Najnowsze

Opublikowano Luty 14, 2013 Przez minutus W Bez kategorii

Terroryzm z „ludzką twarzą”: historia amerykańskich szwadronów śmierci

Terrorism with a “Human Face”: The History of America’s Death Squads. Death Squads in Iraq and Syria. The Historical Roots of US-NATO’s Covert War on Syria

Terroryzm z „ludzką twarzą”: historia amerykańskich szwadronów śmierci. Szwadrony śmierci w Iraku i Syrii. Historyczne korzenie amerykańsko-natowskiej tajnej wojny w Syrii

http://www.globalresearch.ca/terrorism-with-a-human-face-the-history-of-americas-death-squads/5317564

Autor: profesor Michael Chossudovsky, 4 I 2013 r.; przekład: Ussus

salvadordeathsquad

Salwadorskie oddziały śmierci

Rekrutowanie szwadronów śmierci jest częścią starej amerykańskiej strategii wojskowo-wywiadowczej. To długa i przerażająca historia tajnego wspierania i finansowania brygad terrorystycznych i celowego mordowania sięgającego czasów wojny w Wietnamie.

Jako że siły rządowe kontynuują walkę przeciwko samozwańczej „Wolnej Armii Syryjskiej”, historyczne korzenie zachodniej tajnej wojny w Syrii – której rezultatem są nieustanne okrucieństwa – muszą zostać w pełni ujawnione.

Od początku marca 2011 r., USA i sojusznicy wspierali formowanie szwadronów śmierci i działania grup terrorystycznych, dokładnie planując te „przedsięwzięcia”.

Rekrutacja i szkolenie brygad terrorystycznych, zarówno w Iraku jak i w Syrii, zostały zaczerpnięte z „salwadorskiej opcji”, „terrorystycznego modelu” masowego zabijania przez oddziały śmierci z Środkowej Ameryki, finansowane przez USA. Po raz pierwszy zastosowano to w Salwadorze, u szczytu oporu przeciwko militarnej dyktaturze, co „zaowocowało” około 75000 zabitych.

Formowanie szwadronów śmierci w Syrii czyniono czerpiąc z doświadczeń USA w sponsorowaniu brygad terrorystycznych w Iraku, co działo się pod zwierzchnim nadzorem Pentagonu.

Formowanie szwadronów śmierci w Iraku

NEGROPONTESponsorowane przez USA oddziały śmierci były rekrutowane w Iraku od 2004-2005 r.; inicjatywę nadzorował amerykański ambasador John Negroponte, pośpiesznie przysłany do Iraku przez departament stanu w czerwcu 2004 r.

Negroponte był „facetem od roboty”. Jako amerykański ambasador w Hondurasie w latach 1981 – 1985, odegrał kluczową rolę we wspieraniu i nadzorowaniu contras w Hondurasie, a także w dozorowaniu honduraskich band terrorystycznych.

„Pod rządami generała Gustavo Alvarez Martineza, honduraski rząd wojskowych bliski był administracji Reagana, jednocześnie tuzinami ‚znikali’ jego polityczni przeciwnicy w typowym dla szwadronów śmierci stylu.”

W styczniu 2005 r. Pentagon przyznał, że rozważał:

„formowanie oddziałów uderzeniowych z kurdyjskich i szyickich bojowników w celu namierzania liderów irackiej rebelii (oporu), na wzór amerykańskich starć przeciwko lewicowym guerillom w Ameryce Środkowej, dwadzieścia lat temu”.

Pod tzw. opcją salwador, irackie i amerykańskie wojska będą wysyłane by zabijać lub porywać przywódców powstania, nawet w Syrii, gdzie uważa się iż niektórzy przebywają…

Działalność szwadronów uderzeniowych będzie kontrowersyjna i najprawdopodobniej utrzymywana w sekrecie.

Doświadczenie tzw. „szwadronów śmierci” w Ameryce Środkowej pozostawia, nawet dziś, złe wspomnienie i źle wpływa na wizerunek USA w regionie.

Wtedy to administracja Reagana formowała i szkoliła zespoły nacjonalistycznych wojsk w celu neutralizowania przywódców i sympatyków rebelii salwadorskiej…

John Negroponte, amerykański ambasador w Bagdadzie, zasiadał na pierwszym stołku w tamtym czasie (1981 – 1985) w Hondurasie.

Szwadrony śmierci były brutalną cechą Ameryki Łacińskiej tamtego czasu…

Na początku lat 80. administracja prezydenta Reagana zakładała i pomagała trenować nikaraguańskich contras, w Hondurasie, w celu usunięcia sandinistowskiego reżimu z Nikaragui. Contras byli zaopatrywani dzięki pieniądzom pochodzącym z nielegalnej amerykańskiej sprzedaży broni do Iranu – skandal, który mógł zniszczyć Reagana.

Ten wzór jest powtarzany przez Pentagon w stosunku do Iraku.

Nie jest pewne czy głównym celem misji będzie zamordowanie czy porwanie rebeliantów na przesłuchania. Każda misja w Syrii będzie najprawdopodobniej przeprowadzone przez amerykańskie siły specjalne.

Nie wiadomo również kto weźmie odpowiedzialność za ten program – Pentagon, czy Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA). Tego rodzaju tajne akcje tradycyjnie przeprowadza CIA – zbrojne ramię administracji aktualnie znajdującej się u władzy – umożliwia to władzom USA deklarowanie iż nie mają o niczym pojęcia.(El Salvador-style ‘death squads’ to be deployed by US against Iraq militants – Times Online, 10 I 2005, podkreślono.)

Oficjalnym celem „iracko-salwadorskiej opcji” było „pozbycie się powstania”. Praktycznie, terrorystyczne brygady, sponsorowane przez USA, były zaangażowane w masowe morderstwa cywili, rozkręcały sekciarską przemoc. Z kolei CIA i MI6 nadzorowały „Al Kaidę w Iraku” – jednostki zaangażowane w celowe morderstwa wymierzone w szyitów. Co istotne – szwadrony śmierci były integrowane przez siły specjalne USA działające w przykryciu, które dawały także swoich doradców.

Robert Stephen Ford – wyznaczony ambasador do Syrii – był częścią zespołu Negroponte’a w Bagdadzie w latach 2004-2005. W styczniu 2004 r. został wysłany do szyickiego miasta Najaf jako amerykański reprezentant. Miasto było twierdzą armii Mahdiego, z którym nawiązał wstępne kontakty.

fordrobert3W styczniu 2005 r. Robert S. Ford został doradcą do spraw zagranicznych w amerykańskiej ambasadzie pod rządami Johna Negroponte’a. Był nie tylko częścią wewnętrznego kręgu; był partnerem Negroponte’a we wprowadzaniu salwadorskiej opcji. Część pracy została wykonana w Najafie, przed przeniesieniem Forda do Bagdadu.

John Negroponte i Robert Stephen Ford zostali oskarżeni o rekrutowanie szwadronów śmierci w Iraku. Podczas gdy Negroponte koordynował operację ze swojego biura w amerykańskiej ambasadzie, Robert S. Ford, mówiący biegle po arabsku i turecku, zawiązywał strategiczne kontakty z szyickimi i tureckimi uzbrojonymi grupami spoza „zielonej strefy” [green zone – Ussus].

Dwaj kolejni urzędnicy z ambasady tj. Henry Ensher (zastępca Forda) i młodszy urzędnik w sekcji politycznej, Jeffrey Beals, odgrywali ważną rolę w zespole, „rozmawiając z wieloma Irakijczykami, w tym i z ekstremistami”. (Zobacz The New Yorker, 26 III 2007) Kolejną ważną postacią w zespole Negroponte’a był James Franklin Jeffrey, amerykański ambasador w Albanii (2002-2004 r.). W 2010 r. Jeffrey został ambasadorem w Iraku (2010-2012 r.).

Negroponte wprowadził do swojego zespołu także byłego współpracownika (z honduraskich czasów), emerytowanego pułkownika Jamesa Steele‚a:

W salwadorskiej opcji Negroponte’owi asystowali jego koledzy z czasów akcji w Ameryce Środkowej w latach 80. np. emerytowany pułkownik James Steele. Steele został w Bagdadzie doradcą irackich sił bezpieczeństwa, nadzorował selekcję i szkolenie członków Organizacji Badr i Armii Mahdiego, dwóch największych szyickich „milicji” w Iraku. Celem było namierzanie przywódców i współpracowników siatek sunnickiego ruchu oporu. Celowo lub niecelowo, te szwadrony śmierci wymknęły się spod kontroli, stając się główną przyczyną śmierci w Iraku.

Intencjonalnie czy nie, liczba torturowanych, sponiewieranych ciał pojawiających się na ulicach Bagdadu każdego dnia była generowana przez oddziały śmierci nakręcone przez Johna Negroponte’a. I to jest ta wspierana przez Amerykanów sekciarska przemoc, która w wielkiej mierze przyczyniła się do uczynienia z Iraku dzisiejszego piekła. (Dahr Jamail, Managing Escalation: Negroponte and Bush’s New Iraq Team,. Antiwar.com, 7 I 2007)

Scan„Pułkownik Steele był odpowiedzialny, według republikańskiego kongresmana Dennisa Kucinicha, za implementację salwadorskiego planu, wskutek którego dziesiątki tysięcy Salwadorczyków ‚zaginęło’ lub zostało zamordowanych, w tym arcybiskup Oscar Romero i cztery amerykańskie zakonnice.”

Po przyjeździe do Bagdadu, pułkownik Steele został przydzielony do anty-powstańczej jednostki tzw. “Special Police Commando”, którą nadzorował iracki minister spraw wewnętrznych (Zobacz ACN, Havana, 14 VI 2006).

Raporty potwierdzają, że „amerykańskie wojsko uformowało z wielu więźniów Wolf Brigade [wilcza brygada], otoczony niesławą drugi batalion komandosów ministerstwa spraw wewnętrznych, który znajdował się pod nadzorem pułkownika Steele’a:

„Amerykańscy żołnierze i doradcy, stali obok, przyglądali się”, podczas gdy członkowie Wolf Brigade bili i torturowali więźniów. Komandosi z ministerstwa zajęli bibliotekę w Sammarze i zrobili z niej więzienie. Wywiad przeprowadzany przez Maass (z New York Times) w 2005 r. w zaimprowizowanym więzieniu, przeprowadzany z doradcą Wolf Brigade, pułkownikiem Jamesem Steelem, był przerywany strasznymi wrzaskami więźniów. Steele, podobno, był poprzednio zatrudniony do pomocy w zwalczaniu powstania w Salwadorze.” (Tamże)

Kolejną znaną figurą, która odegrała ważną rolę w kontr-powstaczym programie, był były komisarz policji nowojorskiej Bernie Kerik (obrazek: Bernie Kerik w akademii policyjnej w Bagdadzie w otoczeniu ochroniarzy), który w 2007 r. został oskarżony w sądzie federalnym o 16 przestępstw.

kerik3Kerik został wyznaczony przez administrację Busha w na początku okupacji w 2003 r. do pomocy w organizowaniu i szkoleniu irackiej policji. W czasie swojego krótkiego przydziału w 2003 r., Bernie Kerik – który objął stanowisko pełniącego obowiązki ministra spraw wewnętrznych – organizował oddziały terrorystyczne wewnątrz irackiej policji: „Wysłany do Iraku, w celu sformowania irackich sił bezpieczeństwa, Kerik sam nazywał siebie ‚tymczasowym ministrem spraw wewnętrznych Iraku’. Brytyjscy doradcy policyjni nazywali go „bagdadzkim terminatorem”, (Salon,  9 XII 2004, podkreślono).

Pod egidą Negroponte’a z amerykańskiej ambasady w Bagdadzie, rozlała się fala morderstw cywili. Inżynierowie, lekarze, naukowcy i intelektualiści także znaleźli się na celowniku.

Pisarz i analityk Max Fuller udokumentował ze szczegółami okropności kontr-powstańczego programu sponsorowanego przez USA.

Obecność oddziałów śmierci po raz pierwszy uwidoczniła się w maju (2005 r.), … znajdowano tuziny ciał… w pustych obszarach Bagdadu. Wszystkie ofiary były zakute w kajdanki, oczy miały zawiązane, strzał w głowę; wiele miało na ciele ślady tortur…

Dowody były wystarczające dla Związku Muzułmańskich Uczonych (AMS), wiodącej sunnickiej organizacji by wydać publiczne oświadczenie w którym oskarżyli siły bezpieczeństwa, pod nadzorem ministra spraw wewnętrznych, a także Organizację Badr, byłe zbrojne ramię Najwyższej Rady Islamskiej Rewolucji w Iraku (SCIRI), o morderstwa. Oskarżyli także ministra spraw wewnętrznych o uprawianie państwowego terroryzmu. (Financial Times)

Policyjni komandosi, jak i Wilcza Brygada uczestniczyli w amerykańskim antypowstańczym programie w irackim ministerstwie spraw wewnętrznych:

Policyjni komandosi byli formowani pod doświadczoną tutelą i nadzorowani przez amerykańskich weteranów antypowstańczych walk; od początku przeprowadzali wspólne akcje z elitarnymi i ściśle tajnymi specjalnymi jednostkami amerykańskimi (Reuters, National Review Online).

… Kluczową rolę w rozwoju policyjnych komand odegrał James Steele, były amerykański „wykonawca”, który zęby zjadł już w Wietnamie, przed przeniesieniem do bezpośredniej amerykańskiej misji w Salwadorze w apogeum wojny domowej…

Następnym amerykańskim uczestnikiem był Steven Casteel, który jak większość starszych amerykańskich doradców wewnątrz ministerstwa spraw wewnętrznych był oblepiony poważnymi oskarżeniami o wyjątkowo brutalne łamanie praw człowieka. Jak Steele, Casteel zdobył doświadczenie w Ameryce Łacińskiej – tutaj w polowaniu na barona narkotykowego Pablo Escobara w kolumbijskich wojnach narkotykowych lat 90…

Udział Casteela jest znaczny ze względu na jego wkład w układanie list śmierci (zdolności wywiadowcze). Jest to charakterystyczne dla amerykańskiego zaangażowania w antypowstańcze programy; to podstawa na której wybucha niekontrolowana przemoc.

Tego rodzaju centralnie planowane ludobójstwa to właśnie to, co dziś dzieje się w Iraku (2005 r.)… Zgadza się to z tym co wiemy (trochę) o policyjnych komandach, które umożliwiają ministrowi spraw wewnętrznych uderzanie z mocą jednostek specjalnych (US Department of Defense). Kwatery policyjnych sił specjalnych stały się centrami ogólnopaństwowej kontroli i centrami wywiadowczymi, dzięki USA (Max Fuller, op cit).

Ta „praca u podstaw”, rozpoczęta przez Negroponte’a w 2005 r., była kontynuowana za czasów jego następcy ambasadora Zalmay Khalilzada. Robert Stephen Ford zapewnił kontynuację projektu, przybywszy z ambasady w Algierii do Bagdadu jako szef misji w 2008 r.

Operacja „Syrian Contras”: czerpiąc z irackich doświadczeń

Straszna iracka wersja salwadorskiej opcji została zastosowana jako „wzorowy model” do utworzenia Wolnej Armii Syryjskiej [Free Syrian Army]. Robert Stephen Ford był, bez wątpienia, zaangażowany w projekt utworzenia syryjskich contras.

W Syrii planowano doprowadzić do podziałów między sunnitami, alawitami, szyitami, Kurdami, druzami i chrześcijanami. Chociaż warunki w Syrii są zupełnie inne niż w Iraku, istnieją uderzające podobieństwa w odniesieniu do procedur tyczących się morderstw i innych bestialstw.

Raport opublikowany przez Der Spigel o okrutnościach w Homs potwierdza istnienie zorganizowanego procederu masowych morderstw, porównywalnego do szwadronów śmierci sponsorowanych przez USA w Iraku.

Ludzie w Homs rutynowo określani byli jako „więźniowie” (szyici, alawici) i „zdrajcy”. „Zdrajcy” to sunniccy cywile w miejskich rejonach znajdujących się pod kontrolą rebelii, którzy wyrażali niezadowolenie wobec rządów terroru Wolnej Armii Syryjskiej:

„Od ostatniego lata (2011 r.) wykonaliśmy prawie 150 wyroków śmierci, co stanowi około 20 % naszych więźniów”, mówi Abu Rami… Lecz egzekucje w Homs tyczyły się bardziej zdrajców niż jeńców wojennych. „Jeśli złapiemy szpiegującego sunnitę lub gdy cywil zdradzi rewolucję, robimy to szybko”, mówi bojownik. Według Abu Ramiego, pogrzebowa brygada Husseina doprowadziła do śmierci od 200 do 250 zdrajców od początku powstania.” (Der Spiegel,  30 III, 2012)

Proceder wymagał programu rekrutacji i szkolenia najemników. Szwadrony śmierci, w skład których wchodzili mi. libańscy i jordańscy salafiści, wkroczyły do Syrii przez południową granicę z Jordanią w połowie marca 2011 r. Większa część pracy została wykonana na miejscu już przed przybyciem Roberta Stephena Forda do Damaszku w styczniu 2011 r.

Nic587382

Ambasador Ford, Hamala, początek lipca 2011 r.

Wyznaczenie Forda na ambasadora w Syrii ogłoszono na początku 2010 r. Stosunki dyplomatyczne zerwano w 2005 r. po zabójstwie Raficka Hariri, o które Waszyngton oskarżył Syrię. Ford zjawił się w Damaszku zaledwie dwa miesiące przed wybuchem powstania.

Wolna Armia Syryjska

syriafree-army1-e1357355444924Waszyngton, z sojusznikami, skopiował w Syrii główne cechy salwadorskiej opcji – wykreował Wolną Armię Syryjską i różne terrorystyczne frakcje, w tym zaafiliowaną przy Al Kaidzie brygadę Nusra.

Utworzenie Wolnej Armii Syryjskiej ogłoszono w czerwcu 2011 r., jednak rekrutacja i szkolenie zagranicznych najemników zostało zainicjowane dużo wcześniej.

WAS to tylko zasłona dymna. Przez zachodnie media przedstawiana jako bona fide militarna jednostka założona dzięki masowemu niezadowoleniu z poczynań rządu. Jednak liczba „niezadowolonych” nie umożliwiłaby założenia koherentnej struktury wojskowej.

WAS nie jest profesjonalną jednostką wojskową; to raczej luźna sieć oddzielnych terrorystycznych brygad paramilitarnych, działających w różnych częściach kraju.

Każda z nich działa niezależnie. WAS nie posiada skutecznego ciała wykonawczego ani funkcji kontrolno-łącznościowych z tymi wszystkimi oddziałami. Działa to raczej w ten sposób: USA-NATO kontroluje, poprzez siły specjalne i agentów wywiadu, poszczególne formacje terrorystyczne do których docierają właśnie „wtyki” USA-NATO.

Te wyśmienicie wyszkolone jednostki specjalne (wśród nich znajduje się wielu najemników) są w stałym kontakcie z siłami USA-NATO i z dowództwami sojuszniczymi (oddziały wojskowe i wywiadowcze, także tureckie). Te wtopione jednostki specjalne są, z całą pewnością, także zaangażowane w misternie planowane ataki bombowe wymierzane w budynki rządowe, instalacje wojskowe, itd.

Szwadrony śmierci tworzą najemnicy trenowani i rekrutowani przez USA, NATO, ich sojuszników z Zatoki Perskiej, a także przez Turcję. Są nadzorowane przez sojusznicze siły specjalne (w tym brytyjski SAS, francuscy spadochroniarze [chodzi tu zapewne o 2 REP Legii Cudzoziemskiej]) i prywatne firmy ochroniarskie będące na kontraktach z NATO i Pentagonem. Raport potwierdza aresztowanie, przez syryjskie siły rządowe, 200-300 pracowników firm ochroniarskich, którzy przeniknęli do struktur rebeliantów.

Front Jabhat Al Nusra

indexFront Al Nusra, jak wspomniano filia Al Kaidy, opisywany jest jako najbardziej efektywna bojowa grupa „opozycyjna”, odpowiedzialna za kilka poważnych ataków bombowych. Przedstawiana jako wróg Ameryki (znajduje się na liście organizacji terrorystycznych departamentu stanu), mimo to w operacjach Al Nusra można dostrzec ślady amerykańskiego paramilitarnego szkolenia, taktyki terrorystycznej i uzbrojenia. Okrucieństwa popełniane wobec cywili przez Al Nusra (sekretnie finansowanej przez USA-NATO) są podobne do działań oddziałów śmierci w Iraku.

Lider Al Nusra, Abu Adnan, w Aleppo: „Jabhat al-Nusra w Syrii liczy na weteranów wojny w Iraku, wśród nich na ludzi z doświadczeniem – szczególnie w kwestii produkcji improwizowanych urządzeń wybuchowych – tychże przeżuci się do Syrii.”

Tak jak w Iraku, przemoc frakcyjna i etniczna była usilnie promowana, tak w Syrii alawici, szyici, chrześcijanie są celami szwadronów śmierci sponsorowanych przez USA-NATO. Społeczności alawitów i chrześcijan są głównymi calami programu zabójstw. Watykańska agencja informacyjna potwierdza:

Chrześcijanie w Aleppo są ofiarami mordów i zniszczeń wielomiesięcznych walk przetaczających się przez miasto. Dzielnice zamieszkiwane przez chrześcijan, w ostatnich czasach, cierpią wskutek działań rebelii walczącej z regularną armią, co powoduje eksodus cywili.

Niektóre grupy rebelianckie, wśród nich członkowie dżihadu, „ostrzeliwują domy chrześcijan, zmuszając mieszkańców do ucieczki, tym samym przejmują ich własność (czystki etniczne) (Agenzia Fides. Vatican News, October 19, 2012).

„Sunnickie i salafickie bojówki – mówi biskup – dalej popełniają zbrodnie przeciwko cywilom lub siłą rekrutują bojowników. Ekstremiści sunniccy dumnie prowadzą świętą wojnę, szczególnie wobec alawitów. Gdy terroryści chcą kontrolować religijną osobę lub podejrzanego, każą mu cytować geneologie od Mojżesza. I każą recytować modlitwy pomijane przez alawitów. Alawici nie mają szans na ujście z życiem.” (Agenzia Fides, 04/06/2012)

Raporty potwierdzają napływ salafistów do zaafiliowanych przy Al Kaidzie szwadronów śmierci, jak i brygad pod auspicjami Bractwa Muzułmańskiego, do Syrii, od początku powstania w marcu 2011 r.

Ponadto przypominają się zaciągi mudżahedinów prowadzących dżihad CIA (świętą wojnę) w okresie wojny sowiecko-afgańskiej. NATO i najwyższe dowództwo tureckie, według izraelskich źródeł wywiadowczych, zainicjowały:

„kampanię zaciągów tysięcy muzułmańskich ochotników z Bliskiego Wschodu i islamskiego świata, do walki po stronie syryjskiej rebelii. Turecka armia utrzymuje tych ochotników, szkoli ich i zabezpiecza ich przerzut do Syrii. (DEBKAfile, NATO to give rebels anti-tank weapons, 14 VIII, 2011).

Prywatne firmy ochroniarskie i rekrutowanie najemników

124952Według raportów, prywatne firmy ochroniarskie działające w rejonie Zatoki są zaangażowane w rekrutację i szkolenie najemników.

Chociaż szczególnie nie wskazują na zaciąg najemników przeciwko Syrii, raporty puentują utworzenie obozów szkoleniowych w Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

W Zayed Military City (Zjednoczone Emiraty Arabskie) „powstaje tajna armia” zarządzana przez Xe Services (wcześniej Blackwater). Układ z ZEA na założenie obozu szkoleniowego dla najemników podpisano w lipcu 2010 r., dziewięć miesięcy przed atakiem na Libię i Syrię.

Ostatnio firmy ochroniarskie będące na kontraktach z NATO i Pentagonem są zaangażowane w trenowanie „opozycyjnych” oddziałów śmierci z użyciem broni chemicznej:

„USA i niektórzy europejscy sojusznicy używają firm ochroniarskich do szkolenia syryjskich rebeliantów jak zabezpieczać zapasy broni chemicznej w Syrii – takie informacje przekazali CNN starszy urzędnik amerykański i kilku dyplomatów.” ( CNN Report, 9 XII, 2012)

Nie ujawniono nazw kontrahentów.

Za zamkniętymi drzwiami departamentu stanu

Robert Stephen Ford był częścią małego zespołu w departamencie stanu, który nadzorował zaciąg i szkolenie brygad terrorystycznych wraz z Derekiem Chollet’em i Frederickiem C. Hofem, byłymi partnerami biznesowymi Richarda Armitage, który służył jako waszyngtoński „specjalny koordynator w Syrii”. Derek Chollet został niedawno wyznaczony na asystenta sekretarza obrony w International Security Affairs (ISA).

Zespół ten działał pod egidą Jeffreya Feltmana (byłego) asystenta sekretarza stanu w Near Eastern Affairs.

Zespół Feltmana bliski był procesowi rekrutacji i szkolenia najemników z Turcji, Kataru, Arabii Saudyjskiej i Libii (po obaleniu Kadafiego, nowy reżim wysłał sześćset bojowników Libijskiej Islamskiej Grupy Bojowej (LIFG) do Syrii, przez Turcję).

Asystent sekretarza stanu Feltman utrzymywał kontakty z ministrem spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej księciem Saud al-Faisalem oraz z ministrem spraw zagranicznych Kataru Sheikh Hamad bin Jassim. Dowodził także biurem w Doha [stolica Kataru] ds. „specjalnej koordynacji bezpieczeństwa” tyczącej się Syrii, w skład którego wchodzili przedstawiciele zachodnich i pochodzących znad krajów Zatoki agenci wywiadowczych, a także z Libii. Książę Bandar bin Sultan, prominentny i kontrowersyjny członek wywiadu saudyjskiego, był częścią tej grupy. (Zob. Press Tv, 12 V 2012)

FeltmanW czerwcu 2012 r. Jeffrey Feltman został podsekretarzem generalnym ds. politycznych w ONZ. To strategiczna posada, która w praktyce umożliwia układanie agendy ONZ (w imię Waszyngtonu) w kwestiach odnoszących się do „rezolucji od konfliktów” w różnych „politycznych gorących miejscach” na całym świecie (np. Somalia, Liban, Libia, Syria, Jemen, Mali). Cóż za ironia – kraje te są przecież na celowniku tajnych amerykańskich operacji.

W kontaktach amerykańskiego departamentu stanu, NATO i agentów znad Zatoki w Doha i Rijadzie, Feltman jest waszyngtońskim człowiekiem stojącym za specjalnym posłem ONZ Lakhdarem Brahmim („Człowiek-Propozycja-Pokojowa”).

Tymczasem, ględząc o pokoju, w reakcji na ciężkie straty „opozycyjnych” sił rebelianckich, USA i NATO przyspieszyły proces zaciągów i szkoleń najemników.

Amerykańskie „rozwiązanie” w Syrii nie oznacza zmiany rządu, ale całkowite zniszczenie Syrii jako państwa narodowego.

Rozmieszczenie „opozycyjnych” brygad śmierci z licencją na zabijanie cywili jest częścią tych zbrodniczych działań.

„Terroryzm z ludzką twarzą” jest popierany przez Radę Praw Człowieka ONZ, która jest tubą natowskich „humanitarnych interwencji” w doktrynie „Responsibility to Protect” (R2P) [odpowiedzialność w celu ochrony].

Za okrucieństwa popełniane przez amerykańsko-natowskie szwadrony śmierci obwinia się rząd Bashara Al Assada. Navi Pillay, wysoki komisarz Rady Praw Człowieka ONZ, powiedziała:

„Masowych zgonów można byłoby uniknąć, gdyby syryjski rząd wybrał inną drogę niż bezwzględne tępienie pokojowych i legalnych protestów nieuzbrojonych obywateli.” (cytat za Stephen Lendman, UN Human Rights Report on Syria: Camouflage of US-NATO Sponsored Massacres, Global Research, 3 I 2012)

Waszyngtońskim „niewypowiedzianym celem” jest rozbicie syryjskiego niepodległego narodu – wzdłuż podziałów etnicznych i religijnych – na kilka „niezależnych” politycznych jednostek.

Komentowanie zamknięte.