Opublikowano Sierpień 24, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Tajna historia Pussy Riot

źródło: http://www.polskawalczaca.com

http://www.thetruthseeker.co.uk/?p=54943

Israel Shamir – 22.08.2012, tłumaczenie Ola Gordon

Powszechnie podziwiane Pussy Riot (w skrócie PR) promowano jako super gwiazdy. Ale kim one są? Nie są grupą rockową ani punkową. Nie mógł tego zrozumieć brytyjski dziennikarz: nie tworzą muzyki, żadnych piosenek, żadnych obrazów, nada, nic.
Jak można je opisywać jako „artystki”? Był to poważny test dla ich zwolenników, ale zdały go bardzo dobrze: ten słynny miłośnik sztuki, amerykański Departament Stanu, zapłacił [paid] za ich pierwszy singel wyprodukowany przez Guardian ze zlepki jakichś obrazów i dźwięków.
Możemy strawić obsceniczność i bluźnierstwo; podziwiam Notre Dame de Fleurs Jean Geneta, który je połączył. Ale PR nigdy nie napisały, nie skomponowały, ani nie namalowały niczego wartościowego. Chris Randolph bronił je w Counterpunch porównując je z „kontrowersyjnym Igorem Letowem”. 
Jak błędne porównanie! Letow pisał pełne obsceniczności wiersze, ale była to poezja, podczas gdy PR nie mają nic oprócz Public Relations.
Zainteresowane jedynie rozgłosem, ale wątpliwe pod względem artystycznym, trzy młode kobiety z Rosji postanowiły – to brzmi jak limeryk. Ukradły w supermarkecie zamrożonego kurczaka i wykorzystały go jako seksualny gadżet; sfilmowały ten akt, nazwały go „sztuką” i umieściły w internecie (jeszcze tutaj there).
Ich innymi osiągnięciami artystycznymi były orgia [an orgy] w muzeum i gruboskórne pokazanie [przepraszam, tu am kłopot – OG] ch*** w erekcji erect prick.Nawet w tych wątpliwych dziełach sztuki odegrały rolę pracowników technicznych: chwała należy się rosyjsko-izraelskiemu artyście Plucer-Sarno z Mevasseret Zion, który sobie przypisał pomysł, projekt i prawo autorskie, i otrzymał ważną rosyjską nagrodę. 
Przyszłe członkinie PR nie dostały nic, a Plucer opisał je jako „napalone ambitne prowincjuszki”, czy nawet gorzej.
Ostatnio próbowały wejść w świat walki politycznej. 
Kolejna klapa. 
Wylewały potop obscenicznych słów na Putina – na Placu Czerwonym, na stacjach metra – z zerowym skutkiem. 
Nie aresztowano ich, nie ukarano, tylko rozpędzono za upier*****ść. 

I nie zwróciły na siebie uwagi publiczności. Ważne jest by pamietać, że Putin jest notorycznym wrogiem rosyjskich oligarchów, właścicieli dużej części rosyjskich mediów i żywicieli moskiewskich literati, dlatego codziennie drukują tak dużo anty-putinowskich obelg, że straciły już na wartości szokowania. 
Nie da się wymyślać nowych diatryb na Putina – wszystkie już powiedziano i opublikowano. A Putin praktycznie nigdy nie ingeruje w wolność prasy.

Moich zagranicznych przyjaciół prasowych zwykle zdumiewa jednomyślność i dzikość kampanii anty-putinowskiej w rosyjskich mediach. Można ją porównać do ataków na G W Busha w amerykańskiej prasie liberalnej, ale w Ameryce jest wiele gazet konserwatywnych popierających Busha. 
Putin praktycznie nie ma poparcia w masmediach, wszystkie należą do baronów medialnych. 
Cennym wyjątkiem jest TV, ale ta jest wyraźnie apolityczna i pokazuje pozbawioną kultury rozrywkę, również prezentowaną przez anty-putinowskich działaczy jak panna Ksenia Sobczak. 

A zatem PR nie udało się obudzić bestii.

W końcu te młode megiery zmobilizowano do ataku na Kościół. Do tego czasu dla rozgłosu mogły robić wszystko. Ta kampania antykościelna rozpoczęła się kilka miesięcy temu, dosyć nagle, jakby na rozkaz. Kościół Rosyjski miał 20 lat pokoju, zdrowienia po erze komunistycznej, i zaskoczyła go dzikość tego ataku.
Chociaż ten temat wymaga dłuższego artykułu, napiszę krótko. Po upadku ZSRR Kościół pozostał jedyną istotną siłą prosolidarności duchowej w rosyjskim życiu. Rządy Jelcyna i Putina były tak materialistyczne jak komunistyczne; głosiły i praktykowały darwinizm społeczny typu neoliberalnego. Kościół zaproponował coś poza zwodniczymi bogactwami na ziemi. Rosjanie którzy stracili poczucie solidarności wcześniej dawanej im przez komunistów, chętnie zgromadzili się wokół alternatywy zaproponowanej przez Kościół.

Rząd i oligarchowie dobrze traktowali Kościół, bo Kościół miał silne poglądy antykomunistyczne, a bogaci nadal obawiali się Czerwonych kierujących biednymi. Kościół rozkwitał, odbudowano wiele pięknych katedr, po dziesiątkach lat upadku powróciły liczne monastyry. Na nowo silny Kościół stał się jednoczącą siłą w Rosji.
I wtedy zaczął mówić za biednych i wywłaszczonych; zreformowani i kierowani przez Genadija Zuganowa komuniści odkryli sposób przemawiania do wierzących. Znany ekonomista i myśliciel Michael Chazin przewidział, że przyszłość należy do nowej paradygmy Czerwonego Chrześcijaństwa, czegoś podobnego do wczesnej myśli Rogera Garaudy. Napisał, że projekt Czerwonego Chrześcijaństwa jest zagrożeniem dla elit i nadzieją dla świata. Poza tym, Rosyjski Kościół przyjął postawę bardzo rosyjską i antyglobalistyczną.

To prawdopodobnie przyspieszyło atak, ale było tylko kwestią czasu, zanim globalne siły anty-chrześcijańskie wystąpią i zaatakują Rosyjski Kościół, tak jak zaatakowali zachodni. Skoro Rosja przystąpiła do Światowej Organizacji Handlu i przyjęła zachodnie obyczaje, to musiała przyjąć sekularyzację. I faktycznie Kościół Rosyjski zaatakowały siły, które nie chcą spójnej Rosji: oligarchowie, wielki biznes, właściciele mediów, pro-zachodnia inteligencja moskewska i zachodnie interesy, które oczywiście wolą skłóconą Rosję.
Ta ofensywa przeciwko Kościołowi rozpoczęła się od drobnych spraw: media podniecały się drogim zegarkiem patriarchy, prezentem od ówczesnego prezydenta Medwiediewa. Anty-religijna żarliwość przeważała wśród liberalnej opozycji, która demonstrowała przeciwko Putinowi przed wyborami i potrzebowała nowego chłopca do bicia. Główny działacz anty-putinowski Wiktor Szenderowicz powiedział, że zrozumiałby gdyby rosyjscy duchowni prawosławni zostali wyrżnięci tak jak w latach 1920. A inna widoczna postać wśród liberalnych demonstrantów, Igor Eidman, wykrzyknął: „wytępić to plugastwo” – Rosyjski Kościół – w najbardziej chamskich kategoriach biologicznych.

Rzekomego organizatora PR, Maraat Geldmana, rosyjsko-żydowskiego kolekcjonera sztuki, powiązano z wcześniejszymi akcjami anty-chrześcijańskimi: niszczeniem ikon, lewatywami imitującymi kościół. 
Problemem jego i PR było to, że trudno było sprowokować reakcję Kościoła. PR dwa razy próbowały sprowokować publiczne oburzenie w drugiej katedrze moskiewskiej, starszej Katedrze Elochowskiej; w obu przypadkach wyrzucono je, ale nie aresztowano. 

Za trzecim razem spróbowały mocniej; poszły do Katedry Zbawiciela, zniszczonej przez Lazara Kaganowicza w latach 1930 i odbudowanej w 1990; dodały więcej najgorszego typu bluźnierstwa, i pozwolono im spokojnie wyjść.
Policja robiła wszystko co mogła by uniknąć aresztowania tych megier, ale nie miała wyboru, kiedy PR umieściła w internecie filmy ze swoich występów w katedrach przy akompaniamencie obscenicznej muzyki.

Podczas rozprawy sądowej obrona i oskarżone robili co mogli najgorszego, żeby zantagonizować sędzię, grożąc jej oburzeniem w USA (sic!) i wygłaszali wyzywające anty-chrześcijańskie mowy nienawiści.
Sędzia nie miał innego wyboru niż uznać ich za winnych zbrodni nienwiści (chuliganizm z nienawiścią religjną jako motyw). 
Prokurator nie oskarżył pozwanych o poważniejszą zbrodnię nienawiści „z zamiarem wywołania kłótni religijnych”, chociaż prawdopodobnie mógłby. (Wymagało by to większej kary; malarze swastyk oskarżeni o wywoływanie niepokojów dostają 5 lat więzienia).

Wyrok 2 lat odpowiada przeważającej praktyce europejskiej. 

Za dużo mniejsze wypowiedzi anty-żydowskie w krajach europejskich grozi kara 2-5 lat więzienia za pierwsze przestępstwo. 
Rosjanie zastosowali prawo dotyczące zbrodni nienawiści wobec sprawców przeciwko wierze chrześcijańskiej, i prawdopodobnie to jest nowością w Rosji. 
Rosjanie udowodnili, że o Chrystusa dbają tak samo jak Francuzi o Auschwitz, i to zaszokowało Europejczyków, którzy widocznie uważali, że „prawa nienawiści” można stosować tylko dla ochrony Żydów i gejów. 
Zachodnie rządy wołają o większą swobodę dla anty-chrześcijańskich Rosjan, jednocześnie odmawiają praw rewizjonistom holokaustu u siebie. 
Opozycja anty-putinowska zgromadziła się w obronie PR. 
Radykalny charyzmatyczny lider opozycji, Edward Limonow, napisał, że opozycja popełniła błąd wspierając PR, gdyż zantagonizowali masy; przepaść między masami i opozycją pogłębia się. Ale jego głos był wołaniem na pustyni, a reszta opozycji radośnie objęła sprawę PR, usłując zrobić z niej broń przeciwko Putinowi. 

Zachodnie media i rządy również wykorzystały ją do ataku na Putina. Artykuł redakcyjny Guardian wezwał Putina do rezygnacji. Putin wezwał do łagodności dla PR, i rząd był zażenowany tą sprawą. Ale nie było wyboru: niewidzialni organizatorzy imprezy PR chcieli by megiery znalazły się w więzieniu, i tak się stało.

Pod względem komercyjnym wygrali. Dzięki wsparciu Madonny i Departamentu Stanu prawdopodobnie opuszczą więzienie gotowe do występów światowych i sesji fotograficznych w Białym Domu. Zapisały swoje nazwiska jako marki handlowe i zaczęły rozdawać koncesje. 

A ich rywalki, grupa Femen (których sztuką jest pokazywanie cycków w dziwnych miejscach), próbowały pobić PR ścinając wielki drewniany krzyż umieszczony dla upamiętnienia ofiar Stalina. Teraz już nie ma żadnych ograniczeń.

W sierpniu, sezonie wakacyjnym, kiedy nie ma prawdziwych wiadomości, a czytelnicy gazet przebywają nad morzem lub na wsi, proces PR zapewnił rozrywkę potrzebną człowiekowi i bestii. Miejmy nadzieję, że ona wypadnie z programu z końcem głupiego sezonu, ale nie założę się o to.

Komentowanie zamknięte.