Najnowsze

Opublikowano Kwiecień 23, 2016 Przez a303 W Świat

Widmo „skrajnego populizmu” nad Europą. Jan Bek

Ostatnimi czasy wszystkie szwedzkie pisma bardzo się troszczą (zawsze jednak pisały o „polskim faszyzmie”) o Polskę, „która skręciła w niebezpieczną  stronę”.

4 kwietnia 2016 „Svenska Dagbladet” w  doniesieniach z Polski, opatrzonych tłustą, dużą czcionką („Protester i Polen mot totalt abortförbud”- „ Protesty w Polsce przeciw całkowitemu zakazowi aborcji”) podkreśla, że to „prawica z PiS”, wspomagana przez „żądania polskich biskupów”, doprowadziła do tego, że „tysiące ludzi protestowało pod sejmem”. Dlaczego te „tysiące” demonstrowały? Dlatego, że PiS, który „objął władzę robi wszystko by prawo było zgodne z nauką Kościoła”. Wyraziła to krótko i treściwie niejaka Marta Nowak, demonstrująca z resztą agentury pod sejmem, pod znakiem komunistycznej  partii „Razem”: „Nawet Iran ma łagodniejsze prawa aborcyjne-dlatego tutaj demonstruję”…

Niegdyś:

a

Obecnie:

a

Stosunek prusactwa do Polaków bez zmian

Zdjęcia do notatki o postępowej demonstracji zrobił Chazar „Alik Keplicz”, pracujący dla znanej światowej dezinformacyjnej agencji prasowej „ Asocciated Press”. Ten Alik publikuje zdjęcia starannie dobierane: osoby fotografowane wyglądają na psychicznie chore, wynaturzone – są dokładnie takie, by szwedzki czytelnik od razu nabrał pewności z kim rzecz. My też wiemy z kim rzecz: 21 członków zarządu tej „agencji prasowej” to prominentni Chazarzy, a jeden, co najmniej, wyglądający na rabina i to wcale nie na chińskiego… Interesujące, że zaledwie 2% -owa populacja w USA ma aż 7 na 21 miejsc w zarządzie przy czym Chazarzy  reprezentują najpoważniejsze opiniotwórcze media z USA:  The Washington Post, Hearst Corporation, The New York Times, Cox Media Group, Univision. Reszta zarządu rekrutuje się z mniejszych i mniej ważnych dzienników z Dallas, Santa Fe.Obecność 7 Chazarów nie jest jednak aż tak tajemnicza  jeśli się zważy, że to sam dostojny par Anglii, Rothschild, kontroluje tę osobliwą „agencję prasową”, z której usług korzysta także „skandynawska agencja prasowa”, TT, Bonniersa….W ten sposób strumienie newsów biorą swój początek w jednym źródle.

Dokładnie  to samo (bo nawet tytuł jest identyczny) podaje tego samego dnia…”DN” . Oczywiście zamieszczono to samo zdjęcie  Alika…. Ten uzdolniony fotograf  i jego zdjęcie stało się także natchnieniem autora  Stiga Henrikssona w  artykule w „SvD”    z dn. 18 kwietnia 2016 r.,  opatrzonego mrożącym krew w żyłach Szwedów, tytułem: ”Försvarssamarbete med Polen är olämpligt” – Współpraca obronna z Polską jest niemożliwa.”  Sprawa jest o tyle bulwersująca, że Henriksson, który  pisuje dla liberalnej SvD jest…komunistą z dawnej partii prosowieckiej, szpiegującej na rzecz ZSRR.

Troską Henrikssona jest „obronność Polski”  ale jakoś tak się stało, że jego własny kraj, Szwecja, pod naciskiem „elementów demokratycznych” (i oczywiście Rosji) …praktycznie zlikwidowała swoją obronę: jest dziś bardziej bezbronna wobec Rosji, niż Polska. Jako prawdziwy internacjonalista (dziś zgodnie z obowiązującym strychulcem-demoliberalnym) Henriksson martwi się o innych.

Ale „SPECNAZ”, systematycznie wypisujący cyrylicą podczas swoich ćwiczeń w silnie strzeżonych i zaminowanych portach szwedzkiej marynarki wojennej krótkie informacje, że „Był zdjeś”, „Proszczajtje rebjata”, „Pozdrawljaju was-Iwan”, jest bez wątpienia rosyjski.  Ale to jego jakoś wcale  nie martwi.

Treść artykułu – dla nas nie specjalnie odkrywcza ale dla Szwedów  i owszem, bowiem pomaga im zrozumieć „hydrę reakcji” i „łamanie praw obywatelskich” – jest najwyraźniej pisana na podstawie otrzymanych z PO i „Nowoczesnej”, gotowców.

W podobnym tonie wypowiadał się nieco wcześniej (01-09-2016 r.) na łamach „DN”, pisujący do tego dziennika, niejaki „Michael Winiarski”, co jest oczywiście przybranym nazwiskiem – prawdziwe nazwisko zna polskie UB.  Może także IPN ale to nie jest takie pewne.

Rzecz prosta jest to jeszcze jeden Chazar, który nie dojechał do „izraelskiej ojczyzny” i  „po marcu 1968” na stałe zakotwiczył w Szwecji, i zajął się dezinformacją gojów. Ma przytulne gniazdko gdyż ”DN” nie zatrudnia głupich Polaków czy ludzi podobnych ludzi „spoza kręgu”.

Trzeba przyznać, że lektura tej chazarskiej prasy jest czasem zabawna: ta sama „DN”, zaraz po wyborach („Szereg kontrowersyjnych ministrów w polskim rządzie”– , 2015-11-12), piórem  znów tego samego „Winiarskiego” zauważyła, że już od wyborów „demokracja” w Polsce jest zagrożona bowiem „najbardziej kontrowersyjnym ministrem” (podkr.moje-JB) został Antoni Macierewicz, który wyznał, że:

„… z zainteresowaniem czytał „Protokoły Mędrców Syjonu”- ten liczący już pond 100 lat pamflet, mówiący o tym, że „Żydzi” planują opanować świat. Ale to już dawno zostało zdemaskowane jako czysty falsyfikat…”.

Obawy są poniekąd słuszne bowiem my wiemy, że to nie jacyś „żydzi” (oni wymarli już po ruchawce Bar Kochby w Palestynie przeciw Rzymianom, a reszta wywędrowała na azjatyckie stepy) ale Chazarzy –  o czym z „pewnością nie wiedział”  twórca „syjonizmu”, Teodor Herzl. Może zresztą wiedział ale …nie powiedział.

Czyżby przewidział, że „nagonka na żydów”  w przyszłości może być świetnym interesem ? Że muszą wytrwale pracować by proroctwa ich mędrców się spełniły?  Trzeba tylko pilnie baczyć by goje mówili o „Protokołach Mędrców Syjonu” jak najmniej , a jeśli już mówią, to żeby mówili o protokołach, negatywnie…Ooo, właśnie…

Kiedyś odwiedził Szwecję (na zaproszenie gmin chazarskich) „słynny francuski filozof”-Levy-Strauss. Rzecz jasna, że natychmiast skorzystał z okazji  i udzielił wywiadu „Expressen”- popularnej popołudniówce …koncernu Bonniersa. Powiedział m.in. tak:

„Faszyzm ma różne oblicza. Jednym z nich jest np. krytyka Izraela. To dobrze, że często pisze się i mówi o żydach ale rzecz w tym, by mówiono o nich zawsze dobrze”. Ale mówmy dalej o „Winiarskim”: dosiada on nader często ulubionego przez wszystkich Chazarów „faszystowskiego” konia i wskazuje, że protesty w Polsce są „uzasadnione”, gdyż obecny rząd jest „autorytarny i anty- unijny”.

Dowodem jest to, że wielu z protestujących na ulicach Warszawy ”kręciło głowami nad wypowiedzią ministra spraw zagranicznych, Witolda Waszczykowskiego,  który  w niemieckim dzienniku, „Bild”, oskarżył  poprzednią ekipę PO, że była marksistowską agenturą, dążącą do stworzenia świata, który byłby mieszaniną kultur, ras, cyklistów i wegetarianów”.

„Winiarski” niewątpliwie  dzięki swym rodzinnym korzeniom, a może i „genomu genialności” doskonale wie, że W. Waszczykowski się „myli”, bowiem czyż można  wierzyć człowiekowi , który twierdzi, że „dobry katolik, który chce wprowadzić tradycyjne, patriotyczne  zasady, powinien jeść mięso i odstawić rower”? Co „Winiarski” rozumie przez „cyklistów”?  Chodzi mu o seksualnych dewiantów czy Chazarów ? A może i o jedno, i o drugie?

Na szczęście  szybko rozwiewa nasze wątpliwości: (Takie) „…skrajnie prawicowe populistyczne wypowiedzi budzą powszechna pogardę i nie są najważniejsze: dużym problemem jest to, że mieszczą one w sobie dużą porcję szowinizmu, by nie mówić już o rasizmie bez żadnej osłony”.

Chazarskiego propagandystę z chazarskiego dziennika, piszącego dla szwedzkich tubylców martwi, że po „26 latach od upadku komunistycznej dyktatury (którą notabene zaprowadzili „Winiarscy” et consortes – JB) PIS dąży do totalnego monopolu władzy.” Ten „monopol władzy” objawia się przede wszystkim tym, że ”wprowadzono nowe prawo o mediach, oznaczające, że państwowe radio i kanały telewizyjne podlegają teraz kancelarii rządu, a nowe kierownictwo  nie czyni żadnej tajemnicy z faktu, że wielu dziennikarzy zostanie zwolnionych i zastąpionych tubami PiSu”.

„Winiarski” wie, kto stoi za propagandą PiSu :

„Kurski, PISowski ”aktywista”  ”stosował podobne  metody propagandowe jak przywódcy na Kremlu: kłamstwa i oszczerstwa rzucane na swoich przeciwników. Przed wyborami w 2005 r. to on rozpowszechniał fałszywą plotkę o tym, że lider PO, Donald Tusk, miał dziadka który podczas II w. św. zaciągnął się jako ochotnik do nazistowskiego Wermachtu”.                                                                                            

Choć nie są to żadne rewelacje  dla Szwedów, handlujących  z Reichem przez cała wojnę i chętnie goszczących  „zmęczonych pracą” esesmanów przyznajemy, że to  całkiem dobry strzał: dobry, bo uświadamiający Szwedom jak podli i mali są nie lubiący Niemców, Polacy.

Ale ten świetnie znający się na polityce, „Winiarski”, jakby przez proste „przeoczenie”,  nigdy nie napisał o chazarskich „cyklistach” i ich morderczej roli w zaprowadzaniu komunizmu w Polsce. Bo może wtedy wypłynęłoby nawet nazwisko „Winiarskiego”? Czego on stara się uniknąć?

Obecnie „opinię publiczną” w Szwecji wielce zajmują nachodźcy. Ale nie tylko: szwedzka polityka wobec nachodźców, wzbudzająca do tej pory zachwyt światowych mediów i powodująca, że nachodźcy mają na swoim celowniku przede wszystkim Szwecję, zapaskudziła  w końcu jej świetlany wizerunek.

a

Specjalnego posmaku całej sprawie dodaje fakt, że spowodowała to…Chazarka, Anne Libak, z duńskiego liberalnego „Berlingske Tidende” wydawanego w Kopenhadze. W chwilach wolnych od pisania w „Berlinske Tidende”, Libak zajmuje się „tłumaczeniami literatury rosyjskiej”: jakiegoś Mandelsztama, Achmatowejsamych wybitnych „ruskich pisatielej”…

„Berlinske Tidende” określał się kiedyś (gdy startował) jako „konserwatywny” ale dzisiaj jest „niezależnie liberalny”. 

W każdym razie w XXI w. znów się wsławił i podreperował dawną, chwiejąca się „konserwatywną reputację”, publikując w 2008 r. serię trzech artykułów o planowanym przez islamistów mordzie na posłach duńskiego parlamentu-Folketing. Nic z tego co prawda nie wyszło ale hyr poszedł w lud i wielu zaczęło mówić, że muzułmanie  są terrorystami.

Na tym właśnie polega diaboliczność całej operacji Mossaadu: jego agent zakłada ISIS i dokonuje mordów w imię Allacha  na zachodnich dziennikarzach, chrześcijanach, wysadza rzymskie zabytki i kościoły oraz atakuje znienawidzony w Izraelu syryjski, legalny rząd, Bashira Asada.

Jednocześnie chazarscy dziennikarze w zachodnich mediach przybliżają muzułmanom sielankowy obraz Skandynawii i Europy Zachodniej, w której doskonale się żyje… nie pracując. Poczynania Mossadu nakładają się na plany imamów, pragnących zrealizowania własnych planów podboju świata niewiernych przez islam. Wystarczyło, że Asad zaczął zyskiwać przewagę, a od razu  fala nachodźców wspomagana przez czarnych muzułmanów z Afryki runęła na Europę.

a

a

a

a

Idźmy dalej:  Anne Libak, zagraniczny korespondent „Berlingske Tidende”,  przeprowadza w dn. 07-11-2015 r  wywiad w szwedzkim „Aftonbladet” (znany nam już koncern starego, dobrego Bonniersa) z dziennikarzami z czołowych „europejskich dzienników”. Wywiad opatrzono wymownym tytułem „ Szwecja zaczyna się walić” (”Sverige håller på att braka samman”).

Na wstępie Anne Libak zamieszcza ciekawe spostrzeżenie, że ”Szwedzi zaczęli być niewolnikami humanizmu ”…(„…Svenskarna har blivit slavar för humanismen…..). Z tym całkowicie się zgadzamy i dlatego nic nie komentujemy. Natomiast warto się zapoznać z opiniami dziennikarzy. Proszę stale pamiętać o tym, że mamy do czynienia z demo-liberalnymi  dziennikarzami.

Odpowiadali oni na trzy pytania:

  1. Jak oceniasz szwedzki sposób rozwiązania problemu uchodźców ?
  2. Jak się dziś ocenia Szwecję w Twoim kraju?
  3. Jak wygląda sytuacja z uchodźcami w Twoim kraju?

Na pierwszy ogień poszła Hanne Skartveit, polityczny redaktor z norweskiego VG . Powiedziała ona m.in. że ”wygląda na to, że Szwecja prowadziła za długo liberalną politykę  imigracyjną i teraz stoi naprzeciw bardzo poważnej, trudnej do opanowania sytuacji –zarówno dla władzy centralnej jak i lokalnych.”

Na pytanie drugie  odpowiedziała tak: „Dania i Szwecja różnią się w tej dziedzinie. Podczas gdy Duńczycy są bardzo restrykcyjni, to Szwedzi bardzo liberalni, a Norwegia leży gdzieś pomiędzy nimi, pośrodku, i uważam, że jej polityka imigracyjna jest jak do tej pory  bardzo dobrze zbalansowana.”

Musimy to skomentować. Nie jest prawdą, że Dania jest „bardzo restrykcyjna”, a „Norwegia leży pośrodku”… Są to typowe wypowiedzi demo-liberałów, bazujących na oficjalnych, rządowych  statystykach. Ale nawet biorąc pod uwagę oficjalne statystyki otrzymujemy takie cyfry: 268 tys. (4,7%) muzułmanów dla Danii i 500 tys.(5%) dla Szwecji. Różnica pomiędzy krajem „bardzo restrykcyjnym, a „bardzo liberalnym” wynosi tylko 0,3%. W Norwegii muzułmanie stanowią „zaledwie”  ok. 4% populacji . Jednak, mówienie o  „dobrym zbalansowaniu” w Norwegii też jest łgarstwem, bowiem gdyby to była prawda to musielibyśmy mówić o 2-2,3% muzułmanów. Ale każdy ułamek procenta jest tu gwoździem do europejskiej trumny. Prawda jest gorsza. 

Odsłonił ją zupełnie przypadkiem dobrze poinformowany imam Malmö – przewodniczący Rady Islamskiej i sądu szariji, Abu Hajar:

„ Nie wiadomo ilu jest muzułmanów w Szwecji ale ja sądzę, że jest ich ponad milion. Skåne jest najlepszym muzułmańskim terytorium poza Saud – Arabią”. („Militanta muslimer”, 24.05.2013).

Podawałem już ostrożne szacunki doświadczonych badaczy skandynawskich, zakładających – w przeciwieństwie do oficjalnych danych –  o wiele większą ilość muzułmanów w krajach skandynawskich z uwagi na ich „zejście pod ziemię”….

Jeśli tak jest- co zadziwiająco dobrze zgadza się z szacunkiem imama z Malmö – to ilość muzułmanów, podawaną przez oficjalne tabele rządowe, należy podwoić, a wtedy otrzymamy odpowiednio 9,4, 10, 8 % islamistów. W przypadku Danii i Szwecji to już 10% ludności.

Pytanie trzecie jest kalką wypowiedzi zachazarzonych  polityków i (co nas nie dziwi) zgodne z wypowiedziami „i z lewa i prawa”:

„…Jak dotąd mieliśmy dużą zgodę pomiędzy największymi partiami, że trzeba prowadzić humanitarną i sprawiedliwą politykę imigracyjną. Celem jest zapewnienie bezpieczeństwa tym, którzy tego potrzebują. Jeśli tak się go zdefiniuje, to należy także odesłać tych, którzy na nią nie zasługują”….

U nas, rzecz jasna, nastąpi to „odesłanie”  po „weryfikacji” – „po sprawdzeniu” przez mityczne „służby specjalne”. Ale każdy demoliberalny polityk w Polsce i na świecie wie, że „Mossad jest najlepszym wywiadem na świecie”, a więc…? A więc „weryfikacja”  będzie polegać na bezkrytycznym przyjmowaniu „wiarygodnych” …. list izraelskich.

Niejako dla zrównoważenia „prawicowej” wypowiedzi  demo – liberałki z Norwegii zamieścimy wypowiedź Patricka Kingsleya, „specjalisty od spraw imigracji”  z „The Guardian”.  Jest to oczywiście dziennik prawie komunistyczny („lewicowo-liberalny”) ale o dziwo, chętnie w Polsce cytowany na łamach tzw…”portali  prawicowych”- np. portal „Prawy.pl” kilkakrotnie zamieszczał „newsy” z  „The Guardian” bez słowa komentarza – jakby ich treść odpowiadała redakcji…

Na pytanie pierwsze Kingsley odpowiada tak:

„Z punktu widzenia etyki Szwecja  postąpiła  prawidłowo kiedy w 2013 r. pozwoliła syryjskim uchodźcom  przybyć do kraju. Kiedy w Syrii szaleje wojna wszystkie bogate kraje powinny wypełnić swoje powinności. Wszystkie kraje powinny postąpić jak Szwecja, a gdyby Wielka Brytania postąpiła tak jak Szwecja, to ona nie znalazłaby się w tak trudnej sytuacji. Kiedy zaczyna się głośno mówić, że się jest otwarty na uchodźców, to może być też tak, że rząd się odpowiednio nie przygotował do przyjęcia fali uciekinierów. ”

Właściwie należałoby wytłuścić cały tekst.. Można by to skomentować krótko: „bull shit” ale to za mało! Symptomatyczne jest to, że odpowiedzialność za zdestabilizowanie Syrii ponosi nie tylko Izrael i USA ale także …W.B., udzielająca wydatnej pomocy „demokratycznym przeciwnikom”  prez. Asada. W.B. nie musiała „naśladować” Szwecji gdyż, za premierostwa sławetnego „przeciwnika muzułmanów” i masońskiego „konserwatysty”, Davida Camerona, wypełniając masońsko-chazarski plan likwidacji resztek Cywilizacji Łacińskiej z naddatkiem tylko w latach 2011-2013, sprowadziła do W.B. aż…650 tys. nachodźców.

a

a

Odpowiedź na drugie pytanie  jest pochwalnym hymnem „szwedzkiej hojnej gościnności”  choć „daje się zauważyć pewien chaos, który natychmiast wykorzystuje skrajna prawica”. Czyli w sumie nihil novi –taka sama nagonka na „islamofobów”.

Odpowiedź na pytanie trzecie jest równie kłamliwa jak poprzednie:

„W.B. nie cierpi z powodu kryzysu w jakikolwiek sposób bowiem od Europy odgradza nas morze i nie mamy bezpośrednich granic z europejskimi państwami. Ale osobiście się wstydzę z tego, co zrobiła W.B. Obojętne co by się stało na świecie to w końcu jesteśmy na tyle bogatszym krajem niż inne, że możemy przyjąć przynajmniej 4000 uchodźców rocznie. Tak samo jak inne kraje unii W.B. wydaje się udawać, że problem sam zniknie”.

A jednak ten „bogaty kraj”, i jego premier, D.Cameron, czynią wszystko by nie dopuścić … do pracy Europejczyków (np. Polaków, Węgrów, Rumunów, Czechów – Niemcy, Belgowie, Holendrzy, Hiszpanie, Grecy, pracujący na tych samych zasadach nie budzą zastrzeżeń…), płacących podatki ale przyjął zamiast nich aż 650 tys. dożywotnich nierobów. I przyjmie nowych. Szczery demokrata i konserwatysta, Cameron, wcale nie udaje, że nie zauważa problemu: ostatnio W.B. zdecydowanie, mająca dobry przegląd sytuacji… coraz natarczywiej żąda obalenia „dyktatora syryjskiego”.

Zobaczmy teraz, co pisze z matecznika lewicy we Frankfurcie (to tu uwili sobie gniazdo najgorsi lewacy z tzw. „Szkoły Frankfurckiej”) Jasper von Altenbockum, spec od „spraw polityki wewnętrznej” w Niemczech. Piękna wypowiedź- godna najtęższych sofistów.

Otóż w odpowiedzi na pierwsze pytanie, Jasper,  jakby się wyłamywał się z obowiązującego strychulca „zachwytów” nad Szwecją i zauważa smętnie, że:

 „Szwecja, podobnie jak Niemcy, choć mają bardzo otwartą liberalna politykę, to jednak w ostatnich tygodniach osiągnęły maksimum swoich możliwości”.  Co gorsze: „Szwecja zauważyła, że uchodźcy przemierzają całe Niemcy i… to jest chyba jedyne wyjście  dla Szwecji. Nie można tak dalej postępować.”

Ale szybko to „balansuje”, dodając, że „..choć Szwecja osiągnęła kres swoich możliwości, to jednak Niemcy mają możliwość przyjęcia jeszcze jednego miliona uchodźców…” To jest niebezpieczne bo „nie mieliśmy w Niemczech do tej pory zagrożenia ze strony dużej partii populistycznej ale dni spokoju należą do przeszłości…”                                                                       

Jak tu się nie śmiać: jeśli zdaniem tego kolejnego „speca”, Niemcy mogą jeszcze przyjąć 1 mln nachodźców to po kiego grzyba  grzmią na Polskę? Co to dla nich znaczy te nędzne 7000 tys.? Tyle, co nic!.

Na drugie pytanie zauważa-całkiem do rzeczy zresztą, że:

„Szwecja jest już  chyba ostatnim partnerem Niemiec, mającym podobną sytuację i interesy…Poza tym niektóre dzienniki uważają, że Szwecja popełniła podobne błędy co Niemcy ale ja sądzę, że całość obrazu Szwecji jest pozytywny. Pokazuje on, że jest możliwa podobna polityka imigracyjna”…

W poprzednim artykule cytowałem obliczenia skandynawskich ekonomistów – są one druzgoczące – wykazujące, że taka właśnie polityka jaką chwali  Jasper von Altenbockum, już doprowadziła Szwecję do zapaści ekonomicznej. Najwidoczniej lepsza „czarna dziura” niż „duża partia populistyczna”….

I odpowiedź na trzecie pytanie… Niestety wiąże się ona … z pierwszym i… drugim:

”Akurat teraz nie mamy żadnych granic i tylko wpuszczamy ludzi i to jest właśnie problem jaki mamy… Dyskutowano w zeszłym tygodniu sprawę „strefy buforowej”, do której moglibyśmy odsyłać uchodźców ale wniosek został odrzucony….nadzieje rządu to dojście do porozumienia z Turcją…nie mamy dziś żadnej mocnej pozycji…”

Tak, tak…”strefa buforowa” – tonący brzytwy się chwyta… To jest  przykład bełkotu nie wart bliższego komentarza.

Z plejady spolegliwych dziennikarskich „speców” największych dzienników zachodnio-europejskich zdecydowanie wybija się włoska dziennikarka  z liberalnego „La Republika”, Andrea Tarquini, która, chwaląc rzecz jasna Szwecję za „postawę pro”,  jako jedyna z nich  zauważyła „wzrost skrajnego populizmu za sprawą węgierskiego premiera,Viktora Orbana”:

„Szwecja już od dawna jest przykładem  pozytywnego stosunku do uchodźców i to pomimo, że podobnie jak w innych państwach zauważa się wzrost prawicowego populizmu…. Są dwa sposoby rozwiązania kryzysu: jeden to sposób humanitarny, inspirowany polityką szwedzką i reprezentowany przez Angelę Merkel oraz drugi – ten, jaki wybrał Viktor Orban.”

Właśnie widmo „faszyzmu”  najbardziej prześladuje Andreę Tarquini:

„Ja i moi koledzy powinniśmy napisać o tym, jak kryzys imigracyjny stał się dla Szwecji wyzwaniem ale problem już tak jest. Żadne europejskie państwo nie jest wolne od skrajnej zarazy prawicowej. To nie jest żadna zaraza-to rak. Ale w porównaniu z faktem, że we Francji za dwa lata może do prezydentury dojść faszystowska kobieta, nie daje się na szczęście w Szwecji  takiej swobody medialnej, jak we Włoszech.”

Ostatnie zdanie -z której strony na nie patrzeć- jest potwierdzeniem tego wszystkiego o czym mówimy: Szwecja nie ma” takiej swobody medialnej, jak we Włoszech.”

Z czego wypływa budujący wniosek, że medialną swobodę należy wzorem Szwecji zlikwidować bo się umocni „skrajny populizm”. I właśnie takie stanowisko legło u podstaw masońskich instrukcji „Komisji Weneckiej” i Brukseli dla Polski.  Trzeba przyznać, że obecny rząd „III RP” po cichu realizuje wytyczne: więcej widać w narodowych mediach lewaków różnej proweniencji jak, stanowiących falangę „skrajnego populizmu”,  narodowców czy monarchistów.

Z przytoczonych wypowiedzi jednakże jednoznacznie wynika, że islamizacja Europy wcale nie martwi kręgów chazarsko-masońskich  bowiem one już opracowały strategię przetrwania i modyfikacji islamu wg. swoich poronionych, doktrynerskich założeń. Koncentrują się one przed wszystkim na dobiciu najgroźniejszego, znienawidzonego  wroga Chazarów – Kościoła Katolickiego, stale stojącego na drodze totalitarystom. Ten sam Kościół jest – pomimo muzułmańskiego ględzenia „o ludziach księgi” – także wrogiem islamu.  Ale islam i chazarstwo wcale nie pragną wzajemnej konfrontacji – one ze sobą zawsze doskonale współżyły.

Tworząca się na naszych oczach Eurabia, to jakby … stara tradycja chazarsko-islamska. To świat „globalny”, świat „matrixa”, człowieka zmechanizowanego… To świat,  w którym chazarskie rekiny zawsze dobrze pływały – dowodem jest rozległa „kulturalna” diaspora chazarska w państwie kalifatu Omajadów czy tzw. „kalifatach kordobańskich”, świat komunizmu i liberalizmu…

Wszędzie spełniali Chazarzy „posługę finansową” i dlatego  mają poważne podstawy (zrabowane „narodom” złoto) by sądzić, że uda się ten numer powtórzyć także w Eurabii.

Koszty, jak zwykle zresztą, zapłacą „narody”. Tak sądzą…

Jan Bek

a

Tags : ,

Komentowanie zamknięte.