Opublikowano Marzec 28, 2012 Przez a303 W Polska

Tablica ku czci… zbrodniarza + Co buduje się za Tuska

Artykuł czasowy, a jednak, jak się okazuje wciąż aktualny. Poniżej na deser film pt: „Co buduje się za Tuska”. Dla czytelników o mocnych nerwach.

Grażyna Dziedzińska, Nasz Dziennik, 06.06.2003

Kiedy niedawno udałam się na spotkanie w gmachu Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego, w hallu, przy drzwiach, po raz pierwszy zauważyłam dwie duże tablice z eleganckiego marmuru w kolorze kości słoniowej, na których widniał napis w językach hebrajskim i polskim o następującej treści: „Menachem Begin, izraelski mąż stanu, premier państwa Izrael, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, absolwent wydziału prawa UW w 1935 r.”. Czytałam to i nie wierzyłam własnym oczom. Przypomnijmy, kim tak naprawdę był Menachem Begin, którym – zdaniem fundatorów oraz inicjatorów wmurowania tablicy, a także, co oczywiste, zatwierdzających to wyróżnienie władz uczelni – UW i jego studenci winni się szczycić.

Twórca faszystowskich oddziałów żydowskich

Na przełomie lat 20. i 30. w ruchu syjonistycznym, którego Menachem Begin był aktywnym działaczem, wielu Żydów wyrażało podziw dla faszyzmu włoskiego i raczkującego już w Niemczech hitleryzmu. Postawy takie upowszechniły się zwłaszcza w otoczeniu pochodzącego z Rosji syjonistycznego fanatyka Władimira Żabotyńskiego. Paryski „L’Express” pisał, że jeden z najbardziej radykalnych syjonistów Aba Achimeri określał faszyzm jako „wielki ruch będący ocaleniem dla Europy”. Achimeri stanął na czele ugrupowania o nazwie Biryonim – nawiązującego do ekstremistycznej sekty w historii starożytnej – i wzywał Żabotyńskiego, żeby zechciał zostać drugim „duce”.

Również inny startujący wówczas syjonistyczny aktywista Menachem Begin skłaniał się do tego pomysłu. Begin był fanatykiem i szowinistą żydowskim. Znajdował się pod silnym wpływem ówczesnego „guru żydowskich faszystów”, Żabotyńskiego. Mówił m.in.: „Ponieważ Eretz (Ziemia) Israel otoczona jest morzem Arabów, Żydzi muszą odgrodzić się od nich murem z ognia i krwi”. Głosił też konieczność utworzenia państwa Izrael po obu stronach Jordanu i „wyeliminowania żywiołu arabskiego”. Przed II wojną światową Begin zorganizował we Lwowie faszystowskie oddziały żydowskie, skoncentrowane w organizacji Cherut („Wolność”), będącej kontynuacją Biryonim, które maszerowały po ulicach w czarnych koszulach.
Będąc sam nader mizernej postury, Begin czuł odrazę do żydowskiej „bezbronności”. Imponowały mu buta, siła, agresja. Pienił się na widok zastraszonych, pacyfistycznych Żydów, których chciał widzieć jako butnych militarystów. Uwielbiał Mussoliniego.
„Od dziesięciu lat – mówił do swoich zwolenników – poszukujemy żydowskiego Mussoliniego, pomóżcie nam go znaleźć!”. „Mussolini to człowiek, który uratował ludzkość”. Begin twierdził, że „nienawiść jest siłą napędową historii świata. To nie pokój, lecz miecz jest przyczyną postępu ludzkości”.
Uratowany podczas II wojny światowej przez gen. Andersa szeregowiec Begin zdezerterował w Palestynie z Armii Polskiej i wkrótce dostał się na brytyjską listę najbardziej poszukiwanych, jako terrorysta i dezerter. Za jego głowę wyznaczono 10 tys. funtów. W charakterystyce brytyjskiego wywiadu figurował jako „mężczyzna o długim zakrzywionym nosie, zepsutych zębach, noszący okulary w rogowej oprawie”. W rzeczywistości Begin nosił gęstą czarną brodę i ukrywał się pod nazwiskiem Israel Sassower. Jego terrorystyczna organizacja Irgun zasłynęła ze szczególnego okrucieństwa, podobnie jak często z nią współdziałająca bojówkarska organizacja Stern.

Powieszeni na drzewach

Terrorystyczne akcje wspomnianych organizacji budziły coraz większy niepokój Anglików. Brytyjscy politycy byli oburzeni tym, że w czasie gdy Anglia wraz z innymi aliantami prowadziła trudną i wycieńczającą walkę z hitlerowskimi Niemcami dokonującymi zagłady Żydów, ci mordowali Anglików. Kiedy w listopadzie 1944 r. bojówkarze z bandy Stern zabili w Kairze brytyjskiego ministra ds. kolonii lorda Moyne’a, premier Winston Churchill – zawsze dotąd przychylny syjonistom – powiedział w Izbie Gmin: „Jeśli nasze nadzieje dotyczące syjonizmu mają rozwiać się w dymie rewolwerów morderców i jeżeli nasze wysiłki dla zapewnienia mu przyszłości mają spowodować powstanie nowej zgrai bandytów, godnych niemieckich faszystów, wielu z nas będzie musiało, podobnie jak ja sam, rozważyć ponownie stanowisko, jakie w sposób zdecydowany zajmowaliśmy od dawna”.
Niestety, te ostrzeżenia nie odniosły żadnego skutku. Dnia 22 czerwca 1946 r. o północy bandyci z Irgun wysadzili w powietrze Hotel Króla Dawida w Jerozolimie. Mieściły się w nim sztab wojsk brytyjskich i sekretariat palestyńskiego rządu. Zginęło około 100 Brytyjczyków i Palestyńczyków, a wielu zostało rannych. „Operacja melonszik” („melon” – po hebrajsku hotel) była najbardziej spektakularna i najtragiczniejsza ze wszystkich zamachów wymierzonych przeciw Brytyjczykom, ponieważ pochłonęła najwięcej istnień ludzkich. Na protesty rządu brytyjskiego dowódcy terrorystycznych oddziałów Hagany odpowiadali, że nie mieli z tym nic wspólnego. Tymczasem w spisku „Operacja melonszik” mózgiem byli: Mosze Sneh z Hagany, Menachem Begin z Irgunu i Nathan Yallin ze Sterna.
Żydowskie bandy rosły w siłę. Broń dla nich pochodziła z komunistycznych krajów bloku wschodniego, zwłaszcza – jak pisał Siegfried Kogelfranz w „Der Spiegel” – z „młodej Republiki Czechosłowacji”. Za pośrednictwem „mostu powietrznego” Czechosłowacja dostarczała Żydom nawet czołgi i samoloty. Nie przeszkadzało to Arielowi Szaronowi twierdzić w wywiadzie dla Oriany Fallaci, że „już wówczas Sowieci wspierali Arabów bronią”. Prawda jest taka, że cała broń będąca w posiadaniu palestyńskich Arabów była głównie pochodzenia brytyjskiego (często zdobywana na Brytyjczykach).
Dnia 12 czerwca 1947 roku „szwadron śmierci” Begina – Irgun, porwał dwóch brytyjskich sierżantów: Clifforda Martina i Meriyna Paise’a. Dnia 31 czerwca ich ciała znaleziono w gaju Nathanya. Sierżanci zostali powieszeni na drzewach eukaliptusowych. Mieli wykręcone do tyłu i skrępowane sznurami ręce, głowy owinięte skrawkami koszul. Na piersi jednego z nich była przypięta kartka: „Wysoki trybunał Irgun”. Przestrzeń wokół powieszonych została zaminowana. Kilku oficerów, którzy chcieli odciąć ciała, zostało ciężko rannych.

Masakra w Deir Jassin i w Ain Cajtun

W dniu 8 kwietnia 1948 r. Irgun i Stern napadły na arabską wieś Deir Jassin. Wartownicy zaalarmowali śpiących mieszkańców, którzy zaczęli się bronić przy pomocy karabinów. Mimo że nie mogli dorównać militarnie napastnikom, walczyli ponad dwie godziny. W końcu jednak Żydzi wdarli się do wsi z dwóch stron. Ogarnął ich wówczas amok. Mordowali, palili, strzelali do wszystkich, także dzieci i starców. „Na oczach ciężko rannej Nazry Asad – opowiadała jedna z cudem ocalałych, Halim Id – żydowski żołdak wyrwał dziecko sąsiadce Salhiji Isa, podeptał je, a kobietę zgwałcił, przy wtórze obscenicznych uwag, na oczach rechoczących kolegów. Potem zabił ją, zaś zwłoki jej i dziecka rzucił na materac. Inny bandyta rozciął brzemiennej Arabce nożem rzeźnickim brzuch, a jej krewną, która usiłowała wyjąć z wnętrzności matki dziecko, zabił”.
O świcie nad dopalającymi się zgliszczami zapadła martwa cisza. Menachem Begin był zachwycony. W swojej książce „Rewolta” z satysfakcją pisał: „Bez Deir Jassin Izrael nigdy by nie powstał. Wieść o okrucieństwach Irgunu niosła się po całej Palestynie jak rozbuchany ogień i spowodowała exodus 635 tys. Arabów, którzy na widok Żydów uciekali, krzycząc: ‚Deir Jassin, Deir Jassin!'”.
Masakra w Deir Jassin była najkrwawszą, ale nie jedyną w Palestynie. Izraelski były żołnierz Hagany, Hans Lebrecht, wspomina, że w maju 1948 r. żydowscy bojówkarze, powielając wzorce hitlerowskie, zapędzili 180 mieszkańców wioski Ain Cajtun, w tym kobiety, dzieci i starców, do meczetu, który następnie podpalili. Każdy, kto próbował się wydostać z płonącej świątyni, ginął od kuli.
Kiedy w styczniu 1972 r. Begin, już jako minister bez teki w rządzie Izraela, przyjechał z oficjalną wizytą do Londynu i na lotnisku Heathrow został zasypany przez dziennikarzy pytaniami o zbrodnie Irgunu, odpowiedział: „Byłem dowódcą odpowiedzialnym za wszystkie akcje Irgunu i jestem dumny z akcji Irgunu”.
Trudno się dziwić tej bezczelności Begina, otwarcie przyznającego się do aktów terroru, jeśli potem został uhonorowany… Pokojową Nagrodą Nobla (za porozumienie z Egiptem), co wywołało oburzenie wszystkich przyzwoitych ludzi na świecie. Wkrótce zresztą po tym zaszczycie Begin dał kolejną próbkę swoich „pokojowych intencji”, dokonując wraz z Arielem Szaronem ludobójczej napaści na Liban oraz rzezi 4 tysięcy bezbronnych cywilnych Palestyńczyków i Libańczyków w obozach Sabra i Szatila.
Oto jakiego męża stanu proponuje Uniwersytet Warszawski studentom – szczególnie z Wydziału Prawa – jako autorytet i wzór do naśladowania!

Grażyna Dziedzińska, Nasz Dziennik, 2003-06-06

CO BUDUJE SIĘ ZA TUSKA

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=vUeCGj-ruwk]

Tags : , , , ,

Komentowanie zamknięte.