Najnowsze

Opublikowano Lipiec 28, 2013 Przez a303 W Felietony

Uświadomiony bojkot. Robert Larkowski

aCzęsto zdarza się, iż uświadomionego politycznie Polaka, który z wolnej woli wybiera bojkot wyborów, politykierzy, media, tzw. naukowcy, a nawet Kościół nazywają mało inteligentnym osobnikiem, marnującym głos – kiedy przecież wrzucając kawałek świstka do urny może coś w kraju zmienić. Jest to oszustwo i branie nas pod przysłowiowy włos.

Grupa cyników unurzanych w nieustającą zdradę narodową, napędza pogardzany motłoch do rytualnego w sterowanej demokracji bezproduktywnego i bezsensownego czynu uczestnictwa w wybieraniu jakiegoś zera, którego nawet sami nie obdarzyliśmy zaufaniem. Przecież to partie wstawiają swych protegowanych na listy kandydatów i ustalają ich kolejność, zwykłym ludziom nic do tego. Wybieramy więc , niczym dzieci specjalnej troski, już wybranych za nas.

Reprezentuję nacjonalistów (radykalnych narodowców), a wszystkie partie neokomunistyczno-postsolidarnościowe, polskojęzyczne media i wykreowane przez nie pseudoautorytety – nie zmieniające się w zasadzie od 1989 r. – potępiają nacjonalizm, obrzucając jego wyznawców kłamliwymi epitetami nazistów, antysemitów i rasistów. Cały ten złodziejski, polityczno-gospodarczy establishment, czuje do nas nacjonalistów wyłącznie pogardę i nienawiść. Dlaczego w takim razie mamy własnych wrogów mianować przedstawicielami naszych interesów, skoro w wyniku przyjmowania kolejnych antypolskich ustaw i nasilenia walki z antysystemowymi buntownikami (głównie nacjonalistami), stracimy duchowo i fizycznie nie tylko my, ale cały Naród? Bojkot jest dla nas logiczną decyzją i jedyną na razie możliwością sprzeciwu. Propozycje spoza „Bandy Czworga”, są na razie mocno mgławicowe i zasadniczo koncentrują się na powielaniu kolejnych bytów liberalno-konserwatywnych lub zgoła libertariańskich, ocierających się o anarchokapitalistyczną lewackość, do naszej idei nastawionych równie niechętnie, co główny establishment polityczny (niżej podpisany doświadcza tego na tym portalu, od pewnego, mało płodnego autora o poglądach liberalno-kosmopolitycznych, w sposób wprost obsesyjny) – nie jest to dla nacjonalistów żadna perspektywa. Zresztą nie mamy zamiaru szukać w tym kierunku poparcia. Widzimy za to płaszczyznę współdziałania z narodowymi konserwatystami.

Bojkotując wybory, bojkotujemy demokrację w rozumieniu stojącej nad Narodem obcej władzy politycznej, ekonomicznej i medialnej, która sama dokonuje podziału na „Polaków-sługi”, wybieranych w wyniku rytuału nad urną na namiestników pozostałej szarej masy. Nacjonalista nie uważa owej szarej masy za Naród. Świadomym członkiem Wspólnoty Narodowej staje się Polak-nacjonalista, zdający sobie sprawę ze zniewolenia przeciętnych zjadaczy chleba, którzy uwierzyli w bożka dobrej Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, lobby żydowskiego oraz ogólnie w demoliberalizm, globalizm i filosemityzm. Szara masa nie myśli głową, lecz sloganami płynącymi z telewizorów, radiostacji i masowej prasy. Dlatego bierze za dobrą monetę przedwyborcze spory, z których wyłoni się najlepsza dla danego osobnika-telemaniaka siła partyjna. Wtedy idzie on do urny i odwala popularny „obywatelski obowiązek”. Nie zdaje sobie sprawy, że tym czynem wzmacnia okowy i łańcuchy na swych rękach i nogach. Radykalny narodowiec wie doskonale, iż na tym etapie boju z Systemem totalny bojkot i zbijanie frekwencji, będzie początkiem końca kłamliwej, plutokratycznej i antynarodowej demokracji liberałów.

„Demokracja”(ściślej by było powiedzieć „demokratyzacja”) w rozumieniu nacjonalistycznym, to wielka operacja odtwarzania Narodu w jego duchowym i materialnym stanie maksymalnej doskonałości ziemskiej. Nie chodzi o polityczne przepychanki i partyjne warcaby, ale proces narodowej emancypacji wspomnianych szarych mas. One muszą nabrać przekonania, iż stanowią organiczną i metafizyczną Wspólnotę Narodową, żyjącą w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości – zdolną do czynów na wielką, globalną skalę. Wyłącznie taka narodowa demokracja jest dla nacjonalisty do przyjęcia; wszelkie politologiczne formułki o suwerennym, wolnym wyborze i wpływie pojedynczego szaraka na gang najeźdźców, sterujących z wysokich pałaców szarym życiem szarych mas, to nędzne oszustwo. My nacjonaliści – zdecydowana mniejszości w tłumie metrykalnych Polaków – albo wyrwiemy ich spod władzy obcych dominantów i uczynimy prawdziwym Narodem, albo będziemy trwać sami w narodowym oporze do końca. Tradycjonalistyczna myśl głosi, że trzeba stać na posterunku i walczyć, pomimo iż bitwa wydaje się materialnie przegrana. To nasz obowiązek i powinność wobec niewidzialnego świata bohaterskich i pracujących ciężko przodków.

Póki co mówimy „NIE” straganom z urnami, bo to jarmarczna zabawa dla przedszkolaków lub dorosłych idiotów. Demonstrujemy pełny i świadomy bojkot wszelkich wyborów krajowych i europejskich. Być może przyjdzie czas zdobycia przez Obóz Narodowy 51 proc. miejsc w parlamencie, co będzie ukoronowaniem procesu odzyskiwania rozumu przez ogłupiane na wszystkie sposoby społeczeństwo. Wtedy głosowanie i praktyczna demokracja nabierze sensu, będziemy mogli legalnie (bez narodowo-tradycjonalistycznej rewolucji) przywrócić Polskę dla Polaków-nacjonalistów. Nic nie stanie się jednak samo z siebie. Najpierw czeka nas długoletnie przemienianie demoliberalnej masy w Naród.

Robert Larkowski

Źródło + więcej tekstów Roberta: https://www.facebook.com/RlarkowskiOsobaPubliczna?ref=profile

Robert Larkowski – Katolicka kontrrewolucja narodowa

http://www.youtube.com/watch?v=CRb6clTX16A

Tags : , , , , ,

Komentowanie zamknięte.