Najnowsze

Opublikowano Wrzesień 1, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Transplantacje to wielki biznes – wywiad ze współreżyserem filmu „Mitzvah”

źródło: http://www.bibula.com

Transplantacje to wielki biznes – €“ z Witoldem Gadowskim, współreżyserem filmu „Mitzvah” rozmawia Mateusz Rawicz.

Jak długo trwały prace nad filmem „Mitzvah”, który wyreżyserował Pan wspólnie z Maciejem Grabysą?

Film powstawał przez trzy lata, teraz na jego kanwie powstaje książka o międzynarodowej mafii transplantacyjnej. Zbieraliśmy się do niego dość długo, ale w końcu dostaliśmy dotację z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i mogliśmy go zrealizować.

To film śledczy?

Nie jest to film śledczy, choć zawiera wątki śledcze. Staraliśmy się nie popaść w ton sensacyjny, który zwykle towarzyszy materiałom śledczym, bo byłoby to ze szkodą dla problemu i dla prawdy. Prawda jest w tej sprawie niesłychanie złożona. „Mitzvah” jest filmem trudnym w odbiorze. Nagromadzenie problemów, stanowisk, miejsc, kultur, czyni z niego duży kolage. Jest to próba rozważania o rzeczach ostatecznych, związanych z życiem, śmiercią, możliwością ratowania życia kosztem czyjegoś ciała. Z transplantacją wiążą się ogromne problemy religijne i etyczne.

„Mitzvah” to historia ludzkiej nerki…

Motywem wyjściowym filmu jest poszukiwanie odbiorcy nerki od dawcy, którego znaleźliśmy we wsi Menżir w Mołdawii. Osią dramaturgiczną jest prześledzenie wędrówki nerki od dawcy z Mołdawii poprzez nielegalną operację w Turcji aż do odbiorcy w Izraelu. Człowiek, który dzięki tej nerce żyje, zapłacił za nią ogromne pieniądze. Nie był świadomy, że to się odbywa w sposób kryminalny. Wychodząc z tej opowieści staramy się opowiadać o tym jak wielką siłą jest życie, jest dużo silniejsze niż religijne zakazy, nakazy niż prawo różnych krajów i różnych kultur. Siłą rzeczy staraliśmy się też zmierzyć ze sposobem widzenia transplantacji w trzech religiach: prawosławiu, judaizmie i islamie. Oś sensacyjna filmu jest na drugim planie. Rozmawiamy z brokerem, który załatwił tego typu transakcje. Jest to prawie oficjalna działalność. Ten broker nie zgodził się na publikację wizerunku, właściwie na nic się nie zgodził, więc musieliśmy zastosować kilka elementów maskujących, żeby jakoś ominąć jego zakazy. W tym wszystkich bardziej fascynowało nas to jak ludzie w różnych kulturach, religiach tłumaczą sobie coś, co jest rzeczą nienaturalną, czyli sprawę przeszczepów, oddawania i przyjmowania obcych organów.

Organy pobiera się od osób żyjących…

Nerki można pobierać tylko od osób żyjących. Wątroba, płuca gałki oczne i serce pobierane są jedynie od osób zabijanych (jak w Chinach czy Kolumbii) bądź umierających.

Ile biorcy płacili za nerki biorcy?

150-160 tysięcy dolarów.

A ile otrzymywali za nie dawcy?

3-4 tysiące dolarów. To pokazuje skalę wyzysku tych biednych ludzi i problem społeczny, jaki istnieje. W filmie pojawiają się także sceny z Chin, gdzie pozyskuje się organy z ciał skazańców. Międzynarodowy obrót organami korzysta z organów chińskich więźniów.

Czyli transplantacja to nie tylko metoda ratowania życia, problem etyczny, ale przede wszystkim wielki biznes?

Sumy płacone za transplantacje idą w setki tysięcy dolarów. Szczególnie w Turcji, co doskonale udowodnił najsłynniejszy turecki dziennikarz śledczy, Ingur Dündar. Rozmawialiśmy z nim. Pokazał w reportażu śledczym, jakim biznesem w Stambule były nielegalne transplantacje. Ten reportaż doprowadził do ujęcia jednego z najbardziej znanych i najlepiej prosperujących transplantatorów, doktora Somneza. Dündar jest powszechnie szanowanym i cenionym dziennikarzem. Jest szefem jednej z prywatnych tureckich telewizji, ma w niej własny kanał śledczy. Porównując losy dziennikarzy śledczych w Polsce z jego losami możemy zdobyć się na gorzką refleksję. Jesteśmy daleko za Turcją w rozwoju rynku medialnego.

W filmie pojawia się też kontrowersyjny wątek śledztwa szwedzkiego dziennikarza…

Donald Boestrem na podstawie bardzo nikłych przesłanek postawił tezę, że Palestyńczycy są mordowani przez wojskowych izraelskich właśnie dla uzyskania organów. Wywołało to duży skandal. Boestrem został wydalony z Izraela. Doszło do zadrażnień na linii Izrael -€“ Szwecja.

Relacja Boestrema nie jest wiarygodna?

W filmie bardzo emocjonalnie udowadnia swoje racje. Z punktu widzenia dziennikarskiej rzetelności w jego argumentacji jest bardzo wiele luk. Staraliśmy się podejść do tego, co mówi w sposób beznamiętny. Przedstawiliśmy relacje Izraelczyków, którzy prowadza w tej sprawie śledztwa. W Izraelu problem transplantacji jest bardzo głośny. Stanowi nie tylko przedmiot dochodzeń śledczych, ale i ogólnonarodowej debaty w Knesecie. W filmie wypowiada się też jeden z liderów Hamasu, który właśnie wyszedł z więzienia. Jego relacja jest bardzo jednostronna. Staraliśmy się także pokazać przedstawicieli państwa Izrael. Naszą rolą nie jest sądzenie i wydawanie wyroków, tylko pokazanie tego problemu i ludzkich dylematów z nim związanych w takim dosyć uniwersalnym wymiarze.

RabinYitzhak Levi Rosenbaum stał na czele międzynarodowego gangu handlującego ludzkimi organami. W 2009 r. aresztowała go policja w Nowym Jorku.

Tak, to wydarzyło się po zrealizowaniu filmu. Toczy się w tej sprawie wielkie śledztwo w Izraelu. To potwierdziło, że stąpaliśmy dobrymi tropami. Podnoszone problemy zaczęły jakoś zyskiwać swoje finały.

W filmie miała być przedstawiona historia rabina Wolfowitza, który przekazał organy swojej wnuczki palestyńskim dzieciom.

Tak. Bardzo nad tym ubolewam, ale PISF zażądzał radykalnego skrócenia naszego filmu. Pierwotnie film miał mieć 120 minut, ale niestety musieliśmy go skrócić o połowę i zrezygnować z wielu wątków, m.in. z tego fragmentu. Posłuży nam do rozbudowanej wersji filmu albo jako wstęp do nowego filmu. To nie mieści się w powszechnym pojmowaniu Bliskiego Wschodu i i Izraela, gdzie widzimy radykalne podziały, a tu ortodoksyjny rabin, Wolfowitz, zgadza się na transplantację organów tragicznie zmarłej wnuczki i przekazaniu ich palestyńskim dzieciom. Opowiadał nam o tym w sposób bardzo piękny i mądry. Zaimponował mi mądrością, wyważeniem, brakiem zacietrzewienia, sposobem rozumienia człowieka.

Podczas realizacji filmu spotykaliście się z osobami organizującymi handel organami w wielu krajach…

W Hajfie spotkaliśmy się z Chaimem, największym brokerem transplantacyjnym w Izraelu, prowadzi swoją spółkę wraz z emerytowanym oficerem Mossadu. Nie zgodził się na filmowanie, więc został nagrany z ukrytej kamery. Tropiąc jego działania trafiliśmy na izraelski szpital w Medellin w Kolumbii, gdzie przeszczepiane są wątroby, płuca i serca (pochodzące oficjalnie od ofiar wypadków komunikacyjnych, w Kolumbii jest ich więcej niż w Nowym Jorku!!!). W kibucu obok Strefy Gazy spotkaliśmy się z Judytą, której za 160 tysięcy dolarów przeszczepiono w Medellin wątrobę. Na jej operację złożył się cały kibuc. W Kiszyniowie trafiliśmy na Ninę Ungureanu, szefową mołdawskiej mafii transplantacyjnej, która wysyłała swoich rodaków na operację wycięcia nerki do Stambułu. Uciekała przed nami, nie chciała rozmawiać, w końcu nasłała na nas swoich ochroniarzy. Biedak w Menżir dostawał za nerkę 3 tysiące dolarów (w filmie są wywiady z tymi ludźmi i ich popem) i po dwóch dniach byli wyrzucani ze szpitala w Stambule. Na własny koszt musieli powracać do Mołdawii.

Wspomniał Pan, że na kanwie filmu „Mitzvah” powstaje książka…

W książce, która zamierzamy napisać razem z Maciejem Grabysą znajdą się także wywiady z mafiosami z Kosowa i Azerbejdżanu oraz opis ucieczki Niny Ungureanu i doktora Zaki Schapiro, najsłynniejszego lekarza w czarnym biznesie transplantacyjnym. Umówił się z nami na spotkanie w Tel-Avivie i w ostatniej chwili ktoś go ostrzegł, uciekł. Było to świeżo po jego wyjściu z izraelskiego więzienia. Kilka miesięcy później zorganizował nielegalny szpital na południu Kosowa, teraz działa w Azerbejdżanie.

Jak wygląda problem handlu organami w Polsce?

Biznes transplantacyjny w Polsce nie jest wielki. Nie natrafialiśmy na jakieś większe ślady podczas kręcenia filmu. Znamy ten problem bardziej z utarczek politycznych, które wybuchły po wypowiedzi ministra Ziobro w sprawie doktora G. Ten wątek wykorzystano do bieżącej gry politycznej. Posłużono się nim do walki mówiąc bałamutnie, że na skutek wystąpienia ministra Ziobro spadła ilość transplantacji. Do dziś nie toczy się otwarta dyskusja na ten temat. Jeżeli dyskutujemy o medycynie, o różnych eksperymentach medycznych, to raczej dyskutujemy o in vitro, o aborcji. Nie zauważyłem, żeby o transplantacjach toczyła się jakaś większa dyskusja publiczna. Dyskusje toczą się pewnie w szpitalach, laboratoriach. Być może toczą się dyskusje etyczne na uczelniach medycznych. Nie funkcjonuje to w świadomości publicznej. Nie zadajemy sobie pytań, w jaki sposób to może funkcjonować.

Dziękuję za rozmowę.

Witold Gadowski (ur. 1964 r.), dziennikarz, publicysta. W latach 90. korespondent wojenny na Bałkanach. Były szef telewizyjnej „Jedynki”. Współautor książki „Tragarze śmierci”. We wrześniu nakładem wydawnictwa Zysk ukaże się jego książka pt. „Wieża komunistów”.

Tygodnik Nasza Polska, nr 34, 21.08.2012 r.

Komentowanie zamknięte.