Najnowsze

Opublikowano Wrzesień 19, 2012 Przez stophasbara W Bez kategorii

Syria Real News – 18 września 2012 r.

Niezły artykuł analizujący kulisy dyplomacji amerykańskiej oparty na wielu źródłach, ale…ma swoje „ale”. Tym „ale” jest brak wyraźnego wskazania palcem sprawców „owoców” tej dyplomacji. Niemniej – polecamy. 

Źródło:http://www.globalresearch.ca/us-diplomacy-and-americas-enablers-of-terror/

Dyplomacja USA a amerykańskie “siły napędowe terroryzmu”

“Naprawdę pytam sama siebie, jak to się mogło stać, jak to się mogło wydarzyć w kraju, któremu pomogliśmy się wyzwolić, w mieście, które pomogliśmy ocalić przed zniszczeniem” – Hilary Clinton, US Secretary of State [1]

Ostatni zbrojny atak na słabo uzbrojoną misję dyplomatyczną USA w Benghazi, jaki odebrał życie ambasadora Christophera Stevensa jest alarmującym dzwonkiem w sprawie strasznego kierunku polityki zagranicznej obranego przez Waszyngton. Zużyte eufemizmy „wyzwolenie” i „bojownicy wolności” bardzo poważnie wypaczyły opinię publiczną w zakresie popierania monologu, jaki ma bardzo niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Wizerunki ambasadora wleczonego po ulicach Benghazi to produkt twardej rzeczywistości, jaką opinia publiczna musi właściwie zrozumieć – że nie istnieje żaden romans w świecie realnym ani żarliwość pokazywanych w telewizji „rewolucji”. Dla ambasadora Stevensa, który wcześniej niż inni proponował utworzenie strefy zakazu lotów, a także zagorzałego zwolennika kampanii NATO w Libii, ta śmierć to oznaka osobistej klęski, jaką poniósł z rąk tych samych bojowników, których tak bardzo promował w swoim cyniźmie.

Patologiczne uzasadnianie bombardowania kraju, aby „ocalić go przed zniszczeniem” oddaje  nieposkromioną irracjonalność polityki zagranicznej, jaką obrała administracja Obamy i jej rozjuszona sekretarz stanu. Gdy relacje mainstreamu o zamieszkach, jakie obecnie mają miejsce na Bliskim Wschodzie, przypisują ich wybuch „łatwopalnemu” filmowi, który sprowokował ataki na obiekty dyplomatyczne USA, źródła pierwotne twierdzą, że atak w Libii był właściwie skoordynowany i zaplanowany z wyprzedzeniem przy użyciu protestów, jakie odbywały się na zewnątrz konsulatu dla odwrócenia uwagi. [2]

Niezależnie od szczegółów, wydarzenie to dostarczyło Waszyngtonowi pretekstu do wysłania dwóch okrętów wojennych przenoszących rakiety Tomahawk w okolice wybrzeży Libii. [3] Gdy bojownicy niegdyś wspierani przez NATO prześladowali mniejszości etniczne, ludzi lojalnych wobec reżimu Kaddafiego, demolowali starożytne świątynie sufickie i miejsca religijne w całym kraju, możnaby się zastanawiać, co takiego miał na myśli Obama, gdy robił aluzje w swych stwierdzeniach, że „sprawiedliwości stanie się zadość”. [4]

Da się zrozumieć, że USA, w całkowitym przeciwieństwie do przedłużającej się obecności w Afganistanie, aby zwalczać mudżahedinów, jakich kiedyś popierało, obecnie może próbować utrzymać swą powiększoną obecność w Libii w celu wspierania swych klienckich liderów w Trypolisie i starać się przywrócić tam porządek.

Wydarzenia w Libii są tak ustawiane, aby spotęgować wrażenie, że Waszyngton jest w stanie wojny z bojownikami islamskimi, a nie partneruje im w osiągnięciu celów ich własnej polityki zagranicznej. Michael Weiss, dyrektor ds badań The Henry Jackson Society, stwierdza w artykule opublikowanym w the Telegraph pod tytułem: “The killing of Chris Stevens is not an excuse to attack America’s pro-democratic foreign policy”, że Waszyngton nie powinien doprowadzać do tego, żeby zepsute owoce jego operacji w Libii utrudniały starania w celu usunięcia  Bashara al-Assada, którego Weiss atakuje przy użyciu pojęcia „tyran i masowy morderca”. [5] Wsparcie okazane bojownikom w Libii i Syrii spowodowało tragiczny w skutkach wybuch przemocy na ogromną skalę wobec obywateli tych właśnie państw – śmierć ambasadora Stevensa musi być ostrzeżeniem, że taka polityka nieuchronnie sieje ziarna zniszczenia i niepowetowanej szkody nie tylko wśród tych narodów, ale również dla USA.

W przypadku Syrii dominuje monolog o “autorytarnym rządzie mordujących swych obywateli”, jak donoszą medialne produkcje w stylu BBC i Al-Jazeera, jakie okazały się zakłamaną przykrywką mocarstw zewnętrznych próbujących przeprowadzić obalenie rządu w Damaszku. Przez minione 18 miesięcy te mocarstwa sprzymierzone z syryjską opozycją zbrojną nie umiały pokazać niczego za wyjątkiem pogardy i braku poszanowania dla zasad prawa międzynarodowego. Chociaż bezpośrednia interwencja została zablokowana przez Rosję i Chiny w Narodach Zjednoczonych, the Washington Post potwierdził, że USA, Arabia Saudyjska i inne kraje Zatoki Perskiej dostarczają broń, fundusze i wsparcie logistyczne dla sił rebelianckich w Syrii. [6] Pomimo oficjalnych zapewnień, że Waszyngton nie zaczął do tej pory zbroić terrorystów w Syrii, The New York Times potwierdził w swym artykule z czerwca 2012 r. zatytułowanym  “C.I.A. Said to Aid in Steering Arms to Syrian Opposition”, że prezydent Obama zatwierdził rozmieszczenie małej liczby oficerów CIA na południu Turcji, którzy mają za zadanie dostarczać broń dla przeciwników syryjskiego rządu. [7]

Gdy przywódcy w rodzaju Hilary Clinton zbesztali rząd Assada za nie zastosowanie się do proponowanego przez ONZ wstrzymania ognia, sam Waszyngton wspomagał (i robi to nadal) rosnącą falę agresywnych ataków na cywilów przeprowadzanych przez różne uzbrojone gangi w Syrii. W kwietniowym artykule Reuters’a p.t.: “Outgunned Syria rebels make shift to bombs”, znalazły się potwierdzenia ze strony tych uzbrojonych band, że stali oni za serią zamachów bombowych, jakie wstrząsały tym państwem. [8] Kraje Zachodu i Zatoki Perskiej udzieliły wsparcia tzw. “Free Syrian Army” i uznały jej polityczny odłam, tzw. “Syrian National Council”, jako legitymowanych przedstawicieli narodu syryjskiego, a media w sposób zupełnie nieuczciwy urobiły swój przekaz informacyjny w taki sposób, aby pasował sponsorom polityki zagranicznej. BBC dotknęła plaga kontrowersji na tle cenzuowania nowości i filmów pokazujących syryjskich rebeliantów zmuszających pojmanego więźnia, aby sam stał się zamachowcem-samobójcą, oczywisty przykład taktyki terrorystycznej i zbrodnia wojenna w myśl postanowień Konwencji Genewskich. [9]

Human Rights Watch publikowało raporty oskarżające syryjskich bojowników rebelii o prowadzenie systematycznej kampanii porwań, tortur i okrucieństw wymierzonych przeciw siłom bezpieczeństwa, zwolennikom rządu oraz cywilnym ofiarom. [10] Pod koniec maja 2012 r., 108 ludzi zostało butalnie zamordowanych przy użyciu noży i broni krótkiej w syryjskiej wiosce Houla. Państwowe agencje informacyjne doniosły, że grupy terrorystyczne popełniły te okrucieństwa, zresztą nieustannie emitują taki przekaz podczas trwania zamieszek w Syrii. Zanim do Houla zdążyli dojechać obserwatorzy ONZ, USA i jej sojusznicy już wzywali „społeczność międzynarodową” aby obróciła sie przeciw rządowi Syrii. Rainer Hermann, dziennikarz niemieckiej gazety  Frankfurter Allgemeine Zeitung opublikował świadectwo na temat wydarzeń w Houla, dowodząc że masakrę przeprowadzili ekstremiści, sunniccy bojownicy, jacy są przeciw Assadowi i za cel obrali sobie cywilów i mniejszości religijne. [11]

Śledztwo przeprowadzone przez niemieckie (BND) (Służba Wywiadu Federalnego –przypis tłum.) potwierdziło, że terroryści z al-Kaidy dopuścili się „około 90 ataków terrorystycznych” w Syrii w okresie grudzień 2011-początek lipca 2012, w tym również masakry w Houla. [12] W oczywisty sposób raporty te mówią o zabójstwach, jakich dopuszczono się w z gory powziętym zamiarze, pasują one do linii monologu obranej wg celów polityki zagranicznej państw zachodnich, a zakładających rzekomy wniosek, że to reżim Assada kieruje przemocą, a robią po to, żeby stworzyć poparcie ludowe do agresywnego obalenia syryjskiego rządu. Artykuł opublikowany przez Foreign Policy pod koniec lipca 2012, p.t.: “Inside the quiet effort to plan for a post-Assad Syria”, wykłada bez ogródek metodologię, jaka jest w użyciu przez USA w celu ustanowienia klienckiego reżimu w Damaszku. Waszyngton poprzez organizację “United States Institute of Peace” pracuje bezpośrednio z syryjskimi grupami opozycyjnymi nad sformułowaniem nowej syryjskiej konstytucji. [13] The United States Institute of Peace jest bezpośrednim funkcjonariuszem amerykańskiego rządu, obsadzony jest przez członków departamentu stanu, a w jego szeregach trudno znaleźć „legitymowanych przedstawicieli” narodu syryjskiego.

Podejrzane cele USA wyraźne ukazane są w artykule z the New York Times p.t.: “US to Focus on Forcibly Toppling Syrian Government”, w jakim pada stwierdzenie wprost, że administracja Obamy porzuciła wszelkie starania dyplomatycznego rozwiązania konfliktu w Syrii, a zamiast tego zwiększyła pomoc dla syryjskich bandytów, aby wzniecić „kontrolowane zburzenie reżimu Assada”. [14] W okresie trwania konfliktu, niezależni analitycy donosili o obecności zagranicznych najemników i bojowników al-Kaidy wśród sił terrorystycznych. Od miesięcy media zachodnie zaciemniają takie raporty, a ich produkcje w końcu zupełnie stracą jakąkolwiek wiarygodność. Niepokojące jest to, że wpływowe  think-tanki jak Council on Foreign Relations nie potępiły rosnącej obecności terrorystów w Syrii; przeciwnie – poparły ich całym sercem. Ed Husain, starszy członek w szeregach Council on Foreign Relations argumentował w sierpniowym artykule p.t.: “Al-Qaeda’s Specter in Syria” na rzecz al-Kaidy i jej uczestnictwa w tzw. Free Syrian Army:

„Syryjscy rebelianci byliby bez porównania słabsi obecnie bez udziału al-Kaidy w ich szeregach. Nadto bataliony Free Syrian Army są zmęczone walkami, chaotyczne i nieefektywne. Czując się porzuceni przez Zachód, siły rebelianckie są coraz bardziej zdemoralizowane, gdy doznają porażek w starciach z lepiej uzbrojoną i profesjonalną armią reżimu Assada. Bojownicy al-Kaidy mogliby poprawić morale. Napływ dżihadystów wniósłby dyscyplinę, religijny zapał, doświadczenie bitewne z Iraku, przy czym są oni finansowani przez sunnickich sympatyków z Zatoki, a co najważniejsze da to skutki śmiercionośne. Krótko mówiąc, FSA potrzebuje dzisiaj al-Kaidy”. [15]

Komentarze Husaina to testament desperackiej i szalenie nielogicznej postawy USA w sprawie Syrii, charakteryzującej się pragnieniem sponsorowania najgorszego gatunku potworów, przeciw którym Waszyngton od dawna walczy, i których ochrzcił mianem najgorszego plugastwa. Gary Gambill z Foreign Policy, idąc tym tropem, napisał w nim artykuł p.t.: “Two Cheers for Syrian Islamists”, stwierdzając że przemoc w Syrii jest robotą sekciarskich ekstremistów, a nie „pro-demokratycznych aktywistów”, jak donoszą produkcje medialne mediów Zachodu. Gambill pisząc dalej o “dwóch wiwatach na cześć” terroryzmu daje być może najbardziej perwersyjny wykład, jaki do tej pory ukazał się w zachodniej prasie na ten temat:

“Islamiści – wielu z nich zaprawionych przez lata w bojach z siłami amerykańskimi w Iraku – są po prostu skuteczniejsi niż ich świeccy współtowarzysze broni. Assad miał nadzwyczaj trudne zadanie, żeby poradzić sobie z taktyką wypracowaną przez jego byłych sojuszników dżihadystów, szczególnie z samobójczymi atakami bombowymi i ładunkami podkładanymi przy głównych drogach. Jak długo syryjscy dżihadyści będą zajęci walkami z Iranem i jego arabskimi najemnikami, tak długo my powinniśmy po cichu budować swoje pozycje, trzymając się na razie z dala od konfliktu, jaki jeszcze się zaogni, zanim dym zacznie opadać”. [16]

Reuters w sierpniu doniósł: “Libijscy bojownicy wolności dołączają do syryjskich rebeliantów” i potwierdził, że członkowie Libijskiej Grupy Walczącego Islamu (LIFG) już stacjonują w Syrii i prowadzą działania ofensywne przeciw rządowi Syrii. [17] LIFG został stworzony jako organizacja powiązana z al-Kaidą, co stwierdza rezolucja wykonawcza ONZ nr 1267 (1999 r.) oraz nr 1989 (2011 r.), i wskazuje, że wielu czołowych terrorystów z LIFG zajmuje najwyższe stanowiska w strukturze dowódczej al-Kaidy. Witryna własna amerykańskiego departamentu stanu zawiera listę zdefiniowanych zagranicznych organizacji terrorystycznych (FTO), na której wyraźnie figurują obie te organizacje: al-Kaida pod numerem 37, a LIFG 28.  [18] Postępowanie wg podwójnego standardu przez USA poprzez pomoc i podżeganie organizacji terrorystycznych do działania w Syrii i Libii stanowi oczywisty przykład zdrady i ciężkiego przestępstwa. W myśl aktualnej definicji anty-terroryzmu zawartej w ustawodawstwie USA, sekretarz stanu Hillary Clinton, senator John McCain, a także ambasador USA przy ONZ,  Susan Rice mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej z przepisów USC § 2339A & 2339B – dostarczanie pomocy materialnej lub środków służących wykonywaniu działalności terrorystycznej przez organizacje zagraniczne.

W arykule Reuters’a z sierpnia 2012 r. p.t. “Securing Syria chemical weapons may take tens of thousands of troops”, przeczytać można informacje w sprawie przerażającej możliwości dokonania bezpośredniej interwencji zbrojnej w Syrii, a autor potwierdza, że USA rozważa wysłanie 50-60 tysięcy żołnierzy do Syrii, aby zabezpieczyli obiekty, gdzie zgromadzona jest broń chemiczna i biologiczna, na wypadek upadku rządu prezydenta Bashara al-Assada. [19] Waszyngton od dawna mówi o “zachowaniu równowagi” w konflikcie na swoją korzyść, I jest wysoce prawdopodobne, że zagrożenie w postaci broni chemicznej i jej rzekomego użycia może posłużyć do usprawiedliwienia siłowego obalenia rządu w Damaszku. Skutki zarówno obcej interwencji militarnej oraz zmiany reżimu w Syrii pociągają za sobą konsekwencje nie do zaakceptowania dla narodu syryjskiego i dla całego regionu. O ile Damaszek odpowiedział na tę kampanię bandycko-buntowniczą w taki sposób, w jaki zrobiłby to każdy inny rząd, o tyle brak powściągliwości i indywidualne błędne decyzje członków syryjskich sił zbrojnych niestety przyczyniły sie do utraty życia przez niektórych z nich.

Jakakolwiek zmiana polityczna w Syrii musi odbyć się poprzez dialog, a nie z użyciem siły. Zanim taka zmiana nastąpi, rząd Syrii ponosi odpowiedzialność za przywrócenie spokoju i porządku wśród cywilnej części społeczeństwa. Zanim narody zjednoczone zbiorą się, aby wspólnie zadecydować o losie Damaszku, pierwsze prawo w tym względzie należy do narodu syryjskiego w kwestii decyzji o swym politycznym przeznaczeniu, a o tym przywileju Syryjczyków całkiem zapomniano. Rosyjski minister MSZ, Ławrow zasypany został szorstką krytyką ze strony Zachodu za nazwanie stanowiska Waszyngtonu w sprawie Syrii „bezpośrednim zatwierdzaniem i wspieraniem terroryzmu”. [20] Nazywanie po imieniu rzeczywistości wykreowanej przez świat zachodni, że wspiera on najemników i ekstremistów, rodzi nadzieję, że inne kraje, w tym Rosja i Chiny w ONZ, będą nadal przeciwne każdej formie interwencji zbrojnej w Syrii. Ci, którzy doprowadzili do tragedii w Libii i nadal utrzymują kurs stosowania przemocy wobec ludności cywilnej jako wynik zagranicznej interwencji muszą zostać ukarani – może nie mieczem, ale co najmniej przy pomocy młotka sędziowskiego.

Źródła:

[1] US warships steam towards Libya coast, Al-Jazeera, September 13, 2012

[2] US officials investigating whether Libya attack was timed to 9/11 anniversary, Russia Today, September 13, 2012

[3] US officials say 2 warships moving toward Libya, Yahoo! News, September 13, 2012

[4] Obama on Libya attack: “Justice will be done,” CBS News, September 12, 2012

[5] The killing of Chris Stevens is not an excuse to attack America’s pro-democratic foreign policy, The Telegraph, September 12, 2012

[6] Syrian rebels get influx of arms with gulf neighbors’ money, U.S. coordination, The Washington Post, May 15, 2012

[7] C.I.A. Said to Aid in Steering Arms to Syrian Opposition, The New York Times, June 21, 2012

[8] Outgunned Syria rebels make shift to bombs, Reuters, April 30, 2012

[9] BBC Censors Video Showing Syrian Rebels Forcing Prisoner to Become Suicide Bomber, Infowars, August 23, 2012

[10] Syria: Armed Opposition Groups Committing Abuses, Human Rights Watch, March 20, 2012

[11] Abermals Massaker in Syrien, Frankfurter Allgemeine Zeitung, June 07, 2012

[12] German intel.: Qaeda behind terror in Syria, PressTV, July 26, 2012

[13] Inside the quiet effort to plan for a post-Assad Syria, Foreign Policy, July 20, 2012

[14] US to Focus on Forcibly Toppling Syrian Government, The New York Times, July 22, 2012

[15] Al-Qaeda’s Specter in Syria, The Council on Foreign Relations, August 06, 2012

[16] Two Cheers for Syrian Islamists, Foreign Policy, August 23, 2012

[17] Libyan freedom fighters join with Syrian rebels, Reuters, August 18, 2012

[18] Foreign Terrorist Organizations, U.S. Department of State, January 27, 2012

[19] Securing Syria chemical weapons may take tens of thousands of troops, Reuters, August 17, 2012

[20] US position on Syria directly endorses terrorism – Lavrov, Russia Today, July 26, 2012

Komentowanie zamknięte.