Najnowsze

Opublikowano Styczeń 1, 2016 Przez NS W Polska

W poszukiwaniu korzeni wojtylaństwa

Patrząc na dzisiejszy świat błyskawiczne pogrążający się w chaosie, pogarszającą się nieustannie sytuacje ekonomiczną III RP, intensyfikujące się zarzewie III wojny światowej, do której pchana jest nasza Ojczyzna, nie mogę opędzić się od nurtującego mnie pytania, jak to jest możliwe, że polski kościół katolicki jest głuchy i niemy na wszystko co się wokół dzieje? Nie jest przecież możliwe żeby wszyscy duszpasterze byli do tego stopnia głupi, ślepi lub zaprzedani wrogowi!  A tymczasem prowadzą oni „business as usual” [i], pochłonięci całkowicie swymi rytuałami.
a55

Jakiś czas temu, pojawiła się nadzieja w postaci „mediów Ojca Dyrektora”, że powstaje na koniec formacja kościelna, która w swą działalność włączy również żywotne interesy Polski i Polaków.  Miała być geotermia, gaz łupkowy[ii], itd.  Sam dałem się nabrać na to dotując sowicie „zbożne dzieła Ojca Rydzyka”.  Wyszło jak zawsze: ośrodek medialny wpisujący się w „porządek ideologiczny” III RP, wspierający „patriotów z PiS”, ociekająca złotem świątynia Jana Pawła II i sekciarska  grupa „owieczek”.

a66

Ostatnio pojawiła się nadzieja, że przynajmniej jeden z ważniejszych problemów zostanie przez kościół powszechny zdecydowanie zaadresowany.  Chodzi tu o upadek rodziny, jako podstawowego elementu ładu społecznego .  Temu zagadnieniu poświęcony był niedawny Synod Biskupów. Pryncypialność purpuratów, była podobno tak wielka, że chodziły nawet słuchy wśród przerażonych „owieczek”, o możliwości nowej schizmy w kościele.  Na szczęście do tego nie doszło, a owoce synodu przekazał nam Episkopat Polski w liście pasterskim czytanym w ostatnią niedzielę.[iii]

Skrupulatna analiza tego dokumentu nasuwa szereg uwag.  Jedna ogólna, rzuca trochę światła na globalne osiągnięcia duszpasterskie kościoła.  W liście owym, z „martyrologicznym” nieomal bohaterstwem, stoją nasi duszpasterze niezłomnie na pozycji definicji małżeństwa, jako (cytuję):

małżeństwo to – zawsze i wyłącznie – relacja dwóch osób, mężczyzny i kobiety…. Jakiekolwiek próby wprowadzania innych definicji małżeństwa i rodziny spotykają się z naszym zdecydowanym sprzeciwem.

Kiedy przed dwu tysiącami lat, Apostoł Paweł rozpoczynał chrystianizację pogan, to zderzył się z wyjątkowo rozwiązłym społeczeństwem (rozpustny imperialny Rzym, Korynt, itd.), w którym związki homoseksualne były bardzo rozpowszechnione. Pomimo to nie musiał on nikomu wyjaśniać, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Było to tak oczywiste jak prawo grawitacji.  Fakt, że po dwu mileniach intensywnej moralizatorskiej pracy kościoła, jego hierarchowie muszą „zdecydowanie” stać na stanowisku, że „małżeństwo to relacja dwóch osób, mężczyzny i kobiety”, stawia rezultaty ich wielowiekowej działalności, wyrażając się oględnie,  w dość negatywnym świetle.

Ale wróćmy do treści listu (cytuję):

 Młodzi ludzie pytani o ideał szczęścia, niezmiennie odpowiadają, że chcieliby zawrzeć małżeństwo i założyć szczęśliwą rodzinę. Niestety, jak możemy to zaobserwować, z różnych powodów część z nich nie spełnia swoich marzeń

Aby móc skutecznie zwalczyć negatywne zjawisko, niezbędna jest identyfikacja jego przyczyn (powodów).  W przypadku III RP, jest to dość łatwe.  Główne przyczyny to atomizacja społeczeństwa (w tym poszczególnych rodzin i środowisk) poddanego zjawisku masowej emigracji, brak jakichkolwiek fundamentów materialnych w kraju,  totalna demoralizacja, wynikająca w głównej mierze z „niedociągnięć”  w pracy duszpasterskiej.

Jak zwykle, w momencie gdy powinno postawić się precyzyjną diagnozę i rozpocząć autentyczną sanację, nasi „duszpasterze”  milczą jak zaklęci, w zamian oferując, ich zdaniem uniwersalny środek – „formację” (cytuję):

Dlatego konieczna jest stała i systematyczna formacja małżeństw i rodzin

W nazewnictwie poprzedniej epoki, „formację” zwano „szkoleniem ideologicznym”, a wyrażając się kolokwialnie, działalność takowa oznacza pospolitą tresurę.  Czyżby nasi purpuraci uważali, że ludzi trzeba tresować w celu skłonienia do tak elementarnej funkcji, zakodowanej w każdym stworzeniu, jak łączenie się w pary i rozmnażanie ?  A być może wynika to z odziedziczonej postkomunistycznej filozofii rządzenia?

Podczas rewolucji bolszewickiej wymordowano praktycznie wszystkich wartościowszych członków rosyjskiego społeczeństwa.  Został tylko bezmyślny motłoch, któremu potrzebna była silną władza i wiara.   Jako były seminarzysta, Stalin zdawał sobie z tego sprawę.  Osobiście „objął” stanowisko „czerwonego cara”, a do godności „mesjasza” podniesiono Lenina, którego „relikwie” do dnia dzisiejszego eksponowane są w mauzoleum pod murami Kremla.

W czasie II wojny światowej Bolszewicy na spółkę z Niemcami wymordowali prawie całą polską inteligencję, mając za cel przekształcenie Polaków w „podludzi”.

Komunistyczna okupacja Polski, w formie PRLu, napotykała jednak na opory.  Stalin skonstatował to w lapidarnym powiedzeniu, że „łatwiej jest osiodłać krowę, niż zrobić z Polaka komunistę”.  Na co jest jednak przewrotny geniusz żydowski, który od zarania historii był spiritus movens każdego zła, od prześladowań chrześcijan w starożytnym Rzymie, poprzez masowe mordy Bolszewizmu, po dzisiejsze zbrodnie globalizmu (NWO)?

Aby złamać polski kościół, rozpoczęto wysyłkę bolszewickich agentów do seminariów, a na klerze wymuszano „lojalki”, czyli swoiste cyrografy. Większość „ambitniejszego” kleru, który dziś stanowi Episkopat, „bez swojej wiedzy i zgody”, podpisywała owe „niewinne cyrografy”, które jednak stanowią deklarację służenia złu, czyli szatanowi.  I zapewne z tego powodu hierarchia idzie ramię w ramię z okupacyjnymi „elitami”  III RP.  Hierarchowie, jak diabeł święconej wody, boją się „grzebania” w polskich problemach, bo mogłoby ich to narazić na represje ze strony obecnych sojuszników, okupacyjnych elit, a więc i ich byłych oficerów prowadzących.

W miarę pogarszania się sytuacji w kraju, wzrasta prawdopodobieństwo przejrzenia na oczy przez społeczeństwo tumanione ze wszystkich stron.  Konieczne jest więc zwiększanie indoktrynacji pospólstwa, tak by miast rozumem kierowało się ono wyłącznie  emocjami.  Stąd też wynika powszechność stosowania narzędzia „formacji”.

Potrzebny jest również autorytet, któremu pospólstwo będzie ufało bez zastrzeżeń. Jan Paweł II, jako zwolennik „integracji europejskiej” w ramach Unii, nadaje się do tej roli idealnie.  Jest On moralnie współodpowiedzialny za wszystkie kataklizmy, które spadły na Polskę i Polaków, jako wynik tej  integracji. Jako niepodlegający jakiejkolwiek krytyce  „autorytet absolutny”, w sposób idealny blokuje wszelkie próby autentycznego rozliczenia unijnego członkostwa.  JP2 wysłał Polaków do Unii, więc wszelkie dyskusje na ten temat są bezprzedmiotowe!  Przy czym samo ekspresowe wywindowanie Go do godności „świętego” nie byłoby  wystarczające.  Według kościelnej interpretacji, „święty”, to każdy kto oczyścił się już z grzechów, a więc każdy zbawiony zwykły człowiek. Nie oznacza to, że był zawsze nieomylny czy bez grzechu.  Apostoł Paweł jest tego najlepszym przykładem.  Przed nawróceniem, był On głównym prześladowcą chrześcijan, dokonując na nich wielu zbrodni.  Nikt tego nie usiłuje negować.  Ale można sobie wyobrazić reakcję społeczeństwa, na próbę przypisania jakiejkolwiek zbrodni Karolowi Wojtyle.  Śmiałek taki zostałby zlinczowany przez miłujących bliźniego „wojtylan”. Tak, „wojtylan”, bo w podświadomości Polaków Jego postać uzyskała status „mesjasza”. Bowiem nawet przydomek „największego papieża”, nie gwarantuje immunitetu we wszystkim.  Zgodnie z doktryną kościoła katolickiego, papież jest nieomylny jedynie w sprawach wiary!   Polityka do tego nie kwalifikuje się.

To, że JP2 cieszy się w polskim społeczeństwie de facto, choć nie de jure, statusem „mesjasza”, nie ulega wątpliwości.  Pozostaje pytanie, kto jest autorem tego „sukcesu”?

Tak jak grafolodzy porównują dokumenty w celu stwierdzenia czy wyszły one z jednych rąk, analiza grafomanii może podpowiedzieć, czy jej autorzy wyszli z tej samej „szkoły”.

Poniżej prezentuję próbki panegiryków skomponowanych swego czasu w pochwale „ojca narodów” i „największego z rodu Słowian”. Muszę tu z całą mocą podkreślić, że poniższe porównanie dotyczy wyłącznie autorów, ich stylu i formy, a nie wychwalanych  postaci.  Porównanie poniższych „dokonań artystycznych” pozostawiam czytelnikowi.

Któż, jak On, przez dziesiątki lat
na dziobie okrętu wytrwał?
Szóstej Części przygląda się świat.
Bitwa.

Tam – bezrobocia, strajki, głód.
Tu – praca. Natchniony traktor.
Tworzy historię zwycięski lud.
Chwała faktom!

Któż, jak On, przez dziesiątki lat
wiódł ludzkość na krańce dziejów?
Jego imię – walczący świat:
nadzieja.[iv]

 Siewca wyszedł siać

wszystkie ziarna

miały zapach chleba

rzucał pełną garścią

modlitwy i pracy

układając harmonię wzrostu

siał i siał

oczyma jutra

widział

dojrzewający łan

gotowy do żniwa

pełen żeńców

siewca

idąc pragnieniem ludzkich serc

wciąż sieje

wszystkie ziarna

mają zapach chleba

łan dojrzewa[v]

Misjonarzu wszystkich narodów,

Pasterzu prowadzący owczarnię do nieba,

Umocnienie małżonków,
Obrońco nienarodzonych,
Opiekunie dzieci, sierot i opuszczonych,
Przyjacielu i Wychowawco młodzieży,
Dobry Samarytaninie dla cierpiących,
Wsparcie dla ludzi starszych i samotnych,

Rzeczniku i obrońco prześladowanych,
Wspierający bezrobotnych,
Zatroskany o bezdomnych, [vi]

 Ignacy Nowopolski


[i] http://dictionary.cambridge.org/dictionary/english/it-s-business-as-usual

[ii] http://www.lupkipolskie.pl/strefa-wiedzy/gaz-z-lupkow/czym-jest-gaz-z-lupkow

[iii] http://episkopat.pl/dokumenty/listy_pasterskie/7043.1,RODZINA_SZKOLA_MILOSIERDZIA_List_Pasterski_Episkopatu_Polski_na_Niedziele_Swietej_Rodziny.html

[iv] http://www.goldenline.pl/grupy/Literatura_kino_sztuka/ludzie-wiersze-pisza/wiersze-niechlubne,793144/

[v] http://www.floriansw.sandomierz.opoka.org.pl/index.php/poezja/50-poezja/433-wiersze-o-janie-pawle-ii

[vi]http://www.opoka.org.pl/aktualnosci/news.php?s=opoka&id=37043

Za: http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/689247,w-poszukiwaniu-korzeni-wojtylanstwa,2

Data publikacji: 1.01.2016

Tags : , , ,

Komentowanie zamknięte.