Opublikowano Październik 16, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Szpiegostwo izraelskie bierze sobie za cel amerykańskie campusy

źródło: http://www.veteranstoday.com/2012/08/05/israeli-espionage-now-targeting-american-campuses/

“Szpiedzy izraelscy wyrządzili USA więcej szkody i zniszczeń niż wszystkie inne agencje wywiadowcze na całym globie razem wzięte…Oni są najpoważniejszym zagrożeniem dla naszego narodowego bezpieczeństwa” – admirał Bobby Inman, były zastępca dyrektora CIA

autorzy: Jim W. Dean, VT Editor  i Soraya Sepahpour-Ulrich

Powiem to jeszcze raz: “Nie możecie ciągle wciskać nam tego samego”. Wraz z rosnącymi od lat kosztami w college’ach, które teraz są wyższe nawet niż poziom inflacji oraz szkolnymi pożyczkami „płać do śmierci”, co stało się już powszechną normą, oraz „wiecie kto to jest, ludziska?” żeby wpychać się do kolejki przed nas i rozpychać łokciami.

Mamy trwający od lat skandal z wykładaniem czerwonego dywanu dla izraelskiego szpiegostwa. Nie pozwalają nam drukować o tym ani słowa w naszych gazetach, mimo iż to zjawisko ma swoją trwałą historię w Ameryce.  

Od razu daj sobie spokój ze skargami do zwierzątka z Kongresu czy z Senatu. Goście z lobby zabiorą cię razem z twoimi skargami do diabła i wyjaśnią fakty z życia wzięte, co robią z politykami, którzy nie chcą współpracować, tymi, którzy nie reprezentują izraela i interesów lobby „w odpowiedni sposób”.

Wywiad izraelski werbuje wielu rekrutów z wojska, gdy kończą tam swój obowiązkowy okres służby. Zbierają samą śmietankę. Wielu z tych nowo przeszkolonych odbywa swój „chrzest bojowy” i „ćwiczenia polowe” tutaj w USA i innych przyjaznych krajach, ponieważ, jak ich złapią, to nic się nie dzieje.

Wszyscy słyszeliśmy historie izraelskich sudentów sztuk pieknych i młodych weteranów IDF zażywających tradycyjnego okresu wakacji w Ameryce, pracujących dla firmy transportowej. Spotkaliśmy część tych gości w New York City w dniu 9/11 świętujących upadek  Twin Towers, czy czym to tak naprawdę było.

Ludzie od kontrwywiadu w USA są w pełni świadomi tej plugawej historii. I wielu ma bardzo za złe politykom, że nie chcą ostrzec opinii publicznej, a tym sposobem pomagają i są wspólnikami w robieniu z ludzi durniów.

Oto mała wyprawa do źródeł pamięci z 07 marca 2007 r., artykuł z Counterpunch autorstwa Christophera Ketchuma.

“Pięciu ludzi było w rzeczywistości obywatelami izraela. Twierdzili oni, że są w tym kraju, aby pracować dla firmy Urban Moving Systems Inc., jaka miała swój magazyn i biuro w Weehawken, New Jersey. Zostali zatrzymani na 71 dni w federalnym ośrodku atesztanckim w Brooklynie, podczas którego przypuszczalnie byli przesłuchiwani przez zespoły ds zwalczania terroryzmu FBI i CIA.

Część została umieszczona w izolatkach na 40 dni, a część poddano testom na wykrywaczu kłamstw. Jeden izraelczyk, Paul Kurzberg, brat Sivana, przez 10 tygodni odmawiał poddania się próbie. A potam nie przeszedł testu…

…Gdy śledztwo się rozwijało, postawiono tezę podejrzenia, że ludzie pracujący dla Urban Moving Systems byli szpiegami. Kto dokładnie nimi kierował, oraz co albo kto był ich celem, jak dotąd nie zostało wyjaśnione.

W nowojorskim szacownym tygodniku żydowskim The Forward opublikowano to opowiadanie wiosną 2002 r., po miesiącach pracy dochodzeniowej. The Forward doniósł, że FBI w końcu doszło do wniosku, że co najmniej 2 mężczyzn było agentami pracującymi dla Mossadu, a firma Urban Moving Systems, rzekomy pracodawca 5 izraelczyków, była tylko fasadą. Dwóch byłych oficerów CIA potwierdziło to, zauważając że vany do przeprowadzek są powszechną praktyką przykrywki wywiadu.

The Forward napisała również, że sam rząd izraelski przyznał, że ludzie ci byli szpiegami. „Były wysoko postwiony pracownik amerykańskiego wywiadu”, który powiedział, że „był regularnie instruowany na temat przebiegu śledztwa przez dwóch urzędników oddzielnych resortów”, powiedział dziennikarzowi Marcowi Perelmanowi, że po tym zdarzeniu władze amerykańskie domagały się wyjaśnień w Jerozolimie pod koniec 2001 r., a izraelski rząd „przyznał się do operacji i przepraszał za nie skoordynowanie jej z Waszyngtonem”.

Dzisiaj Perelman trzyma się tego, co powiedział w reportażu. Zapytałem go o fakt, że jego źródła w Mossadzie zaprzeczają tej historii. „Nikt nie przestał ze mną rozmawiać”, powiedział.”

Tak, tak – ci młodzi tańczący goście byli weteranami IDF. Teraz dajemy im stypendia, jakich amerykański dzieciak, który nie jest szpiegiem, nie dostanie. Robią z nas wszystkich głupków, ponieważ na to pozwalamy.

Przeczytajcie listę szkół w artykule Sorayi. „Przeczytaj i zapłacz” jak mówi powiedzenie z pokera. To jest wierzchołek góry lodowej.

Wszędzie, gdzie wywiad izraelski chce się wepchnąć, tam aktywuje swoje drużyny szperaczy, aby wycałować w dupę tych, którzy chcą zapunktować u tych, których znacie. Oni dosłownie mają ludzi rywalizujących ze sobą, aby pomagać im w każdy sposób, jaki tylko zdołają.

Ci studenci z Mossadu nie przyjeżdżają tu tylko szpiegować, lecz rekrutują się na długookresowych „pomocników”. Nie ma sensu oczekiwać raportów na ten temat z FBI czy CIA. Bez znaczenia jaka jest administracja w Białym Domu, wolą chronić tyłki przed „kłopotami”.

To są Amerykanie, którzy odczytywali tekst przysięgi z papieru toaletowego.

 

Militaryzacja edukacji –  Soraya Sepahpour-Ulrich

W swym świetnym arytkule p.t. „perwersja stypendialna”, Chris Hedges demaskuje czynniki, jakie zniszczyły większość głównych amerykańskich uniwersytetów. Hedges pisze:

“Bractwa studentów, korporacje studentek oraz football, wraz z innymi ponadwymiarowymi programami atletycznymi, zdziesiątkowały większość głównych amerykańskich uniwersytetów”.

Stypendium, zdobywanie wiedzy, sztuka badawcza, samokrytycyzm, autonomia moralna i poszukiwania artystycznych i ezoterycznych form wyrażania, w skrócie świat wartości, etyki, kreatywności i idei, zostaje obecnie zakrzyczany przez chór pijackich okrzyków na wielkich stadionach, patetyczne żądania bogatych absolwentów o zdobywanie mistrzostw krajowych,  a także elitarność, rasizm i bezwzględne definiowanie roli płci w organizacjach wywodzących się z tradycji greckiej.

Te systemy utrwalają culture konformizmu i nietolerancji. Zamieniły tradycyjne wartości zdobywania nauki w 4-letni kurs na college’u bezsensownej pogoni za zbiorową euforią i atletyczną dominacją”.

To, co nie zostało wymienione w artykule to militaryzacja amerykańskiego systemu edukacyjnego.

Żołnierze IDF przybywają do campusów kierując się wrzeszczącymi zachętami: „Służyłeś w IDF? Uniwersytety USA stoją otworem!” (Ynet News, July 4, 12).

Wg tego doniesienia wśród werbowników byli przedstawiciele Stanford, Brandeis, Duke, UC Berkeley, Kellogg, Harvard, NYU, UCLA i Tuck z Dartmouth, którzy złożyli wizytę w izraelu, aby zaoferować stypendia żołnierzom, jacy odbyli służbę w IDF. Za twoje pieniądze.

Są szczególne “stypendia przeznaczone dla izraelczyków, a wśród nich dla tych, którzy mają za sobą służbę wojskową na specjalnych warunkach jako kryterium otrzymania stypendium”. [Te i podobne czynniki umknęły najwyraźniej Romney’owi, gdy robił swoje rasistowskie uwagi w izraelu].

Niepokojąco brzmią te newsy, ale również sama idea militaryzacji edukacji, co w sumie nie jest niczym nowym. Dziennikarz The New Yorker, George Packer ocenił to wszystko w lipcu 2007 r. w artykule “Guns and Brains”, że od lat 60-tych “intelekt i patriotyzm poszły dwoma różnymi drogami, z ogromną ujmą dla obu tych pojęć”. Bez wątpienia.

Na Narodowej Konwencji Demokratów w 1968 r. w Chicago, antywojenni demonstranci starli się z policją, a fotografie policji bijącej studentów zaszokowały publiczność przed telewizorami.

Przemoc sięgnęła szczytu podczas protestowi przeciw wojnie na Ohio Kent State University w maju 1970 r., gdy wojska Gwardii Narodowej zastrzeliły 4 demonstrantów.

Wydarzenia z 9/11 dały doskonałą okazję dla intelektualistów i wojska, aby dokonały między sobą pojednania. Packer napisał:

“11 września uczynił ze służby wojskowej coś bardziej atrakcyjnego dla części studentów, którzy do tej pory uważali to za coś nie do pomyślenia”. Przytacza tu magisterium generała Petraeus’a z nauk humanistycznych oraz inżynierów i socjologów pracujących w Iraku, jako dowód na powyższy sposób myślenia.

Lecz jeśli „mózgi” i „pistolety” nie są już sobie całkiem obce, to dlaczego przedstawiciele amerykańskich uniwersytetów rekrutują żołnierzy, jacy służyli w IDF, szczególnie od czasu, gdy mamy do czynienia z cięciami w budżecie na edukcję i to w całym kraju oraz gdy koszty edukcji sięgnęły wysokiego/nieosiągalnego pułapu?

Może wniosek w artykule George’a Packera: “część intelektualistów uważa wojnę i administrację za rzecz tak niedopuszczalną, że uważają utrzymywanie z nimi związku za coś w rodzaju przestępstwa” , może ten wniosek jest kluczem do odpowiedzi.

Od chwili powstania w 2003 r., Campus Antiwar network (C.AN.) wygania zewsząd wojskowych werbunkowców. Może to protesty skierowane wobec tych werbunków wymusiły konieczność rekrutowania byłych żołnierzy IDF.

Gdy w maju 2012 r. szacunki mówią o 60 tysiącach amerykańskich bezdomnych weteranach (Daily Stripes), w tym samym czasie amerykańskie uniwersytety rozdają stypendia dla byłych żołnierzy IDF, żeby zapisali się na programy MBA.

Biorąc pod uwagę paplaninę Romneya, jaki zapewniał nas, że izrael ma „kulturę ekonomicznej witalności”, dlaczego amerykańscy podatnicy mają fundować stypendia dla izraelskich żołnierzy, aby mogli radzić sobie w biznesie?

Co by nie powiedziano, na pewno neokonserwatysta Daniel Pipes i jego “Campus Watch” powitają tych żołnierzy z otwartymi ramionami.

Komentowanie zamknięte.