Najnowsze

Opublikowano Marzec 15, 2013 Przez stophasbara W Bez kategorii

Wieczorny Dziennik Telewizyjny

Dobry wieczór Państwu,

Spod gmachu judeo-Bundestagu wita Państwa Pluszowy Miś. Nie otrzymałem niestety akredytacji na wejście do środka, więc swojąpluszowy_misiu relację przekazuję na tle inkryminowanego obiektu. Oficjalnym powodem odmowy wpuszczenia Waszego korespondenta było moje uwalane śniegiem i błotem pluszowe futro, jednak nieoficjalnie udało mi się ustalić w rozmowie z jednym z ochroniarzy (po dwóch głębszych sznapsach), że na bramce nie okazałem odpowiednich zaświadczeń. Brakujące kwity to m.in. zaświadczenie od lekarza-biegłego sądowego o przymusowym obrzezaniu, list żelazny z miejscowej synagogi o właściwej postawie etycznej wobec holobredni, niepodważalny dowód w sprawie grupy krwi mojego psa, itp.

Ale pomińmy rzeczy poboczne, a przejdźmy do rzeczy, chociaż pada i Kraśko próbuje mi się wpieprzać na wizję. Dzisiaj rano, chrześcijański korespondent z bratniej Chorwacji, Vladimir, przesłał na adres redakcyjny bulwersującą wiadomość. Jej treść znana jest Państwu z naszego meldunku p.t. http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2013/03/15/czy-zaczyna-sie-legalna-grabiez-wody/

Nasz słowiański przyjaciel poinformował nas nieściśle, tutaj cytat: „Ostatnimi dniami niemiecki parlament Bundestag głosował za przyjęciem oświadczenia, że “woda NIE jest prawem człowieka”. Sprawdziliśmy tę informację u źródła, czyli miejscowych niemieckojęzycznych chazarów. Nie będę Państwa zanudzać, ile nas to kosztowało wybitych zębów przeciwnika tudzież innych kawałków człowieka, dość na tym, że wydaje nam się, iż wiemy już o co kaman.

W dn. 28 lutego b.r. niższa izba niemieckiego parlamentu, judeo-Bundestag, w chwili wolnej od ciekawszych zajęć, głosowała nad wnioskiem przedstawionym przez zielono-malowańców i lewusów (B90/Grüne, Die Linke) w sprawie – Wasser als Menschenrecht, Antrag der Fraktion Die Linke Wasser ist Menschenrecht – Privatisierung verhindern (Drucksache 17/12482).

W swym oświadczeniu lewusy zawnioskowały, aby judeo-Bundestag uznał wodę za prawo człowieka i konsekwentnie przyjął rezolucję o powstrzymaniu prób prywatyzacji zasobów wodnych i gospodarki wodnej. Przemycony przez ciecia z kotłowni dokument w pliku pdf, do pobrania tutaj: 1712482

W głosowaniu nad tym wnioskiem wzięli udział obecni i nieobecni parlamentarzyści, niektórzy w kuluarach mówią, że na zapleczu Sali plenarnej widziano nawet przebierającego krótkimi nóżkami Jarosława K. oraz wysyłającego smsy do stron z pornografią dziecięcą Donalda T. Ale są to przecieki niepotwierdzone. Z reporterskiego obowiązku muszę Państwa powiadomić, że PRZECIWKO tej rezolucji (zatem ZA uznaniem wody za dobro, jakie można prywatyzować oraz że NIE JEST prawem człowieka swobodny dostęp do wody) głosowało 219 obrzezanych członków z tzw. CDU/CSU (partia judeo-chrześcijańskich demonokratów), 79 członków FDP (partia nieprawdo-kurna-podobnie wolnych demonokratów). Od głosowania wstrzymało się 120 byłych komuchów, teraz zwących się dla niepoznaki socjalistami (SPD), i jakichś 4 pajaców (po dwóch z CDU/CSU i FDP), którym się najwyraźniej głosowania pomyliły. Natomiast zielono-malowańcy, lewusy i jeden bezprizornyj byli za swoim wnioskiem, co chyba dziwne nie jest.

Skutkiem tego prywatyzacja zasobów wodnych nie została powstrzymana, więc to co dzisiaj uznajemy za rzecz do życia oczywistą, do której jest wolny dostęp, teraz zostanie uznane za coś, co można eksploatować dla zysku. Ci, których nie będzie stać na zakup wody, będą zmuszeni w jej miejsce użyć czego innego. Czego? Tego nie wyjaśniono.

Miejscowa niemiecka chazaria “w swym niepodważalnym majestacie stanowienia prawa” zastosowała zwyczajowy trick chazarski olewki praw, które sama ratyfikowała. Mowa tu konkretnie o innym chazarskim produkcie, ONZ, i jego „Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka”, w którym to dokumencie woda i dostęp do niej uznawane jest za prawo człowieka. Oczywiście chazaria traktuje tę Deklarację tak, jak powinno się traktować każdy produkt chazarski – jest ona mianowicie niewiążąca (ładne słowo, nieprawdaż? – przypis). Deklaracja stanowi: “każdy ma prawo do standardu życia odpowiedniego do zachowania zdrowia i pomyślności dla siebie i swojej rodziny”. To mniej więcej znaczy to samo, co klarowali bolszewicy w Rosji „ciemnym słowiańskim chłopom” – wszystko, dla wszystkich i od razu, a potem w postaci hasła: „każdemu według potrzeb” (rozumiane przez chazarów jako nie zawsze jedna kula w potylicę wystarczy).

Wracając do informacji naszego brata słowiańskiego – nie tyle głosowano, że woda nie jest prawem człowieka, ile głosowano wniosek o uznanie, że takie prawo istnieje i wniosek ten w głosowaniu odrzucono. Co i tak na jedno wychodzi. Zatem meldunek Vladimira potwierdza się. Potwierdza się również fakt, że wśród chazarów nie ma chrześcijan, co słusznie zauważył nasz kolega z Chorwacji.

Tymczasem muszę Państwa pożegnać, bo nagabują mnie jakieś naćpane chazarskie indywidua, a muszę jeszcze zdążyć wysadzić miejscowy posterunek chazarskiej ochrony, zwany dla niepoznaki „Bundespolizei” oraz zdążyć na autobus do Pikutkowa.

Dobranoc.

Komentowanie zamknięte.