Najnowsze

Opublikowano Październik 8, 2016 Przez Seri W Zdrowie

WAŻNE! JAK PRZETRWAĆ W WARUNKACH APOKALIPTYCZNYCH. Zastosowanie ziół dla zdrowia, leczenia i spożycia. (VIDEO)

Komentarz: Pobierz i zachowaj materiał w formacie DOC (wraz z grafiką i klikalnymi źródłowymi linkami), wprost od tłumacza, link:  WAŻNE! JAK PRZETRWAĆ W WARUNKACH APOKALIPTYCZNYCH

Z tego artykułu dowiecie się, jak pospolite rośliny, często uważane za chwasty, mogą uratować życie bądź uzdrowić z ciężkiej choroby.

a

Drodzy ojcowie, bracia i siostry!

W chwili obecnej coraz więcej osób odczuwa zbliżanie się bardzo skomplikowanego, ciężkiego, a nawet krwawego czasu. Pieniędzy u zwykłych ludzi jest coraz mniej, ceny dosłownie rosną nie z dnia na dzień, ale z godziny na godzinę i nawet mając pieniądze, dostać za nie niezbędne dobrej jakości produkty spożywcze i usługi (głównie medyczne), jest niemożliwe. Nieustanne reformy, przeprowadzane przez wrogów Rosji, niemal całkowicie zniszczyły wszystkie sfery życia narodu.

Oprócz tego już praktycznie nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że na ziemię rosyjską nadchodzi wielka i okrutna wojna, która wzięła swój początek od rosyjskiego Donbasu. A ekologia, a nadchodzące katastrofy i kataklizmy, narastające i coraz częstsze z każdym rokiem w całym świecie…

Wiedząc o tym i odczuwając to wszystko, tylko lekkomyślny i głupi człowiek będzie siedział ze złożonymi rękoma, nie przygotowując się do tego ciężkiego, pod każdym względem, czasu. Dlatego proponujemy Państwu bardzo dokładnie zapoznać się z unikalnymi, prostymi radami prawosławnej 89-letniej zielarki (!) – Jeleny Fiodorownej Zajcewej (zobacz wideo na dole artykułu). Ta współczująca kobieta nauczy was jak się leczyć i odżywiać w warunkach głodu, braku opieki medycznej … Sama Jelena Fiodorowna, podobnie jak i cała jej liczna długowieczna rodzina, nigdy nie brała tabletek i nigdy nie chorowała.

Z Bogiem!

  1. Zajcewa Jelena Fiodorowna – znana zielarka. Zna ponad 1100 gatunków ziół i ich zastosowanie w leczeniu różnych dolegliwości. Ziołami zaczęła się zajmować od 8 lat. W ciągu swoich 89 lat przemierzyła liczne obszary kraju, w tym Ałtaj, Daleki Wschód, zbierając i przygotowując zioła. Na zaproszenie cerkwi i monasterów jeździ z wykładami o leczeniu ziołami. Występuje z publicznymi wykładami o ziołach w Moskwie i innych miastach, w tym dla wysoko wykwalifikowanego personelu placówek naukowych i medycznych. Ma syna, który jest biskupem Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej  Moskiewskiego Patriarchatu.

Spotkanie 13 kwietnia 2014 roku, Guslicki Prawosławny Monaster pw. Przemienienia Zbawiciela (ros.- Гуслицкий Спасо-Преображенский православный монастырь)

Pobierz dokument w formacie Word:  kak-Vijit-lechenie-travami-zaiceva.doc [136 Kb]

Film video: Jak przeżyć we współczesnym świecie… Spotkanie z zielarką J.F.Zajcewą [58:17]

 

Każde źdźbło trawy jest błogosławione przez Boga

„I rzekł Bóg: Oto daję wam wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo,   którego owoc ma w sobie nasienie: – dla was będą one pokarmem”(Rdz 1, 29). Te zagadkowe dla współczesnego „cywilizowanego” człowieka słowa ze Starego Testamentu nagle nabyły konkretnego sensu na spotkaniach z zielarką Jeleną Fiodorowną Zajcewą (Moskwa,) na Wystawie Prawosławnej, która się odbywała w Samarze na początku września 2011 roku.

Okazuje się, że nie ma „chwastów” w tym sensie, w którym zwykliśmy myśleć! Każde źdźbło trawy jest niezwykle potrzebne i użyteczne. I wszystkie te „złośliwe chwasty” – i oset, i popłoch, i perz, i piołun, i łopian, i lebioda – to są najbardziej potrzebne nam zioła. Oto dlaczego jest ich taka obfitość dookoła! Bóg w swej niewysłowionej miłości daje je wszystkim pod stopy – bierzcie, dzieci, jedźcie, leczcie się. Jelena F. często wspomina słowa swojej matki: „Każde źdźbło trawy jest błogosławione przez Boga. Bóg przenika ziemię światłem i miłością.”

A my z niezadowoleniem opędzamy się od tego bezcennego Daru Bożego, straciwszy wiedzę o naturze, ziołach, drzewach, którą zaledwie jeden – dwa wieki temu posiadał każdy Rosjanin. Nasi pobożni wierzący przodkowie, w przeciwieństwie do nas, doskonale wiedzieli, jak się odżywiać, czym się leczyć z różnych chorób, obywali się bez pigułek i byli silnymi rosyjskimi mocarzami.

Ale, dzięki Bogu, są jeszcze żywi stróże tradycji! Tacy, jak Prawosławna Chrześcijanka Jelena Fiodorowna Zajcewa. Nie jest ona zwykłą zielarką, dobrze znającą się na ziołach i ich oddziaływaniu na organizm. Jej postrzeganie natury nie jest racjonalistyczne, to przede wszystkim dziękczynienie i wielbienie Boga. Rosjanie zaczęli tracić wiedzę religijną o naturze z powodu odejścia od wiary już w XIX wieku i niemal zupełnie ją stracili w bezbożnym XX wieku.

Jelena Fiodorowna Zajcewa przejęła ten Dar od swojej wierzącej matki i hojnie dzieli się nim z innymi. Ród Zajcewów jest wyróżniony jeszcze jednym błogosławionym zjawiskiem. Wnuk Jeleny Zajcewej – to Biskup Nestor Korsuński. Zgodzicie się, że jest to bardzo „wymowny” szczegół. Są na Rusi też inne zielarki, ale nie u każdej wnuczek został obdarzony biskupią godnością …

Obecnie jest dużo książek o ziołach. Ale otwierasz je i … toniesz w obfitości receptur i wskazówek. Nie wiesz, od czego zacząć. Dlatego kontakt z żywym nosicielem tradycji jest bezcenny. Wielkie podziękowanie należy się organizatorom Wystawy Prawosławnej, którzy zaprosili do Samary Jelenę Fiodorowną, często nazywaną monasterską zielarką. Nauczyła ona sztuki leczenia ziołami mieszkańców dwudziestu monasterów, wygłasza wykłady w monasterach i parafiach.

Na Wystawie Prawosławnej w Samarze w Muzeum im. P.W.Alabina codziennie od rana do obiadu niestrudzenie wykładała, odpowiadając na liczne pytania i udzielała porad. Następnie udawała się do Iwierskiego żeńskiego monasteru, gdzie znalazła schronienie na czas wystawy w Samarze – aby dzielić   się swoją wiedzą z mniszkami, odwiedzała i leczyła chorych starych kapłanów. Taki oto zwarty „harmonogram” pracy Jeleny Fiodorownej jest przez całe lato: podróżuje ona po Rosji, zbiera zioła, leczy, przekazując mieszkańcom monasterów i świeckim zapomnianą wiedzę. W zimie, w niedziele od czwartej do siódmej wieczorem ma wykłady w Moskwie w Muzeum Ikony przy Nikitskich Wrotach, leczy chorych. I jak tylko zacznie przygrzewać wiosenne słoneczko, znów wyrusza w drogę po Rosji.

Lekka i mocna, nie nosi okularów, znosi uciążliwość długich podróży, chociaż ma już 86 lat. Takim obciążeniom nie każdy młody byłby w stanie podołać. Jest to wspaniały wynik postów, odżywiania i leczenia Bożymi ziołami. Uważa ona, że człowiek jest młody do pięćdziesięciu lat, od pięćdziesięciu do stu – jest w wieku podeszłym i kontynuuje aktywną działalność. A starość przychodzi dopiero po stu latach.

W jej rodzinie w głodnych dwudziestych-trzydziestych latach ubiegłego wieku wszyscy byli mocni i zdrowi, jedli dzikie zioła, które rosną w obfitości nawet w najbardziej suchych latach. Ale również i dzisiaj ta wiedza jest nam potrzebna! Jesteśmy w sytuacji, kiedy półki w sklepach są zatłoczone, a kupić nie ma co – szkodliwe dodatki, konserwanty powodują, że produkty nie nadają się do spożycia. A czym leczyć – nie wiadomo: wiele leków jest szkodliwych dla organizmu.

Okazuje się, że musimy pilnie wracać do naszych odwiecznych tradycji, dotyczących odżywiania i leczenia. Oferują nam żywność genetycznie zmodyfikowaną. A zioła nas uratują, tak jak ratowały Rosjan w czasach głodu, podczas Pierwszej i Drugiej Wojny Światowej.

Boże zioła – to jest jeden z naszych środków ochrony, zachowania naszego zdrowia i życia. Musimy, jesteśmy zobowiązani, aby przetrwać, przeżyć, aby być silnymi i mocnymi. To wymaga wysiłków, wiele trzeba się uczyć na nowo, od podstaw.

„Niech będzie wam dana długowieczność!”

Rozmawiamy z Jeleną Fiodorowną w holu na drugim piętrze siostrzanego budynku Iwierskiego Monasteru, siedząc przy otwartym oknie, z którego ciągnie chłodne powietrze z nad Wołgi w ten ciepły wrześniowy wieczór.

– Jeleno Fiodorowna, kim byli Pani rodzice? Gdzie się Pani urodziła?

– Rodzice moi mieszkali w Petersburgu. Mój ojciec Fiodor Minajewicz Bosych był kawalerem Świętego Jerzego. Brał udział w wojnie japońskiej 1905 roku, odznaczony przez Cara złotymi krzyżami. Gdy rozpoczęła się rewolucja, Tata wraz z matką i dziećmi w 1918 roku przyjechał w rodzinne strony matki – do wioski Nowo-Pierielesowo powiatu Jefremowskiego województwa Tulskiego.

Wkrótce zaczęły powstawać kołchozy. Ojciec nie poszedł do kołchozu. Przyjechali i zabrali go jako wroga ludu. Odsiedział jedenaście lat. Kiedy wrócił, był bardzo chory i zmarł wkrótce. Matka  Jewdokia Grigorjewna wychowywała nas sama. Było nas ośmioro dzieci: czterech chłopców i cztery dziewczynki.

Starsze siostry – Marusia i Liza – wyjechały do Moskwy. Niura, która ma obecnie 97 lat, została. Urodziłam się w 1925 roku w ogrodzie. Mama kopała ziemniaki, gdy zaczęły się bóle. Przybiegły kobiety, urodziłam się, to one przewiązały mi pępek. Przyjechał wóz, wzięli dwa worki z ziemniakami oraz mamę i mnie i pojechali do domu. Przyszłam na świat tuż przed Podwyższeniem Krzyża Świętego – 26 września.

Swego czasu rodzinę eksmitowano jako wroga ludu, ale Niura poszła do pracy w kołchozie i nas zostawiono. W kołchozie prawie nic nie płacono, po prostu stawiano „ptaszki – haczyki” za dzień pracy, a następnie wydawano za nie po dwieście gramów mąki lub ziarna.

Zabrali nam wszystko! Pamiętam jak mama, nam siostrom dzieliła chustki, każdej po cztery chustki. Starsze wzięły sobie dobre chustki, piękne zabytkowe, z frędzlami. Byłam najmłodszą i dostała mi się tylko jedna chustka z frędzlami i jedna bardzo wyblakła. Wróciłam do domu z ulicy, a moja mama i siostry płaczą: „Zabrali nam chustki.” Pobiegłam do Rady Wiejskiej, krzyczę, płaczę: „Oddajcie moje chustki!” Jakaś kobieta powiedziała: „Oddajcie jej chustki”. Szukałam, szukałam wśród   skonfiskowanych rzeczy swoje chustki, znalazłam i przybiegłam do domu, szczęśliwa: „Mamo, wzięłam swoje chustki!” Matka spojrzała: „Moje dziecko, nie pomyślałaś – wzięłaś starą wyblakłą chustkę. Trzeba było wziąć dobre chustki, z frędzlami”.„Mamo, tamte chustki nie były moje, ale Niury i Lizy.”

Mama mówiła nam, dziewczynkom: „Zapamiętajcie, nigdy nie zniekształcajcie obrazu Bożego, nie malujcie się, nie smarujcie się, włosów nie obcinajcie. Zachowujcie wewnętrzne piękno.”

Do dzisiaj przeżyły trzy siostry. Pewnego dnia mama powiedziała do nas: „Niech będzie wam dana długowieczność!” I, dzięki Bogu, żyjemy długo.

Mama leczyła rannych pokrzywą

– Wasza mama leczyła ziołami?

– Pamiętam dobrze, jak mama leczyła ciężko rannych żołnierzy. Do nas, do wioski, przywożono ich na saniach. We wsi była szkoła-siedmiolatka i ranni leżeli na materacach na podłodze. Mama często mówiła: „Zostawcie go mnie, on niedługo umrze, a ja go wyleczę.” My, dzieci, tłukliśmy pokrzywy w dużych beczkach, mama wyciskała sok pokrzywy i poiła nim wykrwawionych żołnierzy – pokrzywa przywraca hemoglobinę. Miazgą pokrzywy okładała im rany. Bandaży nie było. Przynoszono nam stare prześcieradła, mama je gotowała i darła na bandaże. Po dwóch – trzech tygodniach leczenia pokrzywą tam, gdzie były ropiejące rany, pojawiała się delikatna skórka. Tak pokrzywa zabliźnia rany!

Rannych było bardzo dużo, ale jak pojawiły się u nas „Katiusze”, to ilość rannych była mniejsza. „Katiusze” pomogły naszym zwyciężyć Niemców.

Byliśmy jeszcze mali, a już zbieraliśmy zioła, ponieważ mama leczyła nimi wielu ludzi. Czasami brała fartuch pełen ziół i niosła do chorych.

Mama przyrządzała smaczne kiszone jabłka, ale nam ich nie dawała: „Wy wszystko jecie, a chorzy nic nie jedzą, potrzebne są im jabłuszka.” Kisiła ona jabłka z zielem bylicy pospolitej i słomą żytnią i nosiła je chorym. Mamę wszyscy lubili – była ona bardzo dobra.

Koński szczaw przeciwko czerwonce

Gdy wybuchła epidemia czerwonki, przywożono do nas dzieci, chorych na czerwonkę, takich, że głowy nie mogły utrzymać, bardzo wycieńczonych. Mama zostawiała ich w domu, ścieliła im osobno na podłodze. Dawała im pić wywar z korzenia końskiego szczawiu. Rośnie on wszędzie jako chwast, jesienią i zimą wszędzie stoją jego brązowe łodygi z nasionami.

Kiedyś przywieziono chłopca w wieku siedmiu lat – ledwie żywego. Mama pościeliła mu u nas i dawała mu wywar z korzenia końskiego szczawiu. Na czwarty dzień od tego wywaru giną wszystkie   pałeczki czerwonki. I na czwarty dzień chłopczyk podniósł głowę i poprosił jeść. Mama go uratowała.    A dzieci chorych na czerwonkę, w szpitalach trzymają dwadzieścia jeden dzień. Wszelkie zakłócenia    jelit leczy się wywarem z korzenia końskiego szczawiu.

Ziemniaki … z nieba!

Co jedliście w latach głodu?

– Pewnego roku kiepsko obrodziły ziemniaki, ludzie puchli z głodu, umierali. A mama ciągle nosiła ziemniaki chorym. Weźmie do fartucha i zaniesie. I my, dzieci, kiedyś powiedziałyśmy jej: „Dlaczego nosisz ziemniaki innym, zostało ich już bardzo mało.” A ona odpowiedziała nam: „Każde z was po sześć ziemniaków zjada dziennie, a ludzie puchną, umierają.” – „I my będziemy puchnąć!” – „Nie, nie będziemy, nam Pan Bóg da.” – „Mamo, co ty mówisz, jak to – da?”

Zaprowadziła nas do piwnicy i pokazała ile zostało jeszcze ziemniaków – tylko jedno wiadro. „Dopiero jest koniec kwietnia, a kiedy wyrosną nasze ziemniaki!” A ona znów swoje: „Nam Bóg da!” I nosi i nosi ziemniaki chorym. Upłynął pewien czas i my ponownie pytamy: „Mamo, pewnie już nie ma ziemniaków?” – „Są. Idziemy, zobaczycie”. Kiedy wspominam o tym, to drżę i płaczę. Nosiła ona ziemniaki chorym już dwa tygodnie, a w piwnicy jak było wiadro ziemniaków, tak i jest nadal. I uwierzyliśmy jej, że Bóg nam daje. I pytamy: „Mamo, a jak Pan nam daje?” – „Anioł w nocy opuszcza się i przynosi ziemniaki.”

Jedliśmy lebiodę, podagrycznika pospolitego (ros.- Сныть; łac. Aeropodium podagraria) i inne zioła, i nie głodowaliśmy. Wszystkie zioła, które rosły w ogrodzie, nigdy nie wyrzucaliśmy. W monasterach pytają mnie o wykaz ziół na przypadek głodu, i ja im daję listę dziko rosnących roślin jadalnych. Znam dwieście czterdzieści jadalnych ziół: pokrzywę, podagrycznika, lebiodę i inne. Lebioda rośnie we wszystkich ogrodach. Jest bogata w białka i zastępuje mięso.

Сныть (лат. Aegopódium)

Сныть

Ботаническая иллюстрация из книги О. В. Томе «Flora von Deutschland, Österreich und der Schweiz», 1885

U nas zawsze w piwnicy zimą stały beczki kapusty, ogórków i grzybów. Całymi workami nosiliśmy mamie grzyby, a ona je bardzo smacznie przyrządzała: nie gotowała, ale po prostu oblewała wrzącą wodą i dodawała przyprawy. I były one tak pyszne w zimie podczas postu – naturalnie, my wszystkich postów przestrzegaliśmy.

Jedliśmy też korzenie. Kiedy wczesną wiosną ludzie zaczynali orać ogrody, to my w całej wiosce po bronowaniu zbieraliśmy korzenie. Przynosiliśmy tych korzeni całe worki. Na strychu przechowywanych było dwadzieścia pięć – trzydzieści worków korzeni. Umyjemy je, wysuszymy. Mieliśmy wielki kamień i mniejsze, i po kolei tymi kamieniami rozcieraliśmy te korzenie na mąkę, a mama piekła z niej chleb. Chleb z korzeni jest smaczniejszy i bardziej pożywny niż z pszenicy. Ludzie szli przez wioskę i mówili: „Znowu Jewdokija piecze pachnący chleb!” Robiliśmy z korzeni kasze, przyprawy. W 1933 roku był głód, wiele osób zmarło. A my nie głodowaliśmy na tych korzeniach, chodziliśmy rumiani. Mama tymi korzeniami leczyła wielu ludzi, a w czasie wojny rannych.

Zgrana rodzina Prawosławna

– Jak  wychowała was mama?

– Uczyła nas pracować. Kiedy nadchodziło lato, zbieraliśmy jagody – poziomki, truskawki – i nosiliśmy je dwanaście kilometrów do Jefremowa. Mama wczesnym rankiem nas obudzi, wstawaliśmy i nieśliśmy jagody i jabłka na portiernię Zakładu Produkcji Kauczuku, aby zdążyć przed pierwszą zmianą. Jabłek ja nosiłam po osiem kilogramów, Losza nosił sześć kilogramów, Wienia, najmłodszy – cztery. Sprzedamy jabłka robotnikom po pięć lub trzy kopiejki za kilogram, kupimy chleba i w drodze powrotnej niesiemy chleb. Jeden dzień zbieramy jagody, w dniu następnym – niesiemy sprzedawać. Tam i z powrotem – dwadzieścia cztery kilometry, a przecież byliśmy jeszcze dziećmi. A teraz ludzie boją się przejść jeden przystanek.

W Jefremowie w sklepie „Resztki” tanio sprzedawano niewielkie resztki tkanin. Szyłam z tych resztek prześcieradła, poszewki, koszulki dla chłopców. Przez długi czas nie udawały mi się rękawy. Uszyję, przymierzą: „Lenka, znowu źle wszyłaś rękaw, przerabiaj”. Raz znalazłam rękaw od koszuli, użyłam go jako wykroju i zaczęło się udawać.

Byłam krawcową

Fiodor, starszy brat, był bardzo oczytany. Pracował w szkolnej bibliotece i czytał, czytał, czytał. Przyjdzie do nas, otoczymy go i prosimy: „Fiedia, opowiadaj” – I on opowiadał nam treść książek Dreisera, Hugo, Tołstoja. Kiedy się zaczęła Wielka Wojna Ojczyźniana (określenie, używane w Rosji zamiast II Wojny Światowej – A.L.), bracia poszli wojować. Fiedia przepadł bez wieści, a Misza wrócił z wojny kontuzjowany.

Losza, młodszy ode mnie, był zaopatrzeniowcem. Wujek Nikita pracował jako pasterz i brał Loszę do siebie za pomocnika. Wypędzą stado na pole, wuj Nikita mówi do Loszy: „Idź, na razie kłoski zbieraj.” Losza szedł na pole i po cichu rwał i łuskał kłosy żyta, pszenicy lub strąki grochu, soczewicy i kładł je do kieszeni. Latem nosił płaszcz, aby nie były widoczne pełne kieszenie. Za sezon naznosił dwa – trzy worki ziarna i to nam również pomagało przeżyć.

Wienia, najmłodszy, był rozmodlony. Gdy długo nie padało, on stawał przed ikoną i robił po trzydzieści – czterdzieści ziemnych pokłonów. Nikt z nas nie mógł wykonać tak wielu pokłonów. A on nie ustawał. Modlił się tak: „Boziuniu, najmilszy (ros.-Боженька, миленький – A.L.), daj nam deszczyk, bo ogród nam wyschnie!” Nie bez powodu mówią, że modlitwa dzieci dochodzi do Boga. I zawsze mieliśmy deszcz. Jeśli mamę dopadła choroba, to on prosił: „Boziuniu, najmilszy, mama nasza zachorowała, kto będzie nas karmić?” I mama odzyskiwała zdrowie. Wieśniacy przychodzili do nas „Wienia, pomódl się!” Wienia się pomodlił i wszystko się kończyło pomyślnie.

Ze względu na młody wiek Wienia nie pracował tak dużo, jak my. Mama wszystkim wydzieliła grządki –  Lizie, Marusi i mi, a dla Wieni nie było grządki. Ale on mimo wszystko pomagał, kopał ziemniaki. Wiadra on nie mógł unieść, więc mama dała mu torbę na pół wiadra. Wykopie on    ziemniaków, włoży do torby i również wsypuje do piwnicy. Wszyscy bez wyjątku kopaliśmy, sprzątaliśmy ogród. A obecnie wielu młodych ludzi nie chce pracować, nawet nie sprzątną po sobie.   Moja siostra, której 97 lat, czasem mówi do mnie: „Jak długo będziesz nosić worki z ziołami. Odpocznij.” A ja jej odpowiadam: „Nie mogę. Jak będę odpoczywać? Dopóki Pan daje mi siły, będę pracować.”

Mama uczyła nas przestrzegać Boże Przykazania. Pamiętam, podczas postu na stole stawiała duży krucyfiks. Siadamy do jedzenia – ona mówi do nas: „Patrzcie dzieci, teraz jest post, nie kłóćcie się, nie oszukujcie. Nie tylko jedzenie mamy postne, ale i zachowywać się należy godnie”. A Wienia patrzy, patrzy na krucyfiks – i jak nie zapłacze: „Boziuniu, najmilszy, za co Cię ukrzyżowali? Och, jacy źli ludzie, och!” Losza mówi mu: „Wień, dlaczego płaczesz? Pan od dawna już jest w Niebie. Ma Matkę Bożą i Ojca w Niebie, jest Mu teraz tam dobrze.” – „Lesz, a on znowu na Ziemie nie przyjdzie? Znów źli ludzie Jego nie ukrzyżują?”- „Nie, on przyjdzie na obłoku i będzie karał złych ludzi”. Oto jaki był nasz Wienia. Wyrósł, poszedł do wojska, a gdy wrócił, uzyskał wyższe wykształcenie i pracował w zamkniętym instytucie, projektował rakiety. Kiedy w 1974 roku spadła nasza rakieta z kosmonautami, on wraz z innymi pracownikami instytutu chodził na miejsce upadku, aby znaleźć przyczynę, został napromieniowany i zmarł cztery miesiące później.

Ja na wsi skończyłam szkołę siedmioklasową. Pojechałam do swojej siostry w Moskwie, ukończyłam tam wieczorową szkołę dziesięcioklasową i wstąpiłam do Moskiewskiego Instytutu Architektury i Budownictwa. Po ukończeniu studiów podjęłam pracę w Instytucie Lotnictwa – „skrzynka pocztowa”. Tam poznałam mojego męża, urodziła się nam córka Luda.

Wędrując przez Rosję

– Kiedy i w jaki sposób zaczęła Pani leczyć ziołami?

– Kiedy jeszcze pracowałam w instytucie. W tamtym czasie pewnego razu zwróciła się do mnie znajoma z prośbą, abym pomogła córce Kosygina. Pomogłam jej, i zostałam poproszona, abym leczyła ministrów. Byli zadowoleni i powiedzieli: „Jeleno Fiodorowna, leczcie ziołami, nikt was nie ruszy”. A w 1975 roku skończyłam 50 lat i przeszłam na emeryturę – w naszym instytucie na emeryturę się szło o pięć lat wcześniej. Zaczęłam sama jeździć po całym kraju i zbierać zioła, przygotowywać z nich mieszanki i leczyć ludzi. Mamy dwadzieścia siedem tysięcy roślin i nie ma żadnego, które by nie było błogosławione przez Boga. Zawsze myślałam: „Jakaż niezwykła jest Mądrość Boża! Ile kształtów, kolorów, zapachów. I każde źdźbło trawy, każdy listek dąży ku Bogu.”

Wiele ziół znałam od mojej mamy. Moja mama znała czterysta ziół, a ja – ponad tysiąc. Wtedy książek o ziołach nie było i ja przez dwa lata siedziałam w Bibliotece im. Lenina, wypisywałam informacje o nich. Mam sto czternaście grubych zeszytów z notatkami.

Mój mąż lubił leżeć, czytać i nie był przeciwny moim wyjazdom. Mówię mu: „Muszę pilnie na Kaukaz, muszę pilnie!” – „Jedź, jedź. A głowę wzięłaś?”- „Wzięłam”.

Przez pięć lat pracowałam w Sanatorium Profilaktycznym w Moskiewskiej Kosińskiej Fabryce Włókienniczej pod nadzorem lekarzy. W 1987 roku dostałam pozwolenie na pracę z chorymi. Leczyłam tam tysiąc sześćdziesiąt siedem osób. Opowiadali o mnie swoim przyjaciołom, a tamci – swoim. Więc miałam wielu znajomych. Poza tym wysyłałam wielu ludziom paczki z ziołami. I prawie we wszystkich miastach kraju miałam znajomych.

Obeszłam i objechałam cały Związek, od Estonii do Kamczatki. Przyjeżdżam do Estonii, a tam mam przyjaciół – Ałmę i Artura. Zbieram z nimi zioła i leczę ich oraz ich przyjaciół. Bywam w Piuchtickim Monasterze Zaśnięcia Matki Bożej, uczę mniszki leczenia ziołami. Na Kamczatce – mam Wołodię i Tanię. I tak wszędzie. Byłam sześć razy na Krymie, objeździłam i obłaziłam go całego. Jest tam bardzo dużo ziół: szałwii, tymianku, lawendy. Na Kaukazie byłam siedem razy. W Tadżykistanie z osiołkiem chodziłam w góry po lawendę.

Problemów z podróżami nigdy nie miałam: jak ptak poleci i usiądzie na dowolnym krzaku, tak i ja. W województwie Magadańskim chodziłam po lasach i bagnach i, jeśli nie zdążyłam wyjść z tajgi przed nocą, to wybierałam jodłę z dużym sękiem, przywiązywałam się do drzewa i spałam spokojnie. Tam na ziemi spać nie wolno – wieczna zmarzlina. Pewnego razu zabłądziłam w górach Kaukazu. Zaczął mżyć deszcz, mgła i straciłam orientację. Podeszłam do krzaka, pomodliłam się do Boga i poprosiłam: „Ochroń mnie, Panie”, – położyłam się pod krzakiem i zasnęłam. A rankiem ten cały krzak zakwitł na biało! Widocznie przed deszczem zamknął „oczka”. Ale dla mnie było to jak cud. Słońce wzeszło i ujrzałam drogę.

Wiele chodziłam po wsiach, we wsi wchodziłam do dowolnego domu i wszędzie mnie przyjmowano. I nakarmią i spać położą. A zapukaj obecnie do jakiegoś mieszkania w Moskwie – przed nosem drzwi zatrzasną i jeszcze znieważą. Zabrakło ludziom dobroci, przyjaźni i miłości. Ludzie w dużych miastach są wyczerpani korkami samochodowymi, wszyscy są niespokojni, zdenerwowani, chorzy. Jestem stara, urodziłam się na wsi i zawsze wspominam, jakie było kiedyś rozumne, dobre życie.

Tylko pięć do siedmiu ziółek

– Dzisiaj mało kto zna się na ziołach, a wcześniej?

– Wcześniej bardzo wiele osób znało się na ziołach. W Rosji przede wszystkim mieszkało się na wsi. U wszystkich w ogrodach rosła marchew, buraki, ziemniaki, brukiew, rzodkiew, rzepa. Ale i chwasty nasi przodkowie również wykorzystywali. W ogrodzie rośnie pięćdziesiąt – siedemdziesiąt ziół. Kiedy posadziło się rośliny uprawne, a między nimi wyrosły chwasty, żadnego chwastu nie wyrzucajcie. Począwszy od mokrzycy* (gwiazdnicy pospolitej), którą powinno się jeść w sałatce wczesną wiosną, można piec z niej pierogi – są smaczniejsze niż z kapustą. Wzmacnia mięsień sercowy. Nie ma takiego naukowca – profesora, który by wzmocnił mięśnie serca starego człowieka, a mokrzyca to robi.

*/Mokrzyca (ros.-Мокрица; łac. Stellaria media, lub звездчатка)

Na Rusi w każdym domu obowiązkowo wisiały zioła: rumianek, dziurawiec, pokrzywa, wierzbówka kiprzyca wąskolistna* (ros.- Иван-ча́й узколи́стный (лат. Chamérion angustifólium) или Кипре́й узколистный (лат. Epilóbium angustifolium). Pięć do siedmiu ziółek – i ludzie nie chorowali tak często, jak dzisiaj. Ja zawsze powtarzam: przechowujcie w domu dziurawiec. Jest on dwukrotnie silniejszy od antybiotyków. Leczy mnóstwo chorób! Jest środkiem przeciwbólowym i gojącym rany, ma działanie przeciwrakowe i ściągające. W każdym domu przez całą zimę pito „иван-чай” – wierzbówkę wąskolistną. Jak żyć bez niej – to było w ogóle niemożliwe! Przed rewolucją wszędzie w Rosji sprzedawano tanio dla ludzi korzenie łopianu, perzu i wierzbówki (wierzbownicy). Dlatego z powodu powszechności wierzbówkę kiprzycę nazywa się w Rosji – „иван-чай”.

„иван-чай”

*/„иван-чай” – wierzbówka wąskolistna

Kwiat w powiększeniu                        Ботаническая иллюстрация из книги О. В. Томе «Flora von       Deutschland, Österreich und der Schweiz», 1885

Wierzbówka kiprzyca – Иван-чай узколистный – Ogólny widok kwitnących roślin

Ludzie żyli dziewięćdziesiąt, sto lat. Jedna moja siostra ma dziewięćdziesiąt dwa lata, druga dziewięćdziesiąt siedem lat. Mieszka w starym domu sama – i piec zapali i drzewa narąbie, pójdzie po wodę, i do świątyni. Chodzę do niej i pytam: – „Jak się czujesz, Niura?”. „Ja – jestem młoda dziewczyna”. Wyrastałyśmy na korzeniach, ziołach.

„Bóg da potrzebne zioło”

Mama nam mówiła: „Jeśli człowiek zachoruje, to zawsze Bóg da mu zioło”.

Dużo podróżuję po kraju i obserwuję, jakie zioła rosną przed domami. Według nich można określić, na co choruje gospodarz domu.

Idę przez wieś, patrzę, przed domem tylko ptasi rdest (ros.-горе́ц пти́чий; łac. Polýgonum aviculáre), innych ziół nie ma. Wchodzę do domu i pytam: „Czy są u was tacy, u kogo bolą stawy, plecy?” – „Tak, są …” – „Pan dał przed waszym domem dywan leczniczych ziół. Kiedy wyjdzie słońce, zbierzcie to zioło, jak spadnie rosa i pijcie”. Idę dalej – przy domu jak ściana stoi serdecznik pospolity (ros.- пустырник; łac.- Leonurus cardiaca). Wchodzę do domu: „Czy jest u was ktoś z chorym sercem, wysokim ciśnieniem, nerwowy?” – „Tak, jest …” – „Pan dał wam ziele serdecznika. Zbierzcie i pijcie”. Idę dalej. Przed domem rośnie nostrzyk*. Wchodzę: „Czy macie  kogoś z chorobami krwi, chorymi żyłami?” – „Są …” – „Bóg daje wam lekarstwo. Rośnie przed waszym progiem. Zbierajcie i leczcie się”.

Idąc dalej, patrzę: cały ogród zarośnięty glistnikiem. A więc, w domu tym chorują albo na raka, albo choroby skóry.

Jeśli ktoś ma kawałek ziemi i człowiek zachorował, to Pan daje mu właśnie takie zioło, jakie jest mu potrzebne. Boli serce – wyrosną „sercowe” zioła. Ale jeśli serce człowiek wyleczy, a następnego roku zachoruje wątroba, to Pan usunie te zioła i da zioło do leczenia wątroby.

Pewnego razu wybrałam się do sierocińca w województwie Tulskim, w którym przebywało pięćdziesiąt dwoje dzieci. Kierowniczka rozpłakała się: „Dzieci przemoczyły wszystkie materace, a kupić nowych nie możemy – nie wiem, co robić.” Dzieci cierpiały na nie trzymanie moczu, na tle nerwowym. Idąc do nich zauważyłam, że przy ogrodzeniu Domu Dziecka nie ma ani jednego ziółka za  wyjątkiem ślazu (malwy). A ten kwiat bardzo dobrze leczy pęcherz moczowy. Przyniosłam im leczniczy zestaw i powiedziałam kierowniczce: „Dawajcie pić dzieciom ten napar i jeszcze więcej nazbierajcie kwiatów malwy i dawajcie pić dzieciom.” Po roku przyjechała do mojego domu i ukłoniła się do stóp: „Wszystkie dzieci są wyleczone!”

* Nostrzyk (ros.- Донник лекарственный или донник желтый; łac.- Melilótus)

Żywe leczy się żywym

– Jeleno Fiodorowna, dlatego lepiej jest pić zioła, a nie brać tabletek?

– Miałam z lekarzami taką rozmowę: „Dlaczego leczycie martwymi tabletkami? Jest tam szlifowanie, tłoczenie, farby, chemia”. – „A Pani zioła też są suche, martwe”. – „Moimi ziołami cała Rosja się leczyła. Suchą trawą wszystko bydło było karmione. Krowy dawały mleko, owce – mięso. A więc te trawy, zioła nie są martwe. Oto suche nasiona kopru. I wyrośnie z nich wysoki kwitnący koper. Wsadźcie do ziemi waszą najdroższą tabletkę – ona nie wyrośnie”. Jeśli uszczypniemy rękę, będziemy czuli ból. Tutaj przebiegają żyły, tętnice, limfa, nerwy, wszystko żywe. A żywe trzeba leczyć żywym. Ziołami, które daje Pan, a nie martwymi tabletkami.

Organizm ludzki ma w sobie siłę regeneracji, jeśli tylko nie przeszkadzamy mu tabletkami. Miliony chorych w naszych czasach cierpi z powodu skutków ubocznych leków farmaceutycznych, wiele z nich ginie. Znam akademika Olega Dmitrijewicza Barnaułowa z Instytutu Ludzkiego Mózgu Rosyjskiej Akademii Nauk w Sankt-Petersburgu. On jest mądry, również pisze, że zioła dbają o nasze zdrowie, a chemia nie dba, nie może dbać.

Korzenie lecznicze

– Chronimy ziemniaki, a wyrzucamy chwasty. A one często są bardziej wartościowe niż ziemniaki.   Żadnych chwastów wyrzucać nie wolno. Przyjdzie dzień dla każdego człowieka, kiedy nie będą mu potrzebne ziemniaki, a leczenie. Wszystkie chwasty leczą! Wszystkie te trudne do usunięcia chwasty udowadniają, że są potrzebne dla wszystkiego, co jest żywe na Ziemi.

Zawsze mówię: „Chcecie na nic nie chorować – wykopcie sobie trzy korzenie – łopianu, perzu i mniszka lekarskiego.” Z tych korzeni zróbcie mieszankę i pijcie. Dla siebie zbieram 25 korzeni, ale wy  nie będziecie w stanie zebrać wszystkich, wystarczą więc te trzy.

Perz – to złośliwy chwast, który Pan daje nam dosłownie pod nogi dla naszego leczenia. Nie ma ani jednego ogrodu, żeby on nie rósł. Nie ma ani jednej choroby, której by on nie leczył, począwszy od oczu, a kończąc na onkologii. Leczą się nim wszystkie dzikie zwierzęta, koty i psy. Dla człowieka jest  on bezcenny dlatego, ponieważ przywraca zaburzony metabolizm. Napar i wywar z kłączy perzu stosuje się przy puchlinie, obrzękach różnego pochodzenia, zapaleniu pęcherza moczowego, nie trzymaniu moczu, kamieniach nerkowych i pęcherzyka żółciowego, przy wszystkich chorobach płuc, nerek, przewlekłych zapaleniach oskrzeli, chorobach jelit, cukrzycy, nadciśnieniu.

Kłącza perzu stosuje się jako środek przeciwbólowy przy podagrze (dnie), reumatyzmie, lumbago, przy wszelkich zapaleniach stawów. Sok i wywar ze świeżej rośliny można przyjmować w okresie letnim, pomagają one bardzo dobrze przy częściowej utracie wzroku. Kłącza perzu leczą osteochondrozę, zaburzenia jajników u kobiet, gruźlicę płuc, skazę wysiękowa, czyraczność. Przeciwwskazań do jego stosowania nie ma żadnych.

Z korzeni perzu mieliliśmy mąkę i piekliśmy chleb. Jest zdrowszy i smaczniejszy niż pszenny. Można z nich robić kasze, kawę. W głodnych latach pomaga wszystkim.

Korzeń mniszka też jest chwastem. Wczesną wiosną trzeba zbierać liście mniszka lekarskiego, moczyć je w słonej wodzie przez dwie godziny, żeby wyszła gorycz i robić sałatkę. Z jego liści gotowaliśmy zupę, a korzenie smażyliśmy. Korzeń mniszka leczy anemię złośliwą, raka żołądka i wątroby, zapalenie węzłów chłonnych, skazę, deformującą chorobę zwyrodnieniową stawów, zapalenie stawów, osteochondrozę, wszystkie stawy. Na jesieni, jeśli zobaczycie mniszka, który nie oddał wszystkich sił kwitnieniu, wykopujcie go.

Łopian – „akademik”

Pewnego razu podczas wykładu powiedziałam: „Jest taki akademik, który leczy wszystkie choroby. Siedzi w ziemi akademik-łopian i czeka, kiedy go człowiek weźmie i zacznie się leczyć.”

Teraz prawie wszyscy ludzie są chorzy. Rak po prostu kosi ludzi. A łopian leczy wszystkie choroby nowotworowe. Leczy cukrzycę, zapalenie oskrzeli, zapalenie zatok, reumatyzm, dnę moczanową (podagrę), zapalenie stawów, osteochondrozę, złamania kości, przepukliny kręgosłupa, miażdżycę, choroby ucha, przewlekłą niewydolność wieńcową.

Łopian leczy zapalenie wątroby! W Moskwie wiele osób, zwłaszcza mężczyzn, cierpi na zapalenie wątroby. Nawet uporczywe zapalenie wątroby typu C leczy się łopianem bez śladu. Po dwóch – trzech miesiącach terapii nie ma żadnego zapalenia wątroby. Korzeń łopianu leczy też guzy wątroby a nawet marskość wątroby! Leczy zapalenie pęcherzyka żółciowego, choroby nerek, kruszy kamienie w nerkach i pęcherzyku żółciowym.

Leczy wszystkie choroby skóry: oparzenia, odleżyny, owrzodzenia, egzemy, wypadanie włosów, wrzody, łuszczycę, toczeń rumieniowaty i tak dalej. Żaden z dermatologów nie może leczyć wszystkich chorób skóry, a on może!

W czasie epidemii grypy ludzie biegną do lekarzy, a ci przepisują antybiotyki. A korzeń łopianu leczy grypę, obniża temperaturę.

Podczas wojny nie mieliśmy butów. Nastały już mrozy, a my wszyscy chodzimy boso. Czasami przeziębiliśmy się, wzrastała temperatura. Mama dawała nam korzeń łopianu i kwiaty lipy, ciepło nas opatuli. Spocimy się i żadnej temperatury już nie było.

Korzeń łopianu leczy paraliż! Nikt nigdy nie wyleczył paraliżu. A on leczy.

My z tych korzeni piekliśmy chleb, gotowaliśmy kasze, robiliśmy przyprawy.

Z młodych liści łopianu przygotowywaliśmy zupy i sałatki. Sam korzeń smażyliśmy, piekliśmy, robilismy z niego kawę. Kiedy będąc w gościach, częstują mnie kawą, to pijąc, myślę sobie: „Czy to jest kawa!” Kawę powinno się robić z korzeni cykorii, łopianu i perzu. Mama przyrządzała taką kawę – była po prostu wyśmienita!

W swojej praktyce miałam taki przypadek: Leczyłam pewnego staruszka – kapłana w Siergijewem Posadzie, który miał duże przepukliny w kręgosłupie. Mieli mu robić operację luminarze medycyny w Moskwie. Powiedziałam mu: „Niech wasi luminarze zaczekają jeden miesiąc.” Pił nalewkę z korzeni, po miesiącu zobaczyłam go: idzie od samochodu dziarsko do mnie i mówi: „Nie mam żadnych przepuklin!”.

Zasada przyrządzania wywaru z korzeni

– Jak przygotować lek z korzeni?

– Najcenniejsze korzenie – są wczesną wiosną, ale można je kopać również na jesieni. Łopian – to dwuletnia roślina. Należy wykopywać łopiany jednoroczne, które mają młode liście – takie korzenie są bardzo silne. Łopian z suchymi liśćmi i rzepami jest już bez wartości, całą swą moc oddał kwitnieniu. Można zbierać rzepy, naparzać i płukać chore zęby – łagodzi ból.

Korzenie należy wykopać, umyć i przesuszyć. Korzeń łopianu jest gruby, więc należy go pociąć. Jedną łyżkę stołową suchych rozdrobnionych korzeni zalać dwiema szklankami wrzącej wody. Gotować przez dziesięć minut. Dwie godziny naciągania. Odcedzić i pić po pół szklanki trzy razy dziennie na 10-15 minut przed posiłkiem. Kiedy się pije leczniczy napar przed posiłkami, to krew natychmiast go wchłania i rozprowadza po całym ciele. Można pić mieszankę korzeni łopianu, perzu i mniszka w równych proporcjach, albo jednego korzenia: przez tydzień – łopian, przez tydzień – mniszek, przez tydzień – perz.

Zioła lecznicze

– Bóg daje nam wszelkie niezbędne zioła. Nie ma potrzeby kupowania ziół zagranicznych, jechać po nie do Chin czy gdzie indziej.

Lebiodę dodaje się do zupy. W dzieciństwie smażyliśmy ją i jedliśmy z ziemniakami. Podagrycznik pospolity dodaje się do zupy zamiast kapusty. Z nasion amarantu (ros.-Амара́нтa или щири́цы; łac. – Amaránthus) robi się mąkę, dodaje się je przy kiszeniu ogórków.

Piołun rośnie blisko ludzi. Jeśli wzrosła temperatura, nastąpiło zapalenie pęcherza moczowego – bierzcie piołun. Jest to też silny środek uspokajający. Piołun gorzki usuwa wszelkie urazy, siniaki, guzy. Leczy alkoholizm, zakrzepowe zapalenie żył, paraliż, udar, bóle w obrębie miednicy mniejszej. Piołun pospolity (lub bylica pospolita) leczy padaczkę, impotencję u mężczyzn, choroby neurologiczne i kobiece, gruźlicę płuc, raka żołądka, jelit oraz mięsaki.

Amarant – Амарант (łac.- Amaránthus)

Rzepień (ros.- дурнишник; łac.- Xanthium strumarium L.) rośnie na brzegach rzek. Leczy guzy nowotworowe, zapalenie nerek, choroby męskie. W Chinach wszyscy go piją i jest tam o wiele mniej raka.

Rzepień (ros.- дурнишник)

Geranium dzikie (bodziszek; ros.- герань дикая луговая; łac.- Geranium L.) leczy chorobę wieńcową, osteochondrozę, raka odbytu, kamienie. Popłoch pospolity (ros.- татарник; łac.- Onopordum acanthium L.) leczy raka skóry, hemoroidy. Oset (ros.-Чертополо́х; łac.- Cárduus) leczy raka piersi.

Robię napary z 14-15 ziół i każde ziółko znajdzie, gdzie stan zapalny, gdzie guz i zacznie leczyć. Ale można pić też i pojedyncze zioła.

Zawsze radzę wszystkim zebrać worek rdestu ptasiego (ros.- спорыша). Można to zrobić też jesienią. Po czterech czy pięciu dniach ziele jest już suche i będzie go pół worka. I jak tylko trochę zachorujecie, to pijcie go. Rdest ptasi (ros.- cпорыш, или горец птичий; łac.-Polygonum aviculare L.) rośnie przy każdym domu, wypełnia wszystkie ścieżki. W ubiegłym roku była susza, wokół Moskwy wszystko wyschło. A rdest nie wysechł. Ma bardzo pożywne nasiona, ptaki lubią je jeść. Gdyby go nie było – to ptaki by wyginęły. Ludzie nazywają go trawa-murawa lub gęsia trawa. Bóg go nam daje.

Jeśli masz ból pleców, stawów, on wydali wszystkie sole. To zioło jest bogate w sole krzemu. Kruszy   on kamienie w pęcherzyku żółciowym, pęcherzu moczowym, nerkach. Drapie i drapie te kamienie i zamieniają się one w piasek, a za dwa – trzy miesiące żadnych kamieni już nie ma. A lekarze tylko się dziwią.

Rdest ptasi leczy gruźlicę, zapalenie pęcherza moczowego, nerki, wrzód żołądka, zapalenie pęcherzyka żółciowego, reumatyzm, otyłość, wyczerpanie nerwowe, gruczolaka prostaty u mężczyzn,   raka. Przeciwwskazań nie ma żadnych.

Nie tylko zioła leczą, ale i każde drzewo. Kwiaty jarzębiny leczą nawet stwardnienie rozsiane. Jarzębina pędzi żółć, zapobiega kamicy nerkowej. Obniża poziom cholesterolu, leczy otyłość, choroby tarczycy. Napar i wywar z jarzębiny pomaga przy raku.

Kalina zwykła leczy nowotwory złośliwe o różnej lokalizacji, kamicę żółciową i kamicę nerkową, skazę. Można ją mieszać z miodem i jeść. Nawet pestki jej są korzystne. Można z niej robić nalewkę  przy raku piersi. Osika pomaga mężczyznom przy prostacie. Głóg leczy serce, brzoza – nerki, dąb – serce, olcha – jelita, sosna – płuca. Wszystkie drzewa leczą!

Jak przyrządzać napary z ziół?

– Do przyrządzenia naparu  leczniczego należy wziąć dwie czubate łyżki stołowe mieszaniny ziół (zioła zmieszać w równych proporcjach), wsypać do porcelanowego lub emaliowanego czajniczka i zalać dwiema szklankami wrzącej wody. Przykryć pokrywką lub ręcznikiem i odstawić na 30 minut. Przecedzić przez dwie – trzy warstwy gazy lub sitko i pić po pół szklanki trzy razy dziennie na 10-15 minut przed posiłkiem. Zaparzać napar należy rano codziennie, ponieważ picie naparu z poprzedniego dnia jest bezużyteczne.

Czas leczenia: 1 do 1,5 miesiąca. Pić te same zioła przez okres miesiąca trzeba obowiązkowo. Zioła naprawdę leczą, ale leczą powoli, niezauważalnie, oszczędnie. Jeśli by człowiek wyleczył się od razu, to być może nie wyszłoby mu to na dobre. Pan Bóg dlatego tak do nas mówi: wykażcie gorliwość i cierpliwość.

Aby uniknąć uzależnienia, po miesiącu leczenia ziołami trzeba przez pięć dni odpocząć, a następnie pić znowu. Przewlekłe choroby należy leczyć trzy do pięciu miesięcy. W termosie ziół lepiej nie zaparzać, woda w nim jest martwa. Wcześniej w całej Rosji używano czajników. Pić napary można zarówno ciepłe jak i zimne. Ale zaparzać napar trzeba codziennie jeden raz rano – na cały dzień.

Są zioła trujące, one również służą człowiekowi – boligłówka (szczwół; łac.- Conium L.), bieluń (Datura L), ale robi się z nich nalewki na wódce i pije kroplami. Są zioła trochę toksyczne, takie jak  glistnik (jaskółcze ziele), wrotycz, piołun gorzki. Można je zaparzać tylko jedną łyżeczkę do herbaty na dwie szklanki wrzącej wody.

Kiedy zbierać zioła?

– Zioła jak ludzie: w nocy one śpią. Rano się budzą, myją się rosą i pobierają Bożą energię. Człowiek kwitnie od 18 do 45 lat, rodzi dzieci, pracuje. Tak samo i zioła: kiedy kwitną, to są wtedy najsilniejsze. Dlatego zbierajmy je wtedy, gdy kwitną. A kiedy przekwitły, to oddały całą swą moc w nasiona. Zioła najlepiej jest zbierać z modlitwą w jasny słoneczny dzień po rosie do drugiej – trzeciej godziny po południu. Suszyć należy w cieniu, w przewiewnym miejscu, najlepiej na poddaszu. Jeśli zioło jest suszone na słońcu, to odda ono tę energię Bożą, którą pobrało.

Wysuszone zioła trzeba rozdrobnić rękoma. Nie można przechowywać ziół w plastikowych workach, one tam się duszą i tracą połowę swoich właściwości. Można przechowywać w workach papierowych, torbach płóciennych, szklanych słoikach. Zioła są przechowywane przez rok, maksymalnie dwa lata.

Kiedy zbierać liście?

– Na początku wiosny. Wpierw zbiera się pączki: brzozy, osiki, topoli. Jak tylko się liście rozwiną, trzeba zbierać liście brzozy, osiki, leszczyny do Święta Trójcy (w KRK – jest to Święto Zesłania Ducha Świętego, przypadające w Niedzielę 50 dni po Wielkanocy – A.L.). Gdy ziemia się rozmrozi i zaczną rosnąć pokrzywa, mniszek lekarski, glistnik, podagrycznik pospolity – trzeba je zbierać. Liście są zbierane przed kwitnieniem. Przy wielu ziołach zbierane są i nasiona.

Mieszaniny (zestawy) ziół przy różnych chorobach

– Żołądek (zapalenie błony śluzowej żołądka, nieżyt żołądka, wrzody, złe trawienie) przy podwyższonej kwasowości.

U tego, kto jest nerwowy, wydziela się adrenalina i parzy żołądek. Potrzebne są zioła uspakajające: serdecznik, bylica pospolita, karbieniec*, bukwica zwyczajna*, mięta, melisa, nagietek, podbiał pospolity, krwawnik, szarota błotna*, szałwia, jasnota biała, liść brzozy, dziurawiec, rumianek, babka lancetowata, chmiel. Korzenie kozłka (waleriany) i wielosiła* błękitnego. Przy niskiej kwasowości – te same zioła, ale dodać babkę zwyczajną.

* Karbieniec pospolity (ros.- зюзник; łac.-Lycopus europaeus L.)

* Bukwica zwyczajna, bukwica lekarska (ros.- буковица; łac.- Stachys officinalis (L.)

* Szarota błotna (ros. – сушеница; łac.- Gnaphalium uliginosum L.)

* Wielosił błękitny (ros.- cиню́ха голуба́я; łac. – Polemónium caerúleum)

Bukwica zwyczajna                                         Kwiatostan

– Wątroba.

Najpierw trzeba przejść badanie USG, aby upewnić się, że w wątrobie nie ma kamieni, ponieważ od działania ziół mogą się one przesunąć i przejść do przewodów.

Mieszanka, kiedy nie ma kamieni: wrotycz, kocanka, nagietek, nawłoć, rzepik, lebiodka*, dymnica, dziurawiec, pokrzywa, włosy kukurydzy, pięciornik gęsi, liście podbiału, rdest ptasi, skrzyp, chmiel, uczep, glistnik (jaskółcze ziele).

Mieszanka, kiedy są kamienie: dziurawiec, kora kruszyny, mięta pieprzowa, nasiona lnu, nasiona kopru włoskiego, pokrzywa, wrotycz, chmiel, glistnik, rdest. Wszystkie zioła wziąć po jednej części, a rdestu – pięć części – on niezwykle skutecznie kruszy kamienie.

Pić wywar z korzeni łopianu, cykorii, perzu.

Mieszanka sercowo-naczyniowa (nadciśnienie tętnicze, stwardnienie mięśnia sercowego, częstoskurcz  etc.) : traganek, kocanka, skrzyp, szarota błotna, kwiat głogu, serdecznik, bylica pospolita, mięta pieprzowa lub dowolna, melisa, lebiodka*, nostrzyk, kwiat lipy, kwiat arniki, krwawnik, miłek* wiosenny, liść brzozy, korzeń kozłka (waleriany), jemioła.

Traganek (ros.-Астрагал яичкоплодный; łac. Astragalus testiculatus)

*/ Lebiodka (ros.- душица; łac.-Origanum L.; Origanum majorana L. – lebiodka/majeranek)

*/ Miłek wiosenny (ros.- горицвет lub адонис; łac.-Adonis vernalis L.)

Traganek szerokolistny („wilczy groch”) (ros.- Астрага́л сладколи́стный; łac.- Astragalus glycyphyllos L.)

Mieszanka płucna (zapalenie płuc, zapalenie oskrzeli, niezyt/katar, astma, gruźlica, rak):

szałwia, tymianek/macierzanka, bagno, prawoślaz, podbiał, miodunka/płucnik, poziewnik, babka, kwiaty czarnego bzu, fiołek trójbarwny, pokrzywa, liść brzozy, rdest, pączki sosny.

Korzenie: mydlnica, oman wielki, lukrecja, lubczyk, irys łąkowy.

Nerki (zapalenie nerek, odmiedniczkowe zapalenie nerek, kamica nerkowa, niewydolność nerek) : skrzyp polny, rdest, liść brzozy, liść borówki, wierzbówka kiprzyca, ziele dziurawca, nawłoć, miodunka, liść borówki, babka, podbiał, lnica pospolita, gruszyczka okrągłolistna, nasiona kopru, krwawnik, mięta, kocanka, korzenie perzu i korzenie łopianu.

Nerki oczyszczają krew z soli. Kiedy zachorują i przestaną pełnić tę funkcję, sole odkładają się w kręgosłupie, kolanach. Zatem często należy leczyć przede wszystkim nerki.

Mieszanka ziół przy cukrzycy: strąki zielonej fasoli (bogate w insulinę), koniczyna, liść borówki, liść czarnej porzeczki, liść poziomki, liść brzozy, liść borówki, rutwica lekarska, mięta, pokrzywa, nostrzyk, rdest, nagietek, skrzyp, dziurawiec, babka.

Korzenie: łopianu, cykorii, mniszka lekarskiego, piwonii, omanu, lukrecji.

Nadciśnienie tętnicze: liść brzozy, nostrzyk, lukrecja, lebiodka/majeranek, podbiał, babka, skrzyp, koper, owoce anyżu, melisa, serdecznik, głóg, kocanka, szarota błotna.

Choroby kobiece: rumianek, babka, krwawnik, nagietek, mięta, glistnik, bukwica zwyczajna, dziurawiec, pokrzywa, tasznik pospolity, tobołki polne, rdest, przywrotnik pospolity, koniczyna, pięciornik gęsi, wierzbówka kiprzyca, liść brzozy.

Zestaw ziół do leczenia różnych rodzajów raka: pokrzywa, nagietek, wrotycz, dziurawiec, kocanka, glistnik, skrzyp polny, rdest ptasi, liść borówki, liść brzozy, przetacznik, powój polny (cała roślina), bodziszek leśny, nostrzyk, lebiodka/majeranek, koniczyna (kwiaty i liście), przywrotnik, mięta pieprzowa, babka, malwa, szarota błotna, oset, szałwia.

Korzenie: perzu, łopianu i mniszka lekarskiego.

Zestaw ziół do leczenia raka piersi: glistnik, nagietek, tobołki polne, jasnota biała, kwiat kasztanu, bluszczyk kurdybanek, wrotycz, pokrzywa, dziurawiec, lebiodka/majeranek, koniczyna, babka, perz. W żywieniu spożywać buraki, marchew, chrzan.

Różne porady

Przez wszystkie dni w Samarze Jelena Fiodorowna udzielała porad – w trakcie i po wykładach ciasno ją otaczał pierścień ludzi, który przyszli ze swoimi dolegliwościami. Odpowiadała wszystkim, podając z pamięci receptury ziół, dając cenne wskazówki praktyczne i duchowe, a czasem na żywo, po rozmowie z człowiekiem i patrząc na niego, uściślała diagnozę. Oto niektóre z jej rad.

– Często boli serce …

– Wszyscy mamy serca. Jak nasze biedne serce woła: „Czemu mnie torturujecie z byle powodu?” Są ludzie dumni, próżni, gdy coś im się powie – to dręczy ich obraza. Niby drobiazg – a wszystko to serce przeżywa. Dbajcie o swoje serca! Nic na próżno Pan powiedział: „Nauczcie się przebaczać!” Pijcie mieszankę ziół na choroby sercowo – naczyniowe.

– Pogarsza się pamięć.

– Trzeba wziąć średnią cebulę, drobno pokroić, zalać szklanką zimnej wody na noc. Rano wypić na czczo. Pić przez miesiąc – dwa razy w roku.

– Dokuczają polipy w nosie. Mówią, że należy je wyciąć.

– Wycinać polipy w nosie nie trzeba, znów odrosną. Trzeba wziąć kwiaty akacji białej, zetrzeć na proszek, dodać masła śmietankowego i zapałką wkładać do nosa. Oczyścić dojrzały kasztan, zrobić z niego „świecę” i wstawić do nosa. Polipy zanikną.

– Jak leczyć alergie?

– W przypadku alergii pomaga zestaw płucny ziół.

– Zamęczyło mnie zapalenie zatoki szczękowej.

– Niewielki czerwony burak gotować przez 20 minut, zetrzeć na tarce, wycisnąć sok. Sokiem tym (po podgrzaniu) zakraplać po 5-7 kropli trzy – cztery razy dziennie. Przechowywać w lodówce nie dłużej niż dwa – trzy dni. Bardzo dobry środek ludowy.

– Dokucza tarczyca.

– Potrzebny jest zestaw uspokajający, korzeń łopianu. Nie trzeba się denerwować. Najważniejsze – to nauczyć się przebaczać i być pokornym. Nie denerwować się, nie obrażać się, nie obrażać innych. Od razu przebaczać. Miałam taki przypadek: pewna kobieta zabrała wszystkie moje zioła, dziesięć worków, które zebrałam przez całe lato. Chciała, abym u niej pracowała: „Będzie Pani dostawać 20 procent za pracę”. Pojechałam do mojego Ojczulka-kapłana na Piuchtickim Podworje: „Co mam robić?” A on mówi: „Nie smuć się”. Pomodlił się – i cały mój żal minął. I zabrał mnie ze sobą na Krym.

– Mam astmę.

– Astma zwykle bywa u tych, którzy chorowali w niemowlęctwie lub dzieciństwie na zapalenie płuc. Wszystko zaczyna się od zapalenie oskrzeli, kaszlu – zatkane są pęcherzyki płucne, zwłaszcza gdy jemy dużo ziemniaków i makaronu. A następnie choroba przechodzi w astmę. Trzeba pić zioła płucne: podbiał, szałwia, uczep 3-listny, kwiat lipy, bagno, rozmaryn, lebiodka, stulisz, nostrzyk, pączki sosny, rdest ptasi, liść brzozy. Wszystko zmieszać razem i pić przez miesiąc – i wszystko minie. Im więcej z was wyjdzie zielonej flegmy, tym lepiej. Zaczniecie oddychać.

– Dokuczają kamienie w wątrobie i nerkach.

– Leczą je trzy korzenie (patrz wyżej) i rdest ptasi.

– Jak wyleczyć polipy narządów wewnętrznych?

– Z nimi upora się glistnik (jaskółcze ziele). Naparzać jedną łyżeczkę od herbaty w dwóch szklankach wrzącej wody, ponieważ jest on nieco toksyczny.

– Jak pozbyć się zaparć?

– Skuteczne lekarstwo na przewlekłe zaparcia: 1 opakowanie kory kruszyny, 1 butelka „cholosasu”*, 1 szklanka rodzynek. Kruszynę i rodzynki gotować w 1 litrze wrzącej wodzie przez 30 minut na małym ogniu, ostudzić, przecedzić przez dwie warstwy gazy. Wytłoczyny wyrzucić. Do płynu wlać „cholosas”. Pić po jednej łyżce stołowej trzy razy dziennie przed posiłkami. Przechowywać w chłodnym miejscu.

*/ Xолосас – nazwa handlowa (łac.- Cholosasum). Syrop ze zgęszczonego wodnego ekstraktu owoców dzikiej róży i cukru – A.L..

– Jak leczyć alkoholizm?

– Wziąć jedną część piołunu i cztery części macierzanki piaskowej (po ros. zwanej „чабрец” lub „Богородская трава” – pol.- Bogorodskie ziele). Trzy łyżeczki od herbaty tej mieszanki w półtorej szklanki wody gotować przez 20 minut na małym ogniu, pozostawić do naciągnięcia na pół godziny. Pić po jednej łyżce stołowej przez dwa – trzy tygodnie, trzy razy dziennie przed posiłkiem – zmniejsza apetyt na alkohol.

– Mam stwardnienie naczyń.

– Pić sercowo-naczyniowy zestaw ziół. Oraz owoce czerwonej jarzębiny.

– Powinienem zrobić operację – usunięcie przepukliny pępowinowej, a lekarze się nie podejmują, bo przeszedłem już dwa zawały serca, a serca teraz nie wyleczę.

– Dlaczego nie można wyleczyć? Trzeba pić sercowo-naczyniowy zestaw ziół, a następnie wykonać operację.

– Syn ma schizofrenie.

– Po tym, jak w gazecie „Zdrowy styl życia” w Moskwie opublikowano mój artykuł, otrzymałam w ciągu dwóch lat tysiąc dwieście listów. Spośród nich 412 – o dzieciach, które chorują na padaczkę i schizofrenię. Poszłam do swojego ojca duchowego Archimandryty Kiriłła (Pawłowa) i powiedziałam: „Ojczulku, wszyscy piszą mniej więcej tak samo: „To było dobre dziecko, a potem stało się drażliwe, niekontrolowane, zaczęło krzyczeć w nocy. Zaczęły się ataki padaczki. Co mam im odpowiedzieć?” A Ojczulek powiedział: „Proszę napisać wszystkim przez kalkę to samo: „Kto jest wam droższy – dziecko czy telewizor?” Ja nie mam telewizora. Moje dzieci i wnuki też nie mają telewizora. Lepiej telewizora w ogóle nie mieć w domu. Epileptyków leczyć następująco: podawać im zestaw uspokajający ziół i odciągnąć od telewizora.

– Mój 6-letni wnuk źle mówi, jąka się, jego pijany ojciec przestraszył go.

– Nauczcie dziecko modlitw. Niech śpiewa, śpiewa i śpiewa modlitwę – „Ojcze nasz”, „Królowo moja Najlepsza” – lub jakąkolwiek inną. Trzeba mu dawać uspakajający zestaw ziół. Powinien często przystępować do Sakramentu Komunii Świętej (ros.- Priczastija). Powiedzcie matce: „Jeżeli chce, aby dziecko było normalne, niechaj częściej ono przystępuje do Komunii (Priczastija)”. Dopomóż im, Panie!

– Mój 28-letni syn ma poranny kaszel, nie pali, nie pije, lekarze nie mogą znaleźć przyczyny. Kaszel do tego stopnia jest silny, że wymiotuje.

– Musi uspokoić nerwy i często przystępować do Komunii (Priczastija). Powinien pić następujące zioła: szałwia, tymianek, podbiał, pierwiosnka, pączki sosny, wrzos, miodunka, lebiodkę/majeranek, nostrzyk, bagno. Znajdźcie co najmniej 7-8 zioł, zróbcie z nich mieszankę i niech pije.

– U mojego ojca rak trzeciego stopnia. Lekarze nie chcą go leczyć, mówią – nie ma sensu.

– Dlaczego nie ma sensu? Trzy etapy raka są uleczalne, jeśli człowiek poważnie zajmie się leczeniem. Jeżeli człowiek pości, przystępuje do Sakramentu Eucharystii, to rak może w nim „siedzieć” i nie rozwijać się. Raka czwartego stopnia nie da się wyleczyć. Taka osoba powinna tylko się spowiadać i przystępować do Komunii.

– Mam zawroty głowy.

– Sole w kręgosłupie hamują krwiobieg, krew z trudnością przypływa do głowy i powstaje głód tlenowy, dlatego są zawroty. Niech pije Pan rdest ptasi i trzy korzenie.

– Co można pić w czasie ciąży?

– W czasie ciąży jest wiele przeciwwskazań do leczenia ziołami. Na przykład, jeśli będzie się pić lebiodkę/majeranek, to może być poronienie. Trzeba być ostrożnym.

– Boli mnie trzustka w czasie postu. Czy mogę jeść mięso?

– Kapłan błogosławi chorym jeść ryby, produkty mleczne. Ale w czasie postu nikt nie może jeść mięsa! Nie mogą jeść mięsa chorzy na raka. Jeśli taki chory je mięso, to komórki nowotworowe tak jak gdyby skakały z radości i rosną 2-krotnie szybciej.

Jelena Fiodorowna ze szczególną miłością odnosi się do dzieci i osób starszych.

– Istnieją takie mamy, które dbają tylko o siebie, malują się, stroją się, a dziecko jest na drugim planie.  Przyprowadzają chore dzieci do mnie, a mi tych dzieciaczków jest bardzo żal. Jeżdżę do domów dziecka i widzę, jak cierpią dzieci. W jednym sierocińcu pięćdziesiąt dwoje dzieci przez całą zimę nie wychodzi na ulicę: brakuje kurtek i butów, aby pójść na spacer, pobawić się. W naszej świątyni zebraliśmy i zawieźliśmy im różne rzeczy. Jakże nie żałować dzieciaczków – to anioły! Cierpią z powodu obojętności rodziców. I babć jest mi też zawsze żal, są takie wyczerpane, zmęczone. We wsi wyjdą wieczorem posiedzieć, włożą białe chusteczki. A ręce takie zrogowaciałe, przez całe życie pracowały.

Przyprowadzono do niej dziewczynkę, która często ma zapalenie płuc.

– Dlaczego chorujesz? Przeziębiasz się? Nie powinnaś chorować – ty chodzisz w spódnicy. A u tych, którzy chodzą w spodniach, bolą brzuszki i plecy. Nie chodź w spodniach. Zwłaszcza nie jedz makaronów – mają dużo śluzu, który zatyka pęcherzyki płucne.

I dodała: – dla rodziców:

– Niech pije płucny zestaw ziół.

Rada na post

– Co jeść w czasie postu, aby nie osłabnąć?

– Każdy, kto pości – niech kupi sobie dziesięć kilogramów owsa. Jedną szklankę kaszy owsianej zalać czterema szklankami wrzącej wody i umieścić na godzinę na małym ogniu. Owsiany kisiel należy zlać i pić. Chce się jeść – pijcie, chce się pić – pijcie. Codziennie trzeba pić kisiel owsiany. Wcześniej cała Rosja była zasiewana owsem. Wszystko bydło, drób domowy były karmione owsem.

Armia carska jadła owies. Podczas wszystkich postów ludzie jedli owies. Owies – to najbardziej korzystne zboże. Wzmacnia system odpornościowy, leczy serce i wątrobę. Podnosi chorych z łoża śmierci. O owsie można śpiewać całą odę. Lidia Kostina, autorka kilku książek na temat leczenia ziołami, umierała i matka ratowała ją owsem. Codziennie piła po sto gramów kisielu owsianego i przeżyła. A płatki owsiane, w przeciwieństwie do kaszy, ze względu na obróbkę mechaniczną tracą właściwości lecznicze.

Codziennie trzeba zjeść pięć orzechów greckich. Są tak bogate w mikroelementy, witaminy, aminokwasy, białka, że są lepsze od mięsa i ryb.

Każdego dnia trzeba jeść 2-3 łyżki stołowe miodu.

1 łyżkę stołową owoców dzikiej róży zalać dwiema szklankami wrzącej wody, pozostawić na pół godziny do naciągnięcia, przecedzić i pić w ciągu dnia. Spożywając te cztery komponenty (owies, orzechy greckie, miód i owoce dzikiej róży – A.L.), nigdy się nie osłabnie podczas postu.

Potrawy roślinne na stole

– Jeleno Fiodorowna, co Pani zwykle je?

– U mnie na stole głównie pokarm roślinny: kasze, ziemniaki, kiszone ogórki, grzyby. A jeśli nie ma postu, to pozwalam sobie na rybkę. Wcześniej wszyscy przestrzegali posty, mięso jedli rzadko. Teraz w każdym domu w lodówce – mięso, wędliny, a trzeba jeść pokarmy roślinne. Kiedy się je dużo mięsa, wątroba przepuszcza tłuszcz do krwi. Potrzebne są nam witaminy, mikroelementy – wszystkie one znajdują się w produktach roślinnych.

Zwłaszcza osobom starszym nie wolno jeść mięsa. Wcześniej osoby starsze jedli mięso tylko na wielkie święta. Teraz mówią: „Jak to bez mięsa? Osłabniesz”. A ja nigdy mięsa nie jem, wspinam się po górach i dźwigam plecaki o wadze trzydziestu kilogramów. Mama nam przez całe lato robiła okroszkę*. I jeszcze kwas żytni, owsiany, miodowy. Ani herbata, ani kawa nie są korzystne. Pożyteczne są kwas i czysta woda. Kwas – poprawa wzrok, uspokaja, pomaga przeciwko szkorbutowi.

*/ Okroszka (ros. окрошка) jest mieszaniną drobno posiekanych różnych rodzajów mięsa lub ryby, warzyw i marynatów (na początku – świeże i/lub kiszone ogórki, cebula, marynowane śliwki, marynowane grzyby, w późniejszych wersjach – gotowane ziemniaki, rzepa, marchew, brukiew, buraki), wonnych ziół (drobno posiekanej zielonej cebuli, pietruszki, kopru, selera), zaprawiona specjalnym białym kwasem lub po połowie kwasem białym i chlebowym oraz kwaśną śmietaną. Podawana na zimno (podobna do chłodniku).

Chleb na zakwasie kontra chlebowi na drożdżach

Nie jem nie tylko mięsa, ale też chleba na drożdżach ciepłolubnych. Wszyscy cierpią z powodu tego chleba. A bez chleba nie można żyć. Pan umieścił we wszystkich zbożach to, co jest cenne. Ale teraz do głównego produktu włożono truciznę.

Chleb, upieczony na drożdżach, zielenieje i czernieje. A chleb, upieczony na zakwasie po prostu twardnieje. Negatywny wpływ drożdży na organizm odkryło wielu naukowców. Główną właściwością drożdży – jest fermentacja, i krew zamiast krążyć, zaczyna fermentować. Fuzlowy gaz dostarczany jest do mózgu, następuje pogorszenie pamięci, pogorszenie zdolności logicznego myślenia, pracy twórczej. Drożdże działają na poziomie komórkowym, tworząc guzy nowotworowe, prowadzą do powstawania uzależnienia od alkoholu.

Wcześniej cały chleb był pieczony na zakwasie. Nawet do małżeństwa nie nadawała się dziewczyna, która nie umiała piec chleba. Nadszedł czas, aby powrócić do tradycyjnego wypieku chleba na zakwasie. W Moskwie w Zaczatjewskim monasterze wszystkim chętnym daje się zakwas – proszę bardzo, pieczcie dobry chleb.

Monasterski przepis na zakwas chmielowy:

100 g chmielu na 3 litry wody doprowadzić do wrzenia. Pozostawić do ochłodzenia do temperatury  mleka prosto od krowy. Dodać jedną szklankę cukru i 400 g mąki pszennej z otrębami. Odstawić na jedna dobę. Dodać 1/2 kg puree ziemniaczanego i umieścić w ciepłym miejscu. Gdy piana opadnie, na czwarty dzień, można umieścić w lodówce. Przechowywać 4 miesiące.

Zaczyn

1 szklanka zakwasu, 1,5 litra ciepłej wody, 3 łyżki stołowe cukru, 1 łyżka stołowa miodu. 1 łyżkę stołową mąki z otrębami (1 gatunek) rozcieńczyć do stężenia jogurtu, umieścić na noc w ciepłym miejscu. Dodać mąkę i doprowadzić do konsystencji gęstej śmietany. Pozostawić na dwie godziny do wyrośnięcia. Gdy wyrośnie, dodać sól i zagnieść ciasto. Dodać 2 łyżki stołowe oleju roślinnego i 1 łyżkę stołową miodu. Zostawić do wyrośnięcia. Gdy ciasto nie opada, to znaczy, że jeszcze nie nabrało kwasu. Gdy opadnie, jest gotowe.

W wierszu „Tajemnice rzemiosła” Anna Achmatowa napisała tak:

O gdybyście wiedzieli, z jakich śmieci

Powstają wiersze, nie znające wstydu.

Jak mniszek, co przy płocie żółty świeci,

Jak wielki łopian i skromna lebioda.

Wiersz w wersji oryginalnej po rosyjsku:

Когда б вы знали, из какого сора

растут стихи, не ведая стыда.

Как желтый одуванчик у забора,

как лопухи и лебеда.

Tajemnica twórczości, tajemnica zdrowia, tajemnica życia. Anna Achmatowa proroczo wymieniła   najpotrzebniejsze dla człowieka w jego ziemskim życiu zioła.

Trzeba tylko przyjąć ten Boży dar.

A na pożegnanie Jelena Fiodorowna powiedziała mi: „Proszę dbać o swoje zdrowie i leczyć się ziołami. Prawosławie potrzebuje silnych i zdrowych ludzi.” Jest to polecenie dla nas wszystkich.

Całkowity czas 14 godzin i 15 minut.

Ltd. „Techinvest-3” Studio „Blessing”

dostawa hurtowa: Moskwa, ul. Maroseyka, D.42

(495) 623-78-22, 628-10-51, 8-916-475-8400,

blagoslovenie3@mail.ru

blagoslovenie@rambler.ru

www.blagoslovenie.ru

Adres i linki po rosyjsku:

ООО „Техинвест-3”, Студия „Благословение”
Оптовые поставки: г.Москва, ул. Маросейка, д.42
(495) 623-78-22, 628-10-51, 8-916-475-8400,
blagoslovenie3@mail.ru, blagoslovenie@rambler.ru
www.blagoslovenie.ru

Film 1.

O sobie, o roślinach i mikroorganizmach, ogólne zasady leczenia ziołami.

Film 2.

Zioła jadalne i przeciw robakom, inne herbaty.

Film 3.

Zwalczanie glist.

Film 4.

Leczenie chorób serca.

Film 5.

Leczenie chorób nowotworowych, wewnętrzne środowisko człowieka.

Film 6.

Analiza przyczyn raka.

Film 7.

Leczenie podstawowych rodzajów chorób nowotworowych ziołami.

Onkologia krtani, języka, jamy ustnej i przełyku.

Film 8.

Konferencja prasowa z J. F. Zajcewą

Pobierz artykuł w formacie Word: kak-vijit-lechenie-travami-zaiceva.doc [136 Kb]

Źródło:

Na portalu Moskwa Trzeci Rzym:

ВАЖНО! КАК ВЫЖИТЬ В АПОКАЛИПТИЧЕСКИХ УСЛОВИЯХ. Использование трав для здоровья, лечения и питания. (ВИДЕО)

http://3rm.info/mainnews/21255-monastyrskaya-travnicaispolzovanie-trav-i-korenij.html

23.6.2016 r.

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

6.10.2016 r.

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.