Opublikowano Sierpień 7, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Tytułem przypomnienia – Papież Żydów

Pojawiają się głosy, które przy użyciu różnych sztuczek typu cytowanie Biblii, wywodzenie nazwiska Katz gdzieś z Germanów, aż po zwyczajne gołosłowne okrzyki „bzdura”, próbują negować rolę „Lolka Superstar” w sztuce „dialogu judeo-chrześcijańskiego”, rolę jaka była wielokrotnie udokumentowana w licznych artykułach publikowanych na tym blogu.

Czytelnikom, którzy mają zamiar pogłębić świadomość w tej sprawie – polecamy ten archiwalny tekst.

Tym którzy mają wątpliwości, ale chcą poznawać fakty, zalecamy cierpliwe i długotrwałe badania – czyli to samo, czego sami dokonujemy, pisząc te teksty.

Tym zaś, którzy pomimo faktów, chcą nadal tkwić w swoich racjach adresujemy przesłanie – Bóg z Wami…o ile znajdzie dla Was czas.

Przypominamy niniejszym tekst, jaki ukazał się na StSy 11 stycznia tego roku. Tekst jest autorstwa ks. Czajkowskiego i ukazał się w 2005 roku. Pierwotnie nie miał on komentarza,  tym razem jednak opatrzymy go komentarzem. Komentarz dotyczyć będzie autora artykułu i zobrazujemy go krótką charakterystyką i zdjęciami.  Kim jest autor „Papież Żydów”?

ks. Michał Czajkowski – pochodzenie żydowskie – polonofob, dywersant, mason, agent SB, globalista, aktywista żydowski, piewca „judeochrześcijanstwa”, żydoekumenizmu i żydotolerancji, zniesławiacz Polski i Polaków, przez ponad 20 lat był niebezpiecznym agentem SB – Tajny Współpracownik ps. „Jankowski” – którego gł. przełożonym był gen. Pietruszka, ten sam, który był też szefem bandy SB Piotrowskiego, którzy z polecenia Jaruzelskiego, Kiszczaka i Pietruszki zamordowali ks. Jerzego Popiełuszko; współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, współpracownik żydo-katolewackiego „Tygodnika Powszechnego”, asystent kościelny i członek rady redakcyjnej katolewackiego miesiecznika „Więź”.

zdjęcia zaczerpnięto z portalu: http://www.polskapartianarodowa.org

link do archiwalnego tekstu:

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/01/11/papiez-zydow/

Poniższy tekst (z tym tytułem) pióra ks. prof. Michała Czajkowskiego ukazał się w Gazecie Wyborczej, 4.04.2005. Przekazujemy go bez komentarza.

Wielokrotnie i na różne sposoby Jan Paweł Il mówił o wspólnych zadaniach chrześcijan i żydów. W przesłaniu na 60. rocznicę oswobodzenia obozu Auschwitz-Birkenau ująt to krótko: „Tamte mroczne dzieje winny być dla współczesnych wezwaniem do odpowiedzialności za kształt naszej historii”. Odkrywając z opóźnieniem i przerażeniem Zagładę Żydów, zdumiewając się deklaracją soborową Nostra aetate, niepokojąc się odżywającym i coraz głośniej się odzywającym antysemityzmem przedwojennym, z niedowierzaniem i radością śledziłem pierwsze i następne teksty i gesty nowego Papieża dla pojednania chrześcijańsko (i polsko-żydowskiego. Czy to było pierwsze moje uradowanie się obliczem tego pontyfikatu? A może czerpanie obfite z Biblii i biblistyki? Może śmiały i konsekwentny ekumenizm? Gdy chodzi o papieskie kroki ku „starszym braciom”, nie sporządzałem żadnego ich rejestru (chociaż o nich sporo mówiłem i pisałem), a teraz, przejęty śmiercią Jana Pawła II, piszę na gorąco,, dlatego wydobywam tylko to, co w moją pamięć i serce najbardziej się wryło.

Nikomu nie wolno przejść obojętnie. Otóż pierwsze, co mnie uderzyło i dało mi do myślenia, było zatrzymanie się i uklęknięcie młodego Papieża podczas pierwszej pielgrzymki do Polski (1979) przy tablicy z napisem w języku hebrajskim w Birkenau, „tej Golgocie naszych czasów”, jak powiedział. I dodał: „Napis ten wywołuje wspomnienie narodu, którego synów i córki przeznaczono na całkowitą eksterminację. Wobec tej tablicy nie wolno nikomu przejść obojętnie”. Ta statio musiała wiele znaczyć dla watykańskiego Pątnika, jeśli w roku 2005, z okazji obchodów 60. rocznicy wyzwolenia obozu oświęcimskiego, w przejmującym liście przypomniał tamte swoje słowa, dodając: „Nie wolno nikomu przejść obojętnie wobec tragedii Szoah. Ta próba planowanego wyniszczenia całego narodu kładzie się cieniem na Europie i na całym świecie; jest zbrodnią, która na zawsze splamiła historię ludzkości”. I wspomniał swój – i nasz – wielki akt skruchy, który moim zdaniem był szczytem tego odchodzącego do historii pontyfikatu: „Te myśli towarzyszyły mi w sposób szczególny, gdy podczas Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Kościół celebrował uroczystą liturgię pokutną w bazylice św. Piotra, a także gdy jako pielgrzym udałem się do Miejsc Świętych i wszedłem do Jerozolimy.

W Yad Vashem – mauzoleum Szoah – i przy zachodnim Murze Świątyni modliłem się w ciszy, prosząc o przebaczenie i nawrócenie serc”. Rzecz jasna, podczas pobytu w Jerozolimie Papież nie ograniczył się tylko do aktu skruchy. I w jego przejmującym przemówieniu w Yad Vashem nie chodziło tylko o tragiczną przeszłość. Mówił też o „budowaniu nowej przyszłości”. Wielokrotnie i na różne sposoby Jan Paweł II przy różnych okazjach mówił o wspólnych zadaniach chrześcijan i żydów w świecie i dla świata. W przesłaniu na 60. rocznicę oswobodzenia obozu Auschwitz-Birkenau ujął to krótko: „Tamte mroczne dzieje winny być dla współczesnych wezwaniem do odpowiedzialności za kształt naszej historii”. Od owej pielgrzymki do Auschwitz-Birkenau (a odwiedzał też inne miejsca Zagłady) aż po ten milenijny, najmocniejszy akt pokutny moje zdumienie, radość i wdzięczność coraz większe: wielokrotne, stanowcze potępienie antysemityzmu, patronowanie ważnym dokumentom Stolicy Apostolskiej (i Papieskiej Komisji Biblijnej), nominacja biskupia Lustigera i Guriona, dziesiątki spotkań z Żydami w Watykanie i po całym świecie, dziesiątki ważnych przemówień do nich – i do nas o nich. Niektóre z tych przemówień papieskich miały wymiar nie tylko moralny: inspirowały teologię i biblistykę postoświęcimską. Przypomnę tylko podkreślanie, iż jest jeden tylko Lud Boży (a nie dwa: Stary i Nowy), że religia żydowska należy do wnętrza religii chrześcijańskiej (co nie jest próbą zawłaszczenia judaizmu!), że Przymierze Boga z Izraelem nigdy nie zostało odwołane Albo: wielki św. Augustyn, Doktor Kościoła, pisał, co przez wieki powtarzaliśmy i powtarzamy, że Nowy Testament jest ukryty w Starym, Stary zaś w Nowym znajduje wyjaśnienie; natomiast Jan Paweł II w „Przekroczyć próg nadziei” pisał: „Przymierze Nowe odnajduje w Starym swoje korzenie. O ile zaś Stare może odnaleźć w Nowym swoje spełnienie, to jest oczywiście sprawą Ducha Świętego. My, ludzie, staramy się temu tylko nie przeszkadzać”. Był konsekwentnym realizatorem Soboru Watykańskiego II (wcześniej będąc zresztą jednym z ak¬tywnych ojców soborowych), ale miał odwagę iść dalej, wychodzić poza tekst nie tylko Nostra aetate.

Wizyta Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, 13 kwietnia 1986 r. Obok papieża rabin Eliasz Toaff

Wizyta w synagodze i koledzy-Źydzi. Umiał zaskakiwać, sprawiać nam niespodzianki. Kiedy w roku 1986 modlił się w synagodze rzymskiej, twierdzono, że to już szczyt tego pontyfikatu, a przecież potem była jeszcze Jerozolima z Yad Vashem i Ścianą Płaczu. Jednak wizyta w rzymskiej synagodze (pierwsza w dziejach papiestwa po św. Piotrze) na pewno była wydarzeniem historycznym, a wygłoszone w niej przemówienie papieskie wpłynęło na dalszy rozwój teologii. Odwiedzał już synagogę w Krakowie, ale jako tamtejszy biskup; jako Papież podczas jednej z pielgrzymek do Polski bardzo pragnął spotkać się z polskimi Żydami w synagodze warszawskiej. niestety, nie doszło do tego nie z winy strony kościelnej. Dlatego Zarząd Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP zaprosił Jana Pawła II do wspólnej modlitwy w warszawskiej synagodze podczas jego spodziewanej wizyty w Ojczyźnie w roku 2005; niestety, wcześniej zabrano go do Ojczyzny niebieskiej, gdzie „nie ma już Żyda ani poganina”. Kochał swoją ziemską Ojczyznę miłością romantyka i realisty (na wielu stronach wydanej w roku śmierci książki „Pamięć i tożsamość” przybliża Polskę ludziom całego świata, modlił się za nią, podejmował interwencje tajne i jawne nie tylko podczas stanu wojennego), szacunkiem darzył Ojczyznę żydowską: Państwo Izrael. Kiedy w 1994 roku Watykan nawiązał oficjalnie stosunki dyplomatyczne z Izraelem, powiedział: „Jeżeli chodzi o uznanie państwowości Izraela, trzeba podkreślić, że nie miałem nigdy co do tego żadnych wątpliwości”. Z wielkich gestów symbolicznych przypomnijmy koncert w Watykanie ku czci ofiar Szoah (1994), z udziałem także ocalonych: na wielkiej menorze paliło się sześć świec na pamiątkę sześciu milionów żydowskich ofiar. On pamięta „Minęło ponad pół wieku, lecz pamięć pozostaje. Mężczyźni, kobiety i dzieci krzyczą do nas z głębi przerażenia, którego zaznali „ – powiedział w Yad Vashem. Godność Izraela i próba jego całkowitego wyniszczenia są przedmiotem nie tylko jego tekstów poświęconych ex professo tej tematyce. Występują także mimochodem (idée fixe? Jeśli tak, to jakże piękna i konieczna!) przy różnych okazjach: np. kilka ważnych stron w książce „Przekroczyć próg nadziei”, kilka wzmianek w ostatniej -”Pamięć i tożsamość” (2005): „Eksterminacja Żydów, milionów synów i córek Izraela (trzykrotnie); zło obozów koncentracyjnych, komór gazowych”; [Edyta Stein] „podzieliła los wielu synów i córek Izraela, spalona w krematorium w Brzezince”; „Izrael jako lud wybrany przez Boga”. Dwie strony poświęcone są tam wyborowi i posłannictwu Izraela, który „jest jedynym narodem, którego dzieje są w znacznej mierze zapisane w Piśmie Świętym. Dzieje te należą do Objawienia Bożego: przez nie Bóg objawia się ludzkości”. Pisze też: „Niezmiernie ważnym czynnikiem etnicznym w Polsce była także obecność Żydów. Pamiętam, iż co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. W gimnazjum było ich trochę mniej. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm. A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie Wydaje się jednak, że ten » jagielloński «wymiar polskości, o którym wspomniałem, przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym”.

Papa Judaeorum. To nie tylko moja opinia, że pielgrzymka pokutna Wielkiego Jubileuszu do Ziemi Izraela, poprzedzona aktem skruchy w Bazylice św. Piotra w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, to chyba szczyt zakończonego właśnie wielkiego pontyfikatu, a przynajmniej szczyt tej wędrówki ku pojednaniu chrześcijańsko-żydowskiemu. Witający Papieża w Yad Vashem premier Izraela powiedział: „Uczyniłeś o wiele więcej niż ktokolwiek, by doprowadzić do historycznej zmiany w postawie Kościoła wobec narodu żydowskiego, zapoczątkowanej przez dobrego papieża Jana XXIII, i aby przewiązać otwarte rany, które ropiały od wielu gorzkich wieków. I myślę, że mogę powiedzieć, Wasza Świątobliwości, że Twoje tutaj przybycie do Namiotu Pamięci w Yad Vashem jest szczytem tej historycznej podróży uzdrowienia”. Dotarcie do szczytu to nie koniec .wędrówki. Papież powiedział w Jerozolimie, iż to dopiero początek drogi. Na tej dalszej drodze, przerwanej (ufajmy, że na krótko) śmiercią Pielgrzyma Pojednania, przypomnijmy jeszcze przyjęcie w Watykanie 160 rabinów i kantorów z całego świata, którzy przyjechali do Włoch na obchody katolickiego Dnia Judaizmu (styczeń 2005). Nie byłoby tego Dnia obchodzonego najpierw we Włoszech, a potem bardzo szybko w Polsce bez Jana Pawła II. Gdy zachorował, natychmiast Światowy Kongres Żydów wezwał do modlitw za niego, naczelny rabin Izraela ułożył specjalną modlitwę, modlono się w wielu synagogach, a od władz Izraela i wielu osobistości żydowskich świata płynęły życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Żydzi przybyli także do kliniki Gemelli, aby się modlić za Papieża, za co im gorąco dziękował. Pamiętam agonię Jana XXIII: obok nas, na placu św. Piotra, pod papieskimi oknami, modlili się także Żydzi. Ale to były tylko nikłe płomyki nadziei. Jan Paweł II – Papież Żydów? Oczywiście jego dzieło pojednania chrześcijańsko-żydowskiego jest li tylko częścią bogactwa tego pontyfikatu, ale częścią bardzo ważną nie tylko ze względu na zaangażowanie i dorobek Biskupa Rzymu na tym trudnym (minowym) polu, ale także ze względu na stare i nowe zagrożenia. Zwłaszcza rodzący się w Europie Zachodniej antysemityzm lewicowy i uparty antysemityzm polskiej prawicy (niecałej!), dumnej ze swego katolicyzmu i powołującej się chętnie na Ojca Świętego – antysemityzm sączony w dusze wiernych przez media pseudokatolickie, wielkodusznie tolerowane przez większość naszych duszpasterzy i arcypasterzy. Eliasz Wiesel po pielgrzymce papieskiej do Jerozolimy postawił retoryczne pytanie: „Czego więcej można jeszcze chcieć?”. Miał rację, gdy chodziło o osobę Papieża. Ale od nas wszystkich trzeba chcieć i wymagać jeszcze o wiele, wiele więcej, abyśmy nie zmarnowali dziedzictwa Papieża spod Auschwitz. Papież Żydów? Kolega biblista nazwał go Papa Sacrae Paginae – Papież Pisma Świętego. Arcybiskupa, który tworzył w Polsce strukturę dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, przezwałem kiedyś Episco- pus Judaeorum. Tak w średniowieczu nazywano (najpierw w Niemczech, potem długo także w Polsce) zwierzchnika gminy żydowskiej, próbując przystosować terminologię hebrajską do języka łacińskiego, w którym określano hierarchię katolicką. Nad tą rzymską trumną wolno chyba się uśmiechnąć? Dlatego z uśmiechem i wdzięcznością daję temu tekstowi i temu Zmarłemu tytuł: Papież Żydów – Papa Judaeorum.

Kliknij w zdjęcie aby powiększyć

*************************************************

Ps.Po więcej zdjęć Jana Pawła II zapraszamy na:

http://www.nostra-aetate.org/JP_II_JUIFS_2/jp2.html

Komentowanie zamknięte.