Opublikowano Marzec 21, 2017 Przez a303 W Polska

” Tutejsi „

Poleszuk znaczy tutejszy, jednak rodzina Poleszuków z Hajnówki od lat czuje się jak obcy. Wynika to z nastawienia lokalnej społeczności do działań o charakterze narodowo-patriotycznym, w które zaangażowała się rodzina pani Elżbiety. Prawdziwe problemy zaczęły się podczas organizacji marszu pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

a4

Lokalna prasa pisała o manifestacji poświęconej bandytom i mordercom. Tak bowiem miejscowi do dziś postrzegają np. kpt. Romualda Rajsa „Burego” z NZW, oskarżanego o ludobójstwo w Zaleszanach. „Bury” rzeczywiście prowadził akcje odwetowe na ludności cywilnej, lecz działo się to w ramach operacji przeciw komunistycznej bezpiece i konfidentom wspieranym przez miejscowych. Dziś środowiska związane z „Gazetą Wyborczą” próbują wmawiać Polakom, że budzenie świadomości o „Żołnierzach Wyklętych” podsyca jedynie konflikty etniczne i religijne. Jednak prawda ma się z goła inaczej, ponieważ mniejszość białoruska, jak i szeroko pojęta ludność prawosławna, brała udział po obu stronach konfliktu. Przy tej okazji warto też wspomnieć, że obywatele wierni II Rzeczypospolitej zostali z tych ziem usunięci kilka lat wcześniej, w wyniku działań okupacyjnych władz sowieckich, niemieckich oraz żydowskich komunistycznych bojówek. Mieszkańcy Hajnówki nie chcą jednak znać prawdy. Przyzwyczaili się do oddawania czci wyzwoleńczej Armii Czerwonej i piętnowania polskiego nacjonalizmu. Inicjatywa Poleszuków, by przywrócić miastu narodowy charakter, spotkała się ze ścianą. Zaproponowana przez nich formuła obchodów świąt narodowych wydała się władzom nie do przyjęcia. Patriotyczną rodziną zainteresowały się sądy i policja. Media pisały o lokalnej grupie bandytów, a niektórzy mieszkańcy przestali poznawać dawnych znajomych. Nawet drzwi parafii zostały zamknięte dla pochodu pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Mimo to marsz zakończył się sukcesem. Był to jasny sygnał dla wszystkich, którzy znają prawdę, że warto wyjść z cienia; że nawet w Hajnówce jest wielu narodowców. Choć dzieci pani Elżbiety, notorycznie zmagają się z konsekwencjami swej patriotycznej działalności, nie zamierzają rezygnować. „Nas mogą oczernić, wsadzić na dołek, a kiedyś do żołnierzy wyklętych strzelali. (…) Musimy to dalej robić, bo oni się nie poddawali, tylko walczyli, a my? Mamy się teraz poddać? Nie ma takiej opcji nawet” – mówi Dawid Poleszuk.

—————————————————————————————————————————

a000

a9

a90

Radni zdekomunizują ulice. Patronami mają zostać lokalni działacze PZPR

a5

Pawła Findera zastąpić ma Bolesław Sulima, a Henryka Rutkowskiego Tadeusz Bołoz. Reszta komunistycznych działaczy również zniknie z planu miasta. Nie wszystkim jednak odpowiada zamiana komunisty na członka egzekutywy KM PZPR. Radni na najbliższej sesji- w środę, mieli głosować proponowane zmiany. Prawdopodobnie jednak do tego nie dojdzie, a w czasie obrad zostaną jedynie zaprezentowani kandydaci na nowych patronów.

Samorząd Miasta Hajnówka jako pierwszy i jedyny do 18 października, zgłosił się do Instytutu Pamięci Narodowej z prośbą o opinie na temat istniejących nazw ulic, które nie spełniają warunków ustawy dekomunizacyjnej.

– Spośród samorządów powiatu hajnowskiego z prośbą o konsultację zgłosił się dotychczas jedynie Urząd Gminy Miejskiej Hajnówka. Pismem z dnia 9 sierpnia 2016 r. Oddział IPN w Białymstoku został poproszony o wyrażenie opinii w kwestii sześciu ulic, tj.: ul. Pawła Findera, ul. Małgorzaty Fornalskiej, ul. Władysława Hibnera, ul. Władysława Kieniewskiego, ul. Janka Krasickiego, ul. Henryka Rutkowskiego. – mówi Paweł Niziołek z Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej w Białymstoku, wyznaczony do pomocy samorządom w sprawach ustawy dekomunizacyjnej. – Wszystkie wymienione ulice zostały zaopiniowane negatywnie, to znaczy rekomendowano zmianę ich nazw.

No i samorząd postanowił zmienić patronów. Okazuje się jednak, że proponowane zmiany są raczej nietrafione. Starych komunistów, których biografie możemy poznać na stronie Instytutu Pamięci Narodowej w zakładce dotyczącej polityki historycznej, zastąpić mają nieco młodsi działacze partii. W biogramie Bolesława Sulimy przygotowanym przez samorząd możemy przeczytać, że proponowany patron wstąpił do PZPR już w 1949 roku i był wieloletnim członkiem egzekutywy Komitetu Miejskiego PZPR. Podobnie jest z proponowaną Jadwigą Rudzińską – Patejuk, która członkiem PZPR była od 1966 roku, a w egzekutywie KM PZPR działała w 1986 roku. Oboje także znajdują się w katalogu lustracyjnym Instytutu Pamięci Narodowej jako osoby sprawujące kierownicze stanowiska partyjne i państwowe PRL. Warto też zwrócić uwagę na to, że gdy na Pomorzu strajkowali robotnicy i gdy 13 grudnia 1981 roku wprowadzony został stał wojenny, Jadwiga Rudzińska- Patejuk i Bolesław Sulima trwali w partii.

Ustawa z 1 kwietnia 2016 roku o zakazie propagowania komunizmu jasno określa kryteria jakie musi spełniać patron – „za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989” czytamy w Ustawie. Zatem zarówno Jadwiga Rudzińska – Patejuk jak i Bolesław Sulima symbolizują niesuwerenną władzę w Polsce.

– Jeżeli chodzi o członkostwo w partiach politycznych: SDKPiL, KPP, PPR, PZPR, KPZB, KPZU, WKP(b), KPZS to jest ono traktowane jako szczególnie kompromitujące w przypadkach, gdy było ono aktywne i/lub dotyczyło szczególnych okresów w dziejach Polski, np okresu wojny i okupacji (1939-1945), okresu „utrwalania” władzy komunistycznej (na Podlasiu od lipca 1944, umownie, do amnestii 1947) – wyjaśnia Paweł Niziołek.

Te propozycje hajnowskich samorządowców dziwią ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że wojewoda i tak zmieni nadane nazwy propagujące lokalnych partyjniaków. To z kolei pociągnie całkiem niepotrzebne koszty związane choćby z wymiana tablic z nazwami.

– Jeśli władze gminne mają problem ze stwierdzeniem, co mieści się w owych ramach, a co poza nie wykracza, powinny zasięgnąć opinii Instytutu Pamięci Narodowej, co, o ile wiemy, zalecił wojewoda podlaski – dodaje Niziołek. –  W ustawie nie ma rozgraniczenia na „starych” i „nowych” patronów – przyjętych przed lub po wejściu w życie ustawy. W świetle zapisów tego aktu prawnego każdy przyjęty patron będzie podlegał tej samej procedurze, a więc w ostateczności może zostać usunięty decyzją wojewody (po konsultacji z IPN). Zmiana jednego patrona związanego z działalnością komunistyczną na innego o podobnym życiorysie jest więc całkowicie bezcelowe i naraża jedynie gminę na niepotrzebne koszty.

Jednak propozycje komunistycznych działaczy to nie jedyny „kwiatek” przy okazji zmiany nazw ulic. Otóż okazuje się, że hajnowska ulica ma otrzymać imię patrona co do którego nie ma pewności jak naprawdę się nazywał… Krzysztof Hayjnau a może Hajnaw? W biografii proponowanego patrona czytamy, że  nie ma pewności co do ostatniej litery nazwiska jednak warto zauważyć, że pomimo tej niepewności nazwa ulicy i tak ma brzmieć inaczej i przechadzać się będziemy ulicą Krzysztofa Hajnowa a nie Hajnaua czy Hajnawa jak wynikałoby z przedstawionych zapisów. Jednym słowem galimatias.

Rada Miasta miała zdecydować na najbliższej sesji o przyjęciu nowych nazw, prawdopodobnie jednak do tego nie dojdzie i w najbliższą środę (26 października) radni poznają jedynie propozycje zmian.

Sesja rozpocznie się o godzinie 15.00 w sali konferencyjnej w Urzędzie Miasta.

biuletyn-informacji-publicznej-instytutu-pamieci-narodowej-mozilla-firefox-2016-10-24-174915-bmp

biuletyn-informacji-publicznej-instytutu-pamieci-narodowej-mozilla-firefox-2016-10-24-174822-bmp

Za: http://www.hajnowski.pl/radni-zdekomunizuja-ulice-patronami-maja-zostac-lokalni-dzialacze-pzpr/

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.