Opublikowano Styczeń 7, 2017 Przez a303 W Polska

UE szczerzy kły. Henryk Pająk

Żyjemy w całkiem innej Unii niż tamtej z czasów Traktatu Lizbońskiego. Tamta była wilkiem w owczej skórze, aby nie płoszyć europejskich baranów ogradzanych elektrycznym pastuchem od Lizbony po Bug.

a

Teraz pokazują kły. Jednym z tych przebierańców jest wiceprzewodniczący „Parlamentu Europejskiego” Frans Timmermans.

Ten żydowski lewak przyleciał do polskojęzycznego baraku ustawiać pod ścianą obecny rząd w sprawie Trybunału Konstytucyjnego i łamania demokracji, a tak naprawdę, to wywierać presję na opór wobec potopu „imigrantów”. Media rozpisały się o tej wizycie, ale przemilczały wyprawę, jaką Timmermans podjął cichaczem, bez rozgłosu. Pojechał do Frampola w pow. biłgorajskim. Ustawił burmistrza na baczność i upomniał się o należyte uporządkowanie zbiorowej mogiły miejscowych Żydów rozstrzelanych tam przez Niemców – pardon – nazistów. Następnie powrócił do Warszawy i odleciał do stolicy Eurołagru. Zapowiedział, powrót 18 kwietnia, aby sprawdzić stan realizacji jego dyrektyw w sprawie impasu wokół Trybunału Konstytucyjnego.

O jego wyprawie do dalekiego Frampola podała lakoniczną wzmiankę tylko lubelska Panorama Tel-awizyjna. Wszystkie inne telewizornie i „mendia” papierowe całkowicie przemilczały pobyt Timmermansa we Frampolu.

Władzę nad lubelską telewizornią, PiS przekazało właściwemu nadzorcy, słusznemu nacyjnie, więc tym się tłumaczy jego nadgorliwość w nagłośnieniu tej historycznej wycieczki Timmermansa na groby Żydów, niewykluczone, że któregoś z jego przodków.

Dlaczego Niemcy rozstrzelali frampolskich Żydów na miejscu, rezygnując z Bełżca, Sobiboru czy Majdanka, znanych „polskich obozów koncentracyj­nych”? Najpewniej z powodu odległości dzielącej Frampol od tych „polskich obozów zagłady”. Do Majdanka musieliby ich wieźć przez Kraśnik, a do So­biboru i Bełżca, przez Zamość. Załatwili sprawę na miejscu.

Upłynął ledwo tydzień od wyprawy Timmermansa do Frampola, gdy ten socjalistyczny lewak wydał potężny ryk, który poraził gojów z państw UE pośledniej wielkości, w tym Polski. Zapowiedział, że Unia powraca do rozdzielania przymusowych „kwot” dla państw opornych na zalew obcych nierobów i mętów, którzy mają atawistyczny odruch pocenia się na sam widok człowieka pracującego. Timmermans zagrzmiał z dobrze strzeżonej brukselskiej Wieży Babel:

Różnorodność jest uważana w niektórych krajach za zagrożenie. Różnorodność powoduje powstanie pewnych wyzwań, ale jest to przeznaczeniem ludzkości. Nie będzie na tej planecie kraju, który w przyszłości nie stanie się różnorodny narodowościowo.

O czym świadczy ten wyrok brukselskiego syjonisty? To zaplanowana, dobrze zorganizowana, sowicie opłacana inwazja syjonizmu na odwieczne narodowe DNA państw i narodów europejskich. Globalizacja, to rak krwi narodów. Oto buta ujawniająca się wyjątkowo bezczelnie i arogancko, at­mosfera triumfującej żydowskiej perfidii o zasięgu globalnym. Okupacja i jawny terror. Ich nie martwią nadciągające bunty narodów. Oni te bunty stymulują. Gra toczy się o wzajemną rzeź narodów, państw, plemion i nacji na podglebiu religijnym, materiale wybuchowym.

„Różnorodność […] to przeznaczenie ludzkości” – obwieścił troskliwy opiekun żydowskich ofiar hitleryzmu we Frampolu. To wyrok, od którego nie przewidują odwołania. Ludzkość ma zostać zmiksowana w beznarodową papkę, pulpę, moszcz, błoto. Tysiąc lat istnienia państw narodowych było pomyłką, regresem cywilizacyjnym. Należy tę pulpę „ubogacić” ulepszaczami, drożdżami cywilizacyjnego rozwoju, a nie zastoju.

Tu historyczna szansa rozwija się lawinowo. Wszyscy wiedzieli, że w Tur­cji koczuje około 2,5 miliona ulepszaczy zgniłej cywilizacji europejskiej „Unia Europejska” wpompowała Turkom sześć miliardów euro, aby przez pewien czas utrzymywała ich w ryzach, karmiła. I co dalej? Gdzie mają ostatecznie pozostać te kohorty? Chyba nie na polach namiotowych w Turcji? Pojawiły się jednak jakieś zgrzyty w tym biznesie. Niemiecki Bundestag nagle zatwier­dził uchwałę w sprawie ludobójstwa Ormian w Turcji w 1915 roku, nazywając to ludobójstwem. Premier Erdogan zawrzał gniewem. Wycofał ambasadora z Berlina. Oznajmił, że proklamacja Bundestagu „zaciąży: na stosunkach z Niemcami”. Była to jakaś zemsta Niemiec za niedotrzymanie warunków tamtego biznesu.

Główni spiskowcy przeciwko państwom narodowym nie marnowali czasu zimą i wiosną 2016 roku. Uzgodnili z Turcją tajny plan przerzucania „imi­grantów” do Niemiec, a stamtąd będą oni „kwotowo” wysypywani do państw opornych. Plan ten ujawnił już w lutym 2016 roku węgierski premier Wiktor Orban na spotkaniu z parlamentarzystami Fideszu15. Plan ten już dawno przestał być „tajny”. Zakłada on przewiezienie (przemycenie) dwóch milionów tego żywego muzułmańskiego dynamitu do różnych krajów „Unii Europejskiej.

Zgodnie z tym planem dywersji przeciwko rzekomo wolnym i suwe­rennym państwom członkowskim „UE” przedstawionym przez premiera W. Orbana, planowany jest transport 400-500 tysięcy „imigrantów” z Tur­cji bezpośrednio do państw Unii Europejskiej. Ten wysyp zbędnego odrzutu z Turcji ma docierać do Niemiec, dopiero tam będzie rozdzielany do poszcze­gólnych „baraków” unijnych. Niemcy mają w tym historyczne doświadczenie: z hitlerowskich „umschlagplatzów”.

Nie będą to, ma się rozumieć, obozy na wzór „polskich obozów koncen­tracyjnych” z czasów okupacji, tylko obozy tymczasowe, jako zbiorowiska materiału genetycznego, który ma uszlachetnić gnijące nacje w państwach unijnych. Będą przymusowo przydzielani opornym, ksenofobicznym pań­stwom członkowskim. Ideową wykładnią tego historycznego modelowania starych, gnuśnych, przejedzonych nacji europejskich, dał właśnie wiceprze­wodniczący „Parlamentu Europejskiego” Frans Timmermans. To właśnie z tajnej wiedzy planistów europejskich pochodzi stwierdzenie Timmermansa o nieuchronności, o „przeznaczeniu ludzkości” na nieubłagalny proces (procedens) „różnorodności” kultur i ras.

Premier Orban skwitował ten plan krótko: zadaniem partii i rządu węgierskiego będzie odparcie tego kolejnego ataku na naród węgierski.

Dodał, że nawet realizacja postanowień tego geszeftu nie zatrzyma na­pływu uchodźców do Unii Europejskiej.

Gazeta „Magyar Idole” powołała się na słowa premiera Orbana, iż „według niego, wspomniane porozumienie zostało już zawarte, jednak jak na razie, nie zostało przedstawione opinii publicznej”16.

Wielce pouczające jest stanowisko „prawdomównych” i otwartych na prawdę mediów polskojęzycznych pozostających na sznurku i garnuszku bossów żydoniemieckich. Przez dwa miesiące nie pisnęły o tym ani słowa. Na przełomie marca i kwietnia 2016 roku puściły typowego „bąka” w postaci informacji o planowanym powrocie unijnych władców do programu przymusowych przydziałów („kwot”) dla poszczególnych baraków eurołagru. Ani słowa o umowie zawartej między neohitlerowskimi Niemcami a Turcją bez wiedzy nadzorców małych baraków unijnych.

Ani Niemcy jako rzekoma „lokomotywa” UE, ani Turcy -autorytarne państwo islamskie na usługach syjonizmu, nie mają tu nic do decydowania. „Unia Europejska” jest tylko „barakiem baraków” w budowanym bara­ku globalnym. Aniela Merkel jest w tej konstelacji (piramidzie) podległości wykonawczynią geo-planu o likwidacji państw w narodowym i europejskim „baraku baraków”. Dodatkowo obezwładnia Anielę Merkel zbiór „haków” posiadanych na nią przez wywiad „amerykański”. Jak oznajmił Jean-Luc Schaffhauser – francuski europarlamentarzysta współpracujący z „nacjona­listycznym” francuskim Frontem Narodowym:

Angela Merkel współpracowała ze Stasi17, a ponieważ Amerykanie przejęli archiwa Stasi, to Merkel jest pod kontrolą Amerykanów.

Jean-Luc Schaffhauser dodał:

To nie tylko opinia – powiedział znajomy emerytowany agent fran­cuskich służb specjalnych. Ona sama nie podejmie decyzji. Ameryka­nie nie chcą, aby Europa była zbyt mocna, lecz multi-kulturalna, bez wartości chrześcijańskich, bez tożsamości, bez patriotyzmu. Wtedy nie będzie silna.

Rozwijając ten kłębek zdrady, agenturalności, nihilizmu i wszędobylskiego lewactwa, Schaffhauser uzupełnił, że w tym właśnie geo-planie należy upatry­wać powody tego, że Merkel opuszcza zwodzone mosty Niemiec i Europy dla „imigrantów’! Schaffhauser nadto uważa, że Federica Mogherini – szefowa unijnej dyplomacji, a także Jean-Claude Juncker – przewodniczący „Komisji Europejskiej” oraz Donald Tusk – przewodniczący „Rady Europejskiej’! „są zdrajcami Europy”. Nareszcie kawa na ławę!

Z tej trójcy należy wyłączyć D. Tuska do specjalnej rubryki (zakład­ki). Tusk jest najpierw zdrajcą Polski, o którym mówi się w rządzie Beaty Szydło (m.in. minister Sasin), że powinien stanąć „przed Trybunałem Sta­nu”. To zdrajca i mega-malwersant majątku narodowego Polaków, herszt polityczno-kryminalnego gangu pod nazwą Platformy Obywatelskiej, który w ciągu ośmiu lat zadłużyła kraj o ponad pół biliona złotych, patronował ponad czterdziestu gigantycznym aferom, wśród których „sprzedaż” akcji -Ciechu – Janowi „Kulczykowi” potężnej spółki państwowej, jest najnowszym z ujawnionych ostatnio mega-przekrętów.

Czy ujawnione tu „haki” na A. Merkel pomogą polskim (?) politykierom śmielej patrzeć w oczy „żelaznej damie” zjednoczonego baraku baraków Europy?

Henryk Pająk

Był to fragment najnowszej i zarazem ostatniej książki Pana Henryka Pająka pt: „Polsko twoja zguba wszędzie”. Książkę autora można nabyć w Wydawnictwie RETRO pod numerem tel. 81 50 30 616 do wyczerpania zapasów.

Tags : , ,

Komentowanie zamknięte.