Najnowsze

Opublikowano Październik 25, 2014 Przez a303 W Polska

Tematy bardzo niebezpieczne

Historie tragiczne jakie znamy, często działy się podczas zaborów, wojny, okupacji hitlerowskiej, czy komunistycznej. Wielu z nas, nie wie jednak, że tragedie ludzkie, łamanie kariery i życia ma miejsce tu i teraz. Może przesadziłem- wiemy- ale jest to dla nas paradoksalnie, bardziej odległe niż czasy minione. Jeżeli coś takiego się dzieje i komuś z nas system w brutalny sposób zaciska pętle na szyi nie możemy pozostawać bierni, trzeba reagować, bo każdego z nas może spotkać ten sam los. Chciałbym przybliżyć państwu postać człowieka  odważnego, dobrego naukowca. Chodzi o doktora Dariusza Ratajczaka. Piszę o tym dlatego, że część osób, głównie z młodszego pokolenia nie słyszała o haniebnej sprawie doktora.

a

“Czas podjąć walkę o prawdziwą, wielką duchem Polskę. Inne państwo w tej części Europy, zważywszy na potencję sąsiadów ze Wschodu i Zachodu, istnieć nie może. Albo Polska będzie wielka, albo przestanie istnieć. Nie stać nas nawet na średniość. To będzie zadanie dla Waszego pokolenia. Jesteście je winni również cieniom tych, którzy zginęli w nierównej walce w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej.” Śp. zamordowany dr Dariusz Ratajczak, polski historyk z Opola.

Pamiętam jak będąc młodym narodowcem, pełnym energii i wiary w rychłe zwycięstwo nad złem, przyjechałem do Opola na zjazd ONR. Tak się złożyło, że przed zjazdem wykład dla nas poprowadził doktor Dariusz Ratajczak. Wtedy widziałem go pierwszy i ostatni, w swoim życiu. Był rok 2005.

Kilka lat wcześnie, bo w roku 1999 rozpoczęło się sukcesywne, powolne, niszczenie osoby doktora, proces ten zakończył się tragedią. Zanim jednak do tego doszło, doktor Dariusz Ratajczak, był osobą szanowaną zarówno przez studentów, jak i przez swoich przełożonych. Nie bał się przy tym wyrażać swoich pro Polskich, antykomunistycznych poglądów. Nie ukrywał też wielkiej roli żydów  w tworzeniu komunizmu i promowaniu antypolonizmu, co opisał w ten sposób: „a początku kwietnia 1996 roku wezwał mnie do siebie profesor Stanisław Nicieja. Rozmawialiśmy o moich przyszłych planach, o pracy doktorskiej. W pewnej chwili profesor – bardzo delikatnie – zasugerował mi abym miarkował się w swoim krytycyzmie w stosunku do Żydów. Odpowiedziałem mu, że nie byłbym w zgodzie z sumieniem i historyczną rzetelnością, gdybym nie podkreślał ich roli w ekspansji komunizmu, czy nie zauważał w Polsce komunistyczno-żydowskiej nadinterpretacji w organach represji do roku 1956. Nie widziałem również niczego złego w przypominaniu studentom, że antypolonizm inspirowany jest przez wpływowe kręgi żydowskie (miałem na ten temat kilka wykładów przy okazji zajęć z najnowszych dziejów Polski). Podkreśliłem jednak, że Żydzi jako Żydzi mnie nie interesują, a poza tym wszelkie wypowiadane przeze mnie poglądy mogę udokumentować. Dobrze – przerwał mi profesor – ale niech pan uważa. Pan wie jaka to jest niesamowita siła.

W rok później, jako naukowiec, natrafił na poglądy tzw. Rewizjonistów Holocaustu, którymi zajął się z naukowego punktu widzenia, niejednokrotnie podkreślając, iż nie są to jego poglądy, o czym zaświadczali studenci z którymi prowadził wykłady. Zgadzał się jedynie co do jednego, mianowicie co do tego, że Holocaust był tragedią, lecz nie był wyjątkowym wydarzeniem w dziejach świata, jeżeli ktoś sądził przeciwnie, odpowiadał. „Proszę to powiedzieć sowieckim łagiernikom i jeńcom wojennym, ofiarom głodu na Ukrainie, czy wielu Polakom. ” Ja dorzucił bym tu jeszcze zagładę wielu narodów, np. Kartagińczyków.

Nadszedł rok 1999, doktor Dariusz Ratajczak wydaje książkę pt. „Tematy niebezpieczne”, książka liczy 100 stron, na jej kartach opisane są zagadnienia które były poruszana ze studentami Pana Dariusza, w tym temat rewizjonizmu holocaustu – całe cztery strony. Niedługo potem rozpętała się straszliwa nagonka na doktora, w nagonce oczywiście prym wiodła Gazeta Wyborcza. Pierwszy cios, to zawieszenie w pracy na Uniwersytecie Opolskim, kolejny usunięcie z Uniwersytetu, a następnie trzy letni zakaz wykonywania pracy nauczyciela. Wilczy bilet obejmuje jednak inne zawody, z informacji które udało mi się uzyskać, w wielu miejscach gdzie pracował dzwoniono z mniej więcej takim przekazem „Czy pan wie kogo pan zatrudnia?(…)”. Rodzina Pana Dariusza rozpada się, odchodzi od niego żona, on z wilczym biletem stara się jakoś egzystować. Kiedy zakaz pracy w zawodzie nauczyciela przestaje obowiązywać, nic się nie zmienia, mury uczelni pozostają na zawsze zamknięte dla kogoś kto został okrzyknięty kłamcą oświęcimskim.

W czerwcu 2010 roku, GazetaWyborcza.pl donosi, że ” Policja Prawdopodobnie znalazła ciało kłamcy Oświęcimskiego”(co za skandaliczny tytuł!) po kilku dniach okazuje się, że faktycznie, Dariusz Ratajczak nie żyje, znaleziono go w jego samochodzie(pomiędzy fotelami) rozkładające się zwłoki mogły przeleżeć tam nawet kilka dni, oficjalnie podano, że śmierć nastąpiła w wyniku zatrucia alkoholem. Jak było na prawdę? Obawiam się, że się nigdy nie dowiemy, faktem jest, że miał wyjechać za granicę, do pracy….  Polecam państwu poczytać więcej o sprawie Doktora Dariusza Ratajczaka, ale także o sprawie śmierci Bohdana Piaseckiego(książkę na ten temat napisał Peter Raina). Pewne grupy wpływu nigdy nie zapominają…

a

Przemysław Holocher

Źródło: http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=10944&Itemid=56

P.S. Tematy Niebezpieczne – kliknij

Tags :

Komentowanie zamknięte.