Najnowsze

Opublikowano Sierpień 22, 2015 Przez a303 W Polska

Transformacja ustrojowa, czyli polska Jałta

Wszyscy dobrze wiedzą, że jedynym, akceptowalnym, powszechnie obowiązującym systemem politycznym świata, jest system kapitalistyczny, a w nim, niestety, demokracja. Nikomu, w naszym nieszczęśliwym kraju, nie trzeba, o tym, przypominać – a, gdyby, jakiś ekstremalny oszołom zapomniał i z tego powodu bolała go głowa, to polskojęzyczne media, z całą pewnością, na poprawienie pamięci i ból głowy, zalecą mu Bilomag lub wizytę u pani Goździkowej. Gdyby zaś, jakimś cudem, te medyczne przypadłości objęły np. całe narody, nie tylko europejskie, to wiadomo, że chemiczne preparaty Goździkowej już nie pomogą i wtedy pomocy może udzielić tylko NATO, gotowe w każdej chwili interweniować w obronie jałtańskiego systemu nadzorowania świata przez Judejczyków i w pokojowej, czyli wojskowej misji, przy pomocy najnowszej broni, przywrócić, chorym narodom, pamięć. Radykalnie też usuną bóle głowy. I zupełnie, przy okazji, przejmą kontrolę nad wszystkimi bogactwami naturalnymi, w tym, np. nad złożami ropy naftowej.

a

Na straży systemu stoi, niezłomne, USA. W Stanach, w których emitentem pieniądza, (z naruszeniem Konstytucji – od nocy wigilijnej 1913 r.), jest żydowska mafia z FED, (a nie państwo), ten system, obowiązywał już wcześniej. I zdał egzamin. Z państwa, (które utraciło finansową suwerenność), uczynił potęgę światową i strażnika demokracji. Realizując swą misję „uszczęśliwiania” innych narodów, rozsyłają więc swe wojska po świecie, aby usunąć „tyrana”; wprowadzają tzw. demokrację, nawet tam, gdzie jej w ogóle nie rozumieją i nie chcą, a także w celach stabilizacyjnych i oczywiście, pokojowych. Czyli dla ich dobra. I dla naszego.

Czas, żebyśmy zrozumieli, iż Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki miały i mają jeden wspólny cel – wynarodowianie państw narodowych, zniszczenie ich i podporządkowanie sobie. Motorem ich obłąkańczego celu było, i jest, jałtańskie porozumienie żydo-masonerii i narzucenie im jednej ideologii – żydowskiego panowania nad światem. Cel ten realizują do dzisiaj przy pomocy pieniędzy zagrabionych narodom cywilizacji zachodniej. Różnica między USA a ZSRR polegała tylko na metodach realizacji tych celów. Przy wynarodowianiu państw i ich podporządkowaniu, Ameryka, (której żydzi ułatwili rozwój gospodarczy, myśląc tylko i wyłącznie o własnych zyskach) stosowała metody bardziej liberalne niż Sowieci, którzy totalitarnie i morderczo wyniszczali, głównie, narody słowiańskie.

Niszczenie Kościoła Katolickiego było (i jest) bardzo ważnym elementem niszczenia więzi narodowych. A, może, raczej było, bo dzisiaj, wewnętrznie, Kościół Chrystusowy już jest w pełni zniszczony, w czym ogromne zasługi położył JPII.

I przyszły lata 80-te ub. wieku. Wyniszczone i wycieńczone narody, okupowane przez ZSRR, doszły do kresu wytrzymałości. Odrodziły się wreszcie pronarodowe siły gotowe do zrzucenia jarzma sowieckiego. Za przykładem Polski, podobne ruchy rodzić się zaczęły w innych krajach Europy środkowej. Judejczycy zrozumieli, że, nieoczekiwanie, komunizm stał się sprawcą ruchów nacjonalistycznych, czyli niezwykle, dla nich, groźnych. Ruchy te mogły na tyle uaktywnić własne społeczeństwa, iż byłyby w stanie zrozumieć, że istnieje inna, niż ta ustalona w Jałcie, droga rozwoju własnego narodu – nie kapitalizm, nie komunizm (przepoczwarzony w socjalizm) – lecz zdrowy, nacjonalistyczny interes własnego państwa. W tej sytuacji, komunizm stał się, dla Żydów amerykańskich, niepotrzebnym, wręcz groźnym, bo mógł uniezależnić Moskwę od Waszyngtonu i stać się siłą przewyższającą USA, (o czym, słusznie, donosiła Oficyna Niezawisłej Polski). Żydo-masoneria musiała, więc, szybko podjąć środki zaradcze i wydać stosowne dyspozycje.

W ten właśnie sposób, ogromne, choć wygłodniałe, mocarstwo światowe – ZSRR – zupełnie dobrowolnie, razem ze swoimi ogólnoeuropejskimi strukturami wojskowymi (jak Układ Warszawski) i gospodarczymi (jak RWPG) przestało istnieć. ZSRR sam się zlikwidował! To zupełnie zadziwiające. Bez tej konwencjonalnej i niekonwencjonalnej wojny, którymi nas straszono, komunizm przestał istnieć (o czym poinformowała świat jedna, polska aktorka), co nie do końca było prawdą.

Zaczęło się od Polski, która dostała zgodę na związek „Solidarność” i stopniową zmianę systemu. Ale, Polacy, zniecierpliwieni, którzy uwierzyli w swoje siły, zbyt szybko chcieli zmian, zbyt szybko chcieli wolności, na co Centralne Siły Polityczne nie były przygotowane. Trzeba było wyhamować ten pęd wolnościowy i wprowadzono stan wojenny. Okres ten pozwolił na konsolidację sił żydo-masońskich i przygotowanie programu oraz ludzi, którzy, na fali entuzjazmu Narodu Polskiego, mieli przejąć ster tych zmian, by zrealizować szatański plan, który, medialnie, miał wszystko zmienić na lepsze, a w rzeczywistości utrwalić status quo.

Cel był prosty – mają rządzić Polską ludzie, którzy zagwarantują mordercom Polaków bezpieczeństwo, a Judejczykom, przefarbowanym na demokratów, nieskrępowaną władzę. Należało tak pomieszać w głowach Polakom, by byli im wdzięczni za to, niby, obalenie komunizmu i dawali rządzić Polską przy każdych wyborach.

W Polsce, do dzisiaj, nazywa się to transformacją ustrojową.

A cóż to takiego? Według encyklopedycznej definicji, transformacja to „wywoływanie przekształceń ilościowych i jakościowych, lub obu łącznie, w zakresie funkcji lub elementów systemu, pojawiających się na jego wejściu (…), które są pożądane przez otoczenie tego systemu. Procesy transformacji warunkują rozwój systemu i jego doskonalenie (…) oraz większą jego adaptacyjność i elastyczność działania w otoczeniu”.

Czyli, mówiąc normalnym językiem, mieliśmy taką oto sytuację: dotychczas, na co dzień żyliśmy w „systemie” komunistycznym, a teraz, „na wejściu”(czyli w 1989r.,) dokonujemy transformacji, tzn., jakościowo go przekształcamy. Jak go przekształcamy? Poprzez procesy warunkujące jego rozwój i doskonalenie. Ale przecież, cały czas mówimy o tym samym systemie – systemie komunistycznym.

Krótko, to wygląda tak: dokonujemy transformacji ustrojowej, czyli pozostajemy przy tym samym systemie, tylko go doskonalimy, czyli dalej rozwijamy. Jeśli tak, to wiele problemów, które wymagają wyjaśnienia i ujawnienia, staje w zupełnie innym świetle. Staje się bardziej zrozumiałe.

Rozumiemy np., dlaczego namnożyło się nam „ludzi honoru”, którzy dotychczas uważani byli, przez niektórych tylko, za ludzi działających przeciwko własnemu narodowi, jak Kiszczak, czy Jaruzelski. Zaczynamy rozumieć, dlaczego nasz bohaterski noblista, Lech Wałęsa, (który, powiedział: „Mogłem być Kim Ir Senem, czy Leninem, bo najlepiej to potrafię” – za „Trybuną”, z 20 sierpnia 2004 r.), w ogóle tym noblistą został i dlaczego, w 1982 roku, gdy na ulicach pałowano ludzi, Wałęsa łowił rybki, gawędził z ubecją i popierał stan wojenny, wykazywał zrozumienie dla Jaruzelskiego i doceniał osiągnięcia władz komunistycznych. I dlaczego, właśnie, ci wszyscy, którzy odpowiedzialni są mordy na Polakach i kradzieże, za uwłaszczanie się na majątku narodowym, za wynarodowienie, wyniszczenie gospodarki, tzw. prywatyzację, (czyli wyprzedasz Polski , za grosze), chorą służbę zdrowia, za pauperyzacje Narodu itd., w dalszym ciągu sprawują władzę i z polskiego państwa już uczynili żydo-masońską neokolonię?

Nie można zakładać, że cokolwiek dzieje się przypadkowo, a w polityce w szczególności. Ktoś mądry powiedział, że przypadki są tylko w gramatyce. I słusznie. Nad tym całym procesem transformacji, czyli niby rozwojem, udoskonaleniem tego, żydo-komunistycznego systemu, lub inaczej, unowocześnieniem go, musiał ktoś czuwać, kierować nim. Ktoś ideologicznie i materialnie tak umocowany i wewnętrznie przekonany o swych racjach, iż zdołał ten szatański plan stopniowo realizować, przekonując do niego nie tylko swych towarzyszy, ale także, ogromną, część społeczeństwa.

Niekwestionowanym liderem takiego środowiska był Jacek Kuroń, (który układał się z komunistami za zgodą i wiedzą Wałęsy), zwolennik „ustroju sprawiedliwości społecznej”, której, razem z Geremkiem, był ideologiem i trybunem.

To Kuroń, jak pisał p. Kwieciński z „Głosu”, „zawzięcie zwalczał polityzację opozycji, czyli różnorodność opinii, pluralizm”. Jego ideą i najważniejszym zadaniem było zablokowanie w państwie powstawania rządów partyjnych, oczywiście, w szczególności prawicowych, a władzę miał sprawować, jego zdaniem, „Ruch Społeczny”. Najlepsi przedstawiciele tego ruchu mieli współrządzić razem z komunistami, a wszelcy „radykałowie i niepodległościowcy” mieli zostać zmarginalizowani. I tak się stało.

Aby zrealizować tę kuroniową wizję, próbowano najpierw, w 1989r., zapełnić połowę nowego parlamentu wyznawcami tej teorii. Przed wyborami, w tamtych czasach, to „Kuroń ustawiał listy i dawał je Wałęsie do zatwierdzenia”. Zdecydowanie zwalczał on wszelkie postawy antykomunistyczne. Aby ułatwić wprowadzenie w życie swej wizji państwa, jego środowisko skutecznie wyeliminowało, z wyborów kontraktowych, wszystkich niepodległościowców, a potem z życia pluralistycznego i wreszcie, ze świadomości społecznej. Mówił: „My zdajemy sobie sprawę, jak ryzykowne jest porozumiewanie się z komunistami, ale uważam, że póki oni tu będą rządzić, póty różnego rodzaju porozumienie się z nimi jest konieczne i może być pożyteczne”

Mówił również: „Dla nas drogą do niepodległości jest to, co tu, teraz robimy. Etapem tego, może być w każdej chwili porozumienie się z rządzącymi. Będę zawsze walczył z tymi, którzy mówią, że porozumienie jest niedopuszczalne, bo to jest sąd moralny, z którym ja się absolutnie nie zgadzam”.

Gdyby ktoś zapytał, jak zdołał on te wszystkie, w rzeczywistości antydemokratyczne, idee wizji nowego państwa wprowadzić w życie, to trzeba przypomnieć słowa pisarza Józefa Mackiewicza. Powiedział on: „ Komunizm jest totalną antytezą wolności. Usiłuje zastąpić rozum ludzki poprzez mechanizm partii. Pierwszym krokiem do tego celu ma być pozbawienie ludzi obiektywnej informacji”.

Właśnie, dobrze o tym wiedzieli także Kuroń i jego wyznawcy, dobrze wiedzą i dzisiaj wszyscy ci, którzy realizują jego model państwa przy pomocy mediów i dzięki niemu stali się medialnymi autorytetami i politykami. To ci wszyscy, którzy występują gremialnie przeciw ujawnianiu meandrów jego życia polityczno – społecznego, nie wnikając w treść publikowanych faktów i nie polemizując z nimi. Samo wspominanie jego działalności już wywołuje gniew Centralnych Sił Politycznych, jakby dotykano jakiejś świętości niegodnymi rękoma. „Bo najbardziej charakterystyczną cechą komunizmu nie są wcale jego zbrodnie, lecz zniewolenie ludzkiej myśli i ducha”.

Wszyscy ci przetransferowani, politycy – wszelkiej maści lewica, komuniści, zieloni, byli udecy (którzy doradzali p. prezydentowi) i rządząca PO z panią Kopaczką (i Tuskiem w tle), premierem, niestety, na czele, nie chcą w ogóle żadnej dyskusji o tej transformacji, tak jak o jej twórcy i wynalazcy, Jacku Kuroniu. Jest to zrozumiałe, bowiem o świętościach (takich jak Kuroń i jego transformacja) się nie dyskutuje, bo każda dyskusja rodzi niebezpieczeństwo wykazania zamierzonych niegodziwości w planie jego twórcy, a to z kolei, zagraża już ich bytowi politycznemu i wpływom.

A z naszego, polskiego punktu widzenia, „dyskusja z komunistami jest bezprzedmiotowa, gdyż czarne nazywają białym, a białe czarnym, co wyklucza jakąkolwiek dyskusję”- pisał Mackiewicz. To fakt.

Dzisiaj, w czasie „świętowania” kolejnej rocznicy powstania Solidarności, znowu nie ma właściwie komu skutecznie bronić tych wszystkich Polaków, którzy padli ofiarą owej transformacji. Ofiarą oszustwa Geremka, Balcerowicza, Kuronia, Kaczyńskich i innych, dzięki którym umocnił się socjalizm, na drodze akceptowanej prawie przez wszystkich, czyli transformacji ustrojowej.

To jest właśnie największe oszustwo, które społeczeństwo, na skutek braku uczciwej wiedzy o planowanych przekształceniach i „kruszeniu” socjalizmu, a także skutecznej, o nich, dezinformacji, udzielało poparcia „reformatorom”.

Tę właśnie, tzw. transformację, zadekretował Okrągły Stół, który, przecież był taką naszą, polską Jałtą.

Wszelkiego rodzaju marsze niepodległościowe, rozmaite protesty, poszukiwanie prawdy o tragedii (nie katastrofie!) smoleńskiej, różne informacje medialne tzw. drugiego obiegu medialnego, akcje ulotkowe itp., to panika w Centralnych Siłach Politycznych i wyraz ich strachu przed ujawnieniem prawdy o „grupie trzymającej władzę”, a także, przed utratą, z góry „zaplanowanych pozycji”.

Okazuje się, że tak, jak Lenin, który jest podobno wiecznie żywy, tak myśli, nieświętej pamięci, Geremka, ortodoksyjnego żyda, (nad którym trzech arcybiskupów płakało w warszawskiej katedrze!) i Kuronia, także.

Na zakończenie wspomnę Napoleona, który, przygotowując swojego syna do sprawowania władzy, powiedział:

„Aby wiedzieć, czy ma dobrą administrację, niechaj mój syn żąda rzetelnych danych, tyczących drobnej przestępności. Jeśli liczba takich przestępstw wzrasta, to niezbity dowód, iż wzrasta nędza społeczeństwa, a więc państwo jest źle rządzone. Gdy zaś te przestępstwa maleją, to dowód, że sprawy idą w prawidłowym kierunku, którym winno być zapewnianie ludziom godnego życia.”

Kto dzisiaj, w „posierpniowej” Polsce, oprócz zdrajców i głupców, powie, że polskie sprawy idą w prawidłowym kierunku?

Prawidłowym, to znaczy, jakim? Jak to jakim?

Najważniejsza jest demokracja i jej bękart – globalizacja, interes światowych, lichwiarskich banków i stała obecność w parlamencie tych okrągłostołowych „transformatorów” i ich sługusów. To jedyny, słuszny kierunek.

A może, w ogóle, nie zastanawiajmy się; to, dla nas, zbyt duży wysiłek(!) – ale koniecznie idźmy na wybory i kolejny raz oddajmy władzę pisowcom, platformiarzom, wszelkiej maści lewicowcom, różnym zboczeńcom, złodziejom i zdrajcom Narodu.

Większość z nas mówi: przecież na kogoś trzeba głosować, prawda!?

Ale pamiętajmy, że to z naszych kieszeni jest opłacana ich zbrodnicza działalność w Polsce. I ciągle bezkarna.

A głosując, według obowiązującej dzisiaj ordynacji wyborczej, sami ułatwiamy im tę działalność.

Najlepiej, to nie myśleć – oglądajmy TVN 24 lub np. TVP 1 i nie będziemy mieli problemów. Oni nas odmóżdżą i sami zrozumiemy, że jest, po prostu, znakomicie. Że tak ma być.

Kazimierz Bielecki

21 sierpnia 2015

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.