Najnowsze

Opublikowano Lipiec 8, 2016 Przez NS W Polska

Ukraińcy: „Zrobimy wam powstanie i będziemy was wycinać”

Dramatyczna relacja Polaków pobitych na Ukrainie

Prawdziwy horror przeżyli Polacy, którzy w poniedziałek przekroczyli granicę polsko-ukraińską. Ich samochód został zaatakowany przez grupę ukraińskich protestujących. Sytuacja była na tyle poważna, że musiały interweniować najwyższe władze państwa. Dwie osoby zostały pobite i z obrażeniami trafiły do szpitala.

UKRAINA ŻYDOWSKA BARDZO

To miał być zwykły służbowy wyjazd. Małżeństwo lubelskich dziennikarzy wraz z dwiema przedstawicielkami wydziału artystycznego UMCS jechali do Lwowa m.in. w celu podpisania umowy o współpracy z Akademią Sztuk Pięknych we Lwowie. Dr Anna Perłowska oraz dr hab. Maria Sękowska miały również odwiedzić pałac Sapiehów. Problemy zaczęły się zaraz po przekroczeniu granicy. Na drodze protestowali Ukraińcy, którzy ucierpieli w związku z zawieszeniem umowy o Małym Ruchu Granicznym.

– Zaledwie po kilkuset metrach zostaliśmy zatrzymani przez grupę strajkujących Ukraińców. Powiedzieli, że przepuszczą nas za godzinę, więc rozumiejąc taką sytuację oczekiwaliśmy na ten moment. Po godzinie dowiedzieliśmy się, że w ogóle nie zostaniemy przepuszczeni – relacjonuje dr hab. Maria Sękowska.

Polacy poprosili o pomoc znajdujących się w pobliżu ukraińskich milicjantów, jednak ci nie zamierzali podjąć żadnej interwencji. Podobnie było w przypadku funkcjonariuszy służby celnej. Wszyscy stali niewzruszeni i nie reagowali na pismo konsula generalnego Ukrainy w Polsce, który prosił o wszelką pomoc dla podróżnych. Tymczasem samochodów przybywało i korek robił się coraz większy. Ukraińcy zaczęli dodatkowo znosić opony, z których stworzyli barykadę na drodze. Na domiar złego niektórzy z protestujących zaczęli wznosić okrzyki nawiązujące do… rzezi wołyńskiej.

– Do Polaków zaczęły być kierowane pogróżki, że „zrobią nam powstanie i będą nas wycinać”. Pojawiły się również inne zaczepki i prowokacje. Zaczęto mnie szarpać i popychać. W pewnym momencie podszedł do mnie jeden z osiłków i powiedział: ty s**o, z Ukrainy już nie wyjedziesz. Wówczas natychmiast wskoczyłam do samochodu – podkreśla dr Sękowska.

Kierowca auta postanowił zjechać na pobocze, bo chciał przepuścić samochody, w których znajdowały się dzieci. Dla części protestujących mogło to oznaczać próbę przedostania się przez barykadę. Wyraźnie rozjuszeni Ukraińcy zaatakowali samochód, w którym znajdowali się Polacy. Auto było kopane, obrzucane ciężkimi przedmiotami, opony zostały przecięte, a jeden z mężczyzn wskoczył na maskę i ciężkim narzędziem próbował wybić przednią szybę. Redaktor Trubalski, który prowadził natychmiast podjął próbę ucieczki w kierunku pojazdów ukraińskiej milicji licząc na pomoc funkcjonariuszy. Takiej jednak jej nie otrzymali.

– Nasz samochód został otoczony przez tych bandziorów. Próbowali nas wyciągnąć ze środka. W końcu im się to udało. Jeden z Ukraińców próbował nas ratować i wciągnął nas do swojego samochodu. Jednak widząc jak biją bezbronnego Mariusza Trubalskiego wyskoczyłam z auta i próbowałam chronić jego głowę przed ciosami. Sama wtedy zostałam uderzona w głowę i żebra – mówi wyraźnie roztrzęsiona dr Sękowska.

Mimo biernej postawy milicji udało im się w końcu wyrwać z tłumu. Zmasakrowany Mariusz Trubalski został skuty kajdankami i zaprowadzony do radiowozu. Jednak protestujący nie odpuścili i po chwili zaczęli dewastować samochód milicji. Tłum żądał wydania Polaków, w stronę milicjantów zaczęły lecieć obelgi i oskarżenia o sprzyjanie nie tym co trzeba. – Słyszałam, że mają nas oddać, bo podlegamy ich sądowi. A mnie należy wywlec, rzucić na kolana twarzą do ziemi, abym błagała o litość dla siebie. Dodali, że pana Mariusza trzeba zabić – dodaje Sękowska.

Po kilku godzinach horroru ranni Polacy zostali przewiezieni na komisariat i następnie do szpitala. Redaktor Trubalski został dotkliwie pobity, ma problemy ze wzrokiem. Z kolei dr Sękowska ma lekkie zadrapania i potłuczenia. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że w obronie polskich obywateli interwencję podjęły najwyższe władze państwowe. Na miejscu robił co mógł polski konsul, który przyjechał ze Lwowa. Obojętny na krzywdę rodaków nie pozostał również wojewoda lubelski.

– 5 lipca wojewoda skierował oficjalne pismo do konsula generalnego Ukrainy w Lublinie, Wasyla Pawluka, w którym wyraził przypuszczenie, że współwinnymi tego zdarzenia są obywatele i służby porządkowe Ukrainy. W związku z powyższym zwrócił się z prośbą o ponowne wnikliwe przeanalizowanie zdarzenia, w skutek którego ucierpiał obywatel Rzeczypospolitej Polskiej i jego mienie – informuje Marek Wieczerzak z biura prasowego LUW.

Dzień po zdarzeniu wszyscy poszkodowani zostali przetransportowani do Polski. Obecnie redaktor Trubalski przebywa w jednym z lubelskich szpitali. Dr Sękowska stara się zrozumieć, to co zaszło w poniedziałek na polsko-ukraińskiej granicy: – To była duża grupa ludzi, która na pewno uległa pewnym prowokacjom. Ale swoje życie zawdzięczam również Ukraińcom, którzy nam pomogli. Nie mam pretensji do narodu ukraińskiego.

pap

Za: http://www.gazetawarszawska.com/politics/4066-ukraincy-zrobimy-wam-powstanie-i-bedziemy-was-wycinac

Data publikacji: 7.06.2016

Tags : , , , , , ,

Komentowanie zamknięte.