Najnowsze

Opublikowano Październik 14, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

To “niemożliwe”, żeby USA się załamało. Tak, ale tylko do chwili, gdy to się stanie

źródło: http://lewrockwell.com/douglas/douglas61.1.html

autor: Jack D. Douglas

Wszystkie Wiekie Katastrofy wydawały się czymś niemożliwym, dopóki nie nadeszły i nie stały się rzeczywiste. Gdyby ludzie brali je na poważnie, to pewnie działaliby tak, żeby ich uniknąć.

Czy Cezar mógł pomyśleć, że jego przyjaciel Brutus dołączy do innych spiskowców pewnego pięknego dnia w Rzymie, aby go załatwić? Czy Rzymianie brali pod uwagę, że ich Imperium któregoś dnia ostatecznie upadnie? Czy Największe Imperium, jakie widział świat mogło pomyśleć, że mały naród chłopskich parweniuszy nie mających armii może pokonać potężne Czerwone Kołnierzyki? Nie, do chwili, gdy spotkali się pod York Town, a świat wywrócił się do góry nogami. Czy Amerykanie uwierzyli ludziom, którzy wrzeszczeli na cały głos, że Pearl Harbor jest otwarte na atak japońskich lotniskowców po tym, jak FDR nakazał flocie przenieść się z San Diego do Pearl? Nie uwierzyli, dopóki nie nastał fatalny w skutkach niedzielny poranek. Czy USA uwierzyło, że mały naród wieśniaczy mógłby pokonać Największe Imperium, jakie widział świat i doprowadzi personel ambasady do panicznej ucieczki śmigłowcami z dachu budynku?Uważam, że istniała chociaż jedna osoba, która wierzyła w katastrofalny atak na World Trade Center. Człowiek ten uważał, że tak się stanie, bowiem widział pierwszą próbę kilka lat wcześniej. Lecz poszedł tam w ten dzień i zginął. Szwagierka jednej z moich córek pracowała w małym budynku nieopodal miejsca zdarzenia. Wiedziała od początku, że to jest możliwe, gdyż była tam w czasie pierwszej próby. Gdy tylko usłyszała odgłos uderzenia, wyjrzała przez okno i zobaczyła dymy nad Wieżami, wtedy chwyciła torebkę, zbiegła po schodach i wzięła taksówkę, żeby wrócić do domu na Manhattanie. Przeżyła, ponieważ uwierzyła, że to możliwe i że to się dzieje.

Wielki Kryzys nr 1 (Depresja) też był niemożliwy zdaniem niemal każdego. Jak wyżej Depresja nr 2. Greenspan i Bernanke mówią, że wielki kryzys finansowy we współczesnym świecie jest niemożliwy, a zatem sami pomagają w tym, żeby się wydarzył zamiast wrzeszczenia na mnie i wielu innych analityków.

Dzisiejszego ranka spędziłem przed telewizorem ok. pół godziny oglądając błyskotliwą dyskusję Steve’a Leasona z CNBC, senatorów Bowlesa i Simpsona oraz Blankfeina z Goldman-Sachs na temat Wielkiego Kryzysu. Szef Goldman-Sachsa przedstawił wizję katastroficznego niebezpieczeństwa ogarniającego sprawy zadłużenia USA, zrobił to bardzo przekonująco. Powiedział, że USA jest obecnie w sytuacji zależności od pożyczek w wysokości połowy swojego rocznego budżetu, przy czym połowa pożyczek pochodzi od Amerykanów, połowa zaś od zagranicznych pożyczkodawców. Powiedział, że teraz pożyczają bez problemu, ale nie są głupi i wiedzą, że istnieje wielkie ryzyko kupowania długoterminowych obligacji skarbu USA na 1,7 % (10-letnich), gdy rząd pogrąża się w długach coraz szybciej, gdy wzrasta poziom inflacji i wartość obligacji może spaść na łeb na szyję. Powiedział, że wszystko wygląda pięknie do dnia, gdy nagle muzyka ucichnie i rynek obligacji szlag trafi. Czy wierzyliście, że sowiecki system któregoś pięknego dnia załamie się, a Mur runie, bo ludzie wyjdą na ulice? Wierzyliście, że bank Lehman rozwali się w ciągu tygodnia, i że cały szczyt system finansowego USA w ciągu kilku dni może runąć w ślad za nim?

Dziś ci sami Bonzowie mówią nam, że Krach USA jest niemożliwy. Jest, kiedy nadejdzie dzień, gdy to się stanie.

Komentowanie zamknięte.