Najnowsze

Opublikowano Styczeń 23, 2013 Przez Jan W Bez kategorii

Wieczna wojna z terrorem

Źródło: http://marucha.wordpress.com/2013/01/23/wieczna-wojna-z-terrorem/#more-29692

Data publikacji: 22.01.2013

“Wojny to żydowskie żniwa, bo w nich niszczymy chrześcijan i przejmujemy kontrolę nad ich złotem. Już zabiliśmy ich 100 milionów, ale to jeszcze nie koniec” – Reichorn, główny rabin Francji, 1859

foto11

 

I Oscar za najlepszy dalszy ciąg filmu idzie do…  Globalnej Wojny z Terrorem (GWOT), produkcji Pentagonu.

Porzućcie wszelkie nadzieje ci, którzy sądziliście, że wszystko skończyło się filmowym zabiciem “Geronimo”, alias Osama bin Laden, zredukowanego później do przelotnej sceny tortur w Zero Dark Thirty.

To wiadomość oficjalna – prosto z paszczy lwa, przewodniczącego połączonych szefów sztabów, gen. Martina Dempseya – umieszczona na witrynie AFRICOM, afrykańskiej filii uzbrojonej przez Pentagon.

Odchodzi “historyczna” al-Kaida, ukryta gdzieś w Wazyrystanie, na pakistańskich terenach plemiennych; na scenę wchodzi al-Kaida z Muzułmańskiego Magrebu (AQIM).

Jak mówi Dempsey, AQIM “jest zagrożeniem nie tylko dla Mali, ale i dla całego regionu, a jeśli…  nie podejmie się żadnych działań, to faktycznie może stać się zagrożeniem globalnym”.[Podobnie, jak uzbrojony w broń atomową, biologiczną i chemiczną Irak Saddama Hussajna – admin]

Po nadaniu Mali statusu “zagrożenia” dla świata, GWOT jawi się nam jako naprawdę otwarta i elastyczna doktryna polityczna. Pentagon nie ironizuje; na początku lat 2000 fotelowi wojownicy wymyślili wyrażenie “długa wojna” –  i właśnie to mieli na myśli.

Nawet w czasach doktryny “dowodzenia zza kulis” prezydenta Obamy wersja 2.0, Pentagon ewidentnie pragnie wojny w Mali – i to nie tylko wersji niejawnej. Generał Carter Ham, dowódca AFRICOM, już działa, zakładając, że malijscy islamiści “zaatakują amerykańskie interesy”.

I dlatego wysyła się pierwszych 100 amerykańskich “doradców” wojskowych do Nigru, Nigerii, Burkina Faso, Senegalu, Togo i Ghany – sześciu członków Wspólnoty Krajów Zachodniej Afryki (ECOWAS). Ich zadaniem będzie stworzenie armii afrykańskiej, której celem (określonym przez ONZ) będzie podbicie (inwazja?) części Mali pozostającej pod wpływami AQIM, frakcji grupy MUJAO i bojowników Ansar ed-Dine.
Oczywiście ta afrykańska mini-armia jest opłacana przez Zachód.

Znawcy wojny wietnamskiej natychmiast zauważą, że wysyłanie “doradców” było pierwszym krokiem do wejścia w kolejne bagno.

Odłóżmy na bok nie-pentagońską ironię. W ciągu ostatnich kilku lat Ameryka szkoliła malijskich żołnierzy. Wielu z nich w porę uciekło. Jeśli chodzi o rozrzutność, wyszkolony w Fort Benning kpt Amadou Haya Sanogo nie tylko dowodził przewrotem wojskowym przy obaleniu [legalnie] wybranego malijskiego rządu, lecz także stworzył warunki do powstania islamistów.

Ale nikt nie zwraca na to uwagi.

Gen. Carter Ham jest tak podekscytowany prospektem zgromadzenia przez AFRICOM kasy większej, niż zespół Led Zeppelin u szczytu sławy – oraz tym, iż sam przy okazji zdobędzie status ikony – zbawiciela (Carter z Afryki?), że partaczy swoje własne dane.

Generał, jak się wydaje, zapomniał iż AFRICOM – jak i NATO –  wspierali (i zbroili) NATO-wskich rebeliantów w Libii, którzy stanowili wojowniczą awangardę w wojnie z Muammarem Kadafim i co przyniosło nieodwracalne skutki.

Generał oczywiście wie, że AQIM ma “dużo pieniędzy i dużo broni”. Ale według niego to “najemnicy opłacani przez Kadafiego” porzucili Libię i ze swoją bronią “wielu z nich przybyło do północnego Mali”.

Nie, generale, oni nie byli najemnikami Kaddafiego; większość z nich to rebelianci z NATO, ci sami którzy zaatakowali amerykański konsulat – a faktycznie posterunek CIA  -w Bengazi, to ci sami, którzy “dojeżdżają do pracy” w Syrii, to  ci sami, którzy “wyzwalają” cały region Sahel…

Komentowanie zamknięte.