Opublikowano Październik 22, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Teoria w sprawie Rudolfa Hessa

źródło: http://www.revilo-oliver.com/rpo/Theory_About_Hess.html

autor: prof. Revilo P. Oliver (Liberty Bell, czerwiec 1985)

Dobrze znany pisarz, który zażyczył sobie anonimowości, przedstawił propozycję możliwego wyjaśnienia tajemnicy otaczającej ofiarę anglo-amerykańskiego okrucieństwa, jaka jest teraz więziona przy ogromnym koszcie i z zastosowaniem groteskowych zabezpieczeń przed możliwością ucieczki, w Spandau. Po przeczytaniu mojego artykułu, zamieszczonego w kwietniowym numerze Liberty Bell oraz zaakceptowaniu odkryć dr Thomasa, że więzień tam się znajdujący nie jest Rudolfem Hessem, pisarz ten naszkicował poniższą hipotezę.

Brytyjskie tajne służby, jakie miały kontakty z osławionym admirałem Canarisem w Niemczech, wypracowały wraz z nim pomysłowy plan spisku, aby dać żydom zwycięstwo w łapy już w roku 1941, gdy tocząca się półtora roku wojna dowiodła, że połączone siły Brytanii i Francji nie ocaliły ich przed klęską w wojnie, do jakiej zmusiły Niemcy. Spisek polegał na dwóch zasadniczych fazach operacji. W pierwszej, Hess miał zostać zabity podczas jednego ze swych solowych lotów samolotem, jakie odbywał czasami dla wypoczynku, a zastąpić go miał „dubel”, więzień obecnie znajdujący się w Spandau, co zdaniem dr Thomasa dokładnie się wydarzyło. W tym samym czasie, miał zostać zamordowany Hitler, być może za pomocą metody użytej potem przez niemieckich zdrajców, którzy do spółki z Canarisem, dokonali prawie udanego zamachu w lipcu 1944 r., a chybili tylko przez nazwyczajniejszy przypadek. Wraz ze śmiercią Hitlera, Hess automatycznie stawał się nowym Fuehrerem niemieckiej Rzeszy, a ten pseudo-Hess w Szkocji od razu mógłby przystąpić do wynegocjowania pokoju, jaki ocaliłby żydów i ich marionetki przed katastrofalną klęską. Brytyjczycy mogliby nawet ocalić swoje Imperium, jakie zniszczyli swoimi własnymi rękoma w celu zaspokojenia apetytu obcych panów.

To właśnie druga i zasadnicza część planu spiskowego zawiodła. Podjęta próba zabójstwa w 1944 r. zawiodła, ponieważ Hitler miał szczęście odsunąć się dość daleko od podłożonej bomby i uniknął śmierci, gdy ta wybuchła. Wcześniejszy spisek z 1941 r. mógł zawieść, gdyż bomba nie wybuchła, a Hitler wyszedł cało, tak samo, jak w 1948 r. ocalał brytyjski parlament, gdy podłożona przez żydów bomba nie eksplodowała. Po tej nieudanej próbie, spowodowanej przez przypadkowe złe funkcjonowanie aparatu, jaki miał wywołać detonację bomby we właściwej chwili, żydzi zdecydowali nie podejmować kolejnej próby, a ich spisek miał pozostać nierozpoznany, a także nieopisany przez żydowskiego mordercę Avenera w „Memoirs of an Assassin” (London, Blond, 1959; New York, Pyramid, 1960). Tajemnicę nieudanej próby w Niemczech z 1941 r., dobrze utrzymano w sekrecie. Prawdopodobnie o zamachu na życie Hitlera również nie dowiedzielibyśmy się, gdyby bomba wniesiona przez płk von Stauffenberga w zamkniętej teczce nie wybuchła pod koniec konferencji.

Odkąd nie udała się próba zabójstwa Hitlera w 1941 r., obecność w Wlk. Brytanii człowieka, który został uwięziony jako Hess, była bardzo nie na rękę brytyjskim służbom specjalnym, które zaimprowizowały wysiłki, aby schować pod dywan całą operację i dane o jej spartaczeniu i nieudolności.

Jest to oczywiście czysta hipoteza, spekulacja, dla której brakuje nawet odrobiny dowodów lub poszlak. Krótkie zbadanie zapisu z działań Hitlera w dn. 10 maja 1941 r. oraz dwóch lub trzech dni następnych, a szczególnie dokładne sprawdzenie listy osób, jakie znalazły się w jego obecności, może ujawniać okoliczności, w jakich taka nieudana próba zamachu mogła mieć miejsce, lecz jak autor tej hipotezy dokładnie zauważa, nie ma żadnego dowodu na to, że wtedy miała ona miejsce. Jedynym potwierdzeniem tej hipotezy dostępne obecnie to możliwe zeznanie więźnia ze Spandau, który musiał wiedzieć, że takie morderstwo było planowane, chociaż jest nieprawdopodobne, aby powiedziano mu, jak to się miało dokonać.

Powtórzę z naciskiem, ponieważ rozróżnienie to jest czymś, przed czym ucieka wielu „prawicowców”, że to, co tu przedstawiono jest zaledwie hipotezą, jaka nie została, ani nie mogła być sprawdzona w jakikolwiek sposób.  Jednak człowiek, który ją zaprezentował ma rację w jednej sprawie. Szanse istnieją wtedy, gdy nasza rasa uniknie wytarciu z powierzchni ziemi przez żydów, wówczas Więzień nr 7 w Spandau stanie się, jak w przypadku Człowieka w Żelaznej Masce, przedmiotem niezliczonych prób rozwiązania historycznej zagadki. Tajemnica w sprawie tego analogu historycznego przepadła bowiem na zawsze. (1)

(1.Większość dzisiejszych historyków stawia na jedną z dwóch kandydatur, albo niejasną postać Włocha, księcia Mattioli albo na jeszcze bardziej mroczną postać służącego, Eustache Dauger, mających wątpliwy honor bycia obiektem nieubłaganej zemsty Ludwika XIV. To, czego nie potrafią wyjaśnić to dlaczego jedna z tych dwóch postaci miałaby być warta tak przemyślnych środków ostrożności podjętych w celu ukrycia tożsamości więźnia, a szczególnie maski z czarnego aksamitu, jaka skrywała jego twarz, która musiała być tak dobrze znana, że mógłby ją rozpoznać wpływowy Francuz (dworzanin), gdyby tylko mógł ją zobaczyć. Z metodologicznego obowiązku należy zaznaczyć, że sensacyjna teoria Woltera (więzień był synem Ludwika XIV z nieprawego łoża) nigdy nie została zdezawuowana, ponieważ nie można zanegować hipotezy bez wcześniejszego dowiedzenia, że zakłada ona istnienie zdarzenia lub warunku, jaki jest fizycznie niemożliwy albo przedstawia wyjaśnienie, jakie jest z pewnością poprawne. Hipotetyczne wyjaśnienie tajemnicy nie może być uznane za błędne z powodu braku dowodu na to, żeby to potwierdzić. To smutne i wielu historyków zgrzyta z tego powodu zębami, ale niestety taka jest prawda. Każda tajemnica ma rozliczne możliwości przedstawienia hipotetycznych rozwiązań, a wszystko, co można zrobić to kwestia rozważania prawdopodobieństw, lecz są pewne historyczne tajemnice, jak ta o „Żelaznej Masce”, dla których poszlakowy dowód jest tak nieznaczny albo mylący, że żadna hipoteza nie jest wystarczająco prawdopodobna, aby je rozważać. Historycy w przyszłości (jeśli tacy jeszcze będą) będą mieć przynajmniej książkowy dowód dr Thomasa, jaki mieć będzie kusząco wysoki stopień prawdopodobieństwa, a skoro więzień nie został zbadany przez niezwiązanych ze sprawą lekarzy o niekwestionowanej rzetelności, może zaakceptują oni jego faktyczną pewność. To jednak nie przeszkodzi pomysłowym jednostkom w formułowaniu alternatywnych hipotez bardziej odpowiednich ich własnemu upodobaniu (np. Hess był zdrajcą, który do Brytanii, aby uniknąć zdemaskowania albo że Hitler został zabity i zastąpił go „sobowtór”, który wyparł się prowadzonych przez Hessa tajnych negocjacji po to, żeby ukartować ostateczną klęskę Niemiec, itd. aż do nieskończoności). 

Komentowanie zamknięte.