignorowane – chociaż nie powinny być. Te zmodyfikowane genetycznie komary działają by kontrolować dzikie populacje potencjalnie przenoszące choroby w bardzo specyficzny sposób. PODOBNO TYLKO MĘSKIE KOMARY GMO AEDES ZOSTAŁY WYPUSZCZONE NA WOLNOŚĆ BY ŁĄCZYŁY SIĘ Z ŻEŃSKIMI NIEZMODYFIKOWANYMI ODPOWIEDNIKAMI. GDY POWSTAJE POTOMSTWO, ZMODYFIKOWANY ASPEKT MA ZA ZADANIE ZABIĆ KOMARA W STADIUM LARWY, ZANIM OSIĄGNIE WIEK POZWALAJĄCY NA ROZMNAŻANIE”

Szczegóły produkcji komarów modyfikowanych załączone z informacji producenta :

“Many of the eggs injected in this way won’t survive. In others, the DNA which is injected won’t be incorporated into the mosquito’s cells. But in a very few eggs, the new DNA will be taken up by the mosquito’s cells and will be cut and pasted into the mosquito’s own genome. If this happens in the sperm cells of a male mosquito, or the egg-producing cells of a female, the new DNA can be passed on to their offspring.

After being injected, the eggs are hatched, and the resulting mosquitoes carefully looked after until they reach adulthood. Then they are bred with other mosquitoes, and if the injected DNA has entered sperm or egg cells, then it will be passed on to their offspring. The DNA which was injected contains the lethal gene, but it also contains a fluorescent gene which allows the genetically modified mosquitoes to be identified using a special microscope. So Oxitec’s scientists can look at the offspring of the mosquitoes which were injected to identify those which contain the new DNA.

The DNA also contains a fluorescent gene to help the modified mosquitoes be identified

The scientists may have to inject thousands of mosquito eggs to obtain just one individual which has the new DNA incorporated into their genome. But from this single insect, a new strain of genetically modified mosquitoes can be made.”

Efektywność pracy naukowców z jajami mnie się kojarzy humorystycznie. Na 1000 jaj może się znaleźć 1 komar fluoryzujący i dający z komarzycą „dziką” potomstwo niedożywające rozmnażania.

Zważywszy:

1/długość życia komara męskiego( żadna Wiki tego nie podaje) The average life span of a female mosquito is 3 to 100 days. the male lives 10 to 20 days

2/ efektywność produkcji a/ metodą nakłuwania jaj,

b/hodowli i

c/ oddzielania komarów zmodyfikowanych i to płci męskiej od reszty,

to firma Oxitec dokonała niemożliwego.

Jest to prawdziwa firma magic wizards.

Powiedziałabym, że ja bardzo WĄTPIĘ w to co podaje doktor Ryszarda Steinbrecher. Watpię w hodowlę larw na kociej karmie. Larwy w naturze hodują się ubogim w mat. organiczny środowisku – roślinnym raczej. A jeśli nawet, to argument tetracykliny niweczącej starania naukowców wydaje się mało prawdopodobny.

Na pewno w karmie znalazł się wapń . Wiki: „ Leki z tej grupy reagują z jonami wapnia tworząc nierozpuszczalne i nieaktywne kompleksy. Z uwagi na to, nie należy ich przyjmować razem z preparatami zawierającymi wapń (np. środkami zobojętniającymi kwas żołądkowy) oraz pożywieniem bogatym w ten składnik, np. z mlekiem, przetworami mlecznymi, orzechami, rybami. Ich skuteczność jest także osłabiana poprzez spożywanie pokarmów zawierających dużo jonów wapnia, magnezu, żelaza i glinu.”

Jednak na tym świecie wszystko można podważyć i skontrować.

„Do małego sklepu z ofertą „mydło i powidło” wszedł klient. Sprzedawca zachwalał wybór: „ u mnie pan kupi wszystko”. Klient z rezerwą powiedział na to : „wątpię”.

Na to właściciel odpowiedział z entuzjazmem : „ ależ mam świeżutkie wątpię, dzisiejsza dostawa !”

We wszystko można wątpić, z wyjątkiem Praw Natury.

Czytaj www.learninggnm.com

gea

Tags :

Komentowanie zamknięte.