Opublikowano Wrzesień 23, 2017 Przez a303 W Polska

Ubecja z koczownikami odkrywa „Turbosłowian”

„Polarnej zorzy, którą wynalazł Łomonosow, by oświetlała carski tron i w której blasku wielki Soso milionom podejrzanych osób zgotował zasłużony zgon” – napisał Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Caryca i zwierciadło”, niewątpliwie nawiązując do krążących za pierwszej komuny dowcipów, których autorzy naigrawali się z Sowieciarzy, próbujących dosztukować sobie imponującą historię, z której by wynikało, że wszystkie osiągnięcia ludzkość zawdzięcza Rosjanom.

a

Opowiadano tedy sobie, że matematykę wynalazł Pietia Goras, a znowu filozofię – Pantarejew, co to zauważył, że „wsio pławajet” – i tak dalej i tak dalej. Więc nic dziwnego, że i polarną zorzę „wynalazł” Łomonosow – no bo jakże by inaczej?

Przypomniały mi się te dowcipy w związku z mnożącym się rewelacjami o „Turbosłowianach”, którzy panowali nad światem już od wielu tysięcy lat przez Chrystusem, wymyślili nie tylko ogień i koło, ale również – język łaciński, a do ich sukcesów w dziedzinie militarnej należy rozgromienie Aleksandra Macedońskiego.

Dowodem maja być kroniki, które właśnie wydało wojskowe wydawnictwo „Bellona”. Skoro ukazało się to drukiem, no to musi być prawda, bo czy w przeciwnym razie Gomułka by na to pozwolił? Jasne, że by nie pozwolił, a skoro tak, to wszystko jasne.

To znaczy – nie wszystko, bo okazało się, że prawdę o „Turbosłowianach”, co to… – i tak dalej – przez ostatnie kilka tysięcy lat ukrywał złowrogi Kościół katolicki, któremu potężne imperium Sarmatów stało kością w gardle i nie spoczął, aż podstępem i przemocą narzucił idyllicznym „Turbosłowianom” chrześcijański zabobon, od czego rozpoczęły się wszystkie trapiące nasz nieszczęśliwy kraj paroksyzmy.

Popularyzatorów tych rewelacji nie zbija bynajmniej z tropu okoliczność, że historia Europy jest dosyć dobrze znana, podczas gdy po potężnym imperium Turbosłowian tak dobrze, jak nie ma śladu, ani w postaci reliktów materialnych, ani w postaci dokumentów, które przecież takie wielkie imperium musiałoby wytwarzać choćby dla potrzeb administracyjnych – bo nie wiadomo nawet, czy znali jakiś alfabet.

To wszystko nie ma najmniejszego znaczenia w sytuacji, gdy pamięć o Turbosłowianach została starannie zgładzona za sprawą złowrogiego Watykanu.

Ciekawe, że tej złowrogiemu watykańskiemu spiskowi nie przeciwstawili się protestanci w okresie Reformacji i go nie zdemaskowali. Nie zrobili też tego ateiści po Rewolucji Francuskiej. Pewnie i oni byli do Turbosłowian nastawieni niechętnie, więc zmowa milczenia trwała aż dotąd i została przerwana dzięki wydawnictwu „Bellona”, które spenetrowało prawdę i udelektowało nią spragnione wielkości późne potomstwo „Turbosłowian”.

Toteż nic dziwnego, że rzuciło się ono na te historyczne rewelacje z wielkim zainteresowaniem i – podobnie jak wyznawcy pana prezesa Kaczyńskiego, co to mają skłonność do posądzania każdego, kto nie wierzy święcie w „dążenie do prawdy” odnośnie katastrofy smoleńskiej, czy teraz – w „dążenie” do uzyskania reparacji wojennych od Niemiec, że jest albo ruskim, albo niemieckim agentem, albo i jednym i drugim, bo okazało się, że całą Komisją Europejską kręci zimny ruski czekista Putin, więc agenci niemieccy są w tej sytuacji jednocześnie agentami ruskimi – każdego, kto nie wykazuje entuzjazmu na widok tego historycznego odkrycia oskarżają, że jest „agentem Watykanu”.

Dlaczego to historyczne odkrycie pojawiło się właśnie teraz? Na trop rozwiązania tej zagadki naprowadzają nas trzy okoliczności.

Po pierwsze – że te rewelacje przeznaczone są dla uczestników młodzieżowych ruchów patriotycznych, czy choćby tylko „antysystemowych”, którzy w poszukiwaniu korzeni, zaczęli rozgrzebywać przygotowany przez ubecję i żydokomunę śmietnik historii ze spreparowanymi „legendami”, który smrodem swego rozkładu zatruwa w Polsce atmosferę polityczną i moralną. Rozrzuciwszy śmietnik historii natrafili na kości autentycznych bohaterów i pochylili się nad nimi ze czcią i miłością. To zostało przez okupujących Polskę starych kiejkutów i żydokomunę za wielkie niebezpieczeństwo, więc pierwszorzędni fachowcy od prowokacji przystąpili do preparowania monumentalnej prehistorii.

Chcecie wielkości i patosu? To my wam przygotujemy taką podróbkę, że aż się nią udławicie! Okoliczność, że w tym przedsięwzięciu macza palce wydawnictwo wojskowe, w którym stare kiejkuty na pewno uplasowały niejednego agenta, stanowi dodatkowa poszlakę.

Po drugie – że wśród młodzieżowych ruchów patriotycznych od pewnego czasu na plan pierwszy zaczął wybijać się nurt narodowy, co zarówno przez starych kiejkutów, co to przewerbowali się na służbę do niemieckiej BND, czy do izraelskiego Mosadu, jak i przez żydowskie lobby polityczne w Polsce, zaczęło być postrzegane, jako wielkie niebezpieczeństwo. Chodzi o to, że narody mniej wartościowe mają przecież zniknąć, to znaczy – nie tylko może „zniknąć” w sensie fizycznym, co przekształcić się w tak zwany „nawóz historii”, na którym będą rozkwitały rozmaite cudne kwiatki w rodzaju pana red. Michnika, no i któremu można będzie pożyczać pieniądze na procent – bo gdyby finansowi grandziarze mieli pożyczać je sobie nawzajem, to co by to był za interes?

W tej sytuacji co to szkodzi podsunąć tym wszystkim narodowcom spreparowaną wizję monumentalnej słowiańskiej prehistorii – a kiedy już w nią uwierzą i zaczną z żarem ją głosić – obnażyć te rewelacje i w ten sposób ośmieszyć ich wyznawców przed całym światem, jako niebezpiecznych wariatów, których lepiej trzymać pod surową kuratelą.

Wreszcie okoliczność trzecia, po której można rozpoznać ubecką swołocz nawet na końcu świata: mobilizowanie wrogości do Kościoła katolickiego. Bo to nie żaden Kaczyński jest głównym wrogiem bezpieki i żydowskiego lobby. Kaczyński dzisiaj jest, a jutro go nie będzie, podczas gdy Kościół katolicki trwa. Po drugie – jego centrala za komuny pozostawała poza zasięgiem bezpieki. Owszem, próbowała ona przenikać do tej centrali i czasami nawet miała sukcesy – ale nigdy nie wiadomo, czy taki sukces okaże się trwały.

Toteż bezpieka tak naprawdę cały czas walczy z Kościołem, bo w przeciwieństwie do efemerycznych partyjek, to jest potężna światowa organizacja, dysponująca kadrami i doświadczeniem, a także – dobrze poinformowana, a w dodatku taka, której cele nie pokrywają się ani z celami bezpieki, ani z celami żydowskich lobbies w państwach osiedlenia.

Toteż bezpieka podtrzymuje w swoich szeregach zapiekłą nienawiść do Kościoła – o czym można się przekonać z lektury komentarzy pod poświęconymi mu internetowymi publikacjami – no a żydowskie lobby nie ustaje w wysiłkach mających na celu skonstruowanie podróbki Kościoła w postaci „Żywej Cerkwi”, która dzisiaj przybrała nazwę „Kościoła otwartego”.

Ale to oczywiście nie wystarczy, bo najważniejsze jest odcięcie historycznego narodu polskiego od Kościoła, który dzisiaj, nolens volens, z różnym zresztą skutkiem, jest dla tego narodu, przez komunę pozbawionego organicznej elity, namiastką szlachty, czyli warstwy przywódczej. Odcięcie narodu nawet od takiej namiastki, pozwoliłoby przerobić go na amorficzne „masy” – no i dlatego za głównego winowajcę zagłady pamięci o „Turbosłowianach” został uznany Kościół katolicki.

Stanisław Michalkiewicz

Źródło: http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4033

Komentowanie zamknięte.