Najnowsze

Opublikowano Czerwiec 20, 2016 Przez NS W Apokalipsa

United Satanists of America – W oczekiwaniu na znamię bestii

„W oczekiwaniu na znamię: cyfrowe wszczepy stają się wielkim biznesem wraz ze wzrostem grup biohakerskich”

a33

Tim Shank może zagwarantować, że nigdy nie wyjdzie z domu bez kluczy. Dlaczego? Jego klucze znajdują się wewnątrz jego ciała.

I sprawia, aby wszyscy, mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy, przyjęli znamię na prawą rękę lub na czoło; I aby nikt nie mógł kupić ani sprzedać, tylko ten, kto ma znamię, imię bestii lub liczbę jej imienia” (Objawienie św. Jana 13:16-17, UBG).

NOTA REDAKTORA: Kiedy wystartowaliśmy z tym blogiem w 2009 r., historia jak ta rozpętałaby w Internecie burzę, a ludzie pisaliby płomienne ostrzeżenia przed przyjęciem znamienia bestii, gdy się pojawi. Chrześcijanie jednak oziębli, stali się pełni samozadowolenia i takie doniesienia nie wywołają nawet umiarkowanego poruszenia. Nie będzie to znamię bestii dopóki nie pojawi się antychryst, ale do tego momentu jego znamię będzie po prostu najnowszym implantem z długiej linii wszczepów, do otrzymywania których ludzie będą już przyzwyczajeni.

Tim Shank, przewodniczący ulokowanej w Minneapolis grupy futurystów TwinCities+ posiada zainstalowany w dłoni mikroczip, który umożliwia mu komunikację elektroniczną z przednimi drzwiami i pozwala powiedzieć im, by same się otworzyły. Jego żona też ma wszczep.

„Masz mentalne listy rzeczy do zrobienia, gdy wchodzisz i wychodzisz z domu” – mówi Shank. „Jedną z tych rzeczy jest mój portfel, klucze, wszystkie te rzeczy, które ze sobą mam. Kiedy tylko zaczynasz to wszystko eliminować, dostrzegasz tę wolną przestrzeń w umyśle, którą to tak naprawdę daje, by już nie musieć się o to martwić”.

Eksperymentowanie z wszczepami z bioczipem

To nagranie pokazuje zdumiewający postęp, jaki dokonuje się za sprawą społeczności biohakerskiej w kwestii scalania ciała ludzkiego z cyfrowymi mikroczipami. Nadszedł wiek cyborgów, a na horyzoncie nie widać tego, jak daleko proces ten może zajść i jak daleko zajdzie:

W rzeczywistości Tim Shank ma kilka wszczepów w dłoni, w tym czip oparty na technologii bliskiego zasięgu (NFC – Near Field Communication) – jak te wykorzystywane przez Apple Play i podobne systemy – który przechowuje wirtualną wizytówkę z informacjami kontaktowymi dla TwinCities+. „W przypadku ludzi z telefonami z Androidem mogę po prostu dotknąć ich telefonu dłonią tuż nad czipem, a on wyśle tę informację na ten telefon” – mówi. W przeszłości używał on również czipu przechowującego portfel bitcoin.

Shank jest przedstawicielem stale rosnącej liczby „biohakerów”, którzy wszczepiają sobie w ciało sprzęt komputerowy począwszy od mikroczipów po magnesy

Niektórzy biohakerzy używają swoich wszczepów w eksperymentalnych projektach artystycznych. Inni, którzy są niepełnosprawni lub cierpią na choroby używają ich, by poprawić jakość życia, podczas gdy jeszcze inni po to, by poszerzyć granice ludzkiej percepcji. Shank na przykład eksperymentował z przenośnym czujnikiem odległości, który sprawia, że magnes wibruje w jego dłoni; to jak system sonarowy, który pozwala mu zobaczyć, jak daleko znajdują się przeszkody. Brał on również pod uwagę instalację czipa, który będzie mierzył temperaturę jego ciała. Nie każdy przypadek użycia czipa jest aż tak ambitny – dla niektórych jest to tylko wygodny sposób przechowywania danych i otwierania drzwi.

Eksperci czasem ostrzegają, że długofalowe zagrożenia dla zdrowia powstałe wskutek tej praktyki są wciąż nieznane. Wielu biohakerów twierdzi jednak, iż jeśli procedura przeprowadzona jest w sposób prawidłowy, to implanty mogą nie być bardziej niebezpieczne od zrobienia sobie kolczyka czy tatuażu. Tak naprawdę osoby zawodowo zajmujące się kolczykowaniem często są tymi, którym zleca się instalację tychże wszczepów, wziąwszy pod uwagę to, że przeszli szkolenie i posiadają sprzęt sterylizacyjny konieczny do bezpiecznego przebijania ludzkiej skóry.

„Kiedy mówisz o rzeczach takich jak ryzyko, o rzeczach typu wkładanie rzeczy do ciała, to rzeczywistość jest taka, że ryzyko związane z instalacją jednej z tych rzeczy jest skrajnie niskie – jest niższe nawet od tego związanego z przekłuciem uszu” – mówi Amal Graafstra, założyciel biohakerskiej firmy dostawczej Dangerous Things [pol. „Niebezpieczne rzeczy” – przyp. tłum.].

Graafstra, który jest również autorem książki „Zabawki RFID” mówi, że po raz pierwszy czip RFID wszczepiono mu w dłoń w 2005 r., co umożliwiło mu otwieranie drzwi bez klucza. Kiedy ów ruch rozkręcił się parę lat później i wraz z tym, jak coraz więcej hakerów zaczęło badać, co mogą wstawić do swoich ciał, założył on Dangerous Things mając na celu zapewnienie, by procedury te przeprowadzano w sposób bezpieczny.

„Zdecydowałem, że może to czas, by zbudować wokół tego model biznesowy i upewnić się, że rzeczy, które ludzie umieszczają w swoich ciałach są bezpieczne” – mówi. Firma ta współpracuje z siecią wyszkolonych osób kolczykujących oraz oferuje internetowe instruktaże i nagrania wideo dla osób przekłuwających chcących nadrobić zaległości w temacie ruchu biohakerskiego.

W chwili obecnej czipy te są w stanie zweryfikować tożsamość użytkownika oraz otwierać drzwi. A według Graafstry czip nowej generacji będzie miał wystarczającą moc przerobową w zakresie kryptografii, tak że potencjalnie będzie mógł działać z terminalami do kart kredytowych w bezpieczny sposób.

„Technologia tu jest – zdecydowanie możemy przemawiać nią do terminali płatniczych – ale nie mamy gotowych porozumień z bankami [i firmami takimi jak] MasterCard, by osiągnąć ten cel” – mówi.

Płacenie za towary poprzez możliwy do wszczepienia czip może brzmieć niecodziennie dla konsumentów i ryzykownie dla banków, ale Graafstra uważa, że praktyka ta pewnego dnia stanie się powszechna. Zwraca uwagę na sondaż opublikowany w zeszłym roku przez Visa, który wskazał, iż 25% Australijczyków jest „przynajmniej nieznacznie zainteresowanych” płatnościami za zakupy poprzez czip wszczepiony w ciało.

„To jest w świadomości ludzi” – mówi. „Musi to tylko zaowocować”

Inna technologia do implantacji skupia się bardziej na estetyce: zlokalizowana w Pittsburgh firma biohakerska Grindhouse Wetware oferuje podskórne wszczepy z świateł LED w kształcie gwiazd zwane Northstar [pol. „Gwiazda Polarna” – przyp. tłum.]. Choć produkt ten powstał w wyniku inspiracji znajdującymi się na pokładzie urządzenia zwanego Cricadia lampkami, które założyciel Grindhouse Tim Cannon wszczepił sobie, by wysyłały wysokość temperatury jego ciała do jego smartfona, to dostępny na rynku Northstar ma tylko światła i jest zaprojektowany tak, aby przypominał naturalną bioluminescencję.

„To konkretne urządzenie jest głównie estetyczne” – mówi rzecznik Grindhouse Ryan O’Shea. „Może podświetlać tatuaże albo może być użyte w jakimkolwiek rodzaju tańca interpretacyjnego, zaś artyści mogą używać go na różne sposoby”.

Światła aktywują się w obecności pola magnetycznego – tego, które często zapewniają magnesy już wszczepione w opuszki placów tego samego użytkownika, co prowadzi nas do kolejnego, coraz popularniejszego elementu biologicznego oprzyrządowania – magnetycznych implantów palców. Hakerzy mówią, że ówe niewielkie magnesy umożliwiają użytkownikom wyczucie obecności pól elektromagnetycznych, diagnozowanie problemów z siecią elektryczną przy wadliwym okablowaniu, a nawet przyciąganie małych obiektów metalowych, takich jak spinacze do papieru i kapsle, co czyni kogoś czymś na kształt taniego Magneto [antybohater z komiksów Marvela – przyp. tłum.] Pomimo swojej mocy, wszczepy te nie są na szczęście dość mocne, by spowodować przypadkowe włączenie wykrywacza metali, wyczyszczenie dysku twardego, czy zakłócanie badania rezonansem magnetycznym.

„Większość kupujących Northstar posiada już magnesy” – mówi Zack Watson, osoba kolczykująca, która instaluje wszczepy dla Grindhouse. „Magnesy są poniekąd małym kroczkiem w kierunku społeczności ludzi silnie zmodyfikowanych. Nie jest to tak bardzo widoczne, gdyż celem uzyskania tego magnetycznego wzroku modyfikuje się ciało, a wtedy produktem ubocznym jest to, że masz możliwość aktywować implant”.

Według O’Shea druga generacja Northstar zawierać będzie nadajnik Bluetooth i czujniki reagujące na gesty dłonią, co umożliwi komunikację ze smartfonem, by móc kontrolować urządzenia oparte na technologii internetu rzeczy. To nie jedyny powód, dla którego wielu wczesnych nabywców ostatecznie może wybrać modernizację swoich wszczepów. Innym powodem jest ograniczona żywotność baterii.

„Urządzenie padnie podobnie jak rozrusznik serca” – mówi. „Kiedy pada rozrusznik, usuwa się go podczas zabiegu i w całości zastępuje nową jednostką. Podobnie będzie w przypadku Northstar”.

O’Shea mówi, że szczęśliwie dla użytkowników Northstar może być wprowadzony do ciała i usunięty w przeciągu około 15 minut przez osobę wykwalifikowaną w przekłuwaniu skóry.

„To tylko małe nacięcie, zwykle z boku dłoni” – dodaje. „Skórę oddziela się tam od dłoni, urządzenie po prostu się wprowadza, a skórę zaszywa”.

Implanty tworzą minimalne blizny o ile są właściwie wprowadzone, mówi Watson. Ma on w swojej dłoni magnesy, które pozwalają mu czynić „małe sztuczki magiczne” i podnosić igły podczas pracy. „Moje dzieciaki są przekonane, że mam magiczny palec” – mówi. Tymczasem czip RFID w jego ręce pozwala mu odblokowywać telefon i automatycznie ładować jego portfolio na Instagramie, by mogli je zobaczyć potencjalni klienci.

„Mój telefon ma w sobie czytnik, a wy macie możliwość skorzystania z niego żeby zeskanować moją dłoń” – mówi Watson. „To fajny sposób na pochwalenie się swoją pracą”.

Geoffrey Grider

Za: http://detektywprawdy.pl/2016/06/15/w-oczekiwaniu-na-znamie-cyfrowe-wszczepy-staja-sie-wielkim-biznesem-wraz-ze-wzrostem-grup-biohakerskich/

Data publikacji: 15.06.2016

Tags : , , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.