Najnowsze

Opublikowano Grudzień 22, 2015 Przez a303 W Zdrowie

Uzdrawiająca moc zarazków?

Obawy wokół narażenia na zarazki są wszechobecne, i dlatego może dziwić to, że badania wykazują iż infekcja pewnymi „zarazkami” daje znaczne korzyści zdrowotne.

a

Żyjemy w czasach kiedy teoria zarazkowa przeszła rodzaj apoteozy, przejmując niemal Bożą moc by wpływać i przenikać do każdej dziedziny naszego życia, z obawy przed zakażeniem.

Nie tylko zewnętrzne instytucje coraz bardziej nalegają na władze by zmuszały nas do wstrzykiwania sobie i dzieciom preparatów rzekomo chroniących nas przed zarazkami, ale nawet nasza intuicja często jest pod wpływem niekontrolowanego skażenia obawami o narażeniu na nie. Nawet CDC uznała się za bezsilną wobec tzw. „koszmarnych” bakterii zwiększając poczucie bezsilności odczuwanej przez tak wiele osób w kwestii zdrowia.

Co czyni tę sytuację bardziej surrealistyczną jest stosunkowo niedawne odkrycie mikrobiomu, czyli 100 bilionów wirusów, bakterii, grzybów, pasożytów, które przewyższają liczbowo nasze własne komórki 10:1, a co dowodzi, że jesteśmy bardziej „zarazkiem” niż „człowiekiem”, i pod wieloma względami nie żylibyśmy bez nich: np około 8% naszego genomu ma pochodzenie retrowirusowe, 90% naszego układu odpornościowego zależy od bakterii w naszych jelitach. Jak więc te mikroorganizmy mogą być śmiertelne, jak nam się mówi, skoro jednocześnie odpowiadają za umożliwienie nam życia?

Dysonans poznawczy generowany przez te rozbieżne, jeśli nie diametralnie sprzeczne paradygmaty – „zarazki są śmiertelne” kontra „zarazki niezbędne do życia” – to wystarczy by doprowadzić niefluoryzowany umysł do drobnego szaleństwa. Ale tak samo jest z poleganiem na wierze w jedną narrację nad drugą. Jeśli bakterie nie są tak zabójcze jak nam się mówi, to jak uzasadnić 60+ szczepionek w programie szczepień w dzieciństwie, i 250+ na etapie rozwoju? Wyraźne jest to, że istnieją powody biopolityczne i ekonomiczne wpychające ideologię zarazkocentryczną, nawet w obliczu gromadzących się dowodów przeciwnych.

Jedno takie ostatnie wyzwanie naukowe wobec teorii zarazkowej można znaleźć w badaniu opublikowanym w tym roku w Atherosclerosis zatytułowanym „Związek odry i świnki z chorobą sercowo-naczyniową: badanie japońskiej JACC [Association of measles and mumps with cardiovascular disease: The Japan Collaborative Cohort (JACC) study], które odkryło, że narażenie na zwykłe infekcje w dzieciństwie może zmniejszyć ryzyko miażdżycowej choroby sercowo-naczyniowej [atherosclerotic cardiovascular disease = CVD]. Badanie obejmowało:

„43.689 mężczyzn i 60.147 kobiet w wieku 40–79 lat jako podstawę (1988–1990) wypełnili kwestionariusz o stylu życia, historii świnki i odry, i obserwowano ich do 2009. Historie infekcji skategoryzowano jako: bez infekcji, tylko świnka, tylko odra, albo obie infekcje. Wyliczono ich wskaźniki ryzyka zgonu na chorobę wieńcowo-naczyniową = CVD”.

Badanie wykryło, że historia infekcji świnki i odry, zwłaszcza w przypadku tych z obu, wiązały się z mniejszym ryzykiem zgonu na miażdżycową CVD.

Szczegółowe wyniki są następujące:

„Mężczyźni ze świnką mieli tylko wielozmienny HR (95% przedział pewności) 0.92 (0.85–0.99) dla całkowitego CVD, ci tylko z odrą mieli 0.52 (0.28–0.94) dla pełnego udaru i 0.21 (0.05–0.86) dla udaru krwotocznego, a ci z obu infekcjami mieli 0.80 (0.71–0.90) dla pełnego CVD, 0.71 (0.53–0.93) dla zawału mięśnia sercowego, i 0.83 (0.69–0.98) dla pełnego udaru. Kobiety z obu infekcjami miały 0.83 (0.74–0.92) dla pełnej CVD i 0.84 (0.71–0.99) dla pełnego udaru. Porównaliśmy także osoby tylko z odrą albo świnką i te z obu infekcjami. Mężczyźni z obu infekcjami mieli 0.88 (0.78–0.99) dla pełnej CVD. Kobiety z obu infekcjami miały 0.85 (0.76–0.94) dla pełnej CVD, 0.79 (0.67–0.93) dla pełnego udaru, 0.78 (0.62–0.98) dla udaru niedokrwiennego i 0.78 (0.62–0.98) dla udaru krwotocznego”.

[Uwaga do interpretacji wyników: np. 0.21 = 79% redukcja w ryzyku choroby, a 0.71 = 29% redukcja w ryzyku choroby.]

To nie jest jedyny dostępny dowód pokazujący znaczenie infekcji odry. Np. sporządziliśmy listę ponad 20 badań wykazujących potencjalne immunologiczne znaczenie infekcji odrą na ponad 12 różnych chorób na naszym portalu: Korzyści zdrowotne odry [„Health Benefits of Measles Infection]. Szczegóły tych badań w artykule Niezgłoszone korzyści zdrowotne odry [„The Underreported Health Benefits of Measles Infection.”]

Czy powinniśmy się aż tak dziwić, że nasz układ odpornościowy, który koewulował z zarazkami przez miliony lat, teraz zależy w pewnym stopniu od współdziałania z nimi? We wcześniejszym artykule zatytułowanym Dlaczego szczepionki to nie Paleo [Why Vaccines Are Not Paleo], omówiliśmy tę koncepcję bardziej szczegółowo:

„Nasza zbiorowa świadomość co do choroby zakaźnej została zaprogramowana przez wabiąco redukcjonistyczną perspektywę, że szczepienie pomogło uratować nas od głównych chorób śmiertelnych, niezależnie od radykalnych zmian w warunkach sanitarnych i higienicznych, które oznaczały początek do połowy XX wieku. Ta linia retoryki, oczywiście, ignoruje to, że trwająca około 3,4 miliardów lat walka żywej komórki, by doskonalić się w naszym współczesnym organizmie, wymagała opracowania skomplikowanego systemu odpornościowego, takiego który dobrze radził sobie z wielu praktycznie nieskończonymi wyzwaniami zakaźnymi po drodze, i dobrze nas trzymał przy życiu zanim nanosekundowe (w czasie biologicznym) przejście do nowoczesnych zabiegów medycznych rozpoczęło się dopiero 100 lat temu”.

Teoria o zarazkach pod pewnymi względami przybrała cechy samej infekcji. Nie fizycznej, a ideologicznej, czyli meme. Na ironię, te memy nie tylko mają własne życie i mnożą się jak bardzo zakaźne byty które przedstawiają, ale wywierają skutki fizjologiczne które mogą niekorzystnie wpływać na odporność. Mglisty strach przed „zarazkami” (śmiertelnymi, niewidzialnymi, wszechobecnymi), na przykład, może przyczynić się do „walcz albo uciekaj” / współczulnego stanu dominującego, i dlatego może spowodować rozregulowanie układu odpornościowego, podniesienie poziomu kortyzolu i obniżenie samej wywoływanej przez komórkę odporności potrzebnej w profilaktyce oportunistycznych infekcji. Jeszcze bardziej ironiczne jest to, że te same osłabione zarazki, które przemysł szczepionkowy stworzył by wstrzykiwać w nasze ciała i „edukować” naszą odporność, często są bardziej niebezpieczne od dzikiego typu wirusów lub bakterii, które mają zastąpić jako bezpieczniejsze wersje.

Kiedy nasze naukowe zrozumienie zależnego od zarazków charakteru naszego zdrowia nadal się powiększa, a teoria o zarazkach i jej pochodny program szczepień konfrontuje dowody, które zaprzeczają jego podstawowym zasadom, w końcu można zobaczyć drogę po coraz bardziej ponurej opinii projektowanej przez organy służby zdrowia, takie jak CDC i WHO, że zarazki będą końcem dla nas wszystkich, czyli, jeśli nie zastosujemy „ratujących życie” szczepionek i leków, lub nie wesprzemy globalnych kampanii zwalczania zarazków, które nie tylko nie działają, i z zasady nigdy nie będą działać, a w rzeczywistości mogą być bardziej szkodliwe niż pomocne.

Ostatecznie, kiedy zaakceptujemy „zarazek” nie tak bardzo jako coś innego a jako siebie, to niekończąca się wojna z zarazkami ustąpi na rzecz rodzaju pokoju i współczucia między sobą, ciałem, i światem przyrody, który będzie niezbędny w prawdziwym wyleczeniu się.

Sayer Ji, Founder

Źródło: http://www.greenmedinfo.com/blog/germ-theory-more-theoretical-evidence-based?page=2#sthash.RqKYkD6v.dpuf

Tłum. Ola Gordon.

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.